
Wobec ostatnich doniesień prasowych o chęci połączenia Odrzańską Drogą Wodną Ostrawy z Kędzierzynem Koźlem chcę przypomnieć pionierskie próby wprowadzenia regularnej komunikacji wodnej pomiędzy Zagłębiem Ostrawsko-Karwińskim z ówczesnym Koźlem i Gliwicami.
Inicjatorem tego pomysłu była ówczesna strona czechosłowacka a konkretnym bodźcem była chęć dostarczania importowanej z Polski płynnej siarki z portu Szczecin drogą wodną do Zagłębia, a w rejsach powrotnych wywóz wyrobów stalowych z ostrawskich hut.
Wobec ostatnich doniesień prasowych o chęci połączenia Odrzańską Drogą Wodną Ostrawy z Kędzierzynem Koźlem chcę przypomnieć pionierskie próby wprowadzenia regularnej komunikacji wodnej pomiędzy Zagłębiem Ostrawsko-Karwińskim z ówczesnym Koźlem i Gliwicami. Inicjatorem tego pomysłu była ówczesna strona czechosłowacka a konkretnym bodźcem była chęć dostarczania importowanej z Polski płynnej siarki z portu Szczecin drogą wodną do Zagłębia, a w rejsach powrotnych wywóz wyrobów stalowych z ostrawskich hut.
Pierwszy próbny przejazd (chodziło o odpowiedź na pytanie, czy w ogóle da się radę przepłynąć zestawem pchanym złożonym z pchacza typu Łoś barki bez napędu i barki pchanej do 100 ton nośności) odbył się w drugiej połowie lat 70 łodzią motorową która dostarczyła strona czechosłowacka na trasie Chałupki – Racibórz. Uczestniczyli w rozpoznaniu kapitanowie Witold Samuel i Karol Wiśniewski. Po przejeździe stwierdzili, że po usunięciu z nurtu rzeki powalonych drzew, odpowiednim oznakowaniu i zapewnieniu gwarantowanej głębokości na jednym z kamienistych zakoli w Raciborzu oraz odpowiednich przepływach istnieje możliwość wprowadzenia próbnych rejsów eksploatacyjnych.
Największą naturalną przeszkodę w Raciborzu rozwiązano w ten sposób, że koryto rzeki częściowo przegrodzono zabudową ze ścianki larsenowej tworząc coś w rodzaju odpowiednio długich i wysokich ostróg poprzecznych podpiętrzając w ten sposób wodę na newralgicznym odcinku, a dla bezpieczeństwa przejazdu pomiędzy stalowymi ostrogami w kształcie leja zabudowano odpowiednie prowadnice. Portem załadunkowym miało być nowo wybudowane 200 metrowe larsenowe nabrzeże (w rzeczywistości Czesi wybudowali tylko 100 metrowe) w Bohuminie.
Pierwszy próbny rejs eksploatacyjny z Koźla odbyła motorówka przystosowana do pchania (taka sama jak wrocławski Krogulec) ze 100 tonową barka bez napędu. Rejs w obie strony bez ładunku odbył się w miarę bezproblemowo a dowodził ta ekspedycją kozielski kpt. szkoleniowy Kuźnik. Ustalono jakie stany wody w Bohuminie gwarantują bezpieczną żeglugę i pierwszy zestaw złożony z pchacza Łoś–O–01 oraz barki pchanej i małej barki górnopokładowej w asyście kutra KC-100 z ZARO Wrocław rozpoczął transport wyrobów stalowych spod nabrzeża w Bohuminie do portu w Gliwicach. Tych rejsów było 4 lub 5 (niestety już powoli zacierają się w pamięci relacje świadków) oraz jeden rejs z samochodami ciężarowymi Tatra. Dokumentację i opracowanie dla tej relacji opracowano w wrocławskim Navicentrum.
W całej tej historii najciekawsze było to, że Czesi chcieli wybudować dwa nowe stopnie wodne, jeden w Ostrawie i drugi pod Bohuminem. Niestety, strona polska nie wyraziła zgody na ten drugi stopień wodny, gdyż w grę wchodziło mała korekta granicy na szerokości około 100 metrów (pomimo oddania w zamian obszaru takiej samej wielkości w innym rejonie). I tak zakończyła się wówczas próba użeglownienia Odry od Ostrawy do Koźla.
Fotografie pochodzą z moich zbiorów. Jedyną sygnowaną przez komandora Wróblewskiego jest widok Odry w Raciborzu. Autorów pozostałych zdjęć nie mogę określić, choć domniemywam, że są tego samego autora.
Janusz Fąfara
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies