
Już dawno zostałby pocięty na złom, gdyby nie pasja i determinacja gorzowskich wodniaków, którzy pod koniec lat 90 pod wodzą zmarłego niedawno kapitana Jerzego Hopfera rozpoczęli udaną odbudowę statku. O ile drugie życie Kuny znane jest przynajmniej części mieszkańców Gorzowa, gdzie cumuje, pływa i pięknie się prezentuje, to jego dziwne 132-letnie losy mogłyby być scenariuszem fascynującego filmu. Stały się inspiracją powstania tego reportażu. Los "Kuny" jest jednak bardzo niepewny...
Już dawno zostałby pocięty na złom, gdyby nie pasja i determinacja gorzowskich wodniaków, którzy pod koniec lat 90 pod wodzą zmarłego niedawno kapitana Jerzego Hopfera rozpoczęli udaną odbudowę statku. O ile drugie życie Kuny znane jest przynajmniej części mieszkańców Gorzowa, gdzie cumuje, pływa i pięknie się prezentuje, to jego dziwne 132-letnie losy mogłyby być scenariuszem fascynującego filmu. Stały się inspiracją powstania tego reportażu.
Parowy statek został zbudowany w 1884 roku w stoczni Devrienta w Gdańsku i pływał pod pięcioma banderami. Do roku 1920 cesarstwa Niemiec, potem przekazany Radzie Portu Wolnego Miasta Gdańska pod banderą gdańsko-polską. W czasie II wojny światowej nosił banderę III Rzeszy, a koniec wojny zastał go w Hamburgu, dokąd przywiózł morzem uchodźców z Gdańska i Prus.
Przejęty przez brytyjskie władze okupacyjne wcielony został do Ministry of War Transport i pływał przez 2 lata pod banderą brytyjską. W maju 1947 roku przekazany Polskiej Misji Morskiej zakotwiczył ponownie w Gdańsku i po roku 1948 już pod banderą polską ofiarnie pełnił służbę na Wiśle walcząc z lodowymi zatorami.
W 1965 roku wycofany z eksploatacji, rozkradziony, pozbawiony wielu części czekał na złomowanie. Przyholowany do Gorzowa doczekał się cudownego ocalenia. Przez te wszystkie lata łączył pokolenia, narody, wyzwalał emocje. Przede wszystkim jednak służył ludziom i był niemym świadkiem naszej historii najnowszej.
„Kuna”- reportaż Cezarego Galka zostanie nadany w niedzielę po godz. 9.00 przez Radio Zachód. W nagraniu reportażu aktywnie uczestniczył członek Naszej Załogi i współredaktor serwisu Waldemar Danielewicz. Niedawno zmarł inny członek Naszej Załogi - niezwykle mocno emocjonalnie związany z wydobyciem i odrestaurowaniem "Kuny" - kpt. Jerzy Hopfer. Los "Kuny" jest jednak bardzo niepewny...
Nasza redakcja otrzymała zgodę na opublikowanie tekstu przed premierą radiową. Więcej zdjęć:
www.zachod.pl.