O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.


Trwa walka z żywiołem w Porcie Praskim

23.05.2010
Strażacy i płetwonurkowie układają pierścień z worków piasku w warszawskim Porcie Praskim. Worki mają zatamować napływ wody do wyrwy powstałej w wale; ma to zapobiec jego ewentualnemu podmyciu. - Wyrwa w wale wewnętrznego pierścienia Portu Praskiego w Warszawie jest łatana. Pradze nic nie grozi - zapewniła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Wyrwa powstała od strony portu. Ma ok. 15 metrów długości i sięga ok. 4 m w głąb wału. Na razie nie ma zagrożenia dla okolicznych budynków, nie ma też ryzyka zniszczenia wału czy przelania się przez niego wody - mówił Grzegorz Trzeciak z zespołu prasowego warszawskiej straży pożarnej.

Strażacy i płetwonurkowie układają pierścień z worków piasku w warszawskim Porcie Praskim. Worki mają zatamować napływ wody do wyrwy powstałej w wale; ma to zapobiec jego ewentualnemu podmyciu. - Wyrwa w wale wewnętrznego pierścienia Portu Praskiego w Warszawie jest łatana. Pradze nic nie grozi - zapewniła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Briefing prezydent Warszawy miał się odbyć w ratuszu, jednak nieoczekiwanie, kilkanaście minut przed planowaną konferencją, przeniesiono jej miejsce na Port Praski. Rano woda przerwała bowiem na odcinku kilku metrów wał będący fragmentem wewnętrznego pierścienia otaczającego Port Praski. - Trwają tu wzmożone działania. Strażacy-nurkowie umacniają wał pod wodą, inni robią to od zewnątrz. Nie ma zagrożenia dla mieszkańców Pragi - zapewniła Gronkiewicz-Waltz.

Prezydent Warszawy poinformowała, że w nocy i nad ranem uszczelniano wał przy Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji, a także Wał Miedzeszyński, gdzie wody gruntowe zmiękczają teren na drodze technicznej. - Badamy kanały MPWiK, by nie dostawały się tam wody gruntowe - dodała.

- Wyrwa powstała od strony portu. Ma ok. 15 metrów długości i sięga ok. 4 m w głąb wału. Na razie nie ma zagrożenia dla okolicznych budynków, nie ma też ryzyka zniszczenia wału czy przelania się przez niego wody - mówił Grzegorz Trzeciak z zespołu prasowego warszawskiej straży pożarnej.

Jak poinformował Artur Laudy z zespołu prasowego warszawskiej straży pożarnej, na razie nie potwierdziły się wcześniejsze przypuszczenia, że w wyniku osuwiska, które powstało w rejonie wału przy Porcie Praskim, woda zaczęła wdzierać się do starego kanału burzowego.

- Eksperci stwierdzili, że nie ma czegoś takiego na mapach. Strażnicy miejscy sprawdzili też studzienki kanalizacyjne i według nich, nigdzie nie ma wybicia wody. Na razie nie wiemy, gdzie woda wpływa - podkreślił Laudy. W związku z tym - jak dodał - przed wyrwą tworzony jest pierścień z worków z piaskiem, który ma zatamować napływ wody. - Jeśli woda przestanie płynąć w stronę wyrwy, będziemy mogli ją z tego rejonu wypompować i sprawdzić, gdzie napływała - zaznaczył.

Laudy podkreślił, że obecnie nie ma ryzyka przerwania wału. - Nie wiemy jednak, gdzie płynie ta woda i to jest największy w tej chwili problem - dodał.

Jak poinformował rzecznik komendanta głównego PSP Paweł Frątczak, w zabezpieczaniu wyrwy uczestniczy obecnie 30 jednostek straży pożarnej.

Poziom Wisły w Warszawie po godz. 8 wynosił 755 cm i był o ponad 20 cm niższy od zanotowanego w sobotę w południe maksimum. Sytuacja w mieście jest stabilna, nie odnotowano poważnych przesięków wałów ani wybić wód gruntowych. Rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk podkreślił, że woda w Warszawie systematycznie opada, ale wciąż istnieje zagrożenie rozmiękania wałów.

Na stronie internetowej urzędu miasta www.um.warszawa.pl można znaleźć mapę terenów, które mogłyby zostać zalane w przypadku przerwania wałów przeciwpowodziowych w stolicy.

źródło: PAP, www.wiadomosci.wp.pl

Udostępnij:

Apis 23.05.2010 10,301 24 komentarzy 4.00 z 1 ocena

24 komentarzy


  • Adam Reszka
    Adam Reszka
    150 m od tej wyrwy w wale ppow. Portu Handlowego na Pradze, mieściło się biuro warszawskiego Inspektoratu Żeglugi Śródlądowej, w którym pracowałem 15 lat. Znam tu każdy metr nabrzeża. W tymże Porcie zacząłem pracę zawodową w r. 1949, ale tak wysokiego stanu wody (777 cm) nie pamiętam. Na parkingu samochodowym przed budynkiem niegdysiejszego mego biura - prawie 2 m wody, a schodki na wysoki parter lokalu do samego progu pod wodą. Życzyłbym sobie i innym, aby to była pierwsza i ostatnia "woda stuletnia" w tym stuleciu. Aby się tak stało, niezbędne są gruntowne, wręcz rewolucyjne, legislacyjne zmiany systemowe - mam tu na myśli pozbycie się dyletanckich struktur administrujących wodami powierzchniowymi Rzeczypospolitej.
    - 23.05.2010 21:19
    • D
      dziadek1077
      Panie Adamie. W obecnej sytuacji tylko Przewrót Majowy mógłby coś zmienić. Jak opadnie woda, podsumujemy straty i koszty to i tak będą pro i kontra różnych kluczowych decyzji. Pytanie co wygra. Prywata, czy pro publico bono...Pan pamięta czasy kiedy ludziom zależało na Polsce, młodej i w końcu wolnej. Pomimo różnic politycznych był cel nadrzędny. To co obserwuje moje pokolenie to w większości prywata i pojedynki watażków, którzy chcą coś dla siebie. I jak już wspominałem lepiej zapobiegać niż leczyć ...
      - 24.05.2010 10:55
      • D
        dziadek1077
        Profilatyka jest również tańsza Smile
        - 24.05.2010 10:56
        • K
          K Domagala
          I ja pamiętam Panie Adamie,czasy gdzie podczas zimowiska w Porcie Parskim na koszarki schodziło sie po trapie ostro w dół z powodu małej wody a teraz port zalany-tragedia.
          Z Zubra trzeba bylo wychodzić po pionowych drabinkach wbetonowanych w nabrzeże-katastrofa.Nikt nawet nie ośmieliłby się przypuszczać,że dawny Inspektorat Zeglugi będzie w wodzie.
          - 24.05.2010 21:06
          • Adam Reszka
            Adam Reszka
            Długotrwałe i dotkliwe niskostany zaczęły się w r. 1984. Zaniedbania w remontach budowli hydrotechnicznych od r. 1980 skutkowały spadkiem głębokości tranzytowej w środku sezonu nawigacyjnego, co uniemożliwiło Żegludze Warszawskiej wywiązanie się z kontraktowych przewozów kontenerowych, które bardzo dobrze udawały się. Doprowadziło to do zapaści finansowej tej firmy i jej upadłości.

            Ja też Panie Krzysztofie wychodziłem z naszej przystani po trapie "pod górkę" i często wspinałem się po tych drabinkach na nabrzeże. Nigdy nie sądziłem, że woda może wejść na parter dawnego biura Inspektoratu.
            - 25.05.2010 00:32
            • Apis
              Apis
              8 lat w szufladzie leży gotowy projekt związany z ochrona ppow Warszawy. Urzędnicy dyskutują sobie z "renaturystami", a części miasta omal nie zalało: http://wiadomosci...kalne.html
              Bo nie zapłacono ekoharaczu? Przecież to ci sami: http://www.zeglug...admore=724
              - 25.05.2010 07:25
              • P
                PiotrJ
                Witam, ciekawym zjawiskiem była akcja wywozu gruzu i ziemi ,z miejsca budowy, stadionu Narodowego w Wawie, do Wisły po obu stronach Praskiego przyczółka mostu Poniatowskiego. Ograniczono przekrój poprzeczny cieku.Logiczne to nie jest,a można było wzmocnić słabsze wały tym materiałem.Trwało to 2 miesiące,i pewnie będą tak robić dalej jak opadnie woda.Na Żuławach już w XIV wieku Krzyżacy,mieli służby do kontrolowania wałów, a my żyjemy w prehistorii.
                - 25.05.2010 10:04
                • D
                  dziadek1077
                  Punkt do przemyślenia dla Pani Hanny Gronkiewicz-Waltz Panie Piotrze. Natomiast jak Pan poczyta komentarze w kilku ostatnich newsach dowie się Pan, że jeszcze w ubiegłym wieku była w Polsce instytucja "wałowych", którzy monitorowali stan umocnień ppow. Pozdrawiam.
                  - 25.05.2010 11:55
                  • R
                    Rafal33
                    W związku z pojawiającymi się w mediach oskarżeniami, że to OTOP – z powodu oprotestowania decyzji środowiskowych w sprawie modernizacji Wału Zawadowskiego – odpowiada pośrednio za niewystarczające zabezpieczenia przeciwpowodziowe Warszawy na tym odcinku, przedstawiamy, jak wyglądał faktycznie nasz udział w tej sprawie.


                    Wał Zawadowski ma ok. 12 km długości. Został on podzielony na dwie części:
                    1) pod jurysdykcją Burmistrza Konstancina;
                    2) pod jurysdykcją Prezydenta M. St. Warszawa (odcinek w Wilanowie).

                    Postępowania toczyły się oddzielnie dla umocnień wału w części „konstancińskiej” i w części „wilanowskiej”. Dla każdej z części wydane zostały odrębne decyzje środowiskowe. Do obu decyzji wniesione zostały uwagi na drodze postępowań administracyjnych. W wyniku tych postępowań obie decyzje zostały w 2008 roku uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny.

                    OTOP wnioskował w szczególności o zawarcie w decyzjach środowiskowych następujących elementów:

                    1. Ustalenie terminu wycinki drzew i krzewów z międzywala poza okresem lęgowym ptaków (wynika to z przepisów polskiego prawa o ochronie przyrody).

                    2. Zaniechanie robót nad wałem od strony rzeki – tzn. wnioskowaliśmy, aby prowadzić roboty umocnieniowe po stronie przeciwnej, żeby nie zmniejszać koryta rzeki i miejsca, które Wisła może zająć w przypadku wezbrania nie powodując strat materialnych i zagrożenia dla ludzi.

                    3. Założenie szlabanów na przejazdach przez wały – tzn. żeby pojazdy mechaniczne (inne niż należące do służbo opiekujących się wałem) nie rozjeżdżały wałów i nie powodowały szybszego ich niszczenia – zwłaszcza quady powodują szybkie niszczenie zabezpieczeń przeciwpowodziowych.

                    4. Pobieranie materiałów do usypywania wałów z miejsc innych niż tereny objęte ochroną prawną (rezerwaty, obszary Natura 2000).

                    Po powrocie uchylonych decyzji środowiskowych do Burmistrza Konstancina i do Prezydenta M. St. Warszawa drogi modernizacji na obu odcinkach Wału Zawadowskiego rozchodzą się. I tak:

                    1) Burmistrz Konstancina uwzględnił uwagi OTOP. OTOP nie miał już więcej żadnych uwag, więc nowa decyzja środowiskowa (z uwzględnieniem naszych wniosków) została wydana, nie oprotestowana i uprawomocniła się w 2009 roku. Ile wału zmodernizowano od tamtego czasu – nie wiemy.

                    2) Na odcinku wilanowskim Wału Zawadowskiego, po uchyleniu pierwszej decyzji Wojewódzki Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Warszawie, Oddział w W-wie (WZMiUW - będący jednostką Zarządu Województwa Mazowieckiego, podległego Marszałkowi Woj. Mazowieckiego i działający w tej sprawie jako inwestor) z nieznanych nam przyczyn wniósł o zawieszenie postępowania. W wyniku braku sprzeciwu żadnej ze stron, postępowanie zostało zawieszone i nie jest nam wiadome, co się w tej chwili dzieje z inwestycją polegającą na modernizacji wału w Wilanowie.

                    Z naszych informacji wynika, że punkty 1 i 2 z listy wniosków OTOP nie budziły sprzeciwu inwestora. Największy problem miał on z zaakceptowaniem punktów 3 i 4. Przede wszystkim nie chciał się zgodzić na zakaz poboru piasku z terenów chronionych (na terenach chronionych w pobliżu planowanej inwestycji są dwie prywatne piaskarnie). Drugi punkt wzbudzający sprzeciw, to nakaz postawienia szlabanów, żeby wały nie były niszczone przez pojazdy mechaniczne. Tu nie mamy pojęcia dlaczego miałoby być to problemem, bo jest to rozwiązanie zalecane w celu prawidłowego utrzymania wałów przeciwpowodziowych.

                    Podsumowując, Burmistrz Konstancina ma prawomocną decyzję środowiskową w ręku i od zeszłego roku mógł przystąpić do umacniania wałów. Natomiast w Wilanowie nie ma decyzji, bo WZMiUW zawiesił postępowanie w sprawie wydania pozwolenia na tą modernizację.
                    - 26.05.2010 22:19
                    • Adam Reszka
                      Adam Reszka
                      @Rafał33: Bardzo zgrabnie był Pan uprzejmy to wyjaśnić. Szkoda jednak, że zapomniał Pan dodać, iż blokada Panów wlokła się osiem lat, o czym mówiła publicznie Prezydent Warszawy Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wątpię też w kłamliwość jej wypowiedzi. Ale ktoś tu z prawdą mija się.
                      - 26.05.2010 23:22
                      • Apis
                        Apis

                        Cytat

                        wnioskowaliśmy, aby prowadzić roboty umocnieniowe po stronie przeciwnej,

                        Ano odkrył się Pan Rafał33 że jest z OTOP.

                        Cytat

                        Ustalenie terminu wycinki drzew i krzewów z międzywala poza okresem lęgowym ptaków

                        Słusznie, tylko potem następuje okres godowy żab, bobrów, tarło ryb, ruja jeleni, kwitnienie zielska i inne tzw "organizacje ekologiczne" zabraniają prac aż w końcu zostaje na prace dwa tygodnie w roku i wtedy jest akurat powódź. U was okresy ochronne trwały osiem lat.

                        http://nonsensope...i/Ekologia

                        http://nonsensope...terrorysta

                        http://nonsensope...Greenpeace

                        http://nonsensope..._ekologiem

                        Wolę się uśmiechać niż płakać ...
                        - 27.05.2010 01:01
                        • R
                          Rafal33
                          a no odkrył się Pan Panie Apis, ze Pan masz problemy z logicznym myśleniem, czy jakbym podał linka do artykułu z Gazety Wyborczej, tzn że dla niej pracuje? OTOP zamieściło wyjaśnienie w tej sprawie, to wkleiłem, nieżaleznie od poglądów kogokolwiek, zawsze jednak warto posłuchać wyjaśnień drugiej stron, a nie tylko biadolić jacy Ci INNI są wstrętni

                          Kolejny dowód na to, że Pan tym razem nie umie czytać ze zrozumieniem "Burmistrz Konstancina uwzględnił uwagi OTOP. OTOP nie miał już więcej żadnych uwag, więc nowa decyzja środowiskowa (z uwzględnieniem naszych wniosków) została wydana, nie oprotestowana i uprawomocniła się w 2009 roku"

                          Mam do Pana jedno pytanie, tylko proszę bez wykrętów odpowiedzieć, kiedy Pan planuje przestać niszczyć przyrodę? Niszczyć tzn zmniejszać liczbę i ilość siedlisk i bioróżnorodność: nigdy, za 1000 lat, za 100 lat, gdy utworzy szlaki wodne na Wiśle i Odrze, czy gdy poziom cywilizacyjny Polski dorówna temu w Europie zachodniej obecnie?

                          pozdrawiam
                          - 27.05.2010 01:39
                          • przylodz
                            przylodz
                            Panie @Rafał33. Proszę mnie oświecić, gdzie jest logika w następującym działaniu?
                            Wstrzymuje się ( jak ostatnio czytałem na łamach "Gazety PL"Wink kilkudziesięciomiliardową inwestycję drogową ( dodam, że prowadzoną zgodnie z prawem i to na zasadach priorytetowych), bo dzika kaczka postanowiła sobie zrobić na placu budowy gniazdo i tam złożyć jaja. Zgodnie z postulatem jakiegoś "nawiedzonego" człeka związanego ze środowiskami "eko" przerwano budowę, żeby ( z przeproszeniem) nie stresować kaczki. Gdzie tu jest logiczne myślenie? Ja sądzę, że tu jest właśnie ta różnica, o którą nam chodzi. Też jesteśmy nastawienie pro ekologicznie, ale bez wygłupów!, bez "przeginania pały!" ( przepraszam za dosadność, ale to się samo tak sformułowało).
                            - 27.05.2010 12:10
                            • Apis
                              Apis

                              Cytat

                              Mam do Pana jedno pytanie, tylko proszę bez wykrętów odpowiedzieć, kiedy Pan planuje przestać niszczyć przyrodę?
                              Ja niszczę przyrodę? Zakładanie, że żegluga niszczy przyrodę jest tak samo idiotyczne jak to, że regulacja polega na betonowaniu. Zakładanie, że człowiek jest w środowisku elementem obcym jest również chore i zakrawa na faszyzm, a do tego sprowadziło się Pana pytanie.

                              W ochronie środowiska najlepsze wyniki ma Szwajcaria, a nie Polska (a tym bardziej Gaja czy OTOP) i niech się Pan podszkoli. Dowie się Pan wówczas, że mają oni i żeglugę na najwyższym poziomie,i infrastrukturę drogową oraz kolejową na najwyższym poziomie i bioróznorodność na najwyższym poziomie o poziomie życia, bankach i czekoladzie już nie wspominając. Nawet się martwią, że "przegięli pałę": http://www.zeglug...cle_id=166
                              Jezioro Bodeńskie leży na granicy Niemiec, Austrii i Szwajcarii, bierze z niego początek największa arteria żeglugowa Europy a i samo jezioro jest pełne statków. Ręce i cycki opadają jak się czyta wywody "renaturystów' o żegludze i jej szkodliwości.

                              Mam rzekomo problemy z logicznym myśleniem? Czytaniem ze zrozumieniem? Hmmm. Uczono mnie w szkole podstawowej, że cytując cudze wypowiedzi używa się cudzysłowów (albo w dobie internetu opcji "cytuj" - jak ja powyżej - dla ułatwienia podam: na niebieskim tle). Nie wprowadza się wówczas czytelnika w błąd pisząc w pierwszej osobie liczby mnogiej, Panie inżynierze.
                              - 27.05.2010 12:42
                              • R
                                Rafal33
                                Nie znam szczegółów tej historii, ale jeśli maluje się tak, jak to przedstawiono w prasie, to jest to oczywiście niepoważne, kaczkę należy przegonić a jajka usmażyć. Są gatunki karczek w Polsce, których liczba kształtuje się na poziomie kilkunastu par, w takiej sytuacji jestem sobie w stanie wyobrazić zatrzymanie inwestycji, problem w tym, ze jest to najpospolitsza, częsta jak mlecze na łące, kaczka krzyżówka, której pełno nawet na najbardziej uregulowanej rzece.
                                Obawiam się także, że to właśnie prawo, czy raczej dziura w nim, nakazuje takie a nie inne postępowanie. Podano, ze straty związane ze wstrzymaniem inwestycji to 40mln złotych, lepiej przeznaczyć choćby 1 mln z tej kwoty na ochronę środowiska, nawet na jakiś mały polder przeciwpowodziowy z lasem łęgowym, czy regularnie wykaszana łąką w środku, a prace kontynuować.
                                Sugeruje także zachować minimum ostrożności w wypowiadaniu się na powyższy temat, to dobra sensacja dla dziennikarza, że głupia kaczka blokuje wielomilionową inwestycje, być może gdybyśmy się zagłębili w szczegóły, sprawa mogła by wyglądać nieco inaczej. Ja nie znam szczegółów, ale z ciekawości zaproponuje rozmowę na ten temat na forum przyrodniczym.
                                - 27.05.2010 12:51
                                • Apis
                                  Apis
                                  Dla eko-niedowiarków - http://wiadomosci...trady.html

                                  Cytat

                                  Firma zwraca też uwagę, że w związku z tym, iż w kontrakcie nie ma mowy o powyższych działaniach, może on podrożeć o 10 %. czyli w tym przypadku - bagatela - około 40 milionów euro.

                                  Róznicę dopłacą ekofile czy... podatnik? (odpowiedzi prosimy nie przysyłać na adres redakcji).

                                  Cytat

                                  jest to oczywiście niepoważne, kaczkę należy przegonić a jajka usmażyć.

                                  Brawo, miłośniku ptaków i przyrody.

                                  Cytat

                                  jest to najpospolitsza, częsta jak mlecze na łące, kaczka krzyżówka, której pełno nawet na najbardziej uregulowanej rzece.

                                  Nawet na uregulowanej więcej niż gdzie indziej. Zwłaszcza na zbudowanych przez człowieka zbiornikach.
                                  - 27.05.2010 13:19
                                  • Adam Reszka
                                    Adam Reszka
                                    @Rafał33 miał prawdopodobnie somnambuliczną wizję lasów łęgowych. Tej bajki o lasach łęgowych uparcie powtarzanej przez bujających w obłokach ekologów słucham z niekłamanym zażenowaniem. Kiedy wreszcie dotrze do nich świadomość zagłady łęgów przez działalność antropogeniczną, począwszy od XVIII wieku? Jeśli ktoś zna Wisłę, to ten dobrze wie, że dawne tereny po lasach łęgowych wzdłuż całej Wisły zostały już dawno obwałowane i zasiedlone. Niegdyś poglądy hydrologów i hydrotechników na regulację rzek były zgoła inne i ich działalność przyniosła nieodwracalne skutki w całej Europie. Wmawiane w społeczeństwo konieczności ochrony lasów łęgowych w międzywalu, to szkodliwa manipulacja, ponieważ międzywale stanowi pas chroniony pod nazwą "trasa regulacyjna", gwarantujący swobodne schodzenie WWŻ i nieskrępowany pochód lodów. Wykreślenie przez obecną Administrację Wodną z nomenklatury hydrotechnicznej pojęcia trasy regulacyjnej, potrzebne było do usankcjonowania dziczenia Wisły z zakazem wycinania drzew w trasie. Do r. 1980 w trasie regulacyjnej nie było żadnego drzewa, mogącego być przyczyną powstania zatoru lodowego. Tęsknota za polderami wiślanymi pozostanie w sferze marzeń pseudoprofesjonalistów. Ażeby stworzyć teraz poldery, należałoby wysiedlić z zawala około 2 mln ludzi. Czy to jest koncepcja realna, skoro wystarczy tylko należycie utzymywać trasę regulacyjną i konserwować wały ppow?

                                    Propozycja odstrzału bobrów wydaje mi się zbyt barbarzyńska, ażeby zasługiwała na akceptację. Bobrów z łatwością pozbędziemy się z międzywala, jeśli uznamy międzywale za trasę regulacyjną, z której usunięte zostaną wszystkie drzewa. Wtedy wyniosą się one na inne tereny, zapewniające im pokarm. Ale te poczynania wymagają zmian systemowych w naszej legislacji, zwłaszcza odnośnie zarządzeń MŚ o rezerwatach na wiślanych kępach, które to zarządzenia powinny stracić wiążącą moc.

                                    W kwestiach ornitologicznych powiem tyle, że wg moich obserwacji największe skupiska lęgowe awifauny zauważyłem na kępach Zbiornika Włocławskiego pod Płockiem.
                                    - 27.05.2010 15:01
                                    • B
                                      bylin
                                      A ja sporo awifauny widywałem na rozlewiskach Biebrzy i Warty. Tam gdzie są dobre warunki dla ptactwa tam ono jest. Na wyspiskach śmieci też tej awifauny sporo, a to juz nie jest o'k.
                                      Zastanawia mnie natomiast, czy zejscie lodu nie jest najwiekszym problemem właśnie na Zbiorniku Włocławskim, a nie na terenach lasów pseudo-łegowych?
                                      - 28.05.2010 14:29
                                      • Adam Reszka
                                        Adam Reszka
                                        @bylin: Ja też miałem okazję obserwować ptactwo nad Biebrzą, którą przechodziłem z konieczności służbowej kilkakrotnie (raz nawet przy temp. -11 st.!). Zauważyłem, że ani ptaki, ani łosie, nie odczuwały obawy wobec statku, lecz wobec człowieka. Jeśli nie wychodziliśmy ze sterówki, żaden mieszkaniec rozlewisk nie rzucał się do ucieczki, traktując statek jak duże, niegroźne zwierzę. Płoszyły się natychmiast, widząc marynarzy na pokładzie. Dzięki temu widywałem stada młodych bocianów - białych i czarnych osobno, czaple, bataliony i wszystkie inne. Łosie demonstracyjnie lekceważyły nas.

                                        Pisząc o gniazdowaniu ptactwa na kępach pod Płockiem, podziwiam jego instynkt umożliwiający wybór bezpiecznych miejsc lęgowych dla jaj i piskląt, nie podtapianych wodą powodziową. Przed paroma dniami cała populacja mewich gniazd na kępach Wisły Puławskiej uległa zniszczeniu.

                                        Dopóty, dopóki utrzymywano na Zbiorniku Włocławskim sprawną flotyllę lodołamaczy, zalodzenie nie stanowiło żadnego problemu. Wyłamany lód spływał przez jaz w dół, rozbijając się na drobne części, nie stwarzając zagrożenia powstawania zatorów na Wiśle Pomorskiej. Przez pewien czas Zbiornik był magazynem schodzących z Wisły lodów, stopniowo rozbijanych przez lodołamacze i spławianych do morza. Nie stanowił zatem żadnego zagrożenia. Teraz natomiast flotylla lodołamaczy "zeszczuplała" i to wydaje mi się groźne.

                                        Te zatorogenne przy schodzeniu lodów miejsca, gdzie przez 30 lat świadomie zaniedbywano funkcje trasy regulacyjnej, stanowią pole minowe, które już niejednokrotnie było przyczyną różnych podtopień. Niestety, nadal wmawia się społeczeństwu istnienie w międzywalu lasów łęgowych, co jest wierutnym kłamstwem i pospolitą bzdurą. Dobrze Pan określił zarastanie międzywala "lasami pseudołęgowymi", które poza tym powinny być jak najszybciej "wygolone", aby nie stanowiły przeszkody podpiętrzającej WWŻ. I jeszcze dopowiem - w obecnym stanie na Wiśle powinien być utrzymywany nurt w stanie koncentracji wody systemem ostróg, które od 30. lat nie są remontowane. Rzeczone zaniedbania doprowadzać będą do kolejnych zjawisk natury katastroficznej. Sprawy te powinien Pan Premier powierzyć innemu resortowi. Ale to osobna sprawa.
                                        - 28.05.2010 18:07
                                        • Apis
                                          Apis

                                          Cytat

                                          Sprawy te powinien Pan Premier powierzyć innemu resortowi.
                                          Przez ostatnie 20 lat "majstrowało" przy rzekach Ministerstwo Ochrony Środowiska wspomagane przez tzw "ekologiczne organizacje". Jeden minister to nawet zrobił sobie z jakiegoś nawiedzonego "gaja" swojego doradcę (!).

                                          Zamordowano ich staraniem dość dobrze zorganizowane służby utrzymania szlaku (trasy regulacyjnej), wałów i polderów, zamordowano żeglugę, a przez to także pogłębianie (bagrowanie) i lodołamanie. W tym czasie mamy już dwie powodzie katastroficzne i kilka powodzi bardzo dużych. Taki jest jedyny efekt pseudo-ekologicznego obchodzenia się dyletantów z rzekami.

                                          'Wybitnego Nadekologa" (Nadszyszkownika?), który - niczym Eliot Ness Ala Capone za czasów prohibicji - tępi żeglugę i służące jej inwestycje sam zostając "nietykalnym" - postawiłbym przy jakiejś wyższej wodzie albo zimą przy pochodzie lodów na tej wyspie, jaką każe usypać powyżej Malczyc dla ptaków i bezkręgowców. Pomalowałbym go w patriotyczne, biało-czerwone okręgi, aby mieszkańcy podtopionych okolic celniej trafiali...
                                          - 28.05.2010 22:01
                                          • x1389
                                            x1389
                                            Witam.
                                            Kilkanaście miesięcy temu trafiłem na ten serwis i ucieszyłem się bardzo - bo lubię to co pływa, a o żegludze śródlądowej myślałem, że już całkiem poszła na dno portu czernikowskiego.

                                            Ale jak czytam wymianę ciosów Panów Adama Reszki, Apisa, Rafała33 - mam lekko ujmując, mieszane uczucia.
                                            Wyjaśnijcie mi Panowie dlaczego sobie do gardeł skaczecie miast skoczyć takiemu burmistrzowi Wilanowa ?
                                            Albo Konstancina, że przez 8 lat się upierał przy swoim nie idąc na kompromis ?
                                            A co powiecie na to:
                                            http://warszawa.g...;startsz=x
                                            http://parafotoma...WISLA.html

                                            I kto tu zawinił? Bobry z ekologami ? A może brać żeglująca ?

                                            Zastanawiam się kiedy zaczniemy wymagać od urzędników oraz polityków rozwiązywania problemów, miast akceptowania tego że sprawnie nas skłócają za Nasze wspólne pieniądze. Jak długo damy sobie wmawiać, że wrogiem jest pliszka albo barka ?

                                            Pozdr.
                                            - 29.05.2010 00:03
                                            • Adam Reszka
                                              Adam Reszka
                                              @tescudo24: Gdzie Pan dostrzegł u mnie "ciosy"? Wydawało mi się dotychczas, że pisane przeze mnie teksty mają charakter polemiczny bądź edukacyjny. Zarzuca mi się niekiedy co prawda radykalizm, ale unikam inwektyw. Nie jestem też wyznawcą zasady stosowania jędrnych partykuł wzmacniających efekt wypowiedzi, aby nie obrażać interlokutorów. Dostrzegam szkody natury antropogenicznej, lecz nie zgadzam się z działaniem i poglądami ekonielogicznymi, które po części są przyczyną zjawisk katastroficznych na Wiśle. I tyle.
                                              - 29.05.2010 00:54
                                              • Apis
                                                Apis
                                                A ja w odpowiedzi dodam cytat z umieszczonej nieco wyżej mojej wypowiedzi:

                                                Cytat

                                                Zamordowano ich staraniem dość dobrze zorganizowane służby utrzymania szlaku (trasy regulacyjnej), wałów i polderów


                                                Bałagan administracyjny jest zawsze urzędnikom na rękę więc zrobili chlew z międzywala i tyle. Nie miał kto protestować, bo dawnych administratorów tych terenów (międzywala i terenów bezpośrednio przylegających do rzeki) uczyniono podwładnymi Ministerstwa Środowiska. To więc urzędnicy ekologów - nie nasi - są za ten stan odpowiedzialni. "Nasi" w latach powojennych do roku ca. 1989 - w miarę posiadanych sił i środków - utrzymywali tereny nadbrzeżne w lepszym stanie niż to jest dziś i nie ma to nic wspólnego ani z "komuno wróć" ani z niszczeniem przyrody. Wręcz teraz jest ona bardziej zniszczona niż była za czasów świetności "naszej (żeglugi) i waszej (administracji wodnej)"

                                                Wyjaśnię, że my jako rzeczni marynarze jesteśmy od dawna bardziej sprzężeni z naturą niż najbardziej wojujący ekofil. Dlatego nie zawsze się zgadzamy z buńczucznie wykrzykiwanymi sloganami nie popartymi żadnym sensownym argumentem. Przykładem jest "betonowanie Renu" - tak może napisać tylko ktoś kto Ren widział wyłącznie na zdjęciach satelitarnych - http://www.zeglug...750#c11634 .

                                                Nie muszę marynarzom wyjaśniać, że najwięcej "betonu" być może widać z satelity na Górnym i Środkowym Renie, który płynie wśród wysokich gór. Ten beton jest umocnieniem skarp brzegowych, po których biegną linie kolejowe i drogi kołowe po obu Renu brzegach (jak to zwykle w dolinie rzecznej w górach). Ów beton nie ma więc kompletnie związku z samą rzeką, jej korytem i regulacją, a gdyby go nawet nie było - rzeka i tak nie ma się gdzie rozlać szerzej bo ograniczają ją skały.

                                                Ale bzdura powtarzana tysiąckrotnie przez "znawców" staje się "prawdziwym argumentem". Więc proszę przyjrzeć się fotkom (nie z satelity) i poszukać tych "betonowych brzegów", a przy okazji zobaczyć jak powinien wyglądać wał przeciwpowodziowy (fot.3)

                                                (kliknij w obrazek aby powiększyć)


                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/helvetia1.jpg
                                                Szwajcaria

                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/ren.jpg
                                                Niemcy

                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/ren1.jpg
                                                Niemcy

                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/ren2.jpg
                                                Niemcy

                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/ren3.jpg
                                                Niemcy

                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/waal.jpg
                                                Holandia

                                                www.zegluga-rzeczna.pl/images/beton_renu/waal1.jpg
                                                Holandia


                                                Dodam też kilka linków z Niemiec (podobno najbardziej betonowali Ren):

                                                http://www.rheinh...img681.htm

                                                http://www.new-de..._gross.jpg

                                                http://www.segelf...bingen.jpg

                                                http://upload.wik...-_Kaub.jpg

                                                http://www.staff....ckKaub.jpg

                                                http://djtravel.h...oreley.jpg

                                                http://upload.wik...tznack.jpg
                                                - 29.05.2010 08:53
                                                • K
                                                  kaczor_g
                                                  to dorzucę kilka kamyków
                                                  wniesione przez ekologów zastrzeżenie dot. budowę obwałowania z materiału , który będzie przywieziony "skądś" ma wiele mankamentów.
                                                  1. Przywóz takiej kubatury gruntu to jest kosmiczny koszt. Może się pomylę ale poprawcie mnie. skarpa wału wiślanego Wału Zawadowskiego od strony Wisły ma około 10-12m , a wał ma wysokość ok 8 m. Czyli żeby "pogrubić i podwyższyć " wał o ok 50cm trzeba przywieźć ok 5-8 m3 gruntu - czyli ok 12-15 ton, czyli jedną wielką wywrotkę. Każdy kretyn wie, że za wałem ( w obrębie Warszawy nie ma kopalni piachu), więc trzeba to przywieźć co najmniej z odległości 15-20 km....
                                                  Nie chce mi się dalej pisać o ekologiczności i logiczności takiego rozwiązania . Nazwałbym to wożeniem węgla do kopalni, albo drewna do lasu...
                                                  A Wał Zawadowski ma dobrych kilka kilometrów.
                                                  2. Międzywale koło Wilanowa i Siekierek to dżungla składająca się głównie z topoli , oczyszczenie tego bajzlu to być albo nie być Warszawy, wezbrana rzeka niesie śmieci które na tym lesie tamują przepływ.
                                                  3. Wyczyszczenie międzywala i pobranie gruntu stamtąd na umocnienie wałów bilansuje na zero przekrój koryta. Więc nie ma znaczenia niewielkie stosunkowo zmniejszenie przekroju, o ile mnie pamięć nie myli, to u podstawy wału biegnie droga asfaltowa, a dalej trasa kolejowa do EC Siekierki . Rozumiem, że należy je przełożyć żeby poszerzyć wały... Genialne.

                                                  Generalnie spostrzeżenia mam takie . Dość smutne.
                                                  Melioranci rządzą w RZGW ( i pewnie w KZGW) to taka moja obserwacja wrocławska.
                                                  Straż Pożarna robi co może, ale strażak tłumaczący, że woda podsiąkająca pod wałem to woda gruntowa i to nie ta sama woda co na międzywalu .. (dot. Wału Miedzyszynskiego i wałów Wrocławskich) - sprawiło mi dużą radość.
                                                  Tak jakby to miało jakieś znaczenie.
                                                  Nie wiem jak to jest, ale ze studiów zapamiętałem, że raczej z takich konstrukcji jak wały wodę należy odprowadzać, a nie ją w nich blokować !!! Że wał od strony wody ma być obłożony (wierzchnia warstwa) gruntem nieprzepuszczalnym (glina piaszczysta lub coś podobnego), a od strony niewodnej drenowany!!!! Na Biskupinie w kilku miejscach były poniemieckie rynsztoki odprowadzające wodę z drenażu wałów! Były ale nie ma. Za to jest masa spanikowanych ludzi, którzy zalepiają każdy przesiąk. Nie ma specjalistów.
                                                  Mechanizm zniszczenia wału jest taki, że wał po jakimś czasie się nasącza wodą i grunt traci właściwości ciała stałego i nabiera cech płynu. I płynie (zwłaszcza gdy pojawią się drgania). Do tego dochodzi grawitacja i prawo archimedesa, ciało zanurzone w cieczy.... otóż wał "traci na masie" w momencie nawodnienia , a pamiętajmy, że to budowla masywna - tzn taka której stateczność zależy w 90 % od ciężaru i geometrii.
                                                  Więc wbrew pozorom, sącząca się woda nie zawsze oznacza awarię wału.
                                                  Raczej mam czarne scenariusze związane z propozycjami włączenia RZGW w obieg decyzji - planów zagospodarowania przestrzennego.

                                                  Teraz Panowie jest czas sformułować wnioski, w zakresie żeglugi i ochrony p.powodziowej i wręczyć je Marszałkowi/Rządowi RP. Z mojego rozeznania środowiska politechnik mają dość jednoznaczną ocenę tej sytuacji.

                                                  PS. Już bez komentarza pozostawię fakt, że we Wrocławiu, mimo, że stan alarmowy w Oławie i Brzegu Dolnym jest przekroczony otwarto szlak śródmiejski.
                                                  I kto tu ma nierówno pod sufitem ?
                                                  A powódź będzie doskonałym uzasadnieniem dla odwleczenia uruchomienia Bartoszowic i Malczyc ....
                                                  - 29.05.2010 20:37

                                                  Dodaj lub popraw komentarz

                                                  Zaloguj się, aby napisać komentarz.
                                                  Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                                                  Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
                                                  Niesamowite! (0)0 %
                                                  Bardzo dobre (1)100 %
                                                  Dobre (0)0 %
                                                  Średnie (0)0 %
                                                  Słabe (0)0 %
                                                  Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                                                  Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies

                                                    Oferty pracy

                                                   
                                                  Brak aktualnych ogłoszeń
                                                  w kategorii »Dam pracę«
                                                  ★ ★ ★

                                                  Zobacz inne kategorie
                                                  lub dodaj ogłoszenie


                                                  Zobacz też: Szukam pracy
                                                  oraz: Kupię/sprzedam/usługi

                                                    Nasz sondaż

                                                  Jaka instytucja powinna dbać o utrzymanie dróg wodnych?