Nie kładź laski(za przeproszeniem). Sprawa nadaje się do prokuratury. Nie daj się tak traktować(z resztą dlaczego na to pozwoliłeś to Twoja sprawa). Absurdalne,dyskryminujące zachowanie tego pajaca nie jest warte tych pieniędzy. Ja bym zszedł w pierwszym możliwym miejscu,nawet na "główce". Jak sami się nie będziemy szanować - to nikt nie będzie nas szanował. Pozdrawiam i życzę lepszego roku.
Edytowany przez damjamjam dnia 02.01.2014, 12 lat temu
Witaj kai na forum,
jak zwykle masz kilka wyjść:
1. Uszy po sobie, zostać na tej barce i cierpliwe wszystko znosić - wg mnie bez sensu, szkoda zdrowia i nerwów, no i możesz się od spirytusu uzależnić ;-)
2. Jak koledzy piszę potraktować gościa jak zasługuje i dać mu w mordę - również nie polecam bo może oddać ;-) a na poważnie zadzwoni na policję i możesz skończyć za kratkami a w najlepszym wypadku "puści Cię w skarpetkach"
3. Nagrać jego występy i oskarżyć go o mobbing i szykanowanie ze względu na narodowość - na to trzeba czasu i pieniędzy na adwokatów.
4. Zagłosować nogami czyli zejść z barki najszybciej jak to możliwe lub po prostu na nią nie wracać - sądzę że to najlepsza opcja.
Przy okazji mógłbyś podać linka do tej barki na Marine Traffic bo jest kilka o tej nazwie i nie wiadomo o którą chodzi http://www.marinetraffic.com/pl/ais/i...Troubadour
Aczkolwiek poglądy moje zbieżne są w większości z tymi prezentowanymi tutaj przez Teosa to jednak dzisiaj stanę trochę okoniem ;-) Po pierwsze za zniewagę to ja osobiście płaskiego z otwartej dłoni bym wypłacił potem zadzwonił po policję i powiedział, że gościowi odwaliło i nie chce mi oddać książeczki i nie mogę zejść z burty a do tego oczywiście dołożyłbym coś o tym, że nie chce zapłacić mi za pracę. To od razu ustawia sytuację przeciwko kapitanowi. A gdyby mu przyszło do głowy skarżyć się, że go pobiłem to bym powiedział, że gdy chciałem by oddał książeczkę to mnie zaczął popychać i szarpać i wtedy przypadkowo mogłem go "nie chcący" uderzyć. Uwierzcie mi, że to swego czasu działało i to bardzo dobrze aż firma okryła się tak złą sławą, że nawet Holendrzy nie chcieli w niej pracować ;-) A na koniec mając co trzeba w kieszeni oczywiście spakowałbym się szybciutko do auta i pożegnał takiego buca.
Pozdrawiam. Daniel Kotur. mts Pamir ...but why is the rum gone??
Witam, Panowie, koledzy, moi Przyjaciele z pokładu naszego statku, po trosze wszyscy macie racje, tak naprawde to nie spodziewałem się, że ktokolwiek coś napisze, nawet nie wiecie, jak bardzo chciałem zrobić tak jak piszecie, ale nie mogłem,musiałem przetrwać i przetrwałem, teraz po tym, co napisaliście, poczułem się naprawde mężczyzną, miałem 46 razy ochotę by pokazać mu jak wygląda podłoga, alle naprawde nie mogłem, mój syn potrzebuje leków, drogich leków, nie oceniajcie mnie proszę, mam 2.05 wzrostu, 120 kilo i ręce jak młot, nie boje się, tym bardziej takiego czegoś jak ON, musiałem mieć tą wypłate, musiałem.
Przepraszam, że tak dopisuję, ale chciałbym powiedzieć mojemu Kapitanowi, z pełnym szacunkiem, że to nie są piękne fotki, to tak jakby ludziom którzy przeżyli obóz powiedzieć,jak wspaniały jest konzentrazionlager a zwłaszcza gleis 3, tylko ten obóz pływa, mam nadzieje, że już nikt nie będzie tam cierpiał, Panie Kapitanie, czy naprawde nie ma ratunku? Słowo otuchy warte jest więcej niż wygrana w lotto.
Nie napisałem, że to piękny statek lecz że zdjęcia zrobione przez Waldka są piękne, bo to okolice Bingen. Co do reszty - podzielam Twoje i kolegów zdanie, ze ten facet to czubek a Ty jesteś nad wyraz troskliwym ojcem i facetem z jajami skoro potrafiłeś się powstrzymać. Niemniej poszukaj innego statku jak najprędzej. Jest naprawdę wielu miłych właścicieli czy dzierżawców statków. Może nie idealnych ale nie czubków...
Andrzej 'Apis' Podgórski
--- Jeśli wydaje ci się, że wiesz wszystko - masz rację: wydaje ci się...
Dziękuję Panie Kapitanie,Pana słowa wynagrodziły mi wszystko,postanowilem postąpić zgodnie z Pana i kolegi Teosa zaleceniami i wybrałem punkt nr.4,pokazałem synowi Pana wpis,jest ze mnie dumny,dziękuje Panu,kai.
Witam nie wiem czemu ale jakoś kojarzy mi się z filmem zielona mila co do postu wiem że czasami ciężko jest coś złapać ale z łajby uciekamy jak najszybciej. Jeśli spotykamy takie warunki czym dłużej tym gorzej zwłaszcza finansowo, danie w ryj itp może się żle skończyć wiem z autopsji, po za tym czym dłużej siedzę u holendrów tym bardziej jestem przekonany że 80% to debile pozdrawiam
@kai Różne sytuacje, którymi los sprawdza nasze przygotowanie do życia, hartują nasze osobowości. Ja sam osobiście miałem dziwne przygody na pokładach, które dane było mi szorować ale nigdy nie musiałem podejmować decyzji kładąc na szalę zdrowie dziecka. Czasami przyginałem karku bo faktycznie potrzeba było tydzień przeczekać albo stałem gotowy do zejścia z pokładu na następnej śluzie. Przygody moje powodowane były np. alkoholizmem mojego szypra a nie szowinistycznymi jego uwagami w stronę mojej osoby. Szedłem na pięści z pijakiem bo nie mógł się już doczekać pełnego kieliszka a jeszcze musiał kilka godzin za sterem siedzieć i nie podobało mu się ile razy minię w wiadrze przemieszałem ;-) Szarpałem się z nim bo wrócił pijany w nocy a jego pies spał w moim mieszkaniu na jednym z foteli a nie na gołej posadzce (4 miesięczny szczeniak) że po pijaku nie rozróżniał, który agregat w maszynowni chodzi nie wspomnę a latało wtedy w powietrzu wszystko co było pod ręką. Dużo moich znajomych odmawiało pracy na tym statku bo się go bali, mówili z pijanym nigdy nic nie wiadomo. Jedno tylko muszę przyznać: po pijaku za ster nie usiadł. Były to dokładnie cztery tygodnie, dzięki którym jestem teraz w takim a nie innym miejscu jeżeli chodzi o moje pływanie. Dzięki temu kapitanowi nauczyłem się wyczuwać gamoni i głupków i im dziękuję od razu. Pewnie, że człowiek czasami da się nabrać i zamustruje się u jakiegoś głupka ale wtedy jak mawia Teos głosuje się nogami, a jak jeszcze ktoś tworzy problemy to instrukcję obsługi umieściłem wyżej ;-) Poza tym z tym kapitanem przepracowałem potem jeszcze dwa miesiące ale on sam mnie o to prosił a kwestie sporne rozstrzygnęliśmy wcześniej i spisaliśmy na papierze za zgodą armatora i oczywiście nie raz musieliśmy sobie kwitami przed nosami machać ;-) Choć wtedy było mi nie do śmiechu to dzisiaj jednak kącik ust do góry wędruje gdy to sobie przypominam. Takie kwity z prawami i obowiązkami są już rzadko spotykane ale udało mi się znaleźć inny sposób na określenie czy warto na jakąś łajbę się wybrać. Rozmowę ustalającą sposób życia i pracy łącznie z warunkami płacy i dodatków odbywam dwa razy. Ten drugi raz po pierwszym wejściu na pokład a jeszcze przed rozpakowaniem się i nie może się nic różnić od pierwszej rozmowy. Jeżeli ktoś kręci zanim założyłem kombinezon to potem jest zazwyczaj tylko gorzej. Przykładem może byś sławna w niektórych kręgach barka "Ilona" "Zagłosowałem nogami" bo z rozmowy na rozmowę warunki się pogarszały a ja jeszcze nawet w drodze na łajbę nie byłem. Jedno może mnie tylko różni od wielu kolegów i dzięki temu nie znam smaku bycia wysłanym do pracy nazwijmy to w ciemno, poza pierwszym "najpierwszejszym" ;-) zebraniem mojego - szczura lądowego, tyłka i ruszeniem na podbój belgijsko-holenderskich kanałów. Mianowicie nie miałem okazji ( i tak mogłoby zostać po wsze czasy) pracować przez pośredników, a dzięki dobrej znajomości języka niderlandzkiego wszelkie formalności załatwiam zawsze sam i jak do tej pory nie wyszedłem na tym chyba tak źle.
Co do Ciebie i Twojej sytuacji to trzeba głowy przed Tobą chylić bo wyobrażam sobie co musiałeś czuć będąc tak traktowanym a zdzierżyć musiałeś wszystkie obelgi dla syna. I proszę nie dziw się, że niektórym noże się w kieszeni otwierają słysząc Twoją opowieść ale Polacy to mimo wszystko dumny naród i chociaż w kraju dajemy się kolejnym rządom (wszystkim po kolei i bez wyjątku) w konia robić to takie traktowanie nas za granicą nie przechodzi i podnosi się larum. Wspomniałem o Tobie swojemu szefowi, że tak powiem temu gorszemu, bo mam dwóch braci jako szefów i nawet on nazwał Twojego kapitana idiotą co jest chyba pierwszą jego taką opinią na temat innego Holendra jeśli chodzi o stosunki na linii kapitan - marynarz! Reasumując może te moje wypociny przydadzą Ci się na coś gdy będziesz szukał nowej pracy. Nie są to sugestie jak powinieneś postąpić ale opis części moich doświadczeń w żegludze holenderskiej. W moim przypadku niektóre sposoby na wrednych kapitanów zdały egzamin ale było i tak, że musiałem "nieoficjalnie" dostać się na sterówkę by odzyskać swoje dokumenty i głosować nogami. Życzę Ci powodzenia i mam nadzieję, że szybko znajdziesz pracę na łajbie z normalnymi ludźmi. Wtedy może zamiast martwić się skąd wziąć kasę na leki będziesz mógł bawić się z synem :-) bo ja właśnie to robię jak wracam do domu z rejsu.. Najpierw żona i córka a dopiero jak się nimi nacieszę to szara rzeczywistość remontu i przebudowy starego gospodarstwa ;-) Cóż nie miał chłop kłopotu to się ożenił po raz drugi a w wianie dostał obórkę ruinkę ;-) Pozdrawiam serdecznie i życzę przede wszystkim dużo zdrowia Twojemu synkowi, niech mu uśmiech z twarzy nie schodzi :-)
Pozdrawiam. Daniel Kotur. mts Pamir ...but why is the rum gone??
Znam statek Andante pracowałem tam przez kilka miesięcy. Jest za**** ,jak sobie nie dajesz to cię nie wykorzystują np.praca w hotelu"pomoc"
załoga to marynarz ,stary ,sternik i maszynista,hotel to kilkadziesiat osob głównie Słowacy. Warto dobrze żyć z kucharzem :-).
Praca bardzo dobra dla początkującego marynarza ,robota standard malowanie ,mycie ,naprawy w kabinach oraz pomoc maszyniście bo on robi z tobą na pokładzie.
Są też pozytywy można dać w garnek ,kontakt z młodzieżą.
I zawsze na koniec turnusu (zmiany co tydzień) tipy od 50-100 euro
Jedzenie zapewnione przez armatora.
PRACA DLA POCZĄTKUJĄCYCH I MŁODYCH MARYNARZY OK.
byłem na tym statku (Andante) kilka razy bo miałem kumpli Słowaków lecz zeszli gdyż
pracowali ponad 12 godzin lącznie z niedzielami nie płatne nadgodziny
warunki socjalne czyli wyżywienie i kabiny brak mleka wody mineralnej i podłe jedzenie
no i traktowanie jak niewolnicy!!!!
Trzeba patrzec na kontrakt z Upstremu gdyż pensja miała byc 2100 za 28dni a wyszło że 2100 było za 42dni !!!!!!!
Kolego Superbosman, kontrakt czyta się dokładnie przed zamustrowaniem a nie po Na pasażerach należy przeliczać wypłatę na dniówki. Np sternik na normalnej barce w systemie 1/1 ma ok 1500 E miesięcznie czyli 100 E za dzień na burcie. Sternik na pasażerku ma ok 1600 E ale w systemie 3/1 lub 2/1. Po przeliczeniu daje to ok 71E system 3/1 lub 80 E system 2/1 za dzień na burcie plus tipy. Jednym słowem kto nie musi niech się nie pcha. Mechanik ma lepiej ( 2100 plus tipy w systemie 2/1 w mojej firmie) ale w sezonie o spaniu można zapomnieć.
Witam wszystkich załogantów
Pilne pytanie, zna ktoś może tą barkę lub coś słyszał o warunkach na niej panujących.
Dzięki za każdą odpowiedź i wskazówkę
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum. możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum. nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji. nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum. nie możesz dodawać załączniki w tym forum. nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies