"Roś" nazywał się dawniej "Wojciech Kętrzyński" i w roku 1970 odbywałem na nim dwumiesięczna praktykę szkolną (czerwiec-lipiec). Głowa Jeny zasłania bulaj do mojej kabinki na rufie
- 29.03.2009 14:12
Adam Reszka
Skoro odbywałeś Apisie praktykę na "Kętrzyńskim", to Ci dopowiem co o nim i jego załodze pamiętam:
statek ten powstał w stoczni "Wisła" Gdańsk-Pleniewo w r. 1966 z przeznaczeniem do Giżycka, gdzie chodził początkowo pod nazwą spj "Roś", wożąc 305 pasażerów przez 3 godz. lub 205 ponad 3 godz.; pierwszym kapitanem na "Rosiu" był Zygmunt Szymański, a potem (prawdopodobnie za Twoich czasów kiedy przechszczono go na "Wojciech Ketrzyński" kpt. Stanisław "Staniuk" Lemończuk (wileńszczuk, służył w Krasnoj Armii na Sachalinie), (+); mechanikiem był Andrzej "Andrej" Baziuch (?)(zginął śmiercią marynarza); prawdopodobnie kierownikiem praktyk w r. 1970 był ówczesny Główny Nawigator Żeglugi Mazurskiej, obecny wszystkim na Mazurach znany Dyrektor UŻŚ Giżycko kpt.ż.ś. Tadeusz Zdanowicz; z przyczyn mi nie znanych zwrócono temu statkowi dawną nazwę "Roś". Środowisko giżyckie poznałem z racji przeprowadzania tam egzaminów na stopnie oficerskie. Więcej nie pamiętam, z wyjątkiem gościnnych "wileńszczuków" z Tadkiem Zdanowiczem i jego przemiłą małżonką Halinką na czele. Najbardziej rozczulił mnie ten bulaj Twojej kabinki. Podobne ciepło czuję, kontemplując fotografię mojego pierwszego parowca z niezapomnianym bulajem.
Pozdrawiam marynarza, który poznał smak mazurskiej wody - ARes.
- 29.03.2009 22:27
Apis
Mechanikiem był rzeczywiście podczas mojej praktyki Andrzej Basiuk (Baszuk?), a kierownikiem praktyk Tadeusz Zdanowicz. Kapitanem nie był jednak Stanisław Lemończuk , który wówczas pływał chyba na "byłym statku Goeringa" (nazwa wyszła mi z głowy.... Taki mały stateczek "z odzysku" o kształtach parowca).
U mnie kapitanem był ktoś inny - choć gnębił mnie za byle co - pozwalał samemu przy sterze stać nawet przy przejściu "luzem" przez Śniardwy przy porządnej siódemce-ósemce Beauforta. Szedłem z Piszu do Mikołajek przy wietrze od Okiertowa (tak wymawiali to Mazurzy). Trochę więc kiwało na stromej fali.
Sterowałem tą "beczką" (strasznie niestateczny kursowo model ten SPJD - odchodził od kursu bardzo łatwo i niewprawiony sternik od razu wpadał w "wahadło" ) dość pewnie - nawet na nocnych rejsach-dancingach. Ogólnie wspominam mile tę praktykę i załogę.
26 czerwca 1970 (kiedyś były to "Dni Morza" ) - niemal w połowie praktyki - przypadły moje 18 urodziny. Świętowałem je na "Ketrzyńskim", który wieczorem tego dnia prowadził po Niegocinie paradę jednostek, strzelano rakiety, grała kapela itp. A ja dałem pierwszą w zyciu - "lekką banię" marynarską.
- 29.03.2009 23:06
Adam Reszka
Zadzwonię rano do Tadka Zdanowicza z zapytaniem o niektóre szczegóły, co nam wyjaśni coś tam coś tam.
- 30.03.2009 00:19
Adam Reszka
Dyrektor kpt. Zdanowicz jest do maja nieosiągalny. Odnośny komentarz powinien zamieścić kpt. Grzegorz Pająk - inspektor nadzoru n. żeglugą z UŻŚ Giżycko, nasz załogant pokładowy. A co do tych "statków Goeringa", to wskazywano w Giżycku na aż sześć legendarnych obiektów poniemieckich. Nigdy nie udało mi się ustalić, który z nich był rzeczywistym jachtem tego prominentnego dygnitarza III Rzeszy.
- 30.03.2009 16:33
Wojciech Cywilis
ROSIOWI przywrócono nazwę na mój osobisty wniosek - kpt. Wojciech Cywilis
- 07.04.2009 19:31
Adam Reszka
Cenna i ciekawa informacja kpt. Cywilisa. "Kętrzyński" to ładna nazwa. Niegdyś tratwy do Pisza przez Kanał Jegliński i Jezioro Roś wlókł holowniczek o nazwie "Roś". Pamiętam go z dawnych czasów. Mijałem go w drodze z Warszawy do Giżycka.
- 08.04.2009 13:27
Wojciech Cywilis
Wieloletni kapitan Kętrzyńskiego nazywał się Lewończuk , zmarł bodajże 15 lipca zeszłego roku , nazywany był "Szaszka" , mechanik nazywał sie Baszuk , po"Szaszce" Ketrzyńskiego objął kpt. Wiesław Baniel a od wiosny 2005 dowodzę nim ja - w razie potrzeby służe informacjami na temat innych statków i postaram się umieścić więcej zdjęć.
- 09.04.2009 19:10
Adam Reszka
Kpt. Cywilisowi: Panie Wojtku! Dziękuję za sprostowanie nazwiska i przezwiska kpt. Lewończuka, którego niegdyś poznałem, wielokrotnie się z nim spotykałem słuchając jego nie kończących się opowieści, jak i z "majstrem" Baszukiem. Dotychczas przyjaźnię się nawet z wieloma sybirakami, jak np. z Kaziukiem Stefanowiczem. Ale pamięć ludzka jest zawodna i wiele nazwisk zapomina się. Mój wiek jednak upoważnia mnie do wykazywania róznych amnezji. Pzdr -ARes.
- 09.04.2009 21:37
Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Niesamowite! (0)0 %
Bardzo dobre (0)0 %
Dobre (0)0 %
Średnie (0)0 %
Słabe (0)0 %
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies
Na Renie w roku 1960
Jezioro Genewskie
Na Zatoce Pomorskiej ok. 1910
Łódź aluminiowa A7
Ponton roboczy z koparką łyżkową...
Kuter holowniczy KH 200