O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Artykuły 

Anker nicht capen - czyli czarter w NRD

W swoich wspomnieniach opisanych w artykule 'Dwa brzegi" pominąłem pewien epizod. Uczyniłem tak dlatego, że były to raptem niecałe trzy miesiące z mojej żeglugowej kariery i niezbyt miłe wspomnienia. Wiadomo przecież, że o takich chce się raczej zapomnieć a nie je przywoływać. Niemniej zaistniały okoliczności, które skłoniły mnie do opisania tzw. "czarteru w NRD".

Kiedy węgiel do elektrociepłowni popłynie barkami z Oświęcimia do Krakowa?

W wyniku inwazji Rosji na Ukrainę zostały spowolnione procesy dekarbonizacyjne Europie, a powstały kryzys energetyczny doprowadził do gwałtownego wzrostu cen węgla, wywierając presję na kraje produkujące węgiel, by zwiększyły jego wydobycie. Mści się lekkomyślna polityka likwidacji kopalń oraz zaniechania inwestycji. Dodatkowo gwałtownie wzrosły ceny paliwa i energii elektrycznej, co wywindowało koszty transportu węgla do elektrowni uzależnione dotychczas od dość stabilnych poziomów stawek transportowych oraz dostępnych rabatów kolejowych.

Gdzie się podziała subkultura?

W roku ubiegłym, po ponad 25 latach przerwy, znalazłem się na Mazurach, korzystając z gościnnej dla wszystkich i pięknej „Ekomariny” w Giżycku. Nowocześniejszy sprzęt, piękne i luksusowe żaglówki i jachty motorowe, starsze oraz super nowoczesne, bardzo eleganckie i wypielęgnowane łódki, a na nich … łobuzeria! Bo jak inaczej można skomentować grupę ośmiu „karków”, wpływających do portu na „pełnym gazie”, w dosłownym sensie oraz w przenośni – wszyscy mocno pijani.

Wyczyn na miarę rekordu Guinessa czyli trzej panowie w canoe

W minioną niedzielę 06 sierpnia 2011, na przystani klubu "Odra" w Cigacicach pojawiła się malownicza grupa płynąca na małej łódeczce typu canoe z Wrocławia do Dziwnowa. Grupa ta składała się z Pana Łukasza, jego czteroletniego synka Rysia i kota Amora. Wszyscy w dobrych humorach zdążali do obranego celu, ale o tym niech opowie poniżej zamieszczona rozmowa.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies