
Już po raz drugi drewnianymi łodziami tradycyjnymi spłynęła po Wiśle pielgrzymka rzeczna z Gassów do Płocka. Brali w niej udział wierni z parafii św. Zygmunta w Słomczynie. Blisko 30 osobowa załoga wraz z proboszczem parafii Jackiem Dzikowskim oraz księdzem Mariuszem i księdzem Darkiem, dzielnie zniosły kapryśną pogodę i szczęśliwie dotarły do celu, kończąc pielgrzymkę uroczystą mszą świętą w Katedrze Płockiej.
Wiozły ich 2 baty rzeczne: "Zygmunt" i "Tabaka" oraz prawdziwy galar (obecnie największa jednostka drewniana na Wiśle) o nazwie "Solny".
Już po raz drugi drewnianymi łodziami tradycyjnymi spłynęła po Wiśle pielgrzymka rzeczna z Gassów do Płocka. Brali w niej udział wierni z parafii św. Zygmunta w Słomczynie. Blisko 30 osobowa załoga wraz z proboszczem parafii Jackiem Dzikowskim oraz księdzem Mariuszem i księdzem Darkiem, dzielnie zniosły kapryśną pogodę i szczęśliwie dotarły do celu, kończąc pielgrzymkę uroczystą mszą świętą w Katedrze Płockiej.
Wiozły ich 2 baty rzeczne: "Zygmunt" i "Tabaka" oraz prawdziwy galar (obecnie największa jednostka drewniana na Wiśle) o nazwie "Solny", na którym zorganizowano rzeczną kancelarię parafialną z prawdziwego zdarzenia! Na połączonych na rzece łodziach odbywał się też Anioł Pański, który pielgrzymom dane było przeżyć pod Kępą Polską - historycznym miejscem spotkań i modlitw żeglarzy wiślanych.
Pod opieką doświadczonych flisaków, ale też przy udziale dwóch świeżo upieczonych sterników z parafii, podróż przebiegała bez większych problemów, choć - jak to na rzece bywa - nie zabrakło przygód. Dwa razy łodzie osiadły na mieliźnie, co dla załogantów było powodem do ćwiczenia tężyzny fizycznej przy wiosłach. Przeszła też prawdziwa wiślana nawałnica a późniejszym żartobliwym opowieściom o "ścianie deszczu" nie było końca.

- Pod Wyszogrodem spróbowaliśmy nawet postawić żagle rozprzowe - mówi Andrzej Stański, szef sterników - co było nie lada wyczynem przy silnym wietrze przednim, czyli bajdewindzie, ale... szczerze mówiąc, płynęliśmy wtedy w przeciwnym kierunku.
Rejs po Wiśle jest okazją do odwiedzin. Wspaniałe przyjęcie zgotowali przyjaciele z Łomianek - pyszny żur i doskonałe wypieki oraz ciasta podane na obiad przeszły do kulinarnej historii rejsu. Zaś w czerwińskim Klasztorze ojcowie Salezjanie ugościli podróżników nie tylko posiłkami, ale też noclegiem. Jak przystało na dzielnych pielgrzymów, niewygody i zmienność pogody nie złamały morale załogi, wręcz przeciwnie - do Płocka grupa dotarła ogorzała przygodą i wzmocniona duchowo.

Działała wspólnota celu, pomagali przyjaciele, wzmacniała modlitwa, otaczało piękno Wisły... Licząca ponad 140 km trasa jest jednym z najbardziej ciekawych odcinków Wisły, przebiegającym przez malownicze rezerwaty i obszarów chronione, jak chociażby: Wyspy Świderskie, Wyspy Zawadowskie, Ławice Kiełpińskie, Kępy Kazuńskie, Zakole Zakroczymskie, Wikliny Wiślane, Kępa Rakowska, Wyspy Smoszewskie oraz przez miejsca tchnące historią: Warszawę, Modlin, Zakroczym, Czerwińsk, Wyszogród, Kępę Polską czy Płock. I aż dziw pomyśleć, że na takiej trasie, w ten czerwcowy weekend dało się spotkać zaledwie kilka łodzi wędkarskich i jeden roboczy pchacz.
Robert Jankowski - Sekretarz Generalny
Społecznego Komitetu Obchodów Roku Rzeki Wisły w 2017
www.rokwisly.pl