
Ok. 8 mil morskich na północny wschód od Rozewia w woj. pomorskim zatonął na Bałtyku holowany na złom niemiecki statek. Wrak leży na głębokości 35 metrów. Polskie służby wydały ostrzeżenie nawigacyjne, obiekt nie zagraża środowisku naturalnemu.
Zdaniem duńskich specjalistów, można w tym wypadku podejrzewać, że zatoniecie starego, zbudowanego w Belgii w 1951 roku statku, łączy się z próbą tzw. oszustwa ubezpieczeniowego. Przed wypłynięciem, w ostatni rejs do Kłajpedy jego właściciele ubezpieczyli go bowiem na ponad cztery miliony euro.
Ok. 8 mil morskich na północny wschód od Rozewia w woj. pomorskim zatonął na Bałtyku holowany na złom niemiecki statek. Wrak leży na głębokości 35 metrów. Polskie służby wydały ostrzeżenie nawigacyjne, obiekt nie zagraża środowisku naturalnemu. Jak powiedział dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni Andrzej Królikowski, statek pasażerski "Georg Buechner" z 1950 r. holowany był z portu w Rostocku (Niemcy) do Kłajpedy (Litwa).
- W czwartek po godz. 19.00 holowany statek przechylił się o 45 stopni. Przed godz. 20.00 statek stracił pływalność i dla bezpieczeństwa statku holującego hol został przecięty. Ostatecznie statek zatonął ok. godz. 20.25 - wyjaśnił szef Urzędu Morskiego w Gdyni.
Jednostka spoczywająca na dnie morza ma 154 metry długości i 19,6 metrów szerokości. Holowany statek został sprzedany na złom i nie był obsadzony przez załogę. Nie ma informacji, czy na statku znajdowało się paliwo. Na miejsce wypadku skierowano samolot oraz statek Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w celu zbadania, czy doszło do zanieczyszczenia wody.
- Doszło jedynie do zmiany zabarwienia wody przypominającego kolory tęczy. Nie jest to jednak żadna warstwa zanieczyszczenia, którą można usunąć. To samo wyparuje do wieczora. Nie ma w związku z tym żadnego zagrożenia dla środowiska naturalnego - wyjaśnił Królikowski.
Dodał, że w związku zatonięciem wraku wydane zostało ostrzeżenie nawigacyjne dla wszystkich jednostek pływających, aby omijały miejsce, gdzie spoczywa wrak - holowany statek zatonął poza torem wodnym. Wyjaśnieniem przyczyn wypadku zajmie się Państwowa Komisja Badania Wypadków Morskich.
Jak informuje duński portal żeglugowy, zatonięcie to może się wiązać z próbą tzw. oszustwa ubezpieczeniowego. Pusty, pozbawiony załogi statek noszący imię XIX-wiecznego niemieckiego pisarza i działacza politycznego, był holowany na złom przez polski holownik "Ajaks" z Rostocku do litewskiego portu Kłajpeda. W czwartek po godz. 19.00 holowany statek przechylił się o 45 stopni. Godzinę później "Ajaks" odrzucił hol, by przewracający się statek nie wciągnął holownika pod wodę. O 20.24 "Georg Buechner" poszedł na dno.
Zdaniem duńskich specjalistów, można w tym wypadku podejrzewać, że zatoniecie starego, zbudowanego w Belgii w 1951 roku statku, łączy się z przestępstwem. Przed wypłynięciem, w ostatni rejs do Kłajpedy jego właściciele ubezpieczyli go bowiem na ponad cztery miliony euro. Należy więc oczekiwać, jak twierdzą duńscy obserwatorzy, gruntownego śledztwa w sprawie tego zagadkowego zatonięcia.