
Wielokrotnie na naszych łamach pisaliśmy o tym, że susza jest także groźnym dla naszego kraju zjawiskiem mogącym w przyszłości doprowadzić do stepowienia wielu obszarów Polski. Brak zimy, niewielkie opady śniegu i deszczu doprowadziły do suszy. Sprawa Zbiornika Racibórz, jego "przekwalifikowanie" na suchy polder wzbudzała i wzbudza nadal spore kontrowersje - nie tylko w naszym środowisku. Czy zamiast magazynować wodę i alimentować rzekę w okresach niskostanów i tym samym poprawić bilans wody w glebie całego dorzecza stać nas na spuszczanie życiodajnej cieczy "na bezdurno" do morza?
Brak zimy, niewielkie opady śniegu i deszczu doprowadziły do suszy. Wilgotność jest znacznie mniejsza niż w latach ubiegłych, strażacy ostrzegają przed pożarami a przyrodnicy mówią, że takie zmiany - nawet jeśli nie są trwałe, ale mają charakter anomalii pogodowych - mają swoją wysoką cenę. Hydrolog doktor Jarosław Suchożebrski Uniwersytetu Warszawskiego przekonywał w radiowej Jedynce, że jej skutki są trudniejsze do likwidacji niż w przypadku w powodzi. Obniżenie poziomów wód w rzekach oraz wód gruntowych jest bardzo trudne do uzupełnienia. Zwłaszcza, że koniec zimy i przedwiośnie to czas, gdy stany wód powinny być najwyższe w roku z powodu roztopów. Tymczasem większość rzek utrzymuje się na poziomie niskim i średnim.
Wielokrotnie na naszych łamach pisaliśmy o tym, że susza jest także groźnym dla naszego kraju zjawiskiem mogącym w przyszłości doprowadzić do stepowienia wielu obszarów Polski. Publikowaliśmy np. wywiad z prof. Maciejem Zalewskim orędownikiem budowania na polskich rzekach tam i elektrowni wodnych, które nie będą miały negatywnego wpływu na środowisko naturalne i pozwolą nam skuteczniej bronić się przed powodziami i suszami. Powódź przynosi dużo strat i jest "efektowna", z kolei susza powoli i po cichu niszczy gospodarkę. Sama naprawa jej skutków jest znacznie bardziej kosztowna niż w przypadku powodzi.
W RZGW Wrocław opracowano nawet
Projekt planu przeciwdziałania skutkom suszy, który prezentowano w styczniu 2014 na warszawskiej SGGW w ramach tematu „Problematyka suszy w planowaniu wodnogospodarczym”. Suszę gospodarczą analizowano w nim także pod kątem jednego z aspektów wykorzystania zasobów wodnych jakim jest żegluga śródlądowa, która na obszarze zarządzanym przez RZGW we Wrocławiu realizowana jest na Odrze oraz jej dopływach (na dopływach jedynie jako żegluga turystyczna) i sieci sztucznych dróg wodnych (kanałów). Analizy zależności między zjawiskiem suszy hydrologicznej a warunkami nawigacyjnymi dotyczyły identyfikacji okresów pojawiania się hydrologicznej suszy gospodarczej jako zagrożenia dla żeglugi śródlądowej.
Susza uderzyłaby jednak nie tylko w żeglugę. Kolejna grupa, która ucierpi w takiej sytuacji, to rolnicy. Ucierpią na pewno zboża jare. Te, które w tej chwili powinny ciągnąć wodę i za chwilę będą w fazie intensywnego wzrostu. Podobnie będzie w branży sadowniczej. Wzrasta zagrożenie w lasach a zwyczaj wypalania traw i susza tylko to zagrożenie potęguje. Z powodu suszy ucierpią także gospodarstwa zajmujące się hodowlą ryb, bo nie będzie wody do napełnienia stawów rybnych, a to z kolei odbije się na przykład na populacji i tym samym cenie ryb hodowlanych.
Sprawa Zbiornika Racibórz, jego "przekwalifikowanie" na suchy polder wzbudzała i wzbudza nadal spore kontrowersje - nie tylko w naszym środowisku. Czy zamiast magazynować wodę i alimentować rzekę w okresach niskostanów i tym samym poprawić bilans wody w glebie całego dorzecza stać nas na spuszczanie życiodajnej cieczy "na bezdurno" do morza?