Cigacickie "Wianki"
W minioną sobotę, 25.czerwca 2011, na terenie portu (dawniej towarowego, obecnie turystycznego) w Cigacicach odbyła się osobliwa impreza, której organizatorem było Miasto i Gmina Sulechów, głównym wykonawcą Sulechowski Ośrodek Kultury, współpracujący z innymi organizacjami społecznymi z terenu Gminy Sulechów.
W minioną sobotę, 25.czerwca 2011, na terenie portu (dawniej towarowego, obecnie turystycznego) w Cigacicach odbyła się osobliwa impreza, której organizatorem było Miasto i Gmina Sulechów, głównym wykonawcą Sulechowski Ośrodek Kultury, współpracujący z innymi organizacjami społecznymi z terenu Gminy Sulechów.
Czemu osobliwa? Ponieważ była to mieszanka tradycji starosłowiańskiej ( święto Kupały) i wodniackiej (Flis' 2011). Impreza ta od ubiegłego roku odbywa się na trasie z Gozdowic do Szczecina, a więc tylko na dolnej Odrze, będącej w gestii RZGW Szczecin. Widać jednak przywiązanie do tradycji flisów, których inicjatorami i wykonawcami byli Pani Marszałek i Pan Grycner, jest w naszym regionie tak duże, że postanowiono kontynuować tradycję flisu, bez flisu... Przypomina mi to trochę "falę" na stadionowej trybunie. Wstaje Nowa Sól, potem Cigacice, potem Krosno itd.. Nie! Statki nie płyną!
W Cigacicach uformowano przy ujściu Obrzycy do Odry, flotyllę złożoną z łodzi stacjonujących w porcie Cigacice. Kawalkadę otwierała łódź okazjonalnie przybyłego na nasze tereny Inspektora Żeglugi Śródlądowej. Prowadził konwój błyskając lampami, za nim portowa "Jaskółka" w gali banderowej, potem inne łodzie, w tym jedna żaglowa. Kawalkada przedefilowała wzdłuż nabrzeża potu turystycznego. Każda łódź doczekała się komentarza redaktora Radia Zachód, Zbigniewa Roszczyka, potem wszyscy popłynęli na swoje stanowiska przy pomostach, a na kei zagościły zespoły taneczne i muzyczne.
Ludzie, złaknieni "igrzysk" chętnie korzystali z zabawy. Zauważyłem jednak, że mniej licznie nawiedzono port. Może zawiodła reklama (a właściwie jej brak), może niedostateczna koordynacja działań, a może zabrakło w niej ducha ich właściwych organizatorów, choć Pana Kapitana Włodzimierza Grycnera spotkałem pośród tłumu. Spokojnie nagrywał imprezę swoją niewielką kamerą.
Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Były pokazy sprawności służb ratowniczych, grała orkiestra dęta, wystąpiły zespoły dziecięce (np. REGO ze Zbąszynia), zespoły szantowe i grające muzykę pop. Tańce trwały do północy.
W innym miejscu portu, na łęgu odbywały się tradycyjne "wianki",nawiązujące tradycją do starosłowiańskiego święta Kupały. Były ogniska i tańce przy nich, było puszczanie wianków i ... lampionów chińskich, które, choć ładne a nawet rzec by można romantyczne, nijak się miały do staropolskiej tradycji, no cóż, komercja ...
Uroczystości zakończył pokaz sztucznych ogni, który zorganizował Bosman portu Roman Włoch.
Prawdziwą sensację wzbudziły płynące Odrą barki. Ludzie wylegli na wały i patrzyli jak na jakieś zjawisko. Pomyśleć, że do niedawna widok statku śródlądowego w Cigacicach był czymś tak powszechnym, że nie zwracano już na nie uwagi. Znak czasu?
Imprezy organizowane nad brzegami rzek, w swoim zamiarze mają ponowną integrację ludzi z rzekami i kanałami. Miasta, zwracając się PONOWNIE ku wodzie przywracają swoją historyczną tożsamość, może idąc "za ciosem" uda się nam przywrócić te cieki wodne prawowitym właścicielom, gatunkowi homo sapiens, który pracowicie przez wieki porządkował i tworzył te szlaki.
Udostępnij:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.