Tony nie mówię, że ludzie chcą być oszukiwani bo tego nie chce nikt. Zdarza się jednak, że niewiedza doprowadza czasami do rzucania róznych oskarżeń i spotykasz potem kumpla, który się zali, że "został" oszukany bo wyobrażał sobie, że agencja da mu kokosy. Wielu z nas z różnych powodów pracuje przez agencję, takie czasy nastały... armatorzy kombinują tnąc koszty, agencje także. W końcu chodzi o ich zysk. Ale to temat na inne rozważania

Jeżeli chodzi o "wilki" to jest ich wielu, szczęściem moim jest, że nie spotykam takowych w łodziarce ale w innych branżach na lądzie można usłyszeć wiele zadziwiających opowieści... Znam osobiście "polaczka". Na lądzie, w moich okolicach był szanowanym człowiekiem, nawet dobrze ustawionym choć z politycznym trochę stanowiskiem. Przyszły zmiany ten człowiek pojechał do Holandii do kwiatków... Facet w wieku 60 lat zakończył karierę z łatką najgłupszego złodzieja jakiego świat widział

a najlepsze, że swojej winy w niczym nie widział. Potrafił ukraść rower współlokatorowi (znaczony rower) i próbował mu go potem odsprzedać. To jego królewski wyczyn ale cuda, które wyczyniał w moich oczach uczyniły z niego POLACZKA. Piszę o nim bo znam go osobiście, do tego w NL mieszkał w jednym domku z moim bratem. Bywałem tam i widziałem jak postępował.
Ja osobiście dostałem jedno polecenie, że tak powiem, od człowieka, który mnie tej roboty uczył... Jeżeli Polak z łajby poprosi Cię o pomoc a Ty możesz mu pomóc, zrób to.
Było to dawno już, nasza praca wyglądała inaczej, nie mieliśmy wszyscy samochodów, czasami nawet komórek ale spotkania w porcie to było święto. Wszyscy się znaliśmy i trzymaliśmy się razem na dobre i złe. Jeździliśmy czasami jak taksówka po Belgii, byle tylko dowieźć chleb chłopakom, którzy nie mogli zejśc na ląd na zakupy. Woziłem też piwo jak zaszła taka potrzeba

zostawiałem kluczyki pod autem na wydechu i była to tajemnica poliszynela

ale potrzebujący mógł załatwić sobie wszystko. Sam też doświadczyłem wiele pomocy, szczególnie na początku ale też zostałem okradziony na własnej łajbie przez kolegę polaczka

Jutro świętuję 6 lat pracy w Saron V.O.F, jeździmy po Renie jak tramwaj, dawnego życia towarzyskiego w portach już nie ma ale jak trzeba było to szef czekał na mnie bo pojechałem z Polakiem na zakupy

I niech tak będzie zawsze

Jeżeli proszą, a możesz pomóc, zrób to

)