O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.


Tankowiec rzeczny eksplodował w porcie Lingen

30.03.2011
Trwa pechowa tegoroczna passa niemieckich tankowców. Po zatonięciu na Renie TMS "Waldhof" 13.01.2011 kolejny statek tego typu uległ poważnemu wypadkowi.

Na wiele metrów strzelały w nocne niebo płomienie z tankowca w porcie rafinerii BP w Lingen. Potem ciszę przerwały trzy eksplozje. Całą noc pracowały służby ratownicze zanim opanowały sytuację. Długi na 80 i szeroki na 8.20 m tankowiec miał w momencie pożaru około 900.000 litrów benzyny super w zbiornikach ładunkowych. Jeden z członków załogi odniósł lekkie obrażenia pozostali czterej w porę znaleźli się w bezpiecznym miejscu. Szkody szacuje się w milionach euro. 1100 tonowy statek zatonął, a duża ilość benzyny wyciekła.

Trwa pechowa tegoroczna passa niemieckich tankowców. Po zatonięciu na Renie TMS "Waldhof" 13.01.2011 kolejny statek tego typu uległ poważnemu wypadkowi.

- Późnym wieczorem w poniedziałek 28.03.2011 z niewyjaśnionych dotąd przyczyn zaprószono ogień na załadowanym benzyną tankowcu, cumującym w jednym z basenów rafinerii BP. Nieco później nastąpiły trzy eksplozje. Cały pokład stanął w ogniu - mówił rzecznik policji Ewald Temmen we wtorek.

Na wiele metrów strzelały w nocne niebo płomienie z tankowca w porcie rafinerii BP w Lingen. Potem ciszę przerwały trzy eksplozje. Całą noc pracowały służby ratownicze zanim opanowały sytuację. Długi na 80 i szeroki na 8.20 m tankowiec miał w momencie pożaru około 900.000 litrów benzyny super w zbiornikach ładunkowych. Jeden z członków załogi odniósł lekkie obrażenia pozostali czterej w porę znaleźli się w bezpiecznym miejscu. Szkody szacuje się w milionach euro. 1100 tonowy statek zatonął, a duża ilość benzyny wyciekła.

- Przez całą noc trwało gaszenie ognia - mówi dalej rzecznik policji w Lingen. - Dopiero we wtorek rano 250 strażaków opanowało pożar. - Na szczęście nie doszło do przerzucenia się ognia na inne, również załadowane materiałami łatwopalnymi statki - podkreśla Temmen.

Statku osiadłego na dnie basenu na razie nie można usunąć z portu. Wystające ponad lustro wody elementy są stale chłodzone aby rozlana benzyna nie zapaliła się ponownie.

- Na razie można przyjąć, że sytuacja jest pod kontrolą - mówi Ralf Büring z rady miasta Lingen. - służby ratownicze przy współpracy z wyspecjalizowaną firmą zajmują się teraz neutralizacją i odpompowaniem zmieszanej z wodą i pianą gaśniczą benzyny. Trudno przewidzieć kiedy wydobyty zostanie tankowiec.


Eksperci pracują nad ustaleniem przyczyn. Kapitan statku jest w szoku i nie może być na razie przesłuchany w tej sprawie. Ruch statków na Dortmund-Ems-Kanal został zamknięty. Rzecznik policji nie potrafi określić na jak długo. Wiele statków czeka więc na kontynuowanie rejsu. Również droga federalna nr 70 przebiegająca w bezpośrednim sąsiedztwie rafinerii została zamknięta. Mieszkańcom polecono zamykać okna i drzwi domów, choć zdaniem rzecznika policji pomiary przeprowadzone przez Straż Pożarną nie wykazują szkodliwych substancji w powietrzu. Nieznane są też szkody w środowisku naturalnym.


Udostępnij:

Apis 30.03.2011 8,110 10 komentarzy 0 z 0 ocena

10 komentarzy


  • mefiu
    mefiu
    Czytając to jestem w szoku. Tyle razy tam ładowałem i wyładowywałem.
    Statek nazywał się tms Alpsray . Znalazłem to na niemieckim forum.
    By to starego typu tankowiec. Został wybudowany w 1954 roku.
    http://www.spiegel.de/fotostrecke/fo....66213.html Pare fotek z tej eksplozji.
    - 30.03.2011 19:10
    • M
      Marek Zawadka
      Amator niedzielny? może Słowianin? może robotnik słowiański... Rozczarowany jestem brakiem wyroków. Eksplodował statek? Nie znajdujemy winy? Panowie eksperci. Proszę ze zdjęć wydedukujcie. Według mnie jest winny ten co nie zakręcił ropy na czas. Miał taką noworudzką albo lubawską twarz (to wyjaśnię później)... Pozdrawiam
      - 30.03.2011 19:58
      • mefiu
        mefiu
        na tym statku byli tez ponoć Polacy, moj kolega widział ich i mówił mi ze była tam polska antena (Polsat)
        - 30.03.2011 21:10
        • x5
          x5
          W lewym boksie (przy tej samej moli gdzie eksplodował tms Alpsray ) był pod załadunkiem jeden ze statków Wieśka Marcinkowskiego TMS "Eiltank 26" ( ten stojący dziobem do wyjścia ).Wszystkie 3 tankowce ładowały benzynę i były już prawie załadowane dlatego nie doszło do większej tragedii ponieważ ilość gazu w zbiornikach była minimalna.
          To nie benzyna jest niebezpieczna tylko gaz, który się z niej wydobywa.
          Właśnie na tankowcu Alpsray eksplodował gaz.
          Bosman (Polak) z" Eiltanka 26" wszedł do pomieszczenia zegarowego, żeby sprawdzić na licznikach ilość załadowanego towaru.Zauważył, że na sąsiednim statku załoga wykonuje jakieś "gorączkowe ruchy" i krzyczy, żeby uciekać na ląd.
          Podobnież zawiesił się w instalacji lądowej zawór na rurociągu odprowadzającym gaz ( Gaspendelleitung ) i zaczynała wzrastać temperatura powodując rozerwanie tego rurociągu.Co w rezultacie doprowadziło do kolejnych explozji.
          Nie było możliwości wyprowadzenia staków ponieważ wszystkie były jeszcze podłączone do instalacji.
          Załogantom udało się wydostać w bezpieczne miejsc, ale są oni poparzeni.
          Informacje te otrzymałem od armatora Wieśka Marcinkowskiego, właściciela 3 tankowców.
          Sam byłem kapitanem tankowca i wielokrotnie ładowałem w boksach BP w Lingen.
          "Czarne sny" załóg tych statków to eksplozaja.Ja do dzisiaj mam takie mary, które dla załogi tms Alpsray stały się przykrą rzeczywistością.
          Całe szczęście w tej tragedii, że nikt nie poniósł śmierci.

          Kilka lat temu w Dormagen po eksplozji tankowca ładującego benzynę lotnicze spłonęły dwie załogi zacumowanych na Renie statków.
          Cześć ich pamięci.
          Józek
          - 30.03.2011 23:06
          • Apis
            Apis
            TMS Alpsray:

            www.zegluga-rzeczna.pl/images/news/explode/alpsray1.jpg


            www.zegluga-rzeczna.pl/images/news/explode/alpsray2.jpg
            - 31.03.2011 07:47
            • x5
              x5
              Przepraszam, ale w swoim komentarzu podałem przez pomyłkę dwie fałszywe informacje:
              1.W.Marcinkowski nie jest właścicielem TMS "Eiltank 26".Czarteruje ten statek od firmy Jägers.
              2.Do nieszczęśliwego wypadku, gdzie spłonęły dwie załogi doszło w porcie załadunkowym rafinerii Wesseling-Godorf.

              Pozdrawiam
              - 31.03.2011 08:06
              • H
                heliozz
                Też parę lat pływam na tankach, w Lingen nie miałem okazji być, ale niemieckie porty olejowe są mi dość dobrze znane. W większości syf, kiła i mogiła. Brak dróg ewakuacyjnych (powinny być min. 2 poza strefą ładunkową, jedna na dziobie, druga na rufie), nabrzeża nieprzystosowane do coraz większych jednostek, fatalny stan instalacji, wybiórcza interpretacja przepisów, źle przeszkolony personel i decyzje przez ów podejmowane powodują, że włosy stają dęba na głowie. Ostatnio przy wyładunku benzyny w Hamm podłączono nam gaspendel i pompowano nam na statek opary benzyny z tanku do którego wyładowywaliśmy, wmawiając nam, że skoro tank jest w połowie pełny, to druga połowa to powietrze i ono do nas wraca. Protesty nie pomogły, albo robimy tak jak oni chcą, albo won. Wszystko to w słoneczną niedzielę i spacerowiczami na drugiej stronie kanału. Takich przypadków mógłbym opisać kilkanaście. Ale wracając do Alpsraya: piszesz Józku, że zablokował się zawór na gaspendlu na lądzie i to spowodowało wybuch. Szczerze? Nie kupuję. Dlaczego? Już odpowiadam:
                1. Nie wiem z jaką prędkością podawany jest produkt w Lingen, ale jak znam Niemcy, nie za szybko. Żeby zbudować ciśnienie konieczne do wybuchu potrzebny był czas. Na każdej rurze na tanku jest (powinien być) manometr, znając stan jednostek typu Alpsray, dodatkowo powinny pojawić się efekty akustyczne typu syczenie spod uszczelek na tankdomach. Moje pytanie co robiła w tym czasie załoga, że nikt nie zauważył zwiększonego ciśnienia na manometrach (przy podłączonym gaspendlu powinno oscylować w okolicach 0, jeśli na instalacji zamontowany jest zawór zwrotny, może wzrastać do pewnej wartości np. 2bar, a po jego otwarciu natychmiast spadać) i nie zareagował, czy chociażby nie zapytał obsługi na lądzie co się dzieje.
                2. Na każdym tankowcu zamontowany jest zawór bezpieczeństwa, który powinien otworzyć się po osiągnięciu zbyt wysokiego ciśnienia i zapobiec eksplozji. Jeśli zawór był sprawny i zadziałał, powinien to zauważyć członek załogi i poinformować personel na lądzie.
                3. Spekulacje (bo przecież tego co oglądamy już dawno nie można nazwać wiadomościami) w niemieckich mediach mówią o pożarze, który w efekcie spowodował eksplozję, więc jeśli w nie wierzyć, to również przekreśla to teorię o zablokowaniu zaworu, a raczej stawia na zaprószenie ognia.
                4. Osobiście, dwukrotnie miałem sytuację zablokowania się zaworu na gaspendlu w instalacji na lądzie przy załadunku benzyny, oba w BP Gelsenkirchen. Statek pływa do tej pory. W obu przypadkach zatrzymaliśmy załadunek, po zauważeniu wzrostu ciśnienia i wiem, że mocno trzeba się postarać, żeby z tego powodu doszło do eksplozji.
                Poczekajmy parę miesięcy na wyniki śledztwa, ale raczej nie wykluczałbym winy załogi. Zwłaszcza, że jak piszesz przed zajściem wykonywali "gorączkowe ruchy", a raczej nie informowali personelu na lądzie przez radio (które w przypadku BP powinni mieć na pokładzie), bo wtedy chłopaki z Eiltanka usłyszeliby raczej co się dzieje na swoim.
                -------------------------------------------------------------------------------------
                Przy okazji tego wydarzenia, chciałbym napisać kilka słów, po których pewnie usłyszę trochę krytyki pod swoim adresem, ale myślę, że w końcu ktoś powinien ten temat poruszyć. Nie ma to nic wspólnego z chłopakami z Alpsraya i nie jest kierowane pod ich adres.
                Chodzi o jak ja ich nazywam "manyraży". Ludzi, którzy stwierdzili, że praca w żegludze to świetna fucha, bo i dobre pieniądze, i często dużo wolnego, czasami micha za darmo i przewozy do pracy, więc pomimo braku jakichkolwiek kwalifikacji czy podstawowej wiedzy na temat specyfiki pracy postanowili manyrażami zostać. Często bez znajomości jakiegokolwiek języka obcego czy nawet chęci nauczenia się go.
                Ja nie twierdzę, że aby pływać na barkach, trzeba skończyć szkołę, ale nie z każdego murarza da się zrobić marynarza. Niestety wielu ludzi nie rozumie, że się po prostu do tej pracy nie nadaje i po spisaniu na straty na jednym statku idzie na kolejny narażając współzałogantów w najlepszym przypadku na zapieprzanie za nich, w najgorszym wypadku na utratę zdrowia czy życia.
                Zastanawia mnie również, w jaki sposób ci ludzie zdobywają kwalifikacje w książkach żeglarskich. Przykład: chłopak, który przyszedł na rozmowę do naszej firmy z czyściutką niemiecką książką, ale wbitym do niej bosmanem na podstawie polskiej książki, jednak nie potrafił powiedzieć na jakich jednostkach staż potrzebny do tego wpisu wypływał.
                Najgorzej gdy taki pacjent pojawia się na tankowcu przewożącym z zasady ładunki niebezpieczne. Przykład z naszego statku, z zawodu malarz pokojowy, ze stażem na koplu wożącym węgiel. W pierwszym tygodniu u nas spacerował z papierosem i telefonem po pokładzie, ładunek: łatwopalny komponent benzyny, wytłumaczenie: nie wiedział, bo u nich na pokładzie się normalnie paliło. Po ośmiu miesiącach nadal nie jest w stanie samodzielnie rozładować czy załadować statku, ale w firmie wszyscy się nad nim litują, bo ma ciężko chorą żonę. Na tej litości zbudował swoją pozycję i uczyć się nie ma zamiaru "bo z nauką to miał zawsze problemy",, więc podczas nocnych załadunków idzie po prostu spać "bo po co we dwóch stać, jak on i tak nie wie jak to działa".
                Ostatnio w Rotterdamie przyszedł do mnie kapitan ze stojącego obok tankowca z prośbą, abym powiedział jego załogantom (wysłanym przez jedno z polskich biur) co mają robić, bo ich komunikatywna znajomość języka, jest niższa od oczekiwanej. Nie wiem jak będzie sobie radził z nimi dalej.
                Ich reakcja była również ciekawa: mówili o nim per idiota i twierdzili, że tylu Polaków teraz w Holandii, że to Holendrzy powinni się polskiego uczyć.
                Zdarza mi się umieszczać tu w serwisie ogłoszenia dla znajomych Holendrów, którzy szukają personelu i zgłaszają się do mnie ludzie, którzy co prawda w tym zawodzie nie pracowali, ale "szybko się uczą", język znają "komunikatywnie", ale nie potrafią w nim powiedzieć jednego zdania, a są rozczarowani gdy im mówię nie.
                Teraz do przesłania tego tekstu: koledzy, którzy chcecie zostać marynarzami, po pierwsze zastanówcie się na co się porywacie, najlepiej zacznijcie od darmowego stażu na np. polskiej jednostce, zanim zdecydujecie się psuć dobrą opinię o polskich marynarzach na zachodzie, dla mnie opinia, że najlepiej zacząć przez agencję i tam się uczyć jest co najmniej nietrafiona, tam też jesteście rzuceni na głęboką wodę i zaczyna się przerzucanie ze statku na statek "bo Holender idiota się czepia", jeszcze nigdy nie słyszałem, że ktoś wyleciał, bo się nie nadawał, zawsze to szef jest winny, przynajmniej w opinii Polaków. I co najważniejsze, jak nie znacie języka to siedźcie w domu, a nie pchajcie się tam, gdzie żeby się uczyć trzeba rozumieć. A jeśli mniej będzie nieodpowiednich ludzi w nieodpowiednich miejscach, mniej też na pewno będzie wypadków.
                - 31.03.2011 14:00
                • mefiu
                  mefiu
                  Nie chciałem pisać wcześniej ale w Lingen też miałem taką sytuacje ze za wolno gazy były odprowadzane, ale ja natychmiast wyłączyłem im pompe na lądzie, bo zapalał mi sie sygnał że za duże mam ciśnienie gazów. Oczywiście po tym zdarzeniu obsługa portu powiedziała mi ze jestem panikarzem, a ja im odpowiedziałem że najważniejsze jest dla nich aby chodzić w hełmie , a że gazy są za wolno odprowadzane to pikuś, ale takie sytuacje nie tylko w Lingen sie zdarzają.
                  ----------------------------------------------------------------------------
                  @heliozz w Lingen benzyne ładuje się około 4,5godz jak jest jedna jednostka która benzyne ładuje jak dwa statki benzyne ładują to idzie trochę wolniej do 6 godz. Chodzi mi o 1100 ton, bo do lingen tifgang jest na 2,5m.
                  2. a odnośnie tych murarzy to takich sytuacji jest najwięcej w Holandii (tak jak piszesz) normalni marynarze nie chcą w holandii zapieprzać non stop po 24 godz na duzych statkach gdzie sa 3 albo 2 osoby i non stop pokład myć lub maszyny czyste, takie są realia w holandii , na niemieckich statkach jest zupełnie inaczej i mniej jest przypadków że pracują murarze albo kominiarze
                  - 31.03.2011 19:05
                  • M
                    matros
                    Witam. Odnosnie pracy na holenderskich barkach to ja przez tydzien pracuje moze 10 godz na barce masowej i wody nie leje non-stop i wydaje mi sie, ze kodeks pracy jest przestrzegany bardziej niz w Niemczech, a wczesniej pracowalem na tankowcu barce holenderskiej po przejsciu z tankow z morza gdzie bylem 7 lat, a jesli chodzi o personel to i na niemieckich barkach znam murarzy. W Lingen tez sie ladowalem. Pozdrawiam wszystkich.
                    - 02.04.2011 17:03
                    • Apis
                      Apis
                      Kanał Dortmund - Ems po trzech dniach zamknięcia już otwarty dla żeglugi:
                      http://www.ndr.de...ff229.html

                      Nadal niejasna jest przyczyna pożaru tankowca. Podejrzewa się jednak zaprószenie ognia przez nieuwagę.
                      - 03.04.2011 00:08

                      Dodaj lub popraw komentarz

                      Zaloguj się, aby napisać komentarz.
                      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                      Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
                      Niesamowite! (0)0 %
                      Bardzo dobre (0)0 %
                      Dobre (0)0 %
                      Średnie (0)0 %
                      Słabe (0)0 %
                      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies

                        Oferty pracy

                       
                      Brak aktualnych ogłoszeń
                      w kategorii »Dam pracę«
                      ★ ★ ★

                      Zobacz inne kategorie
                      lub dodaj ogłoszenie


                      Zobacz też: Szukam pracy
                      oraz: Kupię/sprzedam/usługi

                        Nasz sondaż

                      Jaka instytucja powinna dbać o utrzymanie dróg wodnych?