Jeszcze nie zmilkło echo mojego rejsu Kucykiem do Gdańska, kiedy piętnastego sierpnia przyszło mi wyruszyć w kolejny rejs, w górę Odry. Wprawdzie planowałem płynąć do Wrocławia, gdzie na zaproszenie przyjaciół Grażynki i Piotra, mieliśmy wraz z żoną i córką przebywać kilka dni, zwiedzając to piękne miasto, ale ze względów ekonomicznych ( zabrakło funduszy) musiałem niestety, porzucić ten projekt i powłóczyć się po nadodrzańskich krzakach.