
Byłem, widziałem... zapomnę. Chcę zapomnieć. I to szybko. Dlaczego? Kolejna edycja Targów, Konferencji i Sejmiku Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Wodnej w swoich efektach niczego naszej branży - czyli żegludze śródlądowej - nie dała i nie różniła się w tym od tej pierwszej, wrocławskiej edycji. Choć właściwie różniła się: była znacznie gorsza. Nie chodzi mi wcale o jakość czy ilość uczestników eksponujących swoje usługi, produkty czy dokonania. Nie chodzi mi o ceremoniał otwarcia okraszony występem chóru i okrągłe słówka wypowiadane przez wszystkich mówców. Chodzi o pryncypia czyli główny sens przeprowadzania takiej imprezy. Chyba, że są nim wyłącznie zyski organizatorów z wynajmowania stoisk. Byłem, widziałem... zapomnę. Chcę zapomnieć. I to szybko. Dlaczego? Kolejna edycja Targów, Konferencji i Sejmiku Żeglugi Śródlądowej i Gospodarki Wodnej w swoich efektach niczego naszej branży - czyli żegludze śródlądowej - nie dała i nie różniła się w tym od tej pierwszej,
wrocławskiej edycji. Choć właściwie różniła się: była znacznie gorsza. Nie chodzi mi wcale o jakość czy ilość uczestników eksponujących swoje usługi, produkty czy dokonania. Nie chodzi mi o ceremoniał otwarcia okraszony występem chóru i okrągłe słówka wypowiadane przez wszystkich mówców. Chodzi o pryncypia czyli główny sens przeprowadzania takiej imprezy. Chyba, że są nim wyłącznie zyski organizatorów z wynajmowania stoisk.
Rangę Targów Waterways Expo a precyzyjniej: Konferencji i Sejmiku Żeglugi Śródlądowej miały budować przede wszystkim merytoryczne debaty z udziałem użytkowników wód i potencjalnych inwestorów z jednej strony i najwyższych urzędników w państwie odpowiedzialnych za żeglugę i drogi wodne z drugiej. I tu już na wstępie ZONK: autor kontrowersyjnych propozycji zmian w Prawie Wodnym Stanisław Gawłowski mówiąc kolokwialnie olał temat i nie zjawił się wcale - zapewne z obawy przed niewygodnymi pytaniami i totalną krytyką jego rewelacyjnych pomysłów, mających w efekcie doprowadzić do likwidacji problemu (czytaj: żeglugi śródlądowej).
Jego prawa ręka - Prezes KZGW Witold Sumisławski - wprawdzie był obecny, ale poza zapowiedzią kolejnego przesunięcia terminu (o następne dwa lata) oddania do użytku stopnia wodnego Malczyce - nie powiedział niczego, czego nie wiedzielibyśmy już od dawna. Skwapliwie unikał odpowiedzi na niewygodne pytania a wobec członków Rady Kapitanów, chcących z nim porozmawiać już poza mównicą zachowywał się wręcz bezczelnie: odwracał się plecami, wyciągał ostentacyjnie smartfona i inscenizował długie i ważne rozmowy. Po kilku minutach wędrowania za wciąż odwracającym się plecami do umundurowanych kapitanów żeglugi śródlądowej Naczelnym Wodociągowcem - daliśmy sobie spokój dochodząc do wniosku, że uwłacza godności munduru bieganina za tak zachowującym się urzędnikiem państwowym, wynagradzanym nota bene z kieszeni podatników więc zobowiązanym do przyzwoitości.
Obecność Pani Doroty Pyć z Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju nie wniosła też jakiegokolwiek przełomu w sprawy przyszłości żeglugi śródlądowej. Poza walką Urzędów Żeglugi Śródlądowej o przetrwanie czyli nie wchłanianie ich przez struktury Ministerstwa Środowiska Dorota Pyć - podobnie jak jak jej poprzedniczka Anna Wypych-Namiotko - dopiero zapoznaje się z problemami żeglugi śródlądowej, "uczy się", więc intrygujący nas temat przejęcia w całości przez MIR pod swoje skrzydła transportu wodnego pozostał nieprzedyskutowany.
Dorota Pyć (w środku) w rozmowie z przedstawicielami armatorów śródlądowych D. Karkosem i Z. Garbieniem (obaj po prawej).
Brak możliwości debatowania pogłębił się następnego dnia, gdy moderator postanowił, iż dyskusja odbędzie się po wygłoszeniu wszystkich referatów i prezentacji. Doszło więc do sytuacji, w której nie było już komu zadać pytań, gdyż prelegenci - kolokwialnie rzecz ujmując - po zaprezentowaniu swoich tematów po prostu się (nomen omen) zmyli. Dotyczyło to zwłaszcza tych, którzy reprezentowali agendy Ministerstwa Środowiska. Nieco zbulwersowany postanowiłem publicznie dać wyraz jak chybioną jest taka formuła debaty, ale gdy mogłem to przez mikrofon uczynić - nie było już także moderatora (sic!).
W przeddzień Konferencji również doszło do raczej niemiłej sytuacji dotyczącej przyznawania nagród targowych. Kapituła, w której obradach jako laureat poprzedniej edycji uczestniczyłem - postanowiła wyłączyć z głosowania w dziedzinie "Osobowość gospodarki wodnej" kandydaturę dzieci z przedszkola w Kędzierzynie-Koźlu. Dzieciaki - nieskażone tzw. myśleniem zależnym (czytaj: partyjną ideologią, zajmowanymi stanowiskami, pensyjkami, dietami, łapówkami i innymi profitami) - namalowały Odrę jaką sobie wyobrażają - pełną nie tylko kaczek, kajaków, łódek ale też statków pasażerskich i towarowych, przeładowni, wysokich mostów, znaków nawigacyjnych, które - jak wyjaśnił jeden z małych artystów - mają oświetlić kapitanowi drogę aż do morza.
Wystawa prac przedszkolaków na Waterways Expo 2014. (kliknij aby powiększyć)
Przedstawiciel Biura organizatora targów przyjął a priori, że przedszkolaki dostaną specjalne wyróżnienie a do nagrody w tej dziedzinie głosować będziemy inne kandydatury. Decyzji tej nie poddano pod głosowanie choć tak być powinno. Tym sposobem pozbawiono dzieciaki prawie pewnej nagrody, bo podczas prezentowania wystawy ich prac niemal wszyscy członkowie Kapituły byli wręcz uduchowieni rezultatami takiej "pracy u podstaw" - o wiele bardziej niż rezultatami działań kontrkandydatów, którzy z racji zajmowanych stanowisk biorą za swoje dokonania pieniądze. A jakie są te dokonania - bezlitośnie obnażył raport Najwyższej Izby Kontroli. Komentarz zbyteczny.
Z reporterskiego obowiązku podaję laureatów nagród targowych: osobowością roku w żegludze śródlądowej mianowano Krzysztofa Wosia - dyrektora UŻŚ w Szczecinie za wprowadzanie RIS na Dolnej Odrze i Europejskiego Rejestru jednostek żeglugi śródlądowej. Osobowością w dziedzinie gospodarki wodnej został prof. Zbigniew Babiński z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy za propagowanie rewitalizacji rzek i działanie na rzecz powstania Europejskiego Centrum Rewitalizacji Dróg Wodnych w Bydgoszczy. Produktami/usługami roku zostały: w dziedzinie żeglugi śródlądowej aluminiowy statek rzeczny "KINGA" firmy Alumilex z Gdyni a w dziedzinie gospodarki wodnej pogłębiarka CSD 450 produkcji Stoczni DAMEN z Koźla.
Jedynym pozytywnym elementem Targów była możliwość spotkania się "na żywo" z ludźmi, którzy są użytkownikami, sympatykami naszego portalu i możliwość okazania sobie wzajemnie gestów sympatii oraz wymiany poglądów ze szczególnym naciskiem na obecną mizerię szlaków wodnych i żeglugi śródlądowej.
Stoisko Rady Kapitanów
Zapewne pojawią się jakieś inne i różniące się od moich wnioski ale chyba tylko na stronie organizatora, bo zainteresowanie mediów było znikome - żeby nie powiedzieć żadne a publiczności pomimo wolnego wstępu nie było niemal wcale. Jedno jest pewne: o ile poprzednią edycję wrocławski ośrodek TV podsumował zdaniem "Żegluga śródlądowa w odwrocie" to obecną edycję skwitować można słowami "Żegluga śródlądowa przed plutonem egzekucyjnym". Jeśli tym rzekomym miłośnikom przyrody z Ministerstwa Środowiska nie odbierzemy karabinów (czyli nie odbierzemy im zarządu nad drogami wodnymi i żeglugą śródlądową) - wystrzelają nas jak wystrzelano TURY*, MUFLONY* i BIZONY*. Wydaje się BM* (bardzo możliwe), że zostawią co najwyżej kilka ŻUBRÓW* w rezerwatach...
Sum sum corda!
*) - dla niewtajemniczonych: TUR, BIZON, ŻUBR, MUFLON, KOZIOROŻEC, JELEŃ, DANIEL, KARIBU to nazwy rzecznych pchaczy, BM to skrót od "barka motorowa".
kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski - rzecznik Rady Kapitanów
foto: Janusz Fąfara
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Oferty pracy
w kategorii »Dam pracę«
Zobacz inne kategorie
lub dodaj ogłoszenie
Zobacz też: Szukam pracy
oraz: Kupię/sprzedam/usługi
Nasz sondaż