
W szwajcarskiej firmie reńskich wycieczkowców Viking River Cruises doszło do spięć związanych z wypłatami dla załóg. W skrócie: wypłaty załogom zostały przewalutowane z franka szwajcarskiego na euro, co oznacza 13% obniżkę wynagrodzeń.
- Udałem się na spotkanie z zarządem firmy, który poinformował mnie, ze nie należy do moich obowiązków dyskutowanie na ten temat. Powiedziano mi również, że zmiana jest zgodna z niemieckim prawem czyli prawem kraju w którym mieszkam – powiedział Ludwig. Zwrócił się o pomoc do związku zawodowego za co firma zawiesiła mnie w obowiązkach. Obecnie prowadzę rozmowy z prawnikami ale nie oczekuje powrotu do pracy, gdyż mój kontrakt wygasa w maju
W szwajcarskiej firmie reńskich wycieczkowców Viking River Cruises doszło do spięć związanych z wypłatami dla załóg. W skrócie: wypłaty załogom zostały przewalutowane z franka szwajcarskiego na euro, co oznacza 13% obniżkę wynagrodzeń.
Herald Ludwig (na fotografii) był zatrudniony w Viking River Cruises od 2008 roku. Od 2013 roku by “Kapitanem flagowym” (“kapitan kapitanów”) firmy. 15 stycznia, tak jak każdy pracownik firmy, kpt. Ludwig otrzymał wypłatę w euro a nie jak zwykle we frankach szwajcarskich.
- Zmiana waluty wypłat nie była wcześniej zakomunikowana przez firmę. Myśleliśmy, że jest jakiś problem i skontaktowaliśmy się z naszą firmą, która jednak poinformowała nas o zmianie waluty wypłat. Udałem się na spotkanie z zarządem firmy, który poinformował mnie, ze nie należy do moich obowiązków dyskutowanie na ten temat. Powiedziano mi również, że zmiana jest zgodna z niemieckim prawem czyli prawem kraju w którym mieszkam – powiedział Ludwig.
- Mam szwajcarski kontrakt i moja wyplata była wypłacana we frankach szwajcarskich od czasu jak Viking przeniósł dyrekcję do Bazylei dwa lata temu. Nie rozumiem też co ma do tego niemieckie prawo. Kpt. Ludwig i część jego kolegów zrzeszonych w związku Nautilus poprosiło związek o pomoc.
– Firma dowiedziała się o moich kontaktach ze związkiem i zawiesiła mnie w obowiązkach. Obecnie prowadzę rozmowy z prawnikami ale nie oczekuje powrotu do pracy, gdyż mój kontrakt wygasa w maju – kontynuuje kpt. Ludwig. Martwi się jednak o niekorzystny wpływ tej historii na jego karierę, gdyż operatorzy “wycieczkowców” na Renie to w większości małe firmy, które znają sie nawzajem.
- Mam szczęście, że posiadam Patent Reński na cały Ren, niemniej jednak większość firm, które pracują tutaj to firmy rodzinne i będą one mówić miedzy sobą o tym co się stało. Obawiam sie, że będę musiał szukać pracy wymagającej wielu zmian. Moja przyszłość jest niepewna ale jedyne co mogę teraz zrobić to czekać – konkluduje Harald Ludwig.
Artykuł pochodzi z miesięcznika The Telegraph, wydawanego przez NAUTILUS (nautilusint.org) - związek zawodowy oficerów brytyjskich, holenderskich, duńskich i szwajcarskich, którego członkiem jest nasz korespondent.
Żadne komentarze nie zostały dodane.