Ad. 1. Załogi pociągów holowniczych składały się:
- z załogi holownika (3-15 osób - w zależności od wielkości, czy motorowy czy parowy - na parowym było co najmniej kilku maszynistów i palaczy)
- z załóg barek (na każdej 2-3 osoby)
Pociąg holowniczy składający się z dużego holownika parowego i pięciu barek jak na ilustracji:

więcej:
http://www.zeglug...cle_id=103
miał w załodze:
- 13 osób na holowniku (kapitan, sternik, mechanik, bosman plus 2 maszyniści, 3 marynarze i 4 palacze) Mógł być kucharz, ale zwykle był to jeden z marynarzy obdarzony talentem kulinarnym.
- ok 14 osób na barkach (ostatnia na holu szła zawsze najmniejsza barka ze wszystkich - zakładam więc na niej 2 osoby, na pozostałych po trzy)
Ad. 2. Barki hamowały rzucaniem kotwicy rufowej - ster służy wyłącznie do utrzymywania i zmiany kierunku ruchu - jakieś "wachlowanie" sterem nie wchodziło w grę jako zwalnianie biegu jakiegokolwiek statku - nie wiem skąd ten pomysł. Nawet na wiosłowej łódce nie hamuje się w ten sposób - wręcz przeciwnie: na żaglówce z opuszczonym żaglem "rumplowanie" (gwałtowne ruchy sterem w lewo i prawo) to sposób na poruszanie się do przodu (aby np dobić do przystani). Owszem - płetwa sterowa był częściowo zrównoważona (tzn oś trzonu płetwy wypadała nie na jej końcu a prawie w połowie) więc wyłożenie jej całkowicie na jedną z burt barki hamowało jej bieg ale powodując jednocześnie ostre skręcanie w kierunku tej burty.
Ad. 3. Długość holu bywała różna w zależności od tego czy płynęło się w dół (dłuższy hol) czy w górę (krótszy) rzeki, czy ciągnęło się puste (bardzo krótki hol) czy załadowane (dłuższy) barki - do kilku do kilkudziesięciu metrów. Zwykle przy płynięciu w górę rzeki (czyli pod prąd) pierwsza barka za holownikiem miała dość długi hol aby (zwłaszcza za holownikiem śrubowym) strumień zaśrubowy (błędnie zwany kilwaterem) nie hamował biegu barki trafiając wprost w jej dziób. Puste barki w górę rzeki były niemal szczepione se sobą jedna za drugą umożliwiając nawet przejście z jednej na drugą.
Tu ad. 4. - barki łączono burtami na rzekach umożliwiających taką żeglugę - w Polsce stosowane tylko na Wiśle i sporadycznie na dolnym odcinku Odry w okolicach Szczecina.
Liczbę barek w pociągu holowniczym (oraz to czy mogą płynąć połączone burtami) limitują parametry drogi wodnej (głównie promień zakoli, szerokość szlaku żeglownego czyli części koryta rzeki o dostatecznych głębokościach) oraz budowli hydrotechnicznych (śluzy). Od Wrocławia w dół na Odrze prowadzono po 5 barek - od Wrocławia w górę rzeki do Koźla - 2 (duże) lub 3 (mniejsze), gdyż więcej nie mieściło się do komory śluz.
Ad. 5. Komunikacja barek z holownikiem polegała na dawaniu sygnałów dźwiękowych. Holownik informował np. o konieczności rzucenia kotwic przy jeździe w dół rzeki trzema krótkimi dźwiękami syreny okrętowej - kotwice (rufowe) rzucano od ostatniej barki do pierwszej i pociąg zatrzymywał się. W górę rzeki wystarczyło aby holownik zatrzymał maszyny i pociąg holowniczy stanął (np. na fajrant - co ogłaszano trzema długimi dźwiękami syreny holownika). To tylko przykłady. Sygnałów było więcej.
Barki miały do dyspozycji rogi sygnałowe (w uproszczeniu: pompka z trąbką). Sygnały wymieniane pomiędzy barkami i holownikiem były także ustalone - nie ma sensu ich tu przytaczać.
Ad. 6. Oczywiście - wpłynięcia na mieliznę się zdarzały. Często wówczas pękały hole i dochodziło do groźnyxh wypadków. Jeżeli barka utknęła na mieliźnie - inne kotwiczyły na bezpiecznej wodzie a holownik usiłował ją ściągnąć z mielizny różnymi technikami: a to "na siłę" ciągnąc w kierunku głębszej wody a to "odkopując" piach śrubą napędową wzdłuż jej burty a następnie ściągając w kierunku wykopanej rynny.
Wszystkie te "techniki" ściągania pociągów holowniczych z mielizny używane były głównie na Wiśle, gdzie w zasadzie nie ma jednolitego, uregulowanego koryta, bowiem na Odrze po dokonanej przez Niemców regulacji nie było nieprzewidzianych mielizn w szlaku żeglownym. Tamy poprzeczne (tzw. ostrogi) budowane na obu brzegach co mniej więcej 100 metrów koncentrowały nurt rzeki mniej więcej w środku zapewniając właściwe głębokości w korycie a rumosz unoszony wodą odkładał się za ostrogami (widać je doskonale na powyższej ilustracji).
To tyle pokrótce.