W 2002 i 2003 roku z Niepołomic pływał pchacz i barka dostosowana do przewozu ludzi. Płynął w stronę Woli Batorskiej i zawracał. Z powodu niskiego stanu wody nie mógł dotrzeć do Krakowa. W styczniu tego roku na budowę stopnia wodnego "Niepołomice", planowaną na rok 2012, rząd przyznał 200-milionową dotację. Poprzez podniesienie poziomu Wisły, byłaby szansa na przywrócenie żeglugi między Krakowem a Niepołomicami. Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej chce wybudowania portu rzecznego, który istniał w mieście do lat 60-tych i bocznokołowego parowca. Ich zdaniem, atrakcja przyciągnie turystów.
W 2002 i 2003 roku z Niepołomic pływał pchacz i barka dostosowana do przewozu ludzi. Płynął w stronę Woli Batorskiej i zawracał. Z powodu niskiego stanu wody nie mógł dotrzeć do Krakowa. W styczniu tego roku na budowę stopnia wodnego "Niepołomice", planowaną na rok 2012, rząd przyznał 200-milionową dotację. Poprzez podniesienie poziomu Wisły, byłaby szansa na przywrócenie żeglugi między Krakowem a Niepołomicami. Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Niepołomickiej chce wybudowania portu rzecznego, który istniał w mieście do lat 60-tych i bocznokołowego parowca. Ich zdaniem, atrakcja przyciągnie turystów.
Wycieczka do Tyńca
Port rzeczny powstał przed I wojną światową. Do Krakowa pływały stąd statki pasażerskie i wycieczkowe. Teraz po porcie nie ma śladu.
- Gdyby udało się go odbudować i powstałby stopień wodny, Wisłą można by pływać jak rzeką Missisipi - mówi Mieczysław Jagła, prezes Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Niepołomickiej . Jego zdaniem, jeśli budowę portu udałoby się połączyć z budową elektrowni wodnej dla miasta, byłaby szansa na dotację unijną. Dyrektywa Unii mówi o wprowadzaniu odnawialnych źródeł energii, a inwestycja szybko by się zwróciła. Portu rzecznego i żeglugi Wisłą chcą też przewoźnicy obsługujący statki spacerowe pod Wawelem. Przedłużyliby trasy rejsów od Dąbia do Niepołomic i korzystali z nabrzeża portowego.
Trzy pomysły na statek
Entuzjaści wybudowania parowca mają trzy koncepcje. Pierwsza to wybudowanie statku drewnianego, druga - drewnianego z metalowym kadłubem. Trzecia koncepcja przewiduje zakup w cenie złomu starego kadłuba i jego remont. Stowarzyszenie otrzymało już ofertę od stoczni w Tomaszowie Mazowieckim. Na początek, byłby to statek 12 osobowy, bo na przewóz większej liczby pasażerów potrzeba dodatkowych uprawnień.
- Gdybyśmy zlecili komuś budowę statku, jej koszt wyniósłby nawet 300 tys. zł. Jeśli zdecydujemy się wybudować go sami, a wśród członków Stowarzyszenia jest dwóch szkutników, mógłby kosztować 50 tys. zł. Nowy silnik parowy zakupiony w USA, to wydatek rzędu 3 tys. dolarów - wylicza Mieczysław Jagła. Swoją pomoc zaoferowały też niepołomickie Siostry Augustianki. Za niewielką opłatą chcą udostępnić na stocznię pustą stodołę .
Tramwaj konny i ciuchcia
Ponieważ port znajdowałby się ok. 1,5 km od centrum miasta, problemem mógłby być dojazd. Stowarzyszenie zastanawia się nad wprowadzeniem np. tramwaju konnego. Myśli też o stworzeniu na tej trasie skansenu kolejowego, który przypominałby o dawnej świetności kolejnictwa.
- Do zeszłego roku istniała w mieście stacja kolejowa. Wyburzony budynek i rampa zagrały w "Liście Schindlera" Spielberga - mówi Mieczysław Jagła. Na razie Stowarzyszenie liczy koszty przedsięwzięcia, a 15 maja planuje spotkanie z władzami miasta.
- Pomysł jest ciekawy, ale myślę, że jego realizacja odsunie się w czasie. Budowę portu wpisano do kontraktu regionalnego na lata 2007-2013, ale na listę rezerwową. Zdaję sobie sprawę z tego, że są sprawy ważniejsze, np. budowa dróg - mówi Roman Ptak, wiceburmistrz Niepołomic.
Joanna Dolna - Gazeta Krakowska
nadesłał koj
Żadne komentarze nie zostały dodane.