
Komisja Dunaju pod przewodnictwem ukraińskiej prezydent Liubow Nepopa i austriackiego dyrektora generalnego Manfreda Seitza zainicjowała dziś wieczorem proces wydalania wszystkich rosyjskich członków Komisji Dunaju. Potwierdziło to ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Można przypuszczać, że ta decyzja dyplomatyczna jest absolutnie nie do zaakceptowania dla Federacji Rosyjskiej.
Trochę z dziejów żeglugi i wojen na Dunaju:
Zgodnie z powszechnym rozumieniem siła wyższa występowała, gdy miały miejsce nieuniknione zdarzenia naturalne. Odkąd zdaliśmy sobie sprawę ze skutków spowodowanych przez człowieka zmian klimatycznych, wiemy, że powodzie, pandemie, burze itp., podobnie jak wojny, są wydarzeniami, których można się spodziewać i przewidzieć.
Wojna nigdy nie była uważana za siłę wyższą. Można by niemal pomyśleć, że wojna jest chciana przez Boga i należy do ludzi jak chleb i woda. Ludzie nie mogą żyć bez wojny. Jednak region Dunaju i jego mieszkańcy są szczególnie dobrą pożywką dla toczących się konfliktów wszelkiego rodzaju.
Gdy tylko umysł się uspokoi, nowy lont płonie w innym zakątku. Nie doszliśmy nawet do końca ostatniego konfliktu, wojny w Jugosławii, która rozpoczęła się 28 lutego 1991 roku, ponieważ spory wybuchają raz za razem. Niemniej jednak przeżywamy już nową krwawą wojnę, a jej wybuch był przewidywalny przez długi czas. Więc zrobimy to, co zawsze robiliśmy i do czego przywykliśmy – obwinianie się nawzajem, ogłaszanie się niewinnymi, żałowanie ofiar – i postępowanie tak jak wcześniej.
24 lutego 2002 roku nasiliły się wieloletnie różnice między Ukrainą a Federacją Rosyjską. Tym razem swobodna i nieskrępowana żegluga na Dunaju kończy się już w delcie Dunaju, gdzie Ukraina zamknęła swój port Ismail na odnodze Kilia. W 1999 roku epicentrum zbiorowej głupoty znajdowało się w Nowym Sadzie. Wtedy tak jak teraz, zawsze obowiązuje ten sam wzór. Jeśli nie chcesz być moim bratem, rozwalę ci czaszkę (Bernhard von Bülow).
Teraz musimy poczekać i zobaczyć, kiedy i jak dziwacy znów się uspokoją. Być może żegluga po Dunaju będzie kontynuowana przez rumuńską część ujścia rzeki i Konstancę. Wtedy Rumuni mogliby być zadowoleni z rosnących obrotów i wszystko byłoby (prawie) normalne. Dunaj, który dla Europy Zachodniej ma już znikome znaczenie, mógłby znów płynąć na poziomie folkloru, a fakt, że transport wodny jest „niepewny” dla branży transportowej, potwierdził jego piętno.
Na podstawie:
Ilustracja: Tak Nikołaj Dmitrijewicz Dmitriew-Orenburgski widział rosyjski podbój ujścia Dunaju w 1877 roku. (domena publiczna)
Żadne komentarze nie zostały dodane.