EwkaPoczątkujący użytkownik 
Dodano
19 lat temuSkojarzyło mi się to z naszym powrotem do Polski od kochanej rodzinki, z Vaterlandu. Mój ojciec jest mistrzem w pakowaniu bagaży (kiedyś myślałam, żeby Go zgłosić do Księgi Ginessa). Jechaliśmy Vectrą: my z mężem na przednich siedzeniach, dzieci spały w fotelikach z tyłu, a bagażnik był tak upchany, że stryj zamknął go "z przysiadu". Na granicy, w aucie przed nami, trzech kolesi wracało z wypadu po auto. Kiedy ich bagażnik stanął przed nami otworem, na jego przepastnym dnie zlokalizowaliśmy turlającą się butelkę coli i napoczęty kartonik prezerwatyw. Celnicy pr4zeszukiwali ten bagażnik dobre 40 minut.
- Jak otworzą nasz, zadzwonię po Pawła (kumpel, ma VW Transporter), może jakoś to zmieścimy, a ty weźmiesz dzieci i poczekacie w pawilonie. Wieczorem powiniem być z powrotem...
Dzięki Bogu celnicy nie zatrzymywali nigdy przemytników z dziećmi :D
PS
Tato spakował kiedyś swojego brata w czasie przeprowadzki z czteropokojowego mieszkania do malucha. Fakt, że stryj miał miejsce tylko żeby zmienić bieg (stryjenka już się nie zmieściła) ale pojechał. Fakt, że na niemieskiej autobanie zatrzymała go policja i powiedziała, że minimalna prędkość w tym miejscu to 60 km/h (styj wyjaśnił, że gdyby mógł jechć 60, to byłby tu już wczoraj) ale dojechał. Wypakowywał się blisko tydzień - do domku - 120 m kw.
Szczurek Pokładowy
" Jeżeli wydaje ci się, że wszystko działa dobrze, na pewno coś przeoczyłeś. "
MonikaUżytkownik 
Dodano
20 lat temuhmmm... cóż rzeknę.... czekam na ciąg dalszy.....
Monia (nz)
