O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.


"Loewentin" - najstarszy statek na Mazurach

24.05.2013
Prywatny armator spod Giżycka odbudował statek wycieczkowy Loewentin, uważany za najstarszą jednostkę białej floty na Mazurach. Replika parowca - zbudowanego w 1892 roku w Królewcu - rozpocznie rejsy jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Jak poinformował PAP właściciel statku Grzegorz Sieroński, obecnie Loewentin cumuje w porcie PTTK w Wilkasach na przedmieściach Giżycka i jest udostępniany do zwiedzenia turystom.

Prywatny armator spod Giżycka odbudował statek wycieczkowy Loewentin, uważany za najstarszą jednostkę białej floty na Mazurach. Replika parowca - zbudowanego w 1892 roku w Królewcu - rozpocznie rejsy jeszcze w tym sezonie turystycznym.

Jak poinformował PAP właściciel statku Grzegorz Sieroński, obecnie Loewentin cumuje w porcie PTTK w Wilkasach na przedmieściach Giżycka i jest udostępniany do zwiedzenia turystom. W swój pierwszy rejs ma wypłynąć za ok. dwa tygodnie, po załatwieniu formalności w Polskim Rejestrze Statków.

Sieroński powiedział, że zdecydował się na rekonstrukcję Loewentina, bo stanowi on ważną część historii mazurskiej białej floty; dlatego przed kilku laty odkupił wrak pozostały z oryginalnego statku, który niszczał na brzegu jeziora Kisajno.

Nowa jednostka została zbudowana w stoczni w Płocku. Ma wymiary i sylwetkę przypominającą pierwszego Loewentina. Przy rekonstrukcji wykorzystano niektóre oryginalne elementy XIX-wiecznego parowca. Statek został wyposażony w nowoczesną nawigację i przebudowany tak, aby spełniał współczesne wymogi bezpieczeństwa żeglugi.

Pierwszy Loewentin (niemiecka nazwa jeziora Niegocin) został wyprodukowany w 1892 roku w stoczni Gustawa Fechtera w Królewcu. Statek przywieziono na Mazury koleją w kilku częściach.

Po zwodowaniu jednostka miała 25 m długości, wyporność 110 ts i mogła zabrać na pokład nawet 190 pasażerów. Loewentin był uważany za jeden z najładniejszych statków mazurskiej floty pasażerskiej. Początkowo miał napęd parowy, potem zamontowano na nim silnik Diesla.

Niemieccy żołnierze zatopili statek w Kanale Łuczańskim przed opuszczeniem Giżycka w styczniu 1945 roku, po rozpoczęciu przez Armię Czerwoną ofensywy wschodniopruskiej. Zaraz po wojnie został wydobyty i wyremontowany.

Wrócił do służby w białej flocie pod polską nazwą Łowiczanka. W latach 50. przemianowano go na "Hankę Sawicką".

Pływał do lat 70., gdy przedwojenne statki zostały zastąpione nowymi, które wyprodukowano w Elblągu. Potem był wykorzystywany jeszcze, jako pływający bar w giżyckim porcie.

Ostatnie lata cumował przy tzw. wojskowej plaży w Perkunowie na jeziorze Kisajno. W 1983 roku został przetransportowany na brzeg i od tej pory niszczał. Działkę razem z wrakiem nabyła osoba prywatna, od której odkupił go obecny armator. Pisał o nim na naszych łamach w 2010 roku ś.p. kpt. Adam Reszka: https://www.zegluga-rzeczna.pl/infusions/news/news.php?readmore=730.

Z przedwojennej mazurskiej floty wycieczkowej, która liczyła ponad 20 jednostek, zachowały się do dzisiaj tylko dwa statki – Masuren z 1927 roku oraz Jaegerhoehe z 1932 roku, który pod nazwą Róża wiatrów cumuje przy plaży miejskiej na Jeziorze Krzywym w Olsztynie.


Udostępnij:

24.05.2013 6,821 10 komentarzy 0 z 0 ocena

10 komentarzy


  • Z
    zgred
    Pewne oryginalne elementy tego statku wzmocniły płetwę sterową mojego.
    - 24.05.2013 10:41
    • Rysiek Faron
      Rysiek Faron
      A Ty, panie Mirek jaki masz okręt? Pochwal się.
      - 25.05.2013 07:31
      • Janusz Miszewski
        Janusz Miszewski
        Dodam tylko, że "Loewentin" ma przesympatyczną załogę w postaciach kpt. Zbyszka Snarskiego i Jurka Dąbka.
        - 25.05.2013 10:40
        • Z
          zgred
          Pchacz Dereń- armator PPH Piaskarz SA Warszawa. Gwoli ścisłości, mnie uczyli starzy kapitanowie wislani, że jak dowodzę statkiem to jest on mój i mam go traktowac jak swoja własność.
          - 25.05.2013 11:23
          • S
            Szygy
            W tej sprawie wypowiedział się również kolega "kursmazury", przedsiębiorca turystyczny z Giżycka i pasjonat mazurskiej historii:

            Cytat

            Prawdziwy Lowentin niszczał jeszcze kilka lat temu na wojskowej plaży w Pierkunowie. Ten z Wilkas jest przypominającą zabytkowy statek, nową jednostką nie odbudowanym oryginałem.
            Podobna historia dotyczyła Chopina-statku, który przed wojną nazywał się Boyen i był pierwotnie budowanym w Królewcu dla Goeringa jachtem, ale trafił na Mazury gdzie go ukończono jako pasażerski. Został pocięty na złom w giżyckiej stoczni a w jego miejsce podstawiono medialnie to, co teraz stoi w Mikołajkach.

            W ten sposób niszczy się zabytki !

            Pierwotnych mazurskich staktów zostały już tylko dwie sztuki: pierwszy dogorywa na brzegu dawnego ośrodka Rusałka nad Święcajtami, drugi stoi teraz na jez. Krzywym w Olsztynie jako nawodna restauracja-jest to Jagerhohe/Nowotko/Kuba/Róża Wiatrów.

            To ostatni z dużych, mazurskich statków, który mógłby zostać odrestaurowany i postawiony np. w Giżycku w Ekomarinie jako żywe muzeum dawnych czasów.
            Jakiś czas temu, bardzo mądry człowiek zaproponował ówczesnym władzom Gizycka postawienie któregoś z tych statków na Placu Grunwaldzkim i stworzenie w nim muzeum. Władze miasta zainteresowania nie wykazały :evil:
            A teraz turyści do Giżycka przyjeżdżają głównie po to żeby zrobić zakupy w którymś z zagranicznych marketów. To największa atrakcja naszego miasta. I wcale się nie dziwię, bo ile mozna patrzeć na most obrotowy( jakich na świecie sporo)czekając na jego otwarcie albo na niszczejącą, zupełnie niewykorzystaną twierdzę. A taki statek, jak pokazuje doświadczenie z innych państw, przyciąga ludzi wiele razy, zwłaszcza dzieci.
            Ale po co? Wtedy parkingi musiałyby być, sprzątać ulice by trzeba, dziury w nich łatać...A tak, spokój, nikt d...głowy nie zawraca i mozna cieszyć się władzą. W sumie, mozna było, bo władze się od tamtego czasu zmieniły choć...jako mieszkaniec zbytnio tego nie odczuwam :-?
            Ale, za to jest spore miejsce pod kolejny niemiecki market, nawet podpiwniczone już...

            Na opuszczonym ośrodku wojskowym koło strzelnicy poligonowej pod Giżyckiem dogorywa także, cięty przez złomiarzy, kadłub angielskiego holownika portowego z 1942 roku, który PRL dostał w ramach reparacji wojennych. Jednostka ta brała udział w inwazji w Normandii w 1944 ciągnąc przez Kanał La Manche fragment kesonu do budowy sztucznego portu w Arromanches.
            Pływają zaś i mają się w doskonałej formie dwie barki desantowe, które rownież brały bojowo udział w D-Day, są to obecnie statki pasażerskie Dźwina i Olimpia. Jednak te jednostki trafiły na WJM dopiero niedawno sprowadzone z Kazimierza nad Wisłą.

            A nowy Lowentin? Cóż, jest nowy...
            Nowa świecka tradycja, że zacytuję klasyka...
            - 25.05.2013 14:36
            • Janusz Miszewski
              Janusz Miszewski
              A ja i tak się ciesze,że znalazł się przedsiębiorca. który zamiast zbudować kolejną " replikę statku Vikingów"(jak kiedyś nazwał to Nasz Kapitan-skrzyżowanie latarni morskiej z gołębnikiem) postanowił "pójść w inne klimaty". Miałem okazje widzieć ten statek i oby był to trwały trend w budownictwie nowych pasażerek na naszym śródlądziu. Trochę zdjęć zamieszczę w galerii floty.
              - 25.05.2013 15:42
              • miroslaw rajski
                miroslaw rajski
                Ja uważam że inicjatywa armatora jest godna pochwały. Odbudować stary, przerdzewiały wrak to nie taka prosta sprawa, a wierna replika to prawie jak oryginalny statek. Na śródlądowych drogach wodnych Europy pływa wiele replik i cieszą się ogromnym powodzeniem. W zasadzie parowiec "Hohentwiel" z "mojego " Jeziora Bodeńskiego to też replika. Poza kadłubem i maszyną parową reszta to rekonstrukcja. Repliki starych parowców pływają na jeziorach bawarskich, a Szwajcarzy planują replikę parowca na górny Ren.
                Ale muszę przyznać, że kopia motorowca to rzecz dość rzadka. Tym bardziej slowa uznania dla przedsiębiorcy. Piękny statek!
                - 25.05.2013 21:49
                • Rysiek Faron
                  Rysiek Faron
                  Witam i namawiam do podejrzenia kilku (ale jakże treściwych) wspomnień o rzeczonym Loewentinie autorstwa naszego absolwenta (1963) Jurka Pieczula, które umieścił był na zaprzyjaźnionej stronie Absolwenci z Brücknera 10 pod adresem http://www.tzswro...page_id=13 (pozycja #437 ). Przy okazji parę fajnych fotek. Pozdrawiam i pamiętajcie, że: - Matka, jest tylko jedna! (26.05.2013).
                  - 26.05.2013 22:01
                  • Valdemaras
                    Valdemaras
                    Na marginesie "BOYEN" nie był budowany jako jacht dla Goeringa lecz był zamówiony przez Masurische Dampfer Compagnie jako statek pasażerski i w takiej formie koleją dotarł do Giżycka gdzie go zwodowano. O tym że był jachtem Reichsmarszałka to tylko niczym nie potwierdzone [archiwalnie] domysły. Tak jak i jachty dla Bieruta. Według opowiadań miałby ich kilka np: BRANIEWO, KURPIAK, PAWEŁEK, STOLICA, PRACA i wiele innych.

                    Cytat

                    Z przedwojennej mazurskiej floty wycieczkowej, która liczyła ponad 20 jednostek, zachowały się do dzisiaj tylko dwa statki - Masuren z 1927 roku oraz Jaegerhoehe z 1932 roku, który pod nazwą Róża wiatrów cumuje przy plaży miejskiej na Jeziorze Krzywym w Olsztynie.

                    JAGERHOHE a nie JAEGERHOEHE był z 1936 roku a nie z 1932.
                    - 28.05.2013 12:47
                    • Apis
                      Apis

                      Cytat

                      JAGERHOHE a nie JAEGERHOEHE

                      Zapewne chodzi o to, że w cytowanym tekście niemieckie umlauty zastąpiono dwuznakami - stąd napisano nazwę statku Jaegerhoehe zamiast Jägerhöhe (czyli "Myśliwskie Wzgórze" - wzniesienie ok. 18 m ponad lustro Jez. Święcajty w dzisiejszym Węgorzewie nazywane tak od 1913 r. gdy stacjonował tu Pruski Królewski Konny Myśliwski Regiment Nr. 10 a wzniesienie służyło mu do ćwiczeń - https://de.wikipe...rh%C3%B6he ). Podobnie statek-bohater artykułu powinien być nazwany Löwentin a nie Loewentin... http://de.wikiped...i/Niegocin
                      - 29.05.2013 20:08

                      Dodaj lub popraw komentarz

                      Zaloguj się, aby napisać komentarz.
                      Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                      Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
                      Niesamowite! (0)0 %
                      Bardzo dobre (0)0 %
                      Dobre (0)0 %
                      Średnie (0)0 %
                      Słabe (0)0 %
                      Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                      Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies

                        Nasz sondaż

                      Jaka instytucja powinna dbać o utrzymanie dróg wodnych?