O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Jaki powinien być luz na wale śrubowym?

Ostatnia aktualizacja 16 lat temu
B
behemotPoczątkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 16 lat temu
Witam, zamierzam zlecić wykonanie nowych łożysk ślizgowych w łódce którą remontuje. Wał śrubowy jest stalowy, ma 40mm grubości 1200mm długości, łożyska są z mosiądzu, dławica jest wypełniona smarem. Obroty max wału 1000 obr/min (wnioskuje z obr max silnika i przełożenia) silnik mocy 10KM.
Nie wiem jaki powinien być luz na łożyskach ślizgowych.
Prosze o jakąś wskazówkę lub kontakt z ekspertem.
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
@behemot: Nie jestem co prawda mechanikiem statkowym, ale liznąłem trochę tej wiedzy na kursie stermotorzystów, gdzie uczyli nas zasad technicznej obsługi silników wysokoprężnych Gray-Marine 150 KM, dzięki czemu bez trudu uzyskałem w r. 1948 profesjonalny patent stermotorzysty. Będąc byłym posiadaczem różnych jednostek z silnikami wysokoprężnymi doświadczyłem wiele, i w Pańskiej kwestii trudno o ocenę z uwagi na brak danych dotyczących kadłuba, rodzaju silnika i przekładni redukcyjno-nawrotnej. Ten wał śrubowy o średnicy 4 cm wydaje mi się "wałkiem"; "łożyska z mosiądzu" to raczej tuleje, a powinny być łożyska, bo tuleje grzeją się; dławica powinna być dociskowa; 1000 obr./min. na wale przy mocy silnika 10 KM wymagać będzie nie śruby, lecz "śrubki", bo prawdziwej śruby ten silnik "nie ukręci". Luzy w tulejach nie powinny być za małe, bo wystąpi zjawisko przegrzewania się przez tarcie, co może doprowadzić do zatarcia i wręcz palenia się tulei. Poza tym na każdej tulei powinien by punkt smarny.
Lepiej byłoby, gdyby wypowiedział się na ten temat prawdziwy ekspert, ale jemu też zabraknie pełnych informacji o urządzeniach napędowych Pańskiego "okrętu".
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 16 lat temu
Witam.Nie jestem ekspertem,ale mam małe doświadczenie.Łożysko nie z mosiądzu,tylko z brązu.
Ja natomiast jestem zwolennikiem łożysk z drewna.W silniku"drągowym"tz: silnik połączony sztywno z wałem na którego końcu jest śruba i zblokowane jako jedna całość.Osadzone na osi umożliwiając sterowanie całością.
Z braku innego drewna wykonałem z drewna bukowego długo gotowanego w oleju.Łożysko było smarowane wodą,dla lepszego smarowania był wykonany kanał smarowniczy{nacięty gwint o dużym skoku zgodny z kierunkiem obrotów wału}.Luz łożyska przy średnicy wału 35 mm dałem 0.1mm.Działało bardzo dobrze.
Natomiast w swojej łódce mam łożysko z brązu zakończone uszczelniaczem gumowym,tak aby woda dociskała krawędź uszczelnienia.Luz jest około0,05mm.
Łożysko z drewna powoduje bardziej cichą pracę wału.
Aby wykonać takie łożysko należy wytoczyć tuleja o wymiarze wewnątrz o średnicy wału,natomiast zewnątrz z naddatkiem około 10mm.Tuleja w gotowaniu zmniejsza średnicę.
Życzę powodzenia,z pozdrowieniami Włodek!!!
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
@czechtw: Panie Włodku! Mnie też się przydarzyło montowanie smarowanej wodą tulei gumowej w r. 1998 na laminatowym kutrze usteckim z silnikiem Volvo-Penta 30 KM (szwajcarski zegarek!), przebudowanym na jacht z wszelkimi wygodami. Przez te lata trzyma się dobrze i na początku maja przeprowadzę go z Włocławka na Jezioro Zegrzyńskie. Cechuje go fatalna wada - zbyt duże zanurzenie 90 cm na rufie. Tę "gumę" śmiało można polecić "behemetowi".
I jeszcze taka ciekawostka - tuleje gumowe zamontowano po raz pierwszy w historii na kutrze uzbrojonym KU-30, który walczył w obronie Modlina we wrześniu 1939 r. Po kapitulacji załoga zatopiła go w Narwi. Niemcy podnieśli go latem 1940 r. i przeprowadzili do Płocka. Tam został poddany szczegółowym badaniom przez inż. Korta (tego od dyszy) z uwagi na poszycie z niespotykanego metalu - alupolonu, lżejszego od wody i nie znanych wcześniej tulei gumowych. Pomimo licznych, niemieckich badań analitycznych, skład alupolonu pozostaje do dziś tajemnicą.
Edytowany przez Adam Reszka dnia 30.04.2010, 16 lat temu
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 16 lat temu
Panie Adamie,tuleja drewniana była zamiennikiem tulei gumowej.Silnik o którym mówiłem w oryginale miał tuleję gumową z kanałem smarnym,ale smarowanie wodą.
Po zastąpieniu drewnem działał wyśmienicie,bez drgań i łomotów.
Niestety tuleję smarowaną wodą można stosować tylko wtedy gdy wał ma odkryte podparcie przy śrubie i niewolno kopać w piasku.NA PŁYTKICH WODACH ZAKAZANE STOSOWANIE!!!
Edytowany przez x1109 dnia 30.04.2010, 16 lat temu
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
Święta prawda Panie Włodku. Tuleja drewniana jest cicha w eksploatacji, tłumi rezonans i stosunkowo długowieczna. Natomiast na gumowej kopanie się rufą jest zabójcze - zresztą nie tylko na gumowej, bo i na kompozytowej z brązu. Pozdrawiam - ARes.
K
kaczor_gUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
a zapytam inaczej a jakie są aktualnie luzy? czy wymieniasz tuleje bo smar trzeba "wiadrami" podawać?

jeśli jest pochwa w której są te tuleje z brązu to spokojnie można zamontować łożysko gumowe smarowane wodą.
Naprawdę dobre rozwiązanie, niezawodne i niedrogie.
wklimczakwklimczakUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
Szanowni Panowie, jestem wodniakiem z Łodzi, więc obawiam się po moich doświadczeniach również na tych stronach, bez prawa głosu, ale... Budując co nieco, poznając doświadczenia innych, zaobserwowałem w tym temacie, szkołę "odrzańską" i "wiślaną".Pierwsza to tuleje gumowe, kompozytowe smarowane wodą, druga tuleje ze stopów brązu, lub z łożyskami tocznymi, ale w szczelnych pochwach smarowane zamknięte dla piachu.Praktycy z Wisły wymieniają "Miśię" jako świetny jacht, ale nie dla piachu.Eksploatując jacht na środkowej Wiśle, również przy niskostanach, z zamkniętą pochwą z możliwością demontażu wału napędowego bez zatopienia jednostki, co prawda dopiero od roku, ale po demontażu po slipowaniu potwierdzam właściwość tych rozwiązań.
Tak więc podpowiedz dla @behemot- istotne jest środowisko eksploatacji i najważniejsze NACISKI JEDNOSTKOWE- powierzchnia styku w/w łożyska- a nie tylko mikrony tolerancji.
Pozdrawiam-Włodek Klimczak.
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 16 lat temu
Aby móc poradzić należy wiedzieć jak przewidziałeś wyprowadzić wał śruby.Gdzie chcesz pływać.Każdy z nas ma jakieś doświadczenie,ale sam musisz podjąć decyzję o sposobie wykonania.
Jeśli wał w pochwie,to panew ślizgowa smarowana smarem stałem odpornym na zmydlanie.
Mówię o łożysku przy śrubie.Łożysko oporowe dwustronne powinno być przed uszczelnieniem.
Zbyt mało informacji jak planujesz wyprowadzić napęd.
Pozdrawiam Włodek!!!
J
jurand56Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 16 lat temu
Witam! Ciekaw jestem jak jest połączony wałek z silnikiem bo to ważne!Jeśli drgania z silnika będą się przenosić na wał,to żadna tuleja nie wytrzyma nawet z najlepszego materjału!U JUGOLI widziałem:Tulejka z fosforbrązu,miałaotworek na środku wewnącz kanał głęboki na dwa mm.Kanał od otworu szedł do włotu i wylotuJeśli połączenie z silnikiem będzie elastyczne to tuleja nie ulegnie rozbiciu a smar ze smarownicy zapobiegnie wycieraniu tulei.Więc teraz kolejno od silnika:Zimering dwu wargowy,łożysko ślizgowe,krążk zabezpieczający przed wypływaniem smaru,łożysko gumowe na końcu wału.Luz w tulei powinien mieć 0.02 do 0.o5.Będzie wtedy pracować idealnie i niebędzie problemów.Trzeba jednak pamiętać o elastycznym połączeniu silnika z wałem
G
Nowicjusz Nowicjusz
Dodano 16 lat temu
Wszystko zależy od sposobu połączeń.
W mojej jednostce wał połączony jest sprzęgłem stałym-na sztywno i brak jest niekorzystnych efektów.
Połączenie wału z silnikiem elastycznym wałem np.kardana zmusza do wykonania dodatkowego ułożyskowania.
Bardzo kłopotliwe jest wykonanie odzie elenia uszczelnienia od łożyska oporowego.Łożysko oporowe musi działać w obie strony{jazda do przodu,jazda wstecz}.Pomiędzy łożyskami oporowymi musi być łożysko toczne.Jest to dość kłopotliwe do wykonania.
Wszystko uzależnione jest od miejsca przeznaczonego na komorę silnika i wału napędowego.
Zamiast pomocy namieszaliśmy i spowodowaliśmy większy zamęt w głowie.
Pozdrawiam,zawsze po wykonaniu myślimy-mogłem zrobić lepiej.
Pozdrawiam Włodek!!!
J
jurand56Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 16 lat temu
Witam!P.Włodzimierzu ma pan rację!Teraz jest tyle rozwiązań ile jest firm,wszyscy coś kopiują dodając jeden albo dwa jakieś nowe elementy.Podstawą jest jedna stara wersja,i tylko elementy się zmieniają.Nowe rozwiązania jak Np.Vetusa czy innych firm są dość skomplikowane do wykonania w warsztaci w domu-ale przy dostępie do obrabiarek i materiałów możliwe.Ja opisałem jeden z wielu jakie widziałem.Wał opisany przezemnie chodził 10 lat bez problemu,i od2002 po naprawie sprawuje się świetnie.Namieszaliśmy solidnie,ale nie wiemy co to ma być?Snujemy tylko domysły.Może wkońcu te informacje dostaniemy?Będziemy wiedzieli co zaproponować!Pozdrawiam. Jurek
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
Celem elastycznego połączenie silnika z wałem śrubowym, stosuje się tzw. KUPLONGI. Na wyjściu ze sprzęgła redukcyjno-nawrotnego zakładano okrągłą tarczę z nawierconymi otworami na śruby - na końcówce wału śrubowego podobnie - między te tarcze wstawiano specjalną gumę-masyw - obie tarcze skręcano śrubami. Kuplong taki zapewniał elastyczną pracę wału, zapobiegał rezonansowi i chronił łożyska pośrednie i oporowe. Stosowano też na "Żubrach" inne rozwiązania gumowe, ale to już historia.
Edytowany przez Adam Reszka dnia 04.05.2010, 16 lat temu
J
jurand56Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 16 lat temu
Tak jest p.Adamie!Miałem to putanie zdając u pana na ster motorzyste!Połączeń jest cała masa,więc ciężko wymienić wszystkie.Przy połączeniu elastycznym(Vulkan)nawet jak niema zachowanej osiowości,to też system będzie się dosyć dobrze zachowywał.Pamiętam jak się robiło takie połączenia z pasa transmisyjnego.(Na PG.BUG,Prądówka SARNA i wiele innych)Zresztą pan też to pamięta więc poco mam to opisywać?Pozdrawiam,zdrowia i jeszcze raz zdrowia!JUREK.
J
jurand56Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 16 lat temu
Witam wszystkich!Ciekaw jestem czy posiada ktoś jakieś materjały techniczne na temat silników"GAD"Inż.GAJĘCKIEGO.Jest to silnik 200cm3 albo 250-ka.Jeśli ktoś ma jakieś materjały na temat tych silników,będe wdzięczny za udostępnienie.Pozdrawiam.JUREK
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
@jurand56: Panie Jurku! Cieszy mnie, że niegdyś mieliśmy okazję się poznać. Ostatnio "Vulcana" stosowałem (wstyd przyznać: przed ćwierćwieczem!) na s/i "Inspektor 11" ex "Dębe". Vulcan to połączenie firmowe specjalnie dla silników typu Leyland - nie do zastąpienia. A co do "Gadów" - byłem posiadaczem "Gada" przed rokiem 1970, ale instrukcji do niego inż. Gajęcki nie dawał. Zamieniłem go na boksera "Archimedesa" 350 ccm. Był wolny, ale silny i dlatego bardziej mi odpowiadał przy ciężkiej łódce kabinowej. Potem miałem "Poloneza" i już więcej nie wracałem do silników gaźnikowych. Pozdrawiam - ARes.
Edytowany przez Adam Reszka dnia 05.05.2010, 16 lat temu
J
jurand56Początkujący użytkownik Początkujący użytkownik
Dodano 16 lat temu
Dzięki p.Adamie!Ja sobie dam z nim rade,ale jak się ma jakieś papierki to nitrzeba tyle myśleć.Chciałbym go zachować bo wielu(nawet tu na forum)niema pojęcia jak on wyglądał?Inż.Gajęcki Skonstruował,na wiele lat przed Japończykami motocykl z silnikiem chłodzonym wodą!Teraz jest zapomniany.Pocieliśmy piękne statki na złom a młodzi mogą oglądać tylko zdjęcia.Szkoda więc tak do końca wszystko zniszczyć.Jeśli mamy jakieś starocie związane z dawną żeglugą OCALMY JE!Pozdrawiam JUREK
Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
@jurand56: Jest Pan o 5 dni młodszy od mojej córki-jedynaczki, która pływała ze mną i była szczęśliwa na Narwi, Pisie, Biebrzy i Bugu. Potem zastąpiła ją wnuczka, która teraz bytuje na obczyźnie. A inż. Gajęcki miał też warsztat na holenderskim tjalku, cumowany w Porcie Zimowym pod Śluzą Żerań. Był bardzo zdolnym konstruktorem, o czym świadczy też wynaleziony przez niego jedyny w swoim rodzaju typ gaźnika z "żychlerem" - czyli regulatorem podawania paliwa do gaźnika. Miałem z nim bardzo miłe kontakty. I jeszcze jedna ciekawostka - najtrwalszym silnikiem zaburtowym czepianym na lewej burcie, był silnik "Warta", którym posługiwały się setki żeglarzy, pchając swe łodzie z Warszawy na Mazury. Ja też woziłem z sobą taki silnik jako zapasowy. Był niezniszczalny. Ale kiedy to było?
Edytowany przez Adam Reszka dnia 06.05.2010, 16 lat temu
TeosTeosAdministrator Administrator
Dodano 16 lat temu
Witam Panów,
nie wiem czy wiecie ale wydano w 2007 roku książkę o inż. Gajęckim,
można ją kupić np. tutaj:
http://www.historyton.pl/catalog/prod...ts_id=5176
lub
http://wysylkowa.pl/ks965075.html
Właśnie zamówiłem ;-)
Kilka fotek można też zobaczyć tutaj:
http://www.muzeumpw.com.pl/galeria,12...ia,126.htm
Pozdrawiam serdecznie z domowych pieleszy, urlop niestety ma się ku końcowi ;-)

Adam ReszkaAdam ReszkaUżytkownik Użytkownik
Dodano 16 lat temu
A Teos jak zwykle wie o wszystkim. co na internecie "w trawie piszczy". Nawet o nielubianym przez PRL utalentowanym inż. Gajęckim.

Pozdrawiam Pana, Panie Tadeuszu - ARes.
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum.
możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum.
nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji.
nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum.
nie możesz dodawać załączniki w tym forum.
nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Moderator:
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies