O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.


Powódź nie zaskoczyła Merkel

29.05.2010
Niemcy wyciągnęli wnioski z wielkich powodzi, które nawiedziły ich kraj w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Zmienili prawo i nie żałowali milionów euro na inwestowanie w infrastrukturę przeciwpowodziową. Samo usuwanie skutków klęski żywiołowej na Renie w 1993 i 1995 r. kosztowało 4 mld euro, tyle samo na Odrze w 1997 r., na Dunaju w 1999 - 1 mld euro, na Łabie w 2002 - 11 mld euro. Dziś śpią spokojnie.

Niemcy poprawili infrastrukturę powodziową, stosując się do unijnej dyrektywy 2007/60/WE Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 23 października 2007 r., która dotyczy oceny ryzyka powodziowego i sposobów zarządzania nim. Dokument wymaga m.in. opracowania planów gospodarowania wodami w każdym obszarze dorzecza w celu osiągnięcia dobrego stanu ekologicznego i chemicznego, co ma przyczynić się do ograniczenia skutków powodzi.

Mieszkańcy zagrożonych powodzią dzielnic Hamburga otrzymują ostrzegawcze SMS-y. W razie poważniejszego zagrożenia na 8 godzin przed największą falą wystrzeliwane są petardy i przez minutę wyją syreny.

Niemcy wyciągnęli wnioski z wielkich powodzi, które nawiedziły ich kraj w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Zmienili prawo i nie żałowali milionów euro na inwestowanie w infrastrukturę przeciwpowodziową. Dziś śpią spokojnie.

Dzięki inwestycjom nasi sąsiedzi znacznie obniżyli straty popowodziowe. Samo usuwanie skutków klęski żywiołowej na Renie w 1993 i 1995 r. kosztowało 4 mld euro, tyle samo na Odrze w 1997 r., na Dunaju w 1999 - 1 mld euro, na Łabie w 2002 - 11 mld euro.
Niemcy poprawili infrastrukturę powodziową, stosując się do unijnej dyrektywy 2007/60/WE Parlamentu Europejskiego i Rady UE z 23 października 2007 r., która dotyczy oceny ryzyka powodziowego i sposobów zarządzania nim. Dokument wymaga m.in. opracowania planów gospodarowania wodami w każdym obszarze dorzecza w celu osiągnięcia dobrego stanu ekologicznego i chemicznego, co ma przyczynić się do ograniczenia skutków powodzi.

Teoretycznie kraje członkowskie z rozpoczęciem konkretnych działań mają czas do końca przyszłego roku, bo dyrektywa nakazuje przygotować do 22 grudnia 2011 r. wstępną ocenę ryzyka powodziowego, do 22 grudnia 2013 roku - mapy zagrożenia powodziowego i mapy ryzyka powodziowego, a do 22 grudnia 2015 roku - przedłożenie gotowych planów zarządzania ryzykiem powodziowym. Niemcy nie czekali do końca tych terminów, i dużo wcześniej przystąpili do działania.

Rząd niemiecki ustalił kwestię odpowiedzialności administracyjno-prawnej dotyczącej ochrony przeciwpowodziowej i szczegółowe plany działania kryzysowego podczas powodzi. Są one ujęte w ustawie o zasobach wodnych (Wasserhaushaltsgesetz), tzw. ustawie wodnej (Wassergesetz), ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym (Raumordnungsgesetz) oraz ustawie o planowaniu regionalnym (Landesplanungsgesetz), jak również w planach rozwoju regionalnego. W myśl tych przepisów, zarządzaniem wszystkimi drogami wodnymi i nadzorem nad obiektami ochrony przeciwpowodziowej zajmują się administracje poszczególnych landów. Rząd federalny natomiast zatwierdza uchwalone przez kraje związkowe przepisy oraz określa ramy ich wprowadzania w życie.

Kilka landów poszło jeszcze dalej i opracowało wytyczne tworzenia map zagrożenia powodziowego i map ryzyka powodziowego oraz ich użytkowania. Takie szczegółowe plany określające w jednolity sposób zasięg obszarów zalewowych wraz z ewentualną głębokością zalania mają m.in.: Hesja, Badenia-Wirtembergia, Nadrenia Północna-Westfalia, a także Hamburg.

Jak ostrzega mieszkańców Hamburg
Władze lokalne tego największego w Niemczech portowego miasta są doskonale przygotowane organizacyjnie na wypadek powodzi. Jak dowiedział się "Nasz Dziennik", w hamburskim ratuszu jednym z priorytetów w przypadku ryzyka powodziowego jest dobrze przeprowadzona akcja informacyjna. W czasie zagrożenia zalaniem, ale jeszcze przed falą kulminacyjną, rozpoczyna się wielka akcja ostrzegawcza. Bez względu na porę dnia czy nocy na groźbę zalania ulic (przy porcie lub nad Łabą) wyjeżdżają samochody policyjne, służby miejskie i strażacy. Ostrzegają mieszkańców, ogłaszając stan alarmowy. Zamykane są ulice, a informacje na temat fali kulminacyjnej pojawiają się w lokalnym radiu, także w internecie. Do mieszkańców zagrożonych dzielnic rozsyłane są SMS-y. W razie poważniejszego zagrożenia na osiem godzin przed największą falą wystrzeliwane są petardy i jednostajnie przez minutę wyją syreny ostrzegawcze. W przypadku określonego przekroczenia stanu alarmowego poziomu wody (jest on zróżnicowany w zależności od regionu miasta, np. dla dzielnicy portowej jest on wyższy o 6,50 m od stanu normalnego) i przy bezpośrednim zagrożeniu przerwania wałów lub innych zabezpieczeń, decyzją Urzędu Morskiego i Hydrografii w Hamburgu oraz władz dzielnicy, z zagrożonych terenów obowiązkowo na pewien okres ewakuuje się ludzi.

W hamburskim senacie uzyskaliśmy informację, że w ciągu ostatnich pięciu lat podniesiono średnio o jeden metr wszystkie umocnienia nad Łabą w okolicach miasta. Wały przeciwpowodziowe w obszarze administracji miasta Hamburga obecnie mają średnio 8,5 m wysokości i podstawę 42 m, która będzie jeszcze poszerzana (w 1962 roku podczas powodzi stulecia wysokość wałów wynosiła 5,7 m, a podstawa 12 metrów). Łącznie na ten cel oraz na pozostałe elementy infrastruktury związane z programem przeciwpowodziowym (naprawa lub budowa zbiorników retencyjnych, naprawa rowów kanalizacyjnych, budowa murów, budowa specjalnych filtrów wałów, budowa wrót wodoszczelnych czy też śluz) od 2003 roku, kiedy przyjęto pięciopunktowy program przeciwpowodziowy, wydano 475 mln euro. Na kolejne pięć lat przewidziano na ten sam cel kwotę 600 mln euro.

Landy dobrze przygotowane
Do końca 2006 r. zrekultywowano ziemię przy wałach ochronnych w okolicach Hamburga łącznie na dystansie 103 km i wybudowano w sumie 77 różnych urządzeń wodno-kanalizacyjnych. Ponadto poszerzono lub pogłębiono sześć zbiorników retencyjnych. W tym czasie, zgodnie z obowiązującym prawem, z terenów zagrożonych powodzią eksmitowano mieszkańców 40 domów, które zburzono. Kolejne kilka domów zostanie zrównanych z ziemią jeszcze w tym roku. W związku z działaniem przeciwpowodziowym zmieniono przepisy budowlane w taki sposób, aby nawet na obszarach średnio zagrożonych najpierw powstawały odpowiednie śluzy zabezpieczające, a dopiero później domy mieszkalne. - Na obszarze 270 km 2, który jest administracyjnym obszarem Hamburga, na terenach potencjalnie zagrożonych powodzią i zabezpieczonych wałami ochronnymi mieszka 180 tys. ludzi i składowane są tam w różnych magazynach i pomieszczeniach przedmioty o łącznej kwocie ponad 10 mld euro - mówi jeden z rzeczników hamburskiego senatu. - Zatem jest co chronić - dodaje.

Również Brandenburgia od ostatniej powodzi z 1997 r. nie marnowała czasu i dokonała potężnych zmian poprawiających infrastrukturę przeciwpowodziową. O dobrze wykonanej pracy świadczyć może fakt, że niewiele niższa od tej z 1997 r. obecna fala powodziowa przynajmniej do tej pory nie wyrządziła większych szkód, a wał przeciwpowodziowy został przerwany tylko w Ratzdorfie. Przerwanie nastąpiło w jednym miejscu, na obszarze, którego nie zdążono naprawić. Pozostałe wały na razie wytrzymują.

- Sytuacja na Odrze jest poważna i stoimy wobec tego samego niebezpieczeństwa, co w 1997 roku, ale mamy przekonanie, że jesteśmy lepiej uzbrojeni - przyznał w czwartek premier landu Matthias Platzeck. Ogółem Brandenburgia w ciągu ostatnich 13 lat zmodernizowała i wyremontowała aż 90 proc. wszystkich wałów przeciwpowodziowych, co kosztowało ponad 220 mln euro. Przeprowadzono potrzebną naprawę 137 km wałów, wybudowano nowe na odcinku ponad 160 kilometrów. Na północ od Frankfurtu wzniesiono także specjalny wał ochronny dla obszaru położonego w depresji w stosunku do Odry, gdzie mieszka ponad 20 tys. ludzi.

Podobnie jest w innych landach. Bawaria w ostatnich latach wydała ponad 500 mln euro na modernizację wałów ochronnych, które mają ok. 1400 kilometrów. Hesja, budując m.in. ponad 60 km nowych wałów przeciwpowodziowych, na całą infrastrukturę przeciwpowodziową przeznaczyła w tym okresie około 260 mln euro. Saksonia, która doświadczyła w 2002 roku tragicznej powodzi - zginęło wtedy w Niemczech 21 osób, a szkody oszacowano na ponad 11 mld euro - natychmiast rozpoczęła prace modernizacyjne swoich umocnień przeciwpowodziowych (przede wszystkim na Łabie). Jak nas poinformowano, w saksońskim ministerstwie ochrony środowiska, "zrobiono bardzo dużo, ale jeszcze do końca 2013 roku land zamierza wydać na inwestycje przeciwpowodziowe miliard euro".

Bałagan przy rzekach
Polska mogłaby przynajmniej od 1999 r. być dobrze przygotowana na wypadek powodzi, bo od tego czasu obowiązuje m.in. podpisana wspólnie z Niemcami i Czechami "Wspólna strategia i zasady działań przeciwpowodziowych w dorzeczu Odry". Zastępca dyrektora Lubuskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Zielonej Górze Jerzy Maciejak informuje, że na obszarze województwa lubuskiego zmodernizowano od powodzi w 1997 r. około 30 proc. wałów przeciwpowodziowych. - Na samej Odrze przygranicznej po polskiej stronie w naszym województwie pozostało jeszcze do modernizacji około 10 km wałów i ochrona przeciwpowodziowa miasta Słubice, gdzie będzie zakładana specjalna ścianka wodoszczelna, podobna do tej, jaką założyli Niemcy po drugiej stronie we Frankfurcie nad Odrą - mówi Maciejak. Ma on zastrzeżenia do obowiązującego w Polsce administracyjnego systemu odpowiedzialności za wały i rzeki. - U nas jest to całkowicie rozbite - stwierdza. - Wałami, które są państwowe, zajmuje się urząd marszałkowski, a samą rzeką - regionalne zarządy gospodarki wodnej. Natomiast jeśli chodzi o międzywale, to właściciele są już najróżniejsi - wyjaśnia Jerzy Maciejak. W jego opinii, regulacje te utrudniają koordynację działań przeciwpowodziowych.


Udostępnij:

Apis 29.05.2010 8,499 27 komentarzy 0 z 0 ocena

27 komentarzy


  • x5
    x5
    Do Kolegi Marka Z.!
    To jest właśnie to Marku o czym chciałem Tobie i innym naszym załogantom powiedzieć kiedy napisałem,że:
    - nie żałuję decyzji wyjazdu z Polski....
    Nie obraziłem tym moim zdaniem Polski, ale tych wszystkich urzędasów i ekologów, którzy w porównaniu do odpowiedzialnych w Niemczech niczego nie zrobili, żeby ochronić ludzi przed powodzią.
    Jest to przykre dla nas Polaków, ale prawdziwe....

    Jak to napisał w innym miejscu na tej stronie Pan Władysław Stypczyński (emerytowany kapitan pływający przez dziesiątki lat po Europie Zachodniej):
    ".... jestem przekonany gdyby Niemcy zarządzali Odrą pływały by na niej już jednostki typu Europa 1500 ton a nasi marynarze nie musieli by szukać chleba na zachodzie, a port Szczecin byłby małym Rotterdamem Europy..."

    http://www.zeglug...admore=750
    - 29.05.2010 21:05
    • D
      dziadek1077
      A u nas udają, że budują autostrady i kasa idzie w błoto bo nowe odcinki są remontowane, przerabiane itd. Na rzeki i ochronę ppow już nie ma funduszy w budżecie. Ile wydano na ten cel od 1997 ? Ile dzięki temu teraz nie trzeba by wydawać ?A tak jeszcze drogowcy będą mieć wymówkę, że przez powódź się nie wyrobią z założonym planem na Euro 2012, a g... by i tak zrobili. Powinna być odpowiedzialność finansowa osób publicznych za podejmowane decyzje (brak decyzji) to nie byłoby tylu oszołomów na stanowiskach.

      pozdrawiam z burzowej Łodzi
      Andrzej
      - 30.05.2010 20:14
      • W
        Witold
        Wladze Wrocławia,Pan Wojewoda, nie wyciągają żadnych wniosków z powodzi obecnej i z roku 1997 wydając decyzje o lokalizacji inwestycji EURO 2012 na terenie zalewowym konkretnie międzywale rzeki ślęzy.Dysponuje dokumentem który zawiadamia obecnych właścicieli tych terenów o wywłaszczeniu na cele inwestycji EURO 2012.Morze przy następnej powodzi przybędą następne obiekty do dramatycznej obrony,jak na Kozanowie
        - 30.05.2010 22:57
        • Apis
          Apis
          A następna powódź za pasem. Stan Odry nadal powyżej alarmu od Brzegu w dół, a deszcz pada... Miedonia rośnie.
          http://www.pogody...ahydro.php
          - 31.05.2010 10:06
          • Adam Reszka
            Adam Reszka
            Pani Kanclerz Merkel wyciągnąwszy wnioski z powodzi 1997 uporała się jakoś z profilaktyką ppow na lewym brzegu Odry, nie licząc Łaby i pozostałych rzek niemieckich. Zawdzięcza to prawdopodobnie wysokiemu profesjonalizmowi niemieckiej administracji wodnej. A u nas?

            W trakcie trwania powodzi widzieliśmy w mediach strażaków, przedstawicieli samorządów lokalnych i Ministra SWiA. Nie pokazał się natomiast nikt z MŚ i KZGW. Wszyscy oni pochowali się w mysich norkach. Ale nie na długo! Już zaczynają głowy podnosić i nas pouczać, jak powinna wyglądać profilaktyka przeciwpowodziowa. Exemplum - wypowiedź znanego "ekologa" pana Jacka Bożka z Klubu "Gaja" na stronie internetowej GW. Należy domniemywać, że w resorcie środowiska od czasów Ministra Radosława Gawlika, u którego pan Bożek piastował stanowisko doradcy ministra, poglądy na sprawy powodzi na rzekach nie uległy żadnej ewolucji. Jeśli KZGW nadal utrzymuje "ekspertów" tego pokroju, to niczego pozytywnego dla poprawy bezpieczeństwa ppow nie należy spodziewać się w najbliższej przyszłości.

            Innym przykładem może być wypowiedź młodej dziennikarki Dominiki Olszewskiej z GW-Stołecznej, znanej orędowniczki "prawdziwej" ekologii, która powołując się na stanowisko znanego (?) hydrotechnika Adama Jacewicza (?) z WWF, w artykule pt. "Budujmy poldery, wały nie pomogą" (GW-Stołeczna, 29-30.05.2010) pisze m.i.: "By obniżyć ogromną falę powodziową w Warszawie, wystarczyło wybudować na Mazowszu pięć polderów - uważają ekolodzy. Przez lata bezskutecznie pukali z gotowym raportem do urzędników". Pracując 10 lat po przejściu na emeryturę w RZGW Warszawa, nigdy nie usłyszałem o takiej inicjatywie. "Wystarczyło wybudować ..." - tylko co zrobić z 20. tysiącami mieszkańców tych terenów (Gołąb, Stężyca, Prażmów, Piotrowice i Holendry), gdzie miałyby powstać te poldery? Wysiedlić ich na poldery nadodrzańskie? A może na nieużytki Obwodu Kaliningradzkiego?

            Na tę inwestycję przewidzieli 6 tys. hektarów na zawalach, zdolne podobno pomieścić 370 mln m3 wody. Lecz w tych "głowinach" nie mieści się świadomość wielkości dobowego przepływu, jaką miał wierzchołek fali kulminacyjnej w Warszawie, wlokący się przez kilka dni, przekraczający momentami 600 mln m3 na dobę, co znacznie przekraczało pojemność Zbiornika Włocławskiego! Ta objętość wody wiślanej 4-krotnie przewyższała przepływową objętość wody na Odrze.

            Tu należy zauważyć uporczywe trzymanie się zasad nienaruszalności terenów uznanych za podlegające programowi "Natura 2000", jak w przypadku Wału Zawadowskiego w Warszawie, którego modernizację oprotestowano, ponieważ plany jego podwyższenia i modernizacji łączyły się z koniecznością poszerzenia jego podstawy w międzywalu, bo na zawalu przebiega wyasfaltowana droga. Ale do tego nie doszło, ponieważ całe międzywale na tym odcinku Wisły traktowane jest jako nienaruszalny obszar chroniony przez ten program z zakazem wykonywania jakichkolwiek prac natury technicznej.. O pojęciu "trasy regulacyjnej" w cyt. wyżej artykule nie wspomina się, bo międzywale to obszar chroniony programem "Natura 2000". Czyli o przygotowaniu międzywala do niczym nie hamowanego schodzenia WWŻ nie może być mowy. "Paragnoja" - jak powiedział w stanie wojennym pewien podchorąży-prezenter TV.

            Jak wynika z powyższego, remedium na te zagrożenia może stać się tylko wyłączenie głównych cieków krajowych zasobów wód powierzchniowych spod administrowania nimi przez obecny resort i przydanie ich resortowi gwarantującemu dbałość o bezpieczeństwo powodziowe obywateli. Wszak ich interesy zostały już dawno naruszone, a przyszłość Rzeczypospolitej jest spychana w cywilizacyjną i materialną zapaść. Na przywróceniu trasie regulacyjnej jej właściwej funkcji, wypracowanej przez prof. Romana Ingardena i utalentowanego profesjonalisty jakim był inż. Tadeusz Tillinger, zyskałaby też żegluga rzeczna. Ale kiedy to nastąpi?
            - 31.05.2010 18:23
            • G
              george215
              "A u nas udają, że budują autostrady i kasa idzie w błoto bo nowe odcinki są remontowane, przerabiane itd." - bez przesady. Brakoróbstwo występuje wszędzie. Tak samo nalezy się Go obawiać przy budowie "infrastruktury' ppow. To jest tak troche "po polsku" - niestety.

              Czy są jakieś szacunki -ile by kosztowala kaskada Wisły ?

              W necie czytam- o 25 -35 stopniach wodnych. Jeśli kazdy by kosztowal -2-3 miliardy zl - to łączna kwota jest horrendalna

              Czy taka kaskada zabezpieczala by przed powodzią ?
              - 07.06.2010 21:54
              • Apis
                Apis
                Na Górnej Odrze wraz z Kanałem Gliwickim jest mniej więcej właśnie tyle stopni wodnych. Koszty budowy stopni wodnych jeśli przy każdym powstanie hydroelektrownia mogą się szybko zwrócić, a czy są horrendalne?

                Cytat

                Program "Odra 2006" ma kosztować ok. 10 mld zł. A straty, te zewidencjonowane, po powodzi z 1997 r. to ok. 15 mld zł. Straty niepoliczone - kolejne 5 mld zł. Jedna powódź powoduje większe straty niż realizacja programów, które mogą ograniczyć jej skutki.

                Więcej... http://wyborcza.p...z0qCkrAHlO


                Cytat

                Okazuje się, że mimo tragicznych doświadczeń z 1997 r., z czasu tzw. powodzi tysiąclecia, wciąż są zabudowywane naturalne tereny zalewowe. NIK podkreśla, że w strefach zagrożonych powodzią powstają zarówno nowe budynki mieszkalne, jak i obiekty użyteczności publicznej. - Ochrona przed zalaniem jest dalej rozumiana głównie jako budowa wałów, a to poważny błąd - mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK. Co gorsza, straty rosną również dlatego, że bezgranicznie ufa się urządzeniom technicznym. Poza tym niszcząca siła wielkiej wody jest większa z powodu sztucznych zwężeń dolin rzecznych i źle zaprojektowanych mostów. Nic zatem dziwnego, że taka sama powódź jak kilka lat temu, teraz powoduje znacznie większe straty materialne.

                Więcej... http://www.polity...strat.read


                Policzmy: w 1997 - 20 mld, w 2009 - 8 do 10 mld, w tym roku straty na pewno będą równe tym z 1997 albo nawet je przewyższą choć nikt o tym nie chce głośno mówić. Przyjmijmy więc 20 mld. Łącznie jest to około 50 mld zł strat. Za te pieniądze można więc zbudować 20 stopni wodnych, utworzyć obwałowane poldery dla przejęcia wezbrań i mieć korzyść nie tylko z lepszego zabezpieczenia przeciwpowodziowego, ale z hydroenergetyki, żeglugi i turystyki - o poprawie bilansu wody słodkiej już nie wspominając. Część tych stopni (gdyby powstały) już dziś byłaby spłacona (opłaty za śluzowania, zyski z hydroenergetyki i turystyki)

                Cytat

                Czy taka kaskada zabezpieczala by przed powodzią ?

                A protesty eko-terrorystów przeciw jej tworzeniu http://www.zeglug...cle_id=196
                i ich utopijne teorie http://www.zeglug...admore=767 zabezpieczają?
                - 07.06.2010 23:32
                • G
                  george215
                  Czytałem gdzieś , że jeden stopień na Wisle - to 2 do 3 miliardów zł. Czyli koszt wybudowania kaskady Wisly (z ktorego wycofano się de fato pod koniec lat 70ych ze względu na koszty to koszt rzędu 70 -100 miliardow zl. Do tego trzeba dodać - Odrę , Bug , Pilice , ...... ktore też domagają się inwestycji typu obwalowania , zbiorniki retencyjne , .................

                  Wygląda , że stopa zwrotu z takich inwestycji jest stosunkowo niska - nawet uwzględniajac straty powodziowe. Nie oznacza ,to , ze taka inwestycja jest niepolacalna -ale nie jest to kura znosząca ......

                  Problem w tym , że kwota rzędu 100 miliardow zl -nawet rozlozona na lata -to spory wydatek z budzetu. Polacy wola pic za 25 miliardów rocznie -niż wydawać na tego typu inwestycje w końcu zalania dotyczą co najwyzej kilku % powierzchni Polski.
                  - 08.06.2010 07:51
                  • Apis
                    Apis

                    Cytat

                    Wygląda , że stopa zwrotu z takich inwestycji jest stosunkowo niska - nawet uwzględniajac straty powodziowe. Nie oznacza ,to , ze taka inwestycja jest niepolacalna -ale nie jest to kura znosząca ......

                    Włocławek zwrócił się po 5 latach pracy elektrowni. To długo? Chyba szybciej niż darmowa autostrada... Rzecz w tym, że zyski zawłaszczano na inne cele niż utrzymanie dróg wodnych, hydrotechnika (kolejny stopień kaskady) czy choćby ochrona ppow

                    Więcej: http://www.zeglug...=326#c5656
                    - 08.06.2010 09:06
                    • G
                      george215
                      Stopień Nieszawa "Produkcja energii elektrycznej ze źródła odnawialnego planowanej elektrowni wodnej może wynosić średnio rocznie około 410 mln kWh przy charakterze pracy przepływowej. "

                      " (szacunkowy koszt budowy stopnia wodnego Nieszawa to ok. 2 miliardy złotych);" - wg. cen z 2005roku -czyli teraz ze 20 - 30 % więcej
                      http://www.klubga...onitoring/

                      Biorąc pd uwage ceny produkcji elektrycznej u odbiorcy - to zwrot nakladow - przy koszcie budowy 2 miliardy plus (chociaż) 20 % = 2,4 mld zł - po 14 - 15 latach -CZYLI dosyć DŁUUGI OKRES ZWROTU (przy załozeniu , że koszty budowy nie zostaly przekroczone).

                      Generalnie - 25 stopni wodnych - to około 60 miliardow zl - ; stopni 35 - to TYLKO 84 miliardy zl.

                      Problem w tym , że NAJPIERW trzeba mieć w budżecie te 60 -czy 84 miliardy


                      Od lat wiadomo, że to inwestycje o dluuuugim okresie zwrotu; w gospodarce socjalistycznej - nie było realnego rachunku ekonomicznego - więc można sobie darować te "zwroty" na Włocławku.
                      - 08.06.2010 18:15
                      • Apis
                        Apis
                        Klub Gaja ma zawsze rację. Ale to się zmieni...
                        - 08.06.2010 20:49
                        • marek56
                          marek56
                          Się nie zmieni. Chyba, że ktoś się w końcu odważy na odsunięcie tego i podobnych klubów od decydowania w sprawie rzek (to co napisałem w Hyde-Parku).
                          - 09.06.2010 08:16
                          • G
                            george215
                            "Klub Gaja ma zawsze rację. Ale to się zmieni..." - akurat nie mam na ten temat żadnej opinii. Sa mi równie wiarygodni - jak większośc informacji z netu.

                            To , że inwestycje w zbiorniki retencyjne i elektrownie wodne mają dłuuugi okres zwrotu - pamiętam jeszcze od lat 70-ych.
                            Była m.n. taka ksiażka A.Tuszko "Świat bez wody".

                            Oczekuję ewenentualnych konkretnych danych i argumentów.
                            - 09.06.2010 08:17
                            • Apis
                              Apis

                              Cytat

                              "Klub Gaja ma zawsze rację. Ale to się zmieni..." - akurat nie mam na ten temat żadnej opinii.

                              To po co kolego cytujesz ich tendencyjne artykuły? Wielu ludzi z profesorskimi tytułami ma zgoła inne zdanie od nawiedzonego Bożka i jego "rycerzy broniących wszystkich istot z wyjątkiem człowieka":
                              http://www.zeglug...admore=763
                              http://www.zeglug...admore=686
                              http://www.zeglug...cle_id=184

                              Cytat

                              Oczekuję ewenentualnych konkretnych danych i argumentów.

                              Od marynarzy śródlądowych? Zwróć się po konkrety do energetyków i hydrotechników na jakichś ich forach. News był o powodzi, skutkach i zapobieganiu i rozpatrywanie tego w kategoriach rentowności, okresu zwrotu nakładów jest co najmniej nie na miejscu. Powielasz jedynie kadencyjny sposób myślenia polskich polityków: interesuje ich jedynie to co może zostać zrealizowane w takim czasie, w którym "splendor na nich spadnie" i pozwoli załapać się na kolejna kadencję.

                              Inwestycja poprawiająca bezpieczeństwo i służąca poprawie niekorzystnego bilansu wody słodkiej nie może być traktowana jak prywatny biznes czy element kampanii polityków - to element bezpieczeństwa narodowego i czas zwrotu nakładów powinien mieć tu znaczenie drugorzędne. Jedna bezpiecznie i bez miliardowych strat przeżyta powódź powinna wystarczająco przemawiać do finansowej wyobraźni. Przecież budźetowe skutki powodzi odczują wszyscy podatnicy, ale najmniej politycy i biznesmeni.

                              Przykład Niemiec jakoś nie współgra z teoriami o długim okresie zwrotu budowli hydrotechnicznych i p-pow. Inwestycje w drogi wodne w Niemczech są strategią narodową niezależną od opcji politycznych akurat rządzącej ekipy oraz są niemal w 80% finansowane z budżetu Unii. W Polsce się tak nie da? Da! Wystarczy odseparować eko-oszołomów od procesów decyzyjnych i zatrudnić w końcu prawdziwych fachowców od inżynierii wodnej, finansów (wyłączywszy złodziei), planowania...
                              - 09.06.2010 10:04
                              • G
                                george215
                                "To po co kolego cytujesz ich tendencyjne artykuły?" - te 2 miliardy kosztów za Nieszawę - to raczej dane oficjalne - i g.... mnie obchodzi , że akurat te DANE były na stronie jakiego Gaja - który mnie ani ziębi ani grzeje.

                                Powtórzę moje wyliczenia -

                                "Produkcja energii elektrycznej ze źródła odnawialnego planowanej elektrowni wodnej może wynosić średnio rocznie około 410 mln kWh przy charakterze pracy przepływowej. Spowoduje to pozytywne efekty pośrednie, głównie związane z możliwością ograniczenia emisji spalin i gazów z elektrowni cieplnych. "

                                http://www.geolan...ul_33.html

                                co oznacza co najmniej kilkunastoletni okres zwrotu nakładów na budowe nieszawy.

                                czyli dłuuugi okres zwrotu - o czym wiadomo "od zawsze"

                                Problem kaskady wisły - to problem co najmniej kilkudziesięciu miliardów zlotych.


                                btw. Niemcy miliardy wydaja zarówno na :
                                - drogi wodne ,
                                - jak i na autostrady , drogi i cała infrastrukturę.

                                Nie ma coś zamiast czegoś.

                                Niemcy zainwestowali przeszło 1000 miliardów marek (jeszcze marek) przez ostanie kilkanaście lat - w byłą NRD - po to by "podciągnąc" ją do poziomu RFN. To kwota dla Polski - nieosiągalna.
                                - 09.06.2010 17:42
                                • Apis
                                  Apis

                                  Cytat

                                  btw. Niemcy miliardy wydaja zarówno na :
                                  - drogi wodne ,
                                  - jak i na autostrady , drogi i cała infrastrukturę.

                                  Nie ma coś zamiast czegoś.

                                  Trafne spostrzeżenie. Dlaczego Polska nie wydaje pieniędzy z Unii na autostrady? Przecież je ma i marnują się. Najlepiej więc nie budowac niczego bo wszystko ma długi okres spłaty (tzn. dłuższy niż kadencja) i żaden polityk nie chce sie pod tym podpisać.

                                  A co ma była NRD i wydatki RFN na nią z ochroną przeciwpowodziową ? Przypomina mi to ruskie powiedzonko o Ameryce"a u was murzynów biją..."
                                  - 09.06.2010 17:54
                                  • x1109
                                    x1109
                                    george215-PropozycjaPfftorozmawiaj z ludźmi z byłego NRD.
                                    Dowiesz się bardzo ciekawych rzeczy.
                                    Najlepiej jest negować wszystko i nie robić nic.
                                    Gdyby kiedyś nie zbudowano zbiorniki,kanałów, śluz na ciągu Noteci i jeziorach z nią związanych,mieli byśmy ciągłe zalania długo terminowe wielu terenów.Proponuję przeanalizować wysokości poziomu wód w zbiornikach i rzekach tej zlewni.
                                    Pozdrawiam Włodek!!!
                                    - 09.06.2010 18:09
                                    • G
                                      george215
                                      "Trafne spostrzeżenie. Dlaczego Polska nie wydaje pieniędzy z Unii na autostrady? Przecież je ma i marnują się."- a to ciekawe - pierwsze słyszę o zmarnowanych pieniądzach z Unii przeznaczonych na autostrady -albo na "cuś" innego.

                                      btw.Mam bliską rodzinę w Berlinie - byłym wschodnim - były NRD-wiec.
                                      Porównywanie możliwości Polski z Niemcami -to jak mecz Polska - Hiszpania.

                                      "Gdyby kiedyś nie zbudowano zbiorniki,kanałów, śluz na ciągu Noteci i jeziorach z nią związanych,mieli byśmy ciągłe zalania długo terminowe wielu terenów." - to truizm.
                                      (Obawiam się , że to niemiecka robota.)

                                      Tak samo - jak to , że biedny dwa razy traci..
                                      - 09.06.2010 22:25
                                      • x1109
                                        x1109
                                        Kogo to obchodzi kiedy i kto budował ? Ważne jest tylko to,że jeszcze działa-dzięki ludziom tam pracującym. Należy się jednak zastanowić jak długo jeszcze uda się to zachować w sprawności.
                                        Gdy budowano nie liczono na szybki zwrot kosztów.
                                        Teraz nowa EKONOMIA i młodzi myślą o natychmiastowym zwrocie kosztów inwestycji, a przede wszystkim o KROCIOWYCH zyskach.
                                        Nie zawsze biedny dwa razy traci-tylko wtedy traci wiele jeśli jest źle zarządzany.
                                        - 09.06.2010 22:49
                                        • Apis
                                          Apis

                                          Cytat

                                          pierwsze słyszę o zmarnowanych pieniądzach z Unii przeznaczonych na autostrady

                                          http://orka2.sejm...n/59C026BE
                                          http://www.murato...59625.html
                                          http://bip.nik.go...04/2003185
                                          http://www.ign.or...polsce.pdf
                                          http://biznes.gaz...strad.html
                                          http://gospodarka...70147.html
                                          http://budownictw...1_0_0.html

                                          Suma sumarum:

                                          Cytat

                                          "Gazeta Wyborcza - 09-06-2010 05:34
                                          Opóźnienia w budowie dróg i autostrad grożą utratą części dotacji unijnej na ten cel. Jak czytamy w "Gazecie Wyborczej", Ministerstwo Infrastruktury wymyśliło sposób na to, jak nie stracić unijnych pieniędzy.
                                          Jak wyjaśnia dziennik, Ministerstwo Infrastruktury zwróci się do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (zarządzającego unijną kasą) o zgodę na przekroczenie dotacji na drogi aż o 44 mld złotych. Pieniądze miałyby pochodzić z przyznanych nam przez Unię, ale niewykorzystanych funduszy. "

                                          Skoro nie buduje się autostrad, to może za samą kwotę przekroczenia dotacji zbudowano by kawałek kaskady Dolnej Wisły, nieprawdaż? Ale po co cokolwiek budować? Dłuuuuuugi okres zwrotu nakładów.... Dłuższy niż kadencja ministra. Ot polskie bagienko logiczne.

                                          Naprawdę nie słyszałeś dotychczas o niewykorzystaniu śródków UE na polskie drogi?

                                          Hmmmm..... No tak: sporo inwestycji blokują różni miłośnicy przyrody - np. fanclub kaczki krzyżówki - http://www.trans..../7717.html

                                          Cytat

                                          To nie żart. Na drodze budowy autostrady A1 stanęła kaczka!

                                          Nadzór przyrodniczy zalecił wykonawcy, by ten zastosował odpowiednie zabezpieczenia i nie zakłócał naturalnego rytmu przyrody.

                                          Jeden z przedstawicieli nadzoru napisał do w liście do spółki - ...ominięcie tych zaleceń może wpłynąć niesprzyjająco na obecne i późniejsze zachowanie kaczki, a dodatkowo może spowodować stres, co nie jest wskazane w jej stanie.
                                          (...)
                                          Wykonawca zastosował się do zaleceń oraz zapowiedział zastosowanie odpowiednich środków, by bezpiecznie przewieźć kaczkę do wskazanego przez Nadzór Przyrodniczy ośrodka. Padła też propozycja dodatkowego zabezpieczenia terenu inwestycji siatką, by uniemożliwić kaczkom, gęsiom oraz innym zwierzętom przedostanie się na teren budowy.

                                          Chęć współpracy wykonawcy w takich okolicznościach może być zaskakująca. Jednak ze względu na brak zapisania podobnych obowiązków w kontakcie, może on podrożeć o 10%, czyli 40 milionów euro!

                                          A co - k....wa, stać nas! Policzmy więc ile za te 40 mln Euro mozna zbudować zbiorników retencyjnych, polderów i wałów. Bo o tym do cholery mowa tutaj.
                                          - 09.06.2010 23:53
                                          • G
                                            george215
                                            "Kogo to obchodzi kiedy i kto budował " - ważne - bo budowali to Niemcy - bogsatsi kilkukrotnie od Polaków. Co widać do dzisiaj - na tzw.Ziemiach Odzyskanych - których infrastruktura techniczna była i jest nadal wielokrotnie lepsza od Polski centralnej i wschodniej.

                                            "Opóźnienia w budowie dróg i autostrad grożą utratą części dotacji unijnej na ten cel." - to regularne katastroficzne informacje dziennikarskie - nie mające przełozenia na fakty.

                                            Moga grozić , groża , koniiec swiata zaraz bedzie , ......... itp. pitolenie

                                            "To nie żart. Na drodze budowy autostrady A1 stanęła kaczka!" - Obawiam się , że takie same zasady obowiązuja w Europie zachodniej - nauka kosztuje
                                            " może on podrożeć o 10%, czyli 40 milionów euro!" - ten dziennikarz może jest mądry a moze nie. Kolejna "katastroficzna" informacja - byle gazeta się sprzedała.

                                            "Pieniądze miałyby pochodzić z przyznanych nam przez Unię, ale niewykorzystanych funduszy. " - to wygląda na kaczkę dziennikarską - bo nigdzie takie pieniądze nie leża niewykorzystane. niestety ale o ekonomii w większoścoi piszą dziennikarze , ktorzy nie maja o tym pojęcia. nawet witold gadomski potrafi dać ciała

                                            CDN. - bo linków nie mialem czasu z rana przeczytać.
                                            BTW.Wykorzystanie środków unijnych - w Polsce - należy do najwyzszych z wszystkich beneficjentów tej pomocy w Europie - na szczęscie.
                                            - 10.06.2010 06:58
                                            • Apis
                                              Apis
                                              Oczywiście: w Polsce nic się nie marnuje, mamy świetną sieć autostrad, rocznie budujemy przecież kilkaset.... metrów.

                                              A wszystkiemu winni są dziennikarze, bo kłamią i Niemcy, bo są bogatsi.

                                              To dopiero pitolenie jest ....
                                              - 10.06.2010 08:02
                                              • G
                                                george215
                                                "Drogi będą. Dotacje unijne także.

                                                W związku z dzisiejszą publikacją Gazety Wyborczej „Drogi będą. Kiedyś” Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad informuje, że nie ma żadnego zagrożenia wykorzystania środków UE na drogi. Jest wręcz odwrotnie - GDDKiA wykorzysta dostępne fundusze unijne przed czasem.


                                                1. Do dnia dzisiejszego GDDKiA złożyła wnioski o dofinansowanie projektów w ramach działania 6.1 POIŚ (dotyczy dróg w sieci TEN-T), które konsumują niemal 100% środków unijnych dostępnych na to działanie. Podpisanie umów o dofinansowanie dla tych projektów planowane jest do końca 2010 roku. Łączna wartość projektów, dla których planowane jest złożenie wniosków o dofinansowanie do końca 2010 roku osiągnie 80 mld zł, a kwota dofinansowania ze środków UE 35 mld zł. W ramach działania 8.2 (drogi poza siecią TEN-T) wszystko jest realizowane zgodnie z harmonogramem i wszystkie środki UE zostaną wykorzystane ......................."

                                                http://www.gddkia...ed3f6099f4

                                                W Polsce duzo marnuje sie czasu - na tłumaczenie "wszystkowiedzącym" dziennikarzom i nie tylko dziennikarzom. Brak odpowiedzialności dziennikarzy (ogólnie osób publicznych) za SŁOWO jest wręcz porażajacy.

                                                "Teraz nowa EKONOMIA i młodzi myślą o natychmiastowym zwrocie kosztów inwestycji, a przede wszystkim o KROCIOWYCH zyskach." - to bajdy. Inwestycje infrastrukturalne PRAWIE ZAWSZE - są w gestii Państwa bo nie przynoszą zysków WPROST.

                                                Niemcy są (i były) kilkakrotnie bogatsze od Polski -dlatego MIELI I MAJA potęzne inwetycje w infrastrukturę.

                                                btw.Uwielbiam ten wieczny Polski płacz - jak to jest żle - a ONI (cykliści, urzędnicy, .......) są temu winni.

                                                " mamy świetną sieć autostrad, rocznie budujemy przecież kilkaset.... metrów. "

                                                Trzeba było zacząć budować autostrady w latach 30- ych - tak jak Niemcy. Jesteśmy opóźnieni tylko o kilkadziesiąt lat. Te kilkaset metrów - to delikatnie mówiąc brednia.

                                                "207,6 km autostrad i dróg ekspresowych oddano w 2009 roku"

                                                "W 2009 r. rozpocznie się budowa 351,1 km autostrad oraz 376,7 km dróg ekspresowych oraz 86 km obwodnic. Obecnie w budowie jest ok. 705 km dróg, w tym 225 km autostrad, 234 km dróg ekspresowych i 90 km obwodnic, a 155 km istniejącej sieci jest w przebudowie."

                                                "Obecnie w budowie i przebudowie ponad 850 km dróg krajowych. Trwają prace przy budowie nowych tras, w tym ok. 360 km autostrad, 290 km dróg ekspresowych i ponad 120 km obwodnic. W ramach „Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2008-2012” obecnie realizowana jest także przebudowa 70 km istniejącej sieci." http://www.motoga...64626.html

                                                "DROGI ODDANE DO RUCHU. Od 16 listopada 2007 r. do 10 marca 2010 r. do ruchu oddano 907,7 km autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic ..." http://www.mi.gov...oruchu.pdf

                                                Jeżdzę troszku po Polsce - nawet w Bieszczadach są juz znakomite drogi - np.Solina - Cisna. Solina - Ustrzyki - Cisna
                                                - 10.06.2010 16:41
                                                • x1109
                                                  x1109
                                                  Jaka autostrada?Droga o dwóch pasach w jedną stronę na dzień dzisiejszy to droga dojazdowa,a i tak po oddaniu jest zawsze jeden pas w remoncie.Zachłystywanie się oddaniem do użytku drogi po carsku poszerzonej jest moim zdaniem nie na miejscu.Za mojej młodości,gdy drogę brukową z "latówką"pokryto asfaltem-to była rewolucja.Drogi te do dziś istnieją-nowa władza nie jest w stanie ich utrzymać.
                                                  Życzę zdrowia-Włodek!!!
                                                  - 10.06.2010 16:57
                                                  • przylodz
                                                    przylodz
                                                    Ja spytam przewrotnie: Ile setek kilometrów, kilometrów, metrów dróg wodnych wykonano w Polsce w ostatnim 50- leciu? BA! Ile z tych, co są, zmodernizowano? Jak zadbano o stan istniejących dróg wodnych, by nie ulegały degradacji? Co z infrastrukturą wodną?
                                                    Kto potrafi dać na te pytania rzeczową, popartą liczbami odpowiedź?
                                                    - 10.06.2010 18:43
                                                    • Apis
                                                      Apis

                                                      Cytat

                                                      "DROGI ODDANE DO RUCHU. Od 16 listopada 2007 r. do 10 marca 2010 r. do ruchu oddano 907,7 km autostrad, dróg ekspresowych, obwodnic ..."

                                                      Ładnie wygląda ta liczba, ale w niej autostrady to zaledwie 20%:

                                                      Cytat

                                                      I. Autostrady: 180,6 km

                                                      1. A1 Rusocin - Swarożyn (25 km)
                                                      2. A1 Swarożyn - Nowe Marzy (65 km)
                                                      3. A1 Sośnica - Bełk (15,4 km)
                                                      4. A1 węzeł Sośnica na skrzyżowaniu autostrad A1 i A4 (2,2 km)*
                                                      5. A2 Autostradowa obwodnica Strykowa (węzeł Stryków I - Stryków II wraz z
                                                      łącznikiem do DK nr 14 całość 4,6 km) (1,7 km)
                                                      6. A4 Zgorzelec - Wykroty (22 km)
                                                      7. A4 Wykroty - Krzyżowa (29,4 km)
                                                      8. A4 Kraków - Szarów (19,9 km)

                                                      Żeby chociaż te 180 km było w jednym kawałku. Przeciez to ciagle nie daje szans na przejechanie Polski z południa na północ ani ze wschodu na zachód. Nie ma się więc GDDKiA czym chwalić. Tylko łącznie te liczby coś znaczą - rozbite na odcinki to właśnie te moje "kilkaset metrów rocznie". Ale dość już OT. Komentarze nie dotyczące zabezpieczeń p-pow (o czym mowa w publikacji) będą usuwane. Mamy forum, na nim mnóstwo miejsca do dyskusji na tematy inwestycji wodno żeglugowych i odniesienia do inwestycji drogowo-kolejowych. Zapraszam dyskutantów do aktywności tam właśnie.
                                                      - 10.06.2010 18:54
                                                      • januszbn
                                                        januszbn
                                                        @przylodz. Przychodzą mi do głowy dwa odcinki, w sumie porównywalne z odcinkami autostrad (jeśli chodzi o długość)
                                                        Lata 1965-1970 Kanał Kędzierzyński - 5,6 km. Obecnie bardzo malowniczy, zrenaturalizowany, z bogatą szatą roślinną w korycie kanału. Przepięknie wyglądają białe brzozy wychylające się do połowy szerokości koryta. Raj dla ptaków, płazów. Jednak człowiekowi nie wszystko udaje się spieprzyć. Natura, ku radości jedynie dbających o interes narodowy ....... , broni się sama.
                                                        Kanał Łączany-Skawina - 1955 - 1958 - 15,7 km. Nie byłem i nie widziałem.
                                                        Janusz
                                                        - 10.06.2010 21:47

                                                        Dodaj lub popraw komentarz

                                                        Zaloguj się, aby napisać komentarz.
                                                        Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                                                        Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
                                                        Niesamowite! (0)0 %
                                                        Bardzo dobre (0)0 %
                                                        Dobre (0)0 %
                                                        Średnie (0)0 %
                                                        Słabe (0)0 %
                                                        Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                                                        Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies

                                                          Oferty pracy

                                                         
                                                        Brak aktualnych ogłoszeń
                                                        w kategorii »Dam pracę«
                                                        ★ ★ ★

                                                        Zobacz inne kategorie
                                                        lub dodaj ogłoszenie


                                                        Zobacz też: Szukam pracy
                                                        oraz: Kupię/sprzedam/usługi

                                                          Nasz sondaż

                                                        Jaka instytucja powinna dbać o utrzymanie dróg wodnych?