
W dniach 15 i 16 czerwca odbył się tradycyjny (bo już po raz ósmy) spływ pływadeł-samoróbek po Odrze pod hasłem "Odra rzeką integracji europejskiej". Spływ odbył się na trasie Ostrawa - Racibórz (dla polsko-czeskiej grupy kajakarzy), oraz dalej z Raciborza do Koźla dla tychże kajakarzy oraz około 50 samoróbek-obiektów pływających zbudowanych przez liczną grupę zapaleńców. Będąc chwilowo na urlopie ponieważ mam statek na stoczni wziąłem udział w tej imprezie służąc radą i pomocą wykonawczą grupie kolegów w wykonaniu pływadła o nazwie "MISSISIPI", które było maleńką próbą przypomnienia wspaniałych parowców tej rzeki.
W dniach 15 i 16 czerwca odbył się tradycyjny (bo już po raz ósmy) spływ pływadeł-samoróbek po Odrze pod hasłem "Odra rzeką integracji europejskiej". Spływ odbył się na trasie Ostrawa - Racibórz (dla polsko-czeskiej grupy kajakarzy), oraz dalej z Raciborza do Koźla dla tychże kajakarzy oraz około 50 samoróbek-obiektów pływających zbudowanych przez liczną grupę zapaleńców. Będąc chwilowo na urlopie ponieważ mam statek na stoczni wziąłem udział w tej imprezie służąc radą i pomocą wykonawczą grupie kolegów w wykonaniu pływadła o nazwie "MISSISIPI", które było maleńką próbą przypomnienia wspaniałych parowców tej rzeki.
W spływie stanowiłem obsługę lądową, dzięki czemu miałem możliwość lepszej obserwacji i dokumentacji całej imprezy. Od strony organizacyjnej było sporo minusów, ale nie będę się nimi zajmował, bo mimo to impreza była bardzo udana, a stworzyli ją nie organizatorzy lecz uczestnicy. Niski stan wody na Odrze sprawiał wiele trudności dużym obiektom, ale oprócz jednego pływadła, które się rozleciało w skutek wpadnięcia w wir i przewrotki - wszystkie pozostałe, często z mniejszymi lub większymi przygodami - dopłynęły szczęśliwie do Koźla na imprezę finalną i rozdanie nagród.
Spływ zaczął się w sobotę 15 czerwca rano w centrum Raciborza, skąd pływadła dopłynęły do miejscowości Turze. Tu odbył się trzygodzinny piknik połączony z konsumpcją kiełbasek z grilla, a następnie przepłyniecie do Dziergowic gdzie był następny piknik z poczęstunkiem, muzyką, tańcami, piwem i oczywiście noclegiem.

W drugim dniu imprezy pływadła wypłynęły na trasę z Dziergowic do Koźla około dziewiątej i miały przybyć na imprezę finałową około 15 , ale brak prądu wody przy tym stanie i dodatkowo coraz bardziej odczuwalne skutki cofki spod jazu w Koźlu doprowadziło do tego że trzeba było pomóc holowaniem wszystkim jednostkom płynącym samospławem (bez silników) przez wszystkie biorące w imprezie motorówki. Ale w końcu impreza się udała i wszyscy dotarli do mety.
Oprócz czysto rekreacyjnych aspektów spływ miał również charakter pewnej rywalizacji, albowiem oceniono najciekawsze konstrukcje pływajace i przyznano kilka nagród. I tak główną nagrodę za najciekawsze pływadło otrzymała ekipa Missisipi , której miałem zaszczyt być członkiem jako obsługa techniczna, dodatkowo nagrody władz miast-organizatorów otrzymały pływadła przedstawiające historyczne części miast Raciborza i K-Koźla oraz płynąca baszta.
W spływie wzięło udział również sześcioro płetwonurków (w tym dwie panie) którzy całą trasę z Raciborza do K-Koźla pokonali wpław , mając tylko do pomocy małą deseczkę i płetwy na nogach, wzbudzając jako żywe pływadła wielkie zainteresowanie.
Impreza w podtytule miała hasło "Jak Bolek i Lolek z Rumcajsem Odrą płynęli", dlatego na wodzie było kilkua tych znanych postaci i także "morskich" rozbójników.
Mimo kilku wpadek organizatorów imprezę można uznać za udaną i zapraszam za rok wszystkich którzy lubią imprezy wodniackie.
Pozdrawiam - jorguś!
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Oferty pracy
w kategorii »Dam pracę«
Zobacz inne kategorie
lub dodaj ogłoszenie
Zobacz też: Szukam pracy
oraz: Kupię/sprzedam/usługi
Nasz sondaż