Wczoraj wysłałem link do tego tematu komandorowi Adamowi Reszce a to co dzisiaj otrzymałem dołączam do tematu.
Cytuję:
"Barkę tę przejąłem na jesieni r. 1954 z Rejonu Dróg Wodnych w Płocku na rzecz Muzeum Kultur Ludowych w Młocinach i przeprowadziłem ją do Warszawy na przebudowę. W RDW-Płock pełniła rolę magazynu cementu, ale z uwagi na przeciekające, trudno zdejmowalne bez bomu masztowego pokrywy lukowe, poddano ją kasacji. Po przebudowie zimą i wiosną 1955 r. pod nazwą "Złota Kaczka" chodziła jako Wystawa Polskiej Sztuki Ludowej. Latem 1955 r. podczas Międzynarodowego Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie, przycumowana była ze swoją ekspozycją przy lewym brzegu powyżej Mostu Śląsko-Dąbrowskiego w km. 513.80. Po tej imprezie zeszła w dół Wisły, wchodząc także do Gdyni. Cumowałem wówczas w miejscu, gdzie cumuje obecnie ORP "Błyskawica" jako okręt-muzeum. Przed przejściem przez Zatokę Gdańską oględzin technicznych statku dokonał przedstawiciel GUM, legendarny wykładowca PSM w Gdyni inż. Garnuszewski, wydając stosowny dokument. W r. 1956 "Złotą Kaczkę" przeholowałem na Wielkie Jeziora Mazurskie. Na rz. Pisie w m. Ptaki km 37,70 most nieistniejącej obecnie kolejki wąskotorowej przy średniej wodzie miał prześwit 2,77, a wysokość dziobowa "Kaczki"3,20 od lustra wody, w związku z czym wzywałem Straż Pożarną z Kolna z motopompą w celu zabalastowania ładowni. W drodze powrotnej pokonaliśmy ten most w podobny sposób.
"Złota Kaczka" to typowy, żaglowy holenderski tjalk, rok budowy 1903 Amsterdam, nośność 100 T. Przywleczony do Płocka prawdopodobnie przez hambursko-gdańską firmę maklersko-armatorską "Johannes Ick", pozostawiony w płockiej stoczni Weichselwerft Schröttersburg, przejęty przez Państwowy Zarząd Wodny, eksploatowany przez Rejon Dróg Wodnych w Płocku, przekazany Muzeum Kultur Ludowych. W trakcej prac adaptacyjnych po ucięciu burtowych zawieszeń do mieczy bocznych t.zw. wegerów, cęgów do masztu oraz talrepów i haków wantowych, położono dębowy pokład drewniany, wstawiono sterówkę i schodnię dla zwiedzających, w zrębnicy luku wycięto otwory na oszklone okna, pokład osłonięto brezentowym tentem, kadłub starannie pomalowano na biało (ze złoconymi falszburtami) i zabudowano kabiny mieszkalne. W póżniejszych latach "Kaczka" poszła na Odrę, skąd już po reorganizacji Muzeum nie wróciła. "
W uzupełnieniu listu Adama Reszki:
Adam ma rację był to holenderski żaglowiec z silnikiem pomocniczym, zbudowany w 1918 roku w Amsterdamie dla Paula Holzera i Johanna Meyera z Bremy. Nazywał się "Hoffnung" portem macierzystym był Bremenhaven. Miał silnik pomocniczy o mocy 12 KM.
26 maja 1942 roku zakupiony przez Ostland Werke G.m.b.H. Apparate - Fahrzeugebau Danzig-Zoppot. Port mac. Bromberg czyli Bydgoszcz. Nazwany "Ostland I". Pływał na trasie Płock-Bydgoszcz-Gdańsk. W 1945 roku pozostał w stoczni w Płocku.
Adam nie będę się sprzeczał co do tego statku bo być może zle odczytałem i skojarzyłem opis czyli w tym samym czasie znajdowały się w Płocku dwie jednostki holenderskiej budowy. Co do moich danych to mam je z archiwum a dokładnie z opisu stoczni płockiej z maja 1945 roku sporządzonego przez ekipę Zjednoczenia Stoczni Polskich, zajęta ona była jeszcze przez sovietów. Między innymi jest tam wymieniony "Hoffnung" jako uszkodzony w 30% silnik zniszczony i niekompletny dalej są info o nim jakie podałem z dopiskiem że po remoncie może być używany jako barka bez napędu. To tyle.
Był też w czasie okupacji "Hoffnung" bocznokołowiec chyba Sapoka przed 1939 roku "Nadzieja" wchodził w skład floty Lloyda Toruńskiego.
Pozdrawiam
Waldemar Danielewicz
Edytowany przez Valdemaras dnia 28.07.2007, 19 lat temu
Jeszcze dane statku "Hoffnung":
długość: 22,75 m, szerokość: 4,88 m. W 1942 roku w stoczni BSA w Bydgoszczy przebudowa. Koszt 24.876 RM. To tyle może to rzeczywiście inny statek.
Waldku,
oto krótka informacja na podstawie rozmów z niezapomnianym inż. Czesławem Śladkowskim. Po zajęciu Holandii, Belgii i Francji w r. 1940, na wodach Generalnego Gubernatorstwa pojawiły się „szpręgowne” statki żaglowe z tamtych wód, piersiaste, o szerokim dziobie i pękatej rufie, m.i. brabandzki tjalk z mieczami bocznymi (wegery), holenderski aak i flamandzka „peniszówka”, określane przez niemiecką administrację wodną jako „Sprengschiffe”; w slangu niem. Sprengschiff – statek o rozsadzonym, pękatym dziobie; por. też niem. sprengen – rozsadzać, wysadzać; stosowano też dosadne, mało eleganckie określenia, jak np. „arschheckige Penische”, czyli „dupiasta peniszówka”. Część tych statków administracja niemiecka (Reichswasserstrassenamt) wyprowadziła w r. 1944 na zachód, a niektóre z sowieckimi załogami, wyładowane trofiejnym dobrem poszły Bugiem do Pińska lub Szkarpawą do Królewca. Niektóre statki polskie częściowo udało się rewindykować, jak np. wspomnianego przez Ciebie "Sienkiewicza", rozpoznanego przez płockich marynarzy, kiedy holował barki z Niemiec do Pińska. Po kilku latach wrócił do macierzystego Portu Czerniakowskiego w Warszawie, wywołując sensację z powodu drewnianych "szufli" czyli łopat na kołach. Poza tym przed remontem poddano go fumigacji, w celu pozbycia się uciążliwych owadów. Był w służbie jeszcze kilka lat aż do kasacji. Teraz cumuje tam, gdzie go sfotografowałeś.
Pozdrawiam - Adam Reszka-"Wiślak".
Adam dziękuję za wyjaśnienia. Co do Sienkiewicza to już wiem od 2 dni że zbudowany został w Dreżnie w 1907 r. "Sienkiewicza" zarekwirowali sovieci w Toruniu w dniu 16 maja 1945 roku. Holownik był po remoncie.Dopiero po interwencjach u gen. Łukianowa z Centralnego Zarządu Wojskowego w Berlinie ten polecił oddać holownik lecz wkrótce został oddwołany a na jego miejce przyszedł gen. Szaposznikow a ten cofnął decyzję. Zabrano holowniki: WINSENT; BROMBERG, HANNOVER, HABSBURG, SIENKIEWICZ, TORUŃ, SEWERYN, NUR, CHEŁMNO, POMORZANIN, FORDON, STOR i MANFRED oraz bez pytania narzędzia ze stoczni w Toruniu, materiały budowlane, 15.000 l ropy cały zapas węgla tj. 12.000 t i koksu 60 t.
W 1945 roku oddano POMORZANINA, FORDON, STOR; w 1946: NUR, CHEŁMNO, SEWERYN.
1947: SIENKIEWICZ
czy te nazwy Ci coś mówią.
Pozdrawiam
Waldek
Waldku, miło mi wymieniać z Tobą informacje. Dodam jeszcze, że w styczniu r. 1945 w Płocku na Radziwiu pionierzy Wehrmachtu po wysadzeniu mostu, zatopili granatami ręcznymi większość cumujących w porcie statków. Ocalały dwa tjalki, które miały grube dna - "Złota Kaczka" i mniejszy tjalk, na którym później miał swój warsztat mechaniczny inż. Gajęcki, znany producent zaburtowych silników przyczepnych "Gad". Ostatnio warsztat ten cumował w Porcie Zimowym na Żeraniu, obok Śluzy Żerań. A co do rewindykowanych statków polskich, to "Sienkiewicza" widziałem po jego powrocie na własne oczy. Czy znasz może losy BM "Adam", której armatorem do 1939 r. był inż. Czesław Śladkowski; zawłaszczona przez firmę "Johannes Ick"; zdobyta przez Armię Sowiecką w Gorzowie i wykorzystywana jako barka artyleryjska; po 1945 r. z numerami taktycznymi Bałt.-Fłota chodziła na trasie Królewiec -Berlin- Królewiec; rewindykowana, po remoncie w Stoczni Płockiej przeszła do Żeglugi Bydgoskiej. Jakie były jej dalsze losy?
Dzięki uprzejmości obecnych właścicieli "Złotej Kaczki" możemy zobaczyć krótką impresję filmową z remontu tego stateczku. Wzbogaciła ona nasze archiwum filmowe. Wystarczy klinąć ten link: http://www.zeglug...kaczka.wmv
Andrzej 'Apis' Podgórski
--- Jeśli wydaje ci się, że wiesz wszystko - masz rację: wydaje ci się...
WItam
i dziękuję bardzo za górę informacji
potwierdzam że Złota Kaczka nigdy nie miała silnika
Dziękuję Panu Adamowi Reszce za informacje - czy zachowały się jakieś dokumenty zdjęćia z czasów wystawy??
Obecnie na statku konczymy remont kapitalny /wymiana dna i pokladów/ i jedno jest pewne Zlota Kaczka nie zatonie przez najbliższe 100 lat
jeszcze raz dziękuję
strona Złotej Kaczki najbardziej aktualna to : www.kaczka.zhr.pl
pozdrawiam
Grzegorz Majcher
Jako 10 letni chłopak,wraz z podobnymi do mnie kolegami ,witaliśmy ,,Złotą Kaczkę''całą pomalowaną na biało,przy Czerwińskim wtedy jeszcze bulwarze.Przypłyneła do nas jako ,,TEATR ZIEMI MAZOWIECKIEJ''.Byłem pierwszy raz w teatrze i do tego na wodzie .Będę pamiętał do końca życia to przedstawienie ,,PAN JOWIALSKI''. Wydaje mi się ,że wtedy poznałem wówczas jeszcze młodego i przystoinego kier. ,,ZłOTEJ KACZKI'', DZISIEJSZEGO eksperta naszego portalu, p.komandora ADAMA RESZKE.O ile sobie przypominam,był to rok 1953 lub 4.
Stanisław Fidelis
Edytowany przez Fidelis dnia 02.05.2009, 17 lat temu
możesz przeglądać wszystkie wątki dyskusji na tym forum. możesz rozpocząć nowy wątek dyskusji na tym forum. nie możesz odpowiadać na posty w tym wątku dyskusji. nie możesz rozpocząć ankietę na tym forum. nie możesz dodawać załączniki w tym forum. nie możesz pobierać załączniki na tym forum.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies