O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.
Artykuły

Odrzańskie klimaty.

Materiał dedykuję tym, którzy decydują o losach rzeki, tym którzy mając wiedzę o jej problemach na poziomie encyklopedycznym lub wyniesioną zaledwie ze szkół z lekcji geografii.

Materiał dedykuję tym, którzy decydują o losach rzeki, tym którzy mając wiedzę o jej problemach na poziomie encyklopedycznym lub wyniesioną zaledwie ze szkół z lekcji geografii. Chcę im przekazać moje spostrzeżenia oraz wynikający z tego fakt, że nie ma możliwości ingerencji w ekosystem rzeczny na zasadzie - zobaczymy co z tego wyjdzie - lub jak się uda to będzie dobrze.

Przykładów złych przedsiewzięć hydrotechnicznych jest aż nadto - a to prostowanie dopływów Górnego Renu i Mozeli - co skutkuje w czasie zwiększonych opadów nagłymi i niekontrolowanymi wezbraniami wód. Znamy fatalny w skutkach przykład wybudowania w środkowym biegu Wisły stopnia wodnego. Ingerencja w naturę wymaga dwu, trzykrotnego przemyślenia zanim przystąpi się do realizacji projektów. Ostatnio często lansowany projekt specjalistów niemieckich o przystosowaniu Odry granicznej do pływania całorocznego ze stopą załadunkową 140 cm w zamian za odstąpienie strony polskiej od blokady projektu modernizacji szlaku wodnego Szczecin – Schwedt dla statków rzeczno-morskich, to typowe przedsięwzięcie, które zniszczy całkowicie możliwość uprawiania żeglugi w i tak już ograniczonym zakresie na Odrze Środkowej. Propozycja ta jest na tyle przebiegła, gdyż problem Odry środkowej już Niemców nie dotyczy. Nie jest to tylko sprawa żeglugi, to również zachwianie w systemie wód gruntowych – czyli przyszła klęska ekologiczna dla nadodrzańskiego rolnictwa. Przy obecnych małych przepływach naturalnych bez wspomagania sztuczną retencją projekt ten przyniesie nieobliczalne skutki ekologiczne dla Środkowego Nadodrza.

Sprawa odrzańskiego szlaku komunikacyjnego łączącego Śląsk z Bałtykiem to sprawa gospodarowania wodą i "modernizacji" rzeki w taki sposób, aby wody starczyło na całej długości rzeki dla potrzeb transportowych i na potrzeby nadodrzańskich miast, wsi, przemysłu i rolnictwa, a także rekreacji i turystyki wodnej. Na pozór sympatie dla Odry są powszechne, jej imieniem nazywane są fabryki, kina, instytucje, a nawet coraz to bardziej modne nazewnictwo ekskluzywnych budowli typu Odra Tower. W czasach minionej epoki nawet pierwsza w krajach RWPG maszyna cyfrowa rodem z Wrocławia została oznaczona symbolem Odra-1001. Ale jednak w świadomości wielu wpływowych ludzi, których jedno słowo czy ustawa w sejmie decyduje o losach rzeki, nieraz tak bardzo związanych z ziemiami nadodrzańskimi, sama Odra jest niczym innym jak tylko elementem krajobrazu, banalnym faktem geografii fizycznej i zarazem możliwością zrobienia dobrego, jednorazowego interesu bez względu na skutki jakie z tego wynikną.

Dla rozładowania frustracji i narastającym cichym buncie przeciwko degradacji Odry postanowiłem dokumentować to, co moim zdaniem jest złe, to co już jest początkiem powolnego umierania rzeki.Gdzieniegdzie widać próby inwestowania prywatnych pieniędzy i naprawdę trzeba sporej odwagi aby brać na swe barki ryzyko przedsięwzięcia i wykładać spore pieniądze w ożywianie rzeki pod względem rekraeacyjnym (mówię tu o prywatnej inwestycji o nazwie Port Uraz)

Na początek wybrałem odcinek Odry od Malczyc, km. 305 do śluzy Rędzin, km 261. Jest to odcinek szczególny, odcinek który jest sprawdzianem wiedzy i kunsztu "łodziarskiego" oraz sprawdzianem sprawności i niezawodności silników statkowych. Od czasu gdy zakończyłem pływanie zmieniło się i to dużo. Pierwsze wrażenie to, że pomimo sztucznej fali od razu rzuca się w oczy obniżenie lustra wody w stosunku do lądu. Jest to skutek pogłębiającej się erozji dna spowodowanej gwałtownymi i nieregularnymi sztucznymi wezbraniami zrzucanej wody ze stopnia wodnego w Brzegu Dolnym. Wiem, że jest to jedyna możliwość ograniczonego pływania na odcinku Ścinawa – Brzeg Dolny, lecz skutki tego są przerażające. Jak pamiętam w latach 70- tych najbardziej uciążliwym odcinkiem tzn. chwilą prawdy dla zestawów pchanych było pokonanie 200 metrowego odcinka przy przewozie w Brzegu Dolnym i przejście ok. 300 metrów pod mostem kolejowym. Pamiętam, jako młody adept sztuki łodziarskiej podczas nieudanego przejścia ocinka Odry obok przewozu w środku nocy trzeba było rozpinać zestaw i przeprowadzać barki pojedynczo. Pozostawiony byłem na barce zakotwiczonej na Odrze, i nie powiem, ile najadłem się strachu jak barka zaczęła spływać na kotwicy, i zanim wrócił pchacz byłem wraz z barką około 0,5 km poniżej miejsca kotwiczenia. Dziś odcinek ten pokonuje się w miarę sprawnie, natomiat uciążliwość ta przeniosła się na odcinek kilometra 300 - 299. To, co zobaczyłem to przypominało abstrakcję. Już gołym okiem było widać patrząc z perspektywy dziobu zestawu na różnicę w ukształtowaniu linii brzegowej i lustra wody. Odnosi się wrażenie, jakby rzeka płynęła z górki. Bardzo silny prąd skutkuje spadkiem prędkości. Zestaw z jedną barką, o zanurzeniu 1 m. osiąga na tym odcinku prędkość do 3 km /h. Wyraźnie widać po kształcie układania się fal, jakie kamienie i progi znajdują się na dnie tego odcinka rzeki. Rzeka w tym momencie przypomina swym wyrazem surową syberyjską Podkamienną Tunguskę. No i budowle brzegowe – czyli coś, co kiedyś było tamami poprzecznymi, a raczej ich resztki. W związku z planowanym dokończeniem budowy stulecia czyli śluzy Malczyce, w zasadzie nie czyni się żadnych prac naprawczych. Odcinek ten to istny krajobraz księżycowy. Porażającym widokiem są rzędy umierajacych drzew wzdłuż Odry. Nie znam przyczyny ich śmierci, ale na pewno ma na to wpływ obniżenie się wód gruntowych. I co na to panowie ekolodzy ? Tak dzielnie walczyli o Odrę naturalną, dziką, w czasie gdy wygodnie zasiadali w ławach poselskich. Dlaczego dziś, kiedy powoli staje się to o co zabiegali, nikt nie widzi martwych szpalerów drzew. Dlaczego nie protestują przeciwko śmierci, dlaczego nie szukają winnych, dlaczego nikogo nie widać przykutego do martwego drzewa?

Natomiast ta część przyrody co pozostała przy życiu nadal upiększa brzegi Odry. Sama przyroda dyskretnie maskuje zdewastowaną linię brzegową przykrywając kobiercem wybujałej roślinności wyrwy w główkach i skarpach brzegowych.

Sam odcinek Brzeg Dolny – Rędzin to ostoja dzikiego ptactwa i wspaniałej roślinności. Psuje tylko widok namułów w odsłoniętej części brzegowej. Bądź co bądź spełnia on rolę prawdziwego zbiornika retencyjnego zasilającego w wodę odcinek Odry Brzeg Dolny – Ścinawa w momencie gdy przepływy naturalne są tak małe, że uniemożliwiają swobodną żeglugę na tym odcinku. Szkoda tylko, że pozostałe zbiorniki "retencyjne" tak idealnie nie funkcjonują.

Podróż swą odbyłem na zestawie Karibu–O–01 z barką typu ZPO-500 załadowaną zbiornikami aluminiowymi dla przetwórstwa olejów roślinnych na biopaliwa. Ładunek ten był transportowany Odrzańską Drogą Wodną z portu Police do portu Grotowice koło Opola.

Pchacz typu "Karibu" to idealnie nadajacy się statek do pływania po rzekach przy niskich stanach wody. Jego kontrukcja, bardzo przyjazna załodze część socjalna, systemy obsługi urządzeń pokładowych już w czasie budowy znacznie wyprzedziły epokę. Gdyby wstawić nowe silniki, już przetestowane Volwa oraz zmienić system i wysokość podnoszenia sterówki pchacz ten stałby się optymalną jednostką trakcyjną na Odrze.

tekst i zdjęcia: Janusz Fąfara






Udostępnij:

Apis 20.06.2008 8792 wyświetleń 12 komentarzy 1 ocena Drukuj



12 komentarzy


  • Adam Reszka
    Adam Reszka
    Panie Januszu!
    Wyrazy uznania za świetny reporaż. Bardzo żałuję, że nie znamy się bliżej i nie mamy bezporednich kontaktów, bo mógłbym Panu scharakteryzować pokancerowane wiślane budowle hydrotechniczne nie remontowane od r. 1972, a zwłaszcza zrujnowane koryto Wisły poniżej SW-Włocławek. Niektórzy "zieloni" uważają obecnie, że Wisła jest rzeką dziką, podczas gdy w rzeczywistości jest ona rzeką zdziczałą.
    Wiele słuszałem o zaletach "Karibu", ale nigdy nie miałem okazji go spenetrować. Pochwalił Pan warunki socjalne na tym statku i podnoszoną sterówkę. A jakie ma on inne parametry, jak zanurzenie, wymiary, moc i typ silników?
    Pozdrawiam - Adam Reszka.
    - 21.06.2008 23:56
    • Apis
      Apis
      Pchacz"Karibu" jest opisany w "Galerii Floty". Jest tam też więcej fotek, w tym wnętrze.
      http://zegluga.sz...p?album=25
      - 22.06.2008 00:50
      • Adam Reszka
        Adam Reszka
        Dziękuję Andrzeju. Jesteś jak zwykle niezawodny. A ten "Karibu" jakoś mi uciekł. Byłem zaproszony na próby po wodowaniu w Płocku, ale dłuższy pobyt poza granicami kraju uniemożliwił mi to.
        Pozdrawiam - Adam.
        - 22.06.2008 07:32
        • zamek
          zamek
          Panie Januszu! Gratuluję oka. Świetne fotki. W pracy mam urwanie głowy, a po pracy remont mieszkania i jak widzę rzekę parująca nad ranem , a na niej taki zestaw , to aż mnie ściska w serduchu ,że mnie tam nie ma.
          - 22.06.2008 23:24
          • Janusz Fafara
            Janusz Fafara
            Miło mi czytać tak pochlebne recenzje, zwłasza pan Adama. Co do Karibu to przy najbliższej jego obecności we Wrocławiu postaram się spenetrować go dokładnie, zwłaszcza jego ciekawe i nietypowe rozwiązania konstrukcyjne.Jeśli chodzi o Wisłę, a właszcza Włocławek to planuję w lipcu odwiedzić z żoną jej znaną przedwojenna rodzinę wodniacką Małkowskich w Murzynowie, wtedy też na pewno będę mógł dokladnie obejrzeć stopień wlocławski i nie omieszkam zdać z tej podróży relacjii.
            Pozdrawiam
            Janusz fąfara
            - 23.06.2008 19:54
            • jacek bozym
              jacek bozym
              Januszek,fajny reportaz.I jak zwykle świetny komentarz,oddający rzeczywistość ku przestodze nastepnych pokoleń.Ciesze sie ,że nareszcie Ktoś zwrócił uwage na fałszywość intencji strony niemieckiej w regulowanie Odry.Nie oszukujmy sie,napewno nie zrobią nic co nie przynieśie im wymiernych korzysci.A dla nich-niemców,Odra powyżej ujscia Nysy Łuż. to dalej "skansen" potrzebny do uprawiania turystyki,a nie "łodziarki"z prawdziwego zdarzenia...Wszystko co robią ,niby dla dobra Odry,to,na zasadach konkurencji,robią "pod siebie".Cóż,jak narazie mają siłe przebicia-kase....Janusz,serdecznie pozdrawiam.
              Jacek B.
              - 23.06.2008 23:43
              • Adam Reszka
                Adam Reszka
                Panie Januszu! Nie dość, że pięknie Pan fotografuje i publikuje wnikliwe reportaże demonstrując "świetne oko" obserwatora różnych zjawisk nadrzecznych, to jeszcze Pańska Małżonka jest związana z dobrze mi poznaną rodziną Małkowskich z Murzynowa (sic!). Znam wiele rodzin wodniackich "z dziada-pradziada", a Małkowskich było kilka gałęzi. Kapitana Małkowskiego znałem niegdyś osobiście. Pozdrawiam - Adam Reszka Wink
                - 24.06.2008 16:31
                • x5
                  x5
                  Janusz!Twój foto-reportaż zaszokowł mnie.Nie byłem na Odrze już od 21 lat.Ostatni raz przepłynąłem ten odcinek jesienią 1986 r.Wtedy jeszcze głębokość tranzytowa wynosiła jakieś 180 cm...
                  Pamiętam Odrę kiedy pływały po niej zestawy pchane /całodobowe/ tak jak widać na jednym z Twoich zdjęć.
                  Nie zgadzam się z Jackiem co do oceny Niemców.
                  Jeżeli się nie mylę to nie oni tylko polska administracja wodna zaproponowała "naprawę" Odry granicznej finansowanej przez Bundesrepublikę w zamian za zezwolenie na modernizację / również finansowane przez UE / drogi wodnej Schwedt-Szczecin.
                  W dzisiejszych czas Europy bez granic jest śmiesznym opowiadanie takich rzeczy o naszych sąsiadach.
                  Przypomnę jeszcze, że to właśnie Niemcy zrobili z Odry rzekę żeglowną i przewozili po niej przed II wojną ponad 15 mln. ładunków.
                  Kto zrobił z tej rzeki "ciek" nie będę przypominał.
                  Oczywiście, że Niemcy nie mają żadnego ekonomicznego i politycznego uzasadnienia inwestowania w Odrzańską Drogę Wodną powyżej ujścia Nysy Łużyckiej.Tylko czy Polska takie uzasadnienie ma?
                  Minęło 21 lat i widzę zdziczałą rzekę i zrujnowany szlak żeglowny.
                  W Strasbourgu próbowałem tematen naszej wodnej "magistrali" zainteresować nie tylko Niemców, ale również Holendrów.
                  Zbywano mnie odopwiedziami, że ten Kongres poświącony jest innym sprawą.Kiedy byłem natarczywy jeden z wysokiej rangi urządników powiedział mi, że najpierw Polska musi zrobić program naprawy rzeki i mieć 40 % własnego kapitału na jego realizację to wtedy UE rozpatrzy możliwość pomocy finansowej w tym temacie.
                  Czy mamy program i pieniądze ? Coś mi się wydaje, że ani jednego ani drugiego nie ma.
                  Niemcy są konsekwentni w swoich programach i zmiana ich rządów nie ma większego wpływu na politykę żeglugową.Bywa ona tylko bardziej lub mniej przychylna, ale istnieje od czasów powstania obu państw niemieckich albo jeszcze wcześniej, a po zjednoczeniu oznaczono ją jako priorytetowy Program nr.17.
                  Europa bez granic pozwoli nam już za kilka lat prowadzić statki o wym.110 m x 10,4 m i zanurzeniu 280 cm od Bałtyku do Morza Czarnego.
                  Myślę, że kiedyś dopłyną one też na Śląsk a może i dalej przez Czechy do Dunaju.Wizję po prostu trzeba mieć bo bez niej będziemy mieli pomnik śluzy w Malczycach.

                  Pozdrawiam wszystkich wizjonerów, a Januszowi dziękuję za kolejny super materiał..Józek
                  - 24.06.2008 20:13
                  • jacek bozym
                    jacek bozym
                    Józek,programu i pieniędzy nie mamy.Ale powiem Ci ,Kolego ,że takie argumentowanie nie jest szczerym postawieniem sprawy.Co do projektu zmodernizowania Odry,to projek został zaproponowany przez strone niemiecka i przewiduje modernizacje odcinka granicznego do poziomu 160cm głębokosci tranzytowej.Ale modernizacja ta nie polega na budowie stopni wodnych,lecz jedynie na "wyprostowaniu brzegów"-przykładem jest odcinek EHS-Urad.Rozwiazanie to niesie tez pewne zabezpieczenie przed powodziami,ale i realne zagrozenie,ze powyzej ujścia Nysy Łuż.woda jeszcze szybcie bedzie spadać,co zupełnie wyeleminuje żegluge w kierunku Wrocławia.Natomiast,jesli zmodernizujemy odcinek Szczecin- Schwedt tak jak chcą to uczynić nasi sąsiedzi,to za kilka lat w Porcie Szczecin przestaniemy przeładowywać towary na barki ,bo będzie to robił "Neue Hafen Schwedt".O czystych intencjach w dobie "szmalu"możemy tylko pomażyć.Wybacz,ale ja tu jestem blizej tych kwestii i widze co sie dzieje.A przykładów wyeleminowania nas ,polskich armatorów jako konkurencji moge przytoczyc bez liku.Wiadomo,tam ,w Niemczech lobby żeglugowe jest bardzo mocne i po przez związki zawod.,zwiazki armatorów itp.potrafi wywrzec odpowiedni nacisk na rzad...Co do historii...Fakt,to Niemcy uczynili z Odry rzeke żeglowną,ale kiedy?Jak cała była ich...A po wojnie nie kiwneli palcem...Ja nie jestem w żaden sposób związany emocjonalnie z naszymi sąsiadami i posiadam jeszcze trzezwy osąd.Więc postrzeganie ,co jest śmieszne ,pozostawmy narazie na boku.Nie przeszkadza mi jednak mieć wizje wspaniałej polskiej "łodziarki"...A czy ta Europa tak do końca jest bez granic,to jak narazie jakoś nie jestem o tym przekonany....
                    21 lat to kawał czasu....Wiele sie tu ,Józek zmieniło....Pozdrawiam
                    - 25.06.2008 00:03
                    • jacek bozym
                      jacek bozym
                      Przepraszam.W poprzednim komentarzu pomyliłem założenia projektu modernizacji Odry.Głębokość tranzytowa projek przewiduje 140cm,a nie,jak napisałem 160cm.Dodam,że te 140 cm (gwarantowane)przy dzisiejszych cenach paliwa,to mozna sobie "włożyc w buty".To jest wykorzystanie połowy nośności naszych barek,-BM-500, nie wspominając już o flocie zakupionej za granicą.....Takie rozwiazania to zaden dla nas luksus....Ale niemieckie zestawymogły by w końcu zaopatrywać hute w EHS-ie w szwecka ,czy tez rosyjska rude na okrągło. i o to tu chodzi a nie o jakieś dobre intencje do współpracy.....
                      - 25.06.2008 00:12
                      • grundi68
                        grundi68
                        reportaż i charakterystyka odcinka rzeki doskonałe ale niestety przejdą bez echa.Wystarczy przejrzeć program tv żeby przekonać się ,że to propaganda "zielonych " króluje w mediach(np.program 100 tys.bocianów odcinek pt. Niech żyją dzikie rzeki!) W dobie telewizji kształtującej opinie potrzebne są profesjonalne filmy i seriale dokumentalne o żegludze rzecznej ,inaczej głos łodziarzy pozostanie głosem wołającego "na puszczy".
                        - 28.06.2008 13:34
                        • Apis
                          Apis
                          Ale Minister Środowiska dostał kolejnego prztyczka w nos od UE za emisję CO2 w Polsce i wręcz nakaz rozwoju produkcji energii ze źródeł odnawialnych, w tym hydroelektrowni. Zieloni niedługo dostaną prztyczka od własnego ministra. Poczekamy.
                          - 28.06.2008 14:57

                          Dodaj lub popraw komentarz

                          Zaloguj się, aby napisać komentarz.

                          Ocena zawartości jest dostępna tylko dla zarejestrowanych użytkowników.
                          Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
                          Niesamowite! (1)100 %
                          Bardzo dobre (0)0 %
                          Dobre (0)0 %
                          Średnie (0)0 %
                          Słabe (0)0 %
                          Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na nasze ustawienia prywatności i rozumiesz, że używamy plików cookies. Niektóre pliki cookie mogły już zostać ustawione.
                          Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies