@bruno: Na "Rekinie" pływałem do 1995 r. - 15 lat i nigdy mnie nie zawiódł. Tłukłem go po Wiśle Puławskiej, Narwi, Bugu, Pisie i Biebrzy. W chwili obecnej chodzi on nadal w statku inspekcyjnym warszawskiego UŻŚ. Podobne zdanie mam o "Delfinach" 165 KM i małych, 4-cylindrowych "Krabach" (2/3 "Rekina"). Są to silniki o rzadkiej wytrzymałości. Jeśli motorzysta dba o nie jak należy, odwdzięczą mu się nieustającą sprawnością. Właściwy wybór licencji i solidna mielecka robota.
Kol bruno.Może by ta objaśnić by było warto,jak z spalinowego zrobić parowy.Ciekawy byłby temat.Może ktoś by sobie z tego coś wykombinował?Sam jestem bardzo ciekaw tego tematu.
Pozdrawiam Włodek.
Hej czechtw!
Teoretycznie przerobienie diesla na parę jest możliwe. W praktyce widziałem kiedyś filmik na YouTube. Każdy diesel ma sprężanie w granicach 20-24 barów. Silniki parowe potrzebują minimum 15 by funkcjonować. W zasadzie nie trzeba było by wiele zmieniać prócz rozrządu. Normalnie wałek rozrządu obraca się dwa razy wolniej niż wał, bo co czwarty suw to suw pracy. W silniku parowym są tylko dwa suwy. Więc przerobić napęd wałka rozrządu by było ok i odpowiednio pobawić się z krzywkami. Trzeba było by jeszcze tak zrobić by zawory dolotowe otwierały się w drugą stronę niż jest to normalnie albo założyć mocniejszą sprężynę, bo inaczej sprężona para sama otwierała by zawory. Potrzebny był by kocioł i przewody szczelnie doprowadzające parę do układu dolotowego nie mówiąc już o systemie przepustnic dozujących ilość pary do układu.
Na pewno silnik taki musiał by utrzymywać wysoką temperaturę ponad 100 stopni by olej smarujący mógł dobrze odparować z wody. Nieprzegrzana para ma około 130 stopni a więc wystarczy. No i rezygnacja z wody w układzie chłodzenia. Oczywiście potrzeba byłoby jeszcze mnóstwa różnych obliczeń.
Silnik ten na pewno by miał niską wydajność tj 10 do 15 %. Z pewnością dlatego nie robi się takich :)
Osobiście, jak bym miał cokolwiek robić z napędem parowym, to wykorzystał bym jakąś małą turbinę. Para napędzała by turbinę a ta z kolei prądnicę. Dalej, uzyskany w ten sposób prąd magazynowany w akumulatorach napędzał by silniki elektryczne. Proste, wydajne i na pewno do zrobienia
Pozdrawiam wszystkich
Po co straty.Jeśli już,to turbina z przekładnią zwalniającą i nawrotnicą wprost na pędnik{śruba,lub koła}.Po turbinie na następną do ładowania akumulatorów.I sielanka,cicho,ciepło i bez smrodu ropy.
Pozdrawiam Włodek.
Edytowany przez x1109 dnia 30.11.2010, 16 lat temu
SEEHUND
turbiny parowe- są najbardziej banalnymi silnikami jakie wymyślono. Na pewno nie są tak wydajne jak silniki spalinowe. Ale ich moc, przy podobnych gabarytach co zwykły silnik, jest wystarczająca by móc napędzać prądnicę czy też do bezpośredniego napędu śruby.
Prostota jest w tym, że poza wodą i czegoś co się pali, nie potrzebujesz niczego więcej :)
@bruno. To wszystko prawda, ale mnie interesuje strona elektryczna . Jak , bez znaczących strat , widzisz możliwość przełożenia jej mocy na napęd elektryczny ?
SEEHUND. Trudno mi powiedzieć... Nie jestem specjalistom :) Ale wiem że turbiny parowe są bardziej wydajne niż wiatrowe. Z tym że te drugie są ekologiczne. Straty głównie polegają na wielkim marnotrawieniu energii cieplnej, która ulatuje donikąd. W elektrociepłowniach ciepło idzie do domów a na łodzi już nam tyle ciepła nie potrzeba.
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum. możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum. nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji. nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum. nie możesz dodawać załączniki w tym forum. nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies