Otrzymałem poprzez Biuro Spraw Zagranicznych Wspólnoty Brytyjskiej kontakt z "pozytywnie zakręconym" członkiem Holenderskiego Stowarzyszenia Miłosników Barek. Oto treść prośby jaką do nas skierował
______________________________________________
Jestem członkiem Holenderskiego Stowarzyszenia Barek , nasza grupa międzynarodowa planuje w przyszłym roku rejs barkami (niektóre z nich mają po 70-100 lat) do Morza Czarnego przez Dunaj.
Niektórzy z nas chcieliby spróbować wrócić do Niemiec przez Ukrainę, Białoruś i Polskę w 2009 lub 2010 roku. (Tak jesteśmy nieco szaleni). Martwimy się jednak, ze nie nie jesteśmy w stanie ominąć przeszkód na Bugu. Jednakże wydaje nam się że żegluga przez Bug może być możliwa dzięki ominięciu Bugu Kanałem Aszińskim (Ashinski) w Białorusi (który wg naszej wiedzy jest obecnie w budowie) a potem przez Kanał Augustowski w Polsce.
Staraliśmy się pozyskać informacje o sytuacji panującej na drogach wodnych zarówno od administracji dróg wodnych polskich jak i białoruskich. Gdy kontaktowaliśmy się z jednymi i drugimi z prośbą o udzielenie istotnych dla nas informacji - okazało się, że jest to prawdziwym wyzwaniem.
Rozumiem, że wy również jesteście zainteresowani rozwojem żeglugi w Polsce, mam więc nadzieję, że możecie przekazać nam aktualne informacje w tym temacie.
Chciałbym również poinformować, że będzie prawdopodobnie 5 barek od 18-27 metrów długości i 4-5 metrów szerokości, około 1 metra głębokości , 2.5-3 m wysokości o około 40-70 ton wagi.
Będziemy wdzięczni za każdą informację, pomysł czy radę jaka jesteście w stanie nam dać.
Pełen nadziei
Filip
____________________________________________________
Proszę wszystkich naszych uzytkowników o spisanie tutaj swoich uwag lub sugestii głównie dotyczących Bugu i żeglugi na nim oraz dróg wodnych w Białorusi. Nieocenione mogą być uwagi Czesława Szarka.
Postaram się jak najszybciej przekazać je Filipowi z Anglii. Oto mapa jego zamierzeń:
Andrzej 'Apis' Podgórski
--- Jeśli wydaje ci się, że wiesz wszystko - masz rację: wydaje ci się...
Ja ja lubię takich zakręconych ;-)
W 1 i 2 numerze tegorocznych "Żagli" jest opis wyprawy "Weletem z Gdańska do Odessy"
Co prawda trasa się pokrywa tylko na małym odcinku z powyższą ponieważ Welet płynął
Wisłą, Sanem i Dniestrem, ale są w artykule cenne uwagi np. dotyczące problemów ze służbami granicznymi.
Rozmawiałem dzisiaj z Czesiem Szarkiem i obiecał że przygotuje kolejny obszerny materiał na w/w temat.
Anglik ma lepiej bo dla niego angielski jest rodzimy więc może sie uczyć np. rosyjskiego jako obcego :D:D:D
Poza tym przy odrobinie wytrwałości można szukać samych map które w końcu są tylko obrazkami.
z tego co wiem to jest problem na białorusi - i to nie problem z wodą - kilka lat temu był szczegółowy opis rejsu Bugiem w "Zaglach" . Problem był natury służ granicznych - obawiam się że nasi żeglarze z Holandii mogą utknąć na sowieckiej biurokracji bialoruskiej. Trzymam kciuki i chętnie służę szczegółową pomocą - i jakby co mam w pracy koleżankę Polkę z białoruskim paszportem -ale zupełnie "niewodna" :)
PS proszę też o kontakt na tą ekipę bo mam interes "bareczny" do zalatwienia z nimi.
Przeglądając różne strony trafiłem na http://univ.gda.pl/~literat/gloger/
oraz http://www.polona.pl/dlibra/docmetada...8&dirids=1
Jest to "Dolinami rzek.
Opisy podróży wzdłuż Niemna, Wisły, Bugu i Biebrzy"
Zygmunta Glogera wydana w 1903 r.
Na zachętę podam ciekawy fragment który mi się nawinął a który udowadnia że całe zło idzie do nas z zachodu :D
Mieszczanin brzeski, wysłużony żołnierz, imieniem Prokop, który miał nam służyć za przewoźnika, zaledwie odszedł na kilka minut, aliści powrócił zaraz, niosąc dwie maty słomiane z jakiegoś galaru. Gdy zapytałem, co mam za takowe zapłacić, roześmiał się dobrodusznie i odrzekł: "Nic panoczku, bo ja te maty uchopił" (ukradłem). Zaczęliśmy go moralizować, ale słowa nasze nietylko nie wywołały żadnej w nim skruchy, lecz przeciwnie rodzaj podziwu nad naszą naiwną niepraktycznością. "Na wodzie - mówił - i na brzegu oryl może brać cudze rzeczy bez grzechu, wszystko, co tylko nie zamknięte. Ja nie taki głupi, żebym kupował, jak panowie kiedy udało się wziąć darmo. Kto swego nie pilnuje, niechaj pożałuje, a panowie potem zobaczą, jak te maty nam się w drodze przydadzą i będą mnie dziękowali".
Ta głęboka wiara, że "co na wodzie i na brzegu niezamknięte, to brać można bez grzechu", przyniesiona została przez flisów i orylów do Słowiańszczyzny z zachodnich brzegów morskich, i przypomina powszechne dawniej w zachodniej Europie jus naufragii o rzeczach rozbitków przez fale morskie na lądy wyrzucanych, a stających się prawną własnością ludzi, którzy takowe znaleźli i zabrali. Tylko dawne prawodawstwo polskie, może się tem pochlubić, że ze wstrętem odrzucało zasadę nieszlachetną, choć przez pojęcia praw zachodnich usankcyonowaną.
Kazimierz Jagiellończyk, odzyskawszy Pomorze po wojnie trzynastoletniej z Zakonem krzyżackim, zniósł niesprawiedliwe to prawo zaprowadzone tam przez Niemców. Statut Litewski pod karą wynagrodzenia w dwójnasób ("sowito") wzbraniał zabierać rzeczy rozbitków (Rozdział IX, art. 31). Naród nie chciał, aby ktokolwiek bogacił się przez grabież mienia nieszczęśliwych rozbitków. Sprzeciwiało się to jego etyce chrześcijańskiej. Ludzkie to pełne miłości Chrystusowej zdanie objawili i obstawali przy niem: Zygmunt Stary, Zygmunt August i Stefan Batory. Oczywiście było ono wyrazem pojęć nietylko królów tych, ale i ówczesnego senatu i ogółu społeczeństwa.
Jak rozumne i zacne rzeczy wychodziły wówczas z kancelaryi królewskich, niech posłuży za przykład list Batorego do miasta Lubeki, w sprawie rozbitków: "Jeżeli nie jest w mocy ludzkiej odwrócić rozbicia okrętów, to ciągnąć z nich zyski jest niegodnem. Jeżeli burza nieszczęśliwemu nie wszystko zabrała, dlaczegóż mielibyśmy być okrutniejszymi od wichrów i mórz? Ani my, ani nasi poprzednicy, nie inaczej uważaliśmy rozbitków, jak za ludzi, którzy w nieszczęściu większe do naszej opieki mają prawo. Towary nieprzyjacielskich rozbitków powrócić, a ludzi wolno puścić kazaliśmy; bo sądzimy, że w rozbiciu nie byli nam nieprzyjaznymi, ani też szkodliwymi być mogli".
W 1987 roku, konkretnie w sierpniu płynąłem ze spływem kajakowym od Niemirowa do Nieporętu. Przepłynąłem około 340 km. Bug, tak naprawdę żeglowny jest od Wyszkowa w dół. Od granicy z Białorusią ( wtedy, kiedy płynąłem było jeszcze ZSRR) do Wyszkowa, w tym okresie rzeka jest w zasadzie nie do przepłynięcia jednostkami większymi niż kajaki, a i tak musieliśmy na niektórych przemiałach wychodzić z nich, żeby je przepchać. Widziałem leżące na brzegu małe barki bez napędu, ale wydaje mi się, że mogły one tam dopłynąć wyłącznie w okresie dużej wody, to jest wczesna wiosną. Tak było w 1987 roku, teraz, w związku z tym, że warunki na szlakach wodnych stale się pogarszają, bo nikt ich nie remontuje i nawet nie utrzymuje stanu istniejącego, taka żegluga jaka planują Holendrzy, moim zdaniem nie będzie możliwa, ale jak to mówią: Dla chcącego nic trudnego....
Adam Madaj
Wyszperałem następującą stronkę http://www.toernplaner.net/index.php?...p?module=6 być może przyda się jeżeli nie do planowania podróży przez Europę, to chociaż do zebrania wiadomości o marinach i śluzach. Nie zawsze chodzi planer, ale na mapce są pokazane wyszczególnione w legendzie obiekty. Planującym rejs życzę stopy wody pod kilem.
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum. możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum. nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji. nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum. nie możesz dodawać załączniki w tym forum. nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies