Czlowiek
...razem z Irkiem przyjechali z Darłowa.
Ludzi w życiu poznałem masę ale ,,człowieka - jednego.
,,Limon", bo o nim tu mowa mieszkał z nami w pokoju internackim trzy lata. To znaczy tyle ile trwała jego nauka w naszej szkole. Razem z Irkiem ,,Stehenem" przyjechali z Darłowa. Ja byłem ze Świnoujścia a czwartym ,,Monti" z Rybnika. My - chłopaki znad morza, mogliśmy czarować resztę opowieściami o plażach, dziewczynach i bogatym, nocnym życiu nadmorskich miejscowości. Było nam więc razem dobrze.
,,Limon" sam o sobie zaczął mówić ,,człowiek", podchwyciliśmy to i tak już zostało. Mówił np. :
- Przyjdzie taki w nocy, zapali światło i budzi CZŁOWIEKA - czyli jego mianowicie.
Irek był bardzo dobrym uczniem, ,,Limon" niezbyt. Ale, że razem mieszkaliśmy, a poza tym byli przecież obaj z Darłowa, Irek czuł się zobowiązany do pomocy ,,Limonowi" pod każdym względem. Na matematyce siedziałem z ,,Montim" w pierwszej łąwce, która dotykała do biurka matematyczki ,,Szprychy", za nami, w drugiej siedział Irek z ,,Limonem".
,,Szprycha" wywoływała ,,Limona" do tablicy, żeby rozwiązał zadanie i zawsze wyglądało to tak samo :
,,Limon" powoli ściągał okulary z nosa - Irek w tym czasie nadawał mu co ma zrobić - ,,Limon" wkładał okulary do etui i odkładał na przód ławki. ,,Szprycha" ponaglała, wyczytując ponownie jego nazwisko - Irek nadawał - ,,Limon" zamykał książkę i zeszyt, i odkładał na bok ławki - Irek zaczynał od nowa mówić mu, co i jak, żeby się ,,Limonowi" w głowie utrwaliło - ,,Limon" łapał z góry, jedną dłonią oparcie krzesła, unosił się, odsuwał krzesło - Irek kończył - ,,Szprycha" po raz trzeci czytała nazwisko ,,Limona". - ,,Limon" się prostował, wychodził z ławki, stawał pod tablicą i zawsze ale to absolutnie zawsze, zwieszał złączone dłonie, osłaniając krocze jak to onegdaj czynił Mussolini. ,,Szprycha" ponawiała pytanie, na które w odpowiedzi,,Limon" wydawał dźwięk ,,Hm -m" i ze stoickim spokojem wpatrywał się w ,,Szprychę".
- No to wiesz czy nie? - Pytała.
- Hm-m - odpowiadał ,,Limon".
,,Szprycha" czekała jeszcze chwilę i mówiła:
- Siadaj, niedostateczny - ,,Limon" siadał do ławki i zawsze od kiedy pamiętałem mówił to samo :
- Uweźmie się taka......i do słów.....CZŁOWIEKOWI...dojść nie da.
Stanisław ,,Szczepan" Szczepański.
Udostępnij:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.