O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Artykuły 

Wrocławskie Wilki Rzeczne

Władze miasta Wrocławia podjęły w 2002 roku decyzję o likwidacji Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej im. mjra Henryka Sucharskiego we Wrocławiu przy ul. A. Brűcknera 10. Było już wiadomo, że nic nie da się uratować.
Krzysztof Brzozowski (długoletni nauczyciel i wychowawca) opierając się na materiałach historycznych i pomocy byłego dyrektora tej jak ją nazywliśmy "Akademi Szuwrowo-Bagiennej" Pana Tadeusza Cieśli oraz absolwenta z 1978 r. Waldemara Rybickiego, który w czerwcu 2006 r. został wybrany Prezesem Stowarzyszenia TŻŚ opublikował w 2002 r. na łamach "Kalenderza wrocławskiego" ten poniższy artykuł.


I Ty zostaniesz kapitanem

I ty zostaniesz europejskim kapitanem, ale... musisz płynnie mówić po niemiecku, który to język uznawany jest jeszcze jako europejski, "łodziarski" język manewrowy (w przyszłości będzie nim j.angielski) oraz zrobić wszystkie potrzebne patenty. A może już wkrótce będzie to tylko jeden: "żeglugowe prawo jazdy"?

Rybactwo rzeczne zapomniane

Rybołówstwo na Kurpiowszczyźnie i na Górnym Bugu posiada swoisty, inny niż w sąsiednich regionach charakter, przejawiający się w odrębności form szkutniczych i sposobów połowu, które w formie reliktowej przetrwały na Górnym Bugu do chwili obecnej, podczas gdy na terenach sąsiadujących od dawna nie występują.

Flagowy U-Boot TŻŚ

Wszyscy znamy sylwetkę niby-stateczku, jaki usadowił się na trawniku przed budynkiem Naszej Szkoły przy ulicy Brücknera 10 we Wrocławiu. Jakoś nikt z nas nigdy nie zastanawiał się nad tym skąd to "coś" tam się wzięło i czym jest naprawdę. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nie jest to "jakaś tam atrapa" ale ... kiosk U-Boota, a ściślej jego część.

Kucykowa włóczęga.

Jeszcze nie zmilkło echo mojego rejsu Kucykiem do Gdańska, kiedy piętnastego sierpnia przyszło mi wyruszyć w kolejny rejs, w górę Odry. Wprawdzie planowałem płynąć do Wrocławia, gdzie na zaproszenie przyjaciół Grażynki i Piotra, mieliśmy wraz z żoną i córką przebywać kilka dni, zwiedzając to piękne miasto, ale ze względów ekonomicznych ( zabrakło funduszy) musiałem niestety, porzucić ten projekt i powłóczyć się po nadodrzańskich krzakach.

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies