O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Bałtyk

Ostatnia aktualizacja 13 lat temu
zbyszek1zbyszek1Użytkownik Użytkownik
Dodano 13 lat temu
"Instytut Morski" - rozbawiłeś mnie. Ten co to wymyślił mał niesamowite poczucie humoru.
SzafranekSzafranekPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 19 lat temu
Knajpka ta o której piszesz,na Starym Mieście w śud bywalców nosiła nazwę Instytutu Morskiego.Fajnie jest mieć co powspominać ????????? Pozdrawiam
Krzysiek.Grin
MonikaMonikaUżytkownik Użytkownik
Dodano 19 lat temu
miło poczytać Twoje często dowcipne i jakże ciepłe wspomnienia w noc bezsenną
Monia (nz) Cool
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 19 lat temu
Dedykuje Irkowi Stawianemu - mojemy Przyjacielowi z TZS-iu.

Jak juz wspominałem w opowiadaniu Elżbieta mimo, ze przyjechałem z Kongresówki nie dostałem miejsca w Internacie TŻŚ .
Moi rodzice pracowali na kierowniczych stanowiskach i chociaż zarabiali nie tak dużo to jednak za dużo, żebym znalazł się na liście ubogich.

Zamieszkałem na stacji i tak już było do matury.
Miało to dobre strony bo nie miałem po lekcjach problemu mundurowego .

Od trzeciej klasy wynajmowałem pokój na ul. Słodowej /obecnie Kazimierza Wielkiego/.
Płacił mi za to K.S. Budowlani bo trenowałem w tym klubie lekkoatletykę.
Zrobiłem tzw. drugą klasę sportową i dostałem stypendium.
Miałem też stypendium ze Szkoły plus parę groszy od rodziców i można było przyzwoicie egzystować.

Na przeciwko mojego mieszkania na ul. Ofiar Oświęcimskich była restauracja Bałtyk.

Moi koledzy z rocznika szczególnie Kirus i Ząbek często tam wpadali na jednego i więcej.
Ponieważ mieszkali w Internacie mieli problem mundurowy , ale zostawiali go właśnie u mnie i szli napić się po cywilnemu .

Jechałem na stadion a Oni szli do knajpy. Jak wracałem wieczorem to Oni wracali po mundury i jechali 11-tką do Internatu.
Było fajnie, ale parę razy zasiedzieli się troszkę dłużej i nad ranem stukali mi w okno.
Po paru takich imprezach Pani Aniela właścicielka mieszkania chciała wymówić mi stancję.
Musiałem więc wyrzucić moich druhów z tej mety .
Zeźlili się na mnie, ale ja uratowałem tą świetną stancję w centrum miasta.

W 1974 r. / w erze propagandy sukcesu ? / polska gospodarka miała się dość dobrze. Zaopatrzenie w sklepach było OK
a przede wszystkim Polacy byli gwiazdami na światowej arenie sportu.

Najpierw grad złotych medali na Olimpiadzie w Monachium.
Później kolarze Ryszard Szurkowski i Stanisław Szozda wygrywali Wyścigi Pokoju i Mistrzostwa Świata ,
aż w końcu przyszła Złota jedenastka Kazimierza Górskiego.

Polska oszalała. Mogliśmy zdobyć w Monachium Mistrzostwo Świata
i zostać potęgą polityczną i gospodarczą tak jak Niemcy,
gdyby nie blad K.Gorskiego, ktory zgodzil sie grac na "basenie plywackim"

/ we Frankfurcie bylo oberwanie chmury deszczowej i sedzia nie chcial rozpoczac meczu.K.Gorski i J.Gmoch zdecydowali sie jednak wyjsc na boisko.
Jedynego gola strzeli Gerd Müller - oczywiscie dla Niemcow /
Na sporcie znali się wówczas, a na piłce nożnej w szczególności Wszyscy.
Dojeżdżałem tramwajem 11 do TŻŚ - u i rano dogrywano w nim wieczorne mecze.
Robert Gadocha i Kazimierz Deyna z Legi nie przeszkadzali kibicom Śląska w dyskusjach o ustawieniach drużyny Górskiego.

Oglądałem kiedyś jeden z meczów u Pani Anieli mojej gospodyni.
Polacy mieli jakiś słabszy dzień i coś im nie szło.
Aniela przyglądała się z ciekawością i widziała, że mnie ta gra denerwuje.
- Józek - zwróciła się w pewnym momencie do mnie.
- Dlaczego Górski nie wystawił w napadzie Szurkowskiego ?
- Przecież to taki wspaniały sportowiec i Mistrz Świata - dodała jak ekspert Pani Aniela.

Już nie chciałem protestować, że na rowerze się jeździ a nie gra w piłkę ale to w sumie nie było takie ważne.
Wtedy na sporcie znali się wszyscy, tak jak na wszystkim wszyscy sie znali.
Bylismy 9-ta potega na Swiecie i ........ komu to przeszkadzalo.

Uwazam do dzisiaj, tamte lata za zlote i kto mi zaprzeczy stawiam mu dobre piwo w Niemczech, bo tutaj jest tylko dobre piwo jak
.... wszystko co jest dobre.

Następnego dnia Kirus i Ząbek opijali wspaniałe zwycięstwo nad Haiti i dyskutowali ze znawcami sportu w Bałtyku
o ustawieniu drużyny na następny mecz.
Pani Aniela zezwoliła ponownie sportowcom z TŻŚ na zostawienie mundurów u mnie na stancji.

Oficer Rozrywkowy - Kiniol
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
nie możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator: Administrator
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies