Opowiadano mi ( ze trzy razy bedzie). Ze restauracje ( chyba generalnie w Europie) maja problemy z pozbywaniem sie oleii, tluszczow uzywanych do smarzenia, ktore normalnie wywalaly by na smieci, ale jakies normy – przepisy ( ekologiczne) chyba im tego zabraniaja.Wiec skladaja to w jakichs beczulkach – pojemnikach, co potem z tym robia, gdzie to wywoza – nie wiem sam, ale zadowolone sa jak ktos je pozbawia tego problemu i zabiera ten material.
Mowiono mi tez ( z dwa razy bedzie) o ludziach ktorzy wykozystuja ta sytuacje i uzywaja tych tluszczow do zasilania silnikow swoich lodzi, ktorymi poruszaja sie po wodach slodkich – i ja tez bym tak chcial.
Straszono mnie tez gdzie indziej na ten temat. Rad bym wiec cos wiecej o tym uslyszec,
zasiegnac opini, porad , uwag.
Z tego co slyszalem to to sie sprawdza w lodziach ze starszymi silnikami disla, nie pamietam sprzed ktorego roku.( Ja na pewno sobie nowej lodzi - jachtu nie kupie). Nowsze silniki sie ponoc do tego nie nadaja. Zapychaja sie injectory – nie wiem jak to po polsku – wpryskiwacze? - to cos co wtryskuje paliwo do cylindra.
Wyobrazam sobie ze taki olej to przed uzyciem trzeba by z raz czy wiecej przepuscic przez jakies filtry ( ponczochy zony czy co tam). No i to tyle co wiem czy sobie wyobrazam, a uyslyszal bym cos jeszcze o tym...
Silniki mercedes od modeli W123, 124 na pewno to "wypiją". :D
Silnik wysokoprężny spali wszystko co jest palne jeśli w odpowiedni sposób zostanie zmieszane z powietrzem i wtryśnięte do kompry spalania. Tu głównie chodzi o pompy wtryskowe: starsze (rzędowe, bez elektroniki sterującej) są mniej wrażliwe na jakość paliwa - nowsze (rotacyjne) bardziej, bo mają też elektronikę sterującą ich wydajnością.
Dlaczego akurat na motorowych jachtach to paliwo może się sprawdzać bardzo dobrze? Ano dlatego, że silniki pracują tu w stałych warunkach: bez przeciążeń w wyniku przyspieszania jak w samochodach, gwałtownej zmiany dawki paliwa i wiążącej się z tym konieczności elektronicznej, odśrodkowej lub podciśnieniowej regulacji kąta wyprzedzenia (przyspieszania bądź opóźniania) momentu wtrysku.
Wtryskiwacze (zwłaszcza ich końcówki - czyli rozpylacze) być może mogą się wcześniej na tym "biopaliwie" zatykać bądź zapiekać, ale sezon na pewno przejeżdżą bez kłopotów.
Olej trzeba oczywiście przecedzić przez sito aby pozbyć się cząstek stałych (damska pończocha wskazana). Resztę załatwi filtr paliwa, który być może też częściej trzeba będzie wyczyścić.
Generalnie jako domieszka do czystego diesla (nawet 50% w lecie) powinno to "paliwo" chodzić :D
Pozostaje problem pozyskiwania.
Andrzej 'Apis' Podgórski
--- Jeśli wydaje ci się, że wiesz wszystko - masz rację: wydaje ci się...
Za darmo nie ma nic.Silniki wysokoprężne mogą pracować na wielu tłuszczach,ale CZYSTYCH.Proces oczyszczania,to nie pończochy żony lub kochanki.Poza osadami stałymi,są jeszcze zabrudzenia chemiczne.Osady stałe można oddzielić poprzez filtrację.Niestety przez pończochę się nie uda.Do silnika musi być dokładnie oczyszczone.Przez odwirowanie,lub filtrowanie ciśnieniowe{kilkukrotne}.Co z tego,że mamy oczyszczone mechanicznie,pozostają zanieczyszczenia chemiczne.
Moim zdaniem nie powinno się używać tego do zasilania silników wysoko prężnych{choćby złom a szkoda}.
Rzadko kiedy wymienia się na nowy silnik.Zazwyczaj się go naprawia.Wtedy dopiero okazuje się jakie szkody zostały zrobione.Elementy układu zasilania są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenie w paliwie.
Kiedyś były silniki z głowicami żarowymi{średnio prężne}-one mogły pracować na byle czym.Operator za to wyglądał jak kominiarz-tylko tłusty.
Kończąc,ja nigdy nie użył bym tego do zasilania swego silnika.Pisałem,na uczelni rolniczej w Poznaniu były prowadzone doświadczenia-olej rzepakowy i smalec jako paliwa do silników wysokoprężnych.
Pozdrawiam Włodek!!!
Edytowany przez x1109 dnia 25.11.2010, 16 lat temu
Czy ten olej i smalec na tych doswiadczeniach to byl kupiony w sklepie , czy wyciagniety z jakiejs patelni z kuchni po uzyciu ?
A co sie tyczy tego biopaliwa kupionego na stacji bezynowej , c zy oleju w sklepie ?( Nawet nie wiem ile jedno z drugim wychodzi taniej od zwyklego paliwa.)
Wtryskiwacze (zwłaszcza ich końcówki - czyli rozpylacze) być może mogą się wcześniej na tym "biopaliwie" zatykać bądź zapiekać, ale sezon na pewno przejeżdżą bez kłopotów.
_ Pytanie do Andrzeja Apisa.
I co wtedy sie robi - to sie da wyczyscic, odetkac, czy trzeba wymienic ? Czy to duzy problem, Czy to duzo kosztuje ? Czy potem na nowo jest wszystko w porzadku ?
I czy to jedyny efekt uboczny z ktorym trzeba sie liczyc ?
( przyznaje sie ze w temacie jestem ciemny i chcialbym sie czegos dowiedziec).
Znam a raczej znałem taksówkarza, który jeździł na mieszance oleju ze smażalni z czerwonym opałem. Pachniało trochę frytkami w aucie ale poza tym nie narzekał :) Miał coś w rodzaju grzałki w baku, by podgrzewać paliwo. Olej kilkakrotnie filtrował przez stare prześcieradła. Był to Mercedes 124. A więc Apis ma dużo racji w tym że te stare silniki z Mercedesa "wypiją" cokolwiek im się zaserwuje.
Swoją drogą oczywiste jest że silnik na takim paliwie, na pewno nie będzie pracował tak długo, jak zamierzyli to sobie jego konstruktorzy :)
Pan Rafał powinien zacząć od małej łódki z silnikiem diesla. Zwiedzając plaże Normandii w miejscach Wielkiego Lądowania, obserwowałem rybaków francuskich łowiących w Le Havre, Honfleur - aż do Cherbourga. Pływali oni na małych, 9-metrowych łódkach z jednocylindrowymi, dwusuwowymi silnikami diesla. Podejrzewam, że we Francji można gdzieś kupić podobną, starą łodź, która nadawałaby się do taniego podróżowania po rzekach i kanałach francuskich, gdzie tamtejsza strefa klimatyczna nie zna zjawisk lodowych na wodach śródlądowych.
Wykorzystywanie oleju jadalnego-przesmażonego wydaje mi się nieco ryzykowne, ale wg moich doświadczeń diesel dwusuwowy wszystko spali. Będąc w r. 1948 na kursie stermotorzystów w Gdańsku, pływaliśmy na jakiejś zafecowanej ropie, którą nasi instruktorzy- przedwojenni motorzyści kazali nam filtrować przez przelewanie z beczki do beczki przez filtr ze starych prześcieradeł. Ale na motorówkach desantowych z grubej sklejki były unrrowskie 150 KM Gray-Marine 6-cyl. na pompowtryski osobno na każdy cylinder. Jeśli w którymś z nich przestał działać rozpylacz wtryskiwacza, odkręcaliśmy cały pompowtrysk zakładając zapasowy, a przytkany czyściliśmy. Wychodząc w ślizgu z pomiędzy główek Portu Gdańskiego, w Gdyni byliśmy w ciągu 30 minut - jeśli nie było przykrej fali.
W latach 1964-68 byłem w posiadaniu łodzi z dwusuwowym, dwucylindrowym silnikiem 24 KM "Puck" odpalanym na korbę. Chodził on na każdej ropie, nawet wyraźnie mętnej. Wtedy trochę kopcił. Ale wszystko szło "w komin". Był niezawodny i mało palił. Dużo natomiast ważył.
Jeśli nie był Pan żeglarzem, to za żagle niech się Pan nie bierze Panie Rafale, bo po kanałach francuskich pływanie na żaglach i tak jest zabronione - jak wszędzie zresztą. Najpierw radzę popływać na silniku.
Edytowany przez Adam Reszka dnia 26.11.2010, 16 lat temu
Panie Rafale.Do doświadczeń był użyty czysty olej i smalec.
Jest sposób na wstępne oczyszczenie takich tłuszczy,tz.gastronomicznych.Należy na dnie zbiornika mieć warstwę wody,około 10cm.Ale nie w zbiorniku silnika.
Wygląda to tak.Do zbiornika z olejem wlewa się wodę,i pozostawia się go na dwa dni,lub dłużej w spokoju.Ponad warstwą wody musi być kranik spustowy.Po ustaniu się należy zlać olej i przefiltrować przez filtr filcowy.Dopiero po takich zabiegach odważył bym się wlać do zbiornika.W zależności od gęstości dolał bym oleju napędowego tyle,aby uzyskać odpowiednią gęstość.
Życzę powodzenia i proponuję zakup książki o naprawach silników wysoko prężnych.
Pozdrawiam Włodek!!!
Mam dostać opracowania,jeśli dostanę zgodę-to przekażę.
Nie znam Nowych książek,które mógł bym polecić.Skarbnicą wiedzy jest sieć tu wszystko można znaleźć.
Pozdrawiam Włodek!!!
Witajcie-jestem tu na tym forum całkiem zielony ,ale już nie tak bardzo w temacie który jet tu od pewnego czasu "wałkowany". Niektóre wypowiedzi czytam i odbieram jak jakąś herezję-przecież nie mamy lat 40-tych ubiegłego wieku a wiekXXI - w technice motoryzacyjnej to przepaść czasowa.
Zaden współcześnie produkowany silnik diesla nie przełknie takiej mieszanki jaką chcielibyście nakarmić swoje silniki,a ewentualna oszczędność nie zrekompensuje wysokich kosztów naprawy.Ja w każdym razie nigdy bym nie uraczył takim koktajlem silnika swojej łodzi,tym bardziej że chcę aby jeszcze kilka lat służył bezawaryjnie.Oczywiście wyrażam tu tylko swoją opinie na ten temat. Pozdrawiam Wojtek
Tylko ze lodz ktora sobie sprawie bedzie miala przynajmniej 30 lat.
Zastanawialem sie nawet nad czyms z tym silnikiem zarowym, jesli w ogole mozna to znalesc ( i jesli to nie jest zabronione ). Jestem daleki od ekscytowania sie zdobyczami cywilizacji. Ktora pozbawila nas mozliwosci prostego, spontanicznego zycia np. za darmo.
Mam tu cos, na co w swoich poszukiwaniach sie w chwili obecnej natknolem. Przypuszczam ze zainteresuje czy zaintryguje to ludzi tu obecnych.(Nie wiem co o tym pomysla). Gosc wyjasnia jak wyprodukowac domowym sposobem biopaliwo - i zdaje mi sie , ze oczyszczone chemicznie.
Panie Rafale,mam silnik czterosuwowy.Znalazł Pan wiele informacji o paliwach.Więc jest Pan na dobrej drodze do celu.
Z najlepszymi życzeniami-ABY SIĘ UDAŁO.
Włodek.
Generalnie zasada budowy silników spalinowych jest taka sama jak 30 lat temu. Zmieniły się jedynie układy zasilania, bardziej precyzyjne wykonanie, materiały i wszech obecna już dziś elektronika. Przy dobrze wyposażonym warsztacie i technicznym pojęciu, nawet i nowego diesla można przerobić tak by chodził na gorszym paliwie. Wyrzucając elektronikę i układ zasilania zmieniając na starego typu. Można by nawet przerobić takowy silnik na silnik parowy :) jest to możliwe :)
Wydaje mi się, że można napoić silnik wszystkim co znajdziemy w domu i przy odrobinie szczęścia przepłyniemy może i sporo kilometrów.
Tylko czy to ma sens bo jaką moc uzyskamy na takim paliwie którego zużycie na pewno wzrośnie a silnik dostanie w…
Ja na swej łodzi mam 16 konny Voivo penta z 1968 roku który pali 1 litr na godzinę przy prędkości 10/h a łajba waży 1900 kg.
Ja bym nie ryzykował.
Pozdrawiam Witek
@witek: Ja też takiego ryzyka nie miałbym odwagi podjąć. Przed paroma laty pływałem kutrem usteckim z 3-cylindrowym silnikiem Volvo-Penta (zegarek szwajcarski!) rok prod. 1998, który spalał 1 l ropy/h przy prędkości po Zalewie Włocławskim 12 km/h. Chodzi on dotychczas bezawaryjnie.
Jedne silniki na pewno bardziej znoszą biopaliwo czy byle jakie paliwo, inne mniej. Są takie, przy których trzeba dużo chodzić przy innych mniej.
Z własnego doświadczenia- andrychowskie silniki SW400 na licencji Leylanda, pod zmarynizowaną nazwą Rekin, są moim zdaniem jednymi z najbardziej udanych silników.
Dopieszczone potrafią być bardzo wdzięczne. Ale też bardzo zaniedbane, chodzące na byle czym i z pęknięciami w bloku również sprawują się jak należy.
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum. możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum. nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji. nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum. nie możesz dodawać załączniki w tym forum. nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies