
Rozwój żeglugi na Wiśle powinien być powiązany z działalnością trójmiejskich portów morskich. Zwłaszcza, że obsługa portów w wielu krajach Unii obejmuje również wywożenie i przywożenie towarów drogami śródlądowymi. Obecnie znaczenie polskich rzek, jako szlaków transportowych jest marginalne, bowiem ich udział w przewozach towarów sięga zaledwie 0,3 proc., gdy w Niemczech ten wskaźnik wynosi 12,8 proc., we Francji - 17,6 proc., a w Holandii - 44,2 proc.
W tzw. Białej Księdze Transportu stwierdzono, że do 2030 roku 30 proc. transportu drogowego towarów, w przypadku odległości większych niż 300 km, należy przenieść na linie kolejowe lub śródlądowe szlaki wodne. Natomiast do roku 2050 powinno to być ponad 50 proc.
Rosną przeładunki w portach morskich, w tym w Gdańsku i Gdyni. Towary, w tym w kontenerach, wywozi się z nich samochodami ciężarowymi i pociągami. Ich przewozy ma usprawnić multimodalny korytarz transportowy północ-południe, złożony z linii kolejowych, autostrad i obwodnic, na szlaku z portów trójmiejskich do leżących nad Adriatykiem.
Korytarz budowany jest w ramach transeuropejskiej sieci transportowej (TEN - T), ze wsparciem finansowym z funduszy Unii Europejskiej. Zgodnie z Wspólną Polityką Transportową Unii, mają być włączone do niego nasze śródlądowe drogi wodne, m.in. Wisła.
Rozwój żeglugi na Wiśle powinien być powiązany z działalnością trójmiejskich portów morskich. Zwłaszcza, że obsługa portów w wielu krajach Unii obejmuje również wywożenie i przywożenie towarów drogami śródlądowymi. Obecnie znaczenie polskich rzek, jako szlaków transportowych jest marginalne, bowiem ich udział w przewozach towarów sięga zaledwie 0,3 proc., gdy w Niemczech ten wskaźnik wynosi 12,8 proc., we Francji - 17,6 proc., a w Holandii - 44,2 proc.
Bogdan Ołdakowski, prezes Actia Forum w Gdyni i sekretarz generalny Baltic Ports Organisation zaznacza, że wszystko wskazuje na zwiększenie się w najbliższych latach przeładunków w trójmiejskich portach, szczególnie zaś - w terminalach kontenerowych. Zwłaszcza, iż rynki obsługiwane przez porty Gdańska i Gdyni, czyli Polska i kraje Europy Środkowej należą do rosnących.
Zdaniem prezesa Ołdakowskiego na razie naszym portom nie grozi kongestia, czyli zatłoczenie i zatory na szlakach transportowych, występująca w latach wzrostu gospodarczego w portach krajów zachodnich. Należy jednak się zastanowić, jak w przyszłości zwiększanie się masy przeładunkowej będzie rzutować na zdolności przewozowe naszej infrastruktury kolejowej i drogowej.
W tzw. Białej Księdze Transportu stwierdzono, że do 2030 roku 30 proc. transportu drogowego towarów, w przypadku odległości większych niż 300 km, należy przenieść na linie kolejowe lub śródlądowe szlaki wodne. Natomiast do roku 2050 powinno to być ponad 50 proc. Ciągnik samochodowy z naczepą wiezie jeden kontener 20-stopowy, a barka rzeczna może jednorazowo przewieźć ich 60. Gdyby zastąpić ją samochodami, to utworzyłyby one na autostradzie sznur długości niemal pół kilometra.
Uwzględniając politykę transportową i ekologiczną Unii, Wisła posiada potencjał żeglugowy, który wymaga wykorzystania.
Żadne komentarze nie zostały dodane.