W odpowiedzzi na wysłane przeze mnie do Jurka życzenia urodzinowe otrzymałem przemiły tekst adresowany do całej załogi naszego statku. Oto on:
Witam Cię Kapitanie i Załogo bardzo ciepło z Gorzowa. Dziękuję za pamięć i życzenia.
61 urodziny, to nie jest już czas, kiedy się zastanawiasz, co dalej. To czas, kiedy jesteś już uspokojony, wiesz, co osiągnąłeś, a czego już nie da rady zrobić. Kiedy już nic nie musisz, a jeszcze wszystko ci wolno - to podkreślam. Przede wszystkim wolno ci być przyjaznym ludziom, wolno ci być wyrozumiałym w stosunku do młodszych a także wolno ci, a nawet jest to twoim obowiązkiem, przekazywać swą wiedzę i doświadczenie młodszym. Choćby po to, aby ktoś po tobie pozostał i kontynuował twoje rozpoczęte dzieło. Masz wreszcie czas i zdrowie/ jeszcze/, aby prostować swoje drogi życiowe, które, jak każdemu, gdzieś tam, się trochę pokrzywiły. Jeszcze można co nieco poprawić.
Witam Cię Kapitanie i Załogo bardzo ciepło z Gorzowa. Dziękuję za pamięć i życzenia.
61 urodziny, to nie jest już czas, kiedy się zastanawiasz, co dalej. To czas, kiedy jesteś już uspokojony, wiesz, co osiągnąłeś, a czego już nie da rady zrobić. Kiedy już nic nie musisz, a jeszcze wszystko ci wolno - to podkreślam. Przede wszystkim wolno ci być przyjaznym ludziom, wolno ci być wyrozumiałym w stosunku do młodszych a także wolno ci, a nawet jest to twoim obowiązkiem, przekazywać swą wiedzę i doświadczenie młodszym. Choćby po to, aby ktoś po tobie pozostał i kontynuował twoje rozpoczęte dzieło. Masz wreszcie czas i zdrowie/ jeszcze/, aby prostować swoje drogi życiowe, które, jak każdemu, gdzieś tam, się trochę pokrzywiły. Jeszcze można co nieco poprawić.
Bardzo żałuję, że nie mogłem być z Wami na Zjeździe. Zobowiązania wobec mojego Miasta i mojego Statku KUNA, któremu oddałem resztę mojego życia, kazały mi zostać na miejscu, gdzie w tym samym czasie świętowano jubileusz 750 - lecia Miasta. Bez KUNY byłyby to uroczystości niepełne. Napracowałem się w te dni solidnie stojąc po 8 godzin przy sterze i pokazując mieszkańcom i gościom statek i miasto z innej, rzecznej perspektywy. To działa i mam nadzieję, będzie dobrze robiło naszej sprawie. Mogę Cię Kapitanie i resztę Kolegów zapewnić, że w tych dniach moje serce i myśli były wśród Was i z Wami. Dzięki Zjazdowi objawił się mieszkający od lat w Gorzowie mój starszy Kolega - Heniu Przybylski, który następnego dnia mnie odwiedził, postarał się o koszulkę i książkę. Bardzo za to dziękuję. Słyszałem też od niego, żeście mnie tam wspominali. Wzruszyłem się. Książkę przeczytałem od deski do deski, niekiedy ze łzami w oczach. Ale doszedłem do jednego wniosku: budynki i majątek można odebrać, ukraść, zrabować. Naszego ducha, wiedzy, solidarności uczniowskiej, absolwenckiej i zawodowej, ale przede wszystkim dumy z tego, żeśmy dziećmi tej samej, wyjatkowej, jedynej na świecie Szkoły ukraść sobie nie pozwolimy. To jest naszą siłą. Nasza Szkoła i Nauczyciele, Ich wiedza, ambicja i zangażowanie, by z nas, prostych chłopaków, dzieci właściwie, zrobić ludzi przez duże L, żyją w nas i będą nadal żyli tak długo, jak my sami o Nich nie zapomnimy. A nie zapomnimy. Tego jestem pewny.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam wszyskich Absolwentów oraz Absolwentki, bo i takie przecież były, choć,niestety, nie za naszych czasów. Nie przepraszam za te nutkę nostalgii a nawet patosu, ale w takich chwilach są potrzebne. Nie ma się czego wstydzić.
Jerzy Hopfer