Z dziejów żeglugi śródlądowej w Polsce
Dzieje wykorzystania śródlądowych dróg wodnych w naszym kraju doczekały się szeregu opracowań naukowych. Mają one jednak charakter głównie przyczynkarski. Brak jest kompleksowego opracowania tematu. Niebogata jest również literatura popularna w tym przedmiocie. Może więc niniejsza książeczka choć w części zaspokoi istniejące zapotrzebowanie na literaturę w zakresie polskiej żeglugi śródlądowej.
V. W nowych granicach
Utrata samodzielnego bytu państwowego, a później krótkie, ale jakże burzliwe czasy Księstwa Warszawskiego nie sprzyjały rozwojowi żeglugi. Drogi wodne zaboru austriackiego i rosyjskiego, będące w okresie niepodległości głównymi szlakami masowego transportu płodów rolnych przeznaczonych na eksport, służyły teraz prawie wyłącznie komunikacji wewnętrznej. Mniej na znaczeniu straciły jedynie w zaborze pruskim, w jego bowiem granicach znalazł się cały szlak wodny łączący Kanałem Bydgoskim Wisłę z Odrą, oraz Wisła od Warszawy do Gdańska. Przysparzało to Prusom znacznych korzyści materialnych, wobec których wydatki na utrzymanie spławności rzek oraz budowę i konserwację kanału nie stanowiły większego uszczerbku dla państwowej kasy.
Z tranzytu przez zabór pruski poddani Austrii i Rosji korzystali w niewielkim stopniu, a to ze względu na wysokie cła graniczne ściągane przez Prusaków, ale również i dlatego, że w tych niespokojnych czasach decydując się na spław o wiele łatwiej było stracić fortunę niż zarobić. Księstwo Warszawskie ani przez chwilę nie wypuszczało oręża z rąk. Wojna i wojsko - to wielkie wydatki. Na same tylko fortyfikacje wyasygnowało to niewielkie państewko w ciągu 6 lat prawie 10 mln złp. Skarb zazwyczaj świecił pustką. Nic więc dziwnego, że kwoty przeznaczane na usprawnienie komunikacji cywilnej nie były zbyt wielkie. Choć przykład drogi wodnej łączącej Wisłę z Odrą, której część znalazła się w granicach Księstwa, świadczy, że nie była to całkiem zapomniana dziedzina gospodarki. Na utrzymanie sprawności przewozowej Kanału Bydgoskiego przeznaczono w latach 1809-1810 53500 złotych. Była to znaczna kwota, zważywszy, że w budżecie na rok 1807 przewidywany dochód nie przekraczał 13 mln złp. Nie ograniczono się przy tym do samej konserwacji urządzeń i pogłębiania toru wodnego. W zachodniej części kanału zbudowano dodatkową śluzę, a na Brdzie powyżej śluzy bydgoskiej groblę. Przebudowany został również kanał zasilający.

Po klęsce Napoleona Austria, Prusy i Rosja dokonały 3 V 1815 roku, na zajmującym się "uporządkowaniem" Europy Kongresie Wiedeńskim, podziału Księstwa Warszawskiego. Z części jego ziem utworzono w wyniku uporczywych zabiegów cara Aleksandra I - Królestwo Polskie, zwane też Kongresowym, o powierzchni 128 500 km2 i 3 mln ludności (dane za rok 1815). Królestwo było monarchią konstytucyjną, której królem był car rosyjski, przez co na zawsze miało być związane z Rosją. Związek ten potwierdzała również wspólna dla obu państw polityka zagraniczna. Konstytucja nadana Królestwu gwarantowała Polakom własną reprezentację narodową - dwuizbowy sejm, rząd, niezależne sądownictwo, a także własną armię. Nieobecnego zazwyczaj króla zastępował namiestnik, który przewodniczył Radzie Administracyjnej, tj. rządowi Królestwa. Do Rady Administracyjnej wchodzili ministrowie kierujący pracą pięciu resortów, tj. Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Komisji Sprawiedliwości, Komisji Spraw Wewnętrznych i Policji, Komisji Wojny oraz Komisji Przychodów i Skarbu. Rolnictwo było dominującą gałęzią gospodarki Królestwa. Ludność utrzymująca się z roInictwa stanowiła 80% wszystkich mieszkańców, udział zaś produkcji rolnej w dochodzie narodowym utrzymywał się w granicach 70%. Feudalne stosunki produkcji hamowały rozwój tej podstawowej gałęzi gospodarki. Powszechnie praktykowana praca pańszczyźniana i tradycyjna trójpolówka świadczą o stosowaniu w rolnictwie w dalszym ciągu starych, mało wydajnych metod gospodarowania. Próby unowocześnienia gaspodarki podjęte zostały najpierw w dobrach magnackich. Ugorowanie trzeciej części gruntów zastępowano płodozmianem, a pracę ręczną maszynami sprowadzanymi z Europy zachodniej. Stopniowo upowszechniać się zaczęły nowe uprawy, jak np. ziemniaki, które zrobiły wyjątkowo szybką karierę. Dzięki swej plenności i mało kosztownej uprawie stały się one ratunkiem dla tysięcy głodujących chłopów pańszczyźnianych i biedoty miejskiej.
Obok tej podstawowej gałęzi gospodarki staraniem rządu Królestwa i poszczególnych obywateli rozwijał się intensywnie przemysł, a szczególnie włókienniczy i hutniczo - górniczy. W województwach kaliskim i mazowieckim powstał wielki zespół manufaktur włókienniczych. Łódź, Ozorków, Zgierz, Kalisz, Sieradz znane były powszechnie z produkcji sukna, ale coraz częściej przetwarzano również bawełnę. Założona w 1816 roku manufaktura wyrobów wełnianych braci Rephan w Kaliszu zatrudniała kilkuset robotników. Przemysł włókienniczy produkował przede wszystkim na potrzeby wewnętrzne, w tym znaczne ilości sukna dla wojska, ale także na eksport.
Hutnictwo i górnictwo Królestwa skupiało się w zagłębiach Staropolskim i Dąbrowskim. Utworzona w 1816 roku w Kielcach Główna Dyrekcja Górnictwa początkowo szczególną troską otaczała zakłady eksploatujące złoża metali nieżelaznych. W Białogonie nad Bobrzą zbudowano wówczas dużą hutę miedzi i zaczęto wznosić dwie wielkie huty cynku w Niemcach i Dąbrowie. Do roku 1824 powstało 7 rządowych kopalń rud cynku. W 1816 roku uruchomiono też pierwszą na ziemiach Królestwa walcownię żelaza. Rosnący w kraju popyt na żelazo przyczynił się do szybkiego rozwoju hutnictwa żelaza. W 1823 roku pracowało już 37 kopalń żelaza, 9 pieców, 32 fryszerki i 116 kuźni. Wszystkie te zakłady były własnością rządu. W ogóle jest to w górnictwie i hutnictwie okres intensywnego rozwoju sektora państwowego, choć rząd popierał także prywatnych przedsiębiorców.
Dla zapewnienia górnictwu i hutnictwu wysoko kwalifikowanych fachowców otwarto w 1816 roku w Kielcach Szkołę Górniczą. W trosce o rozwój przemysłu rząd zachęcał specjalistów z zagranicy do osiedlania się w Królestwie, zapewniając im korzystne kredyty, ulgi podatkowe i inne udogodnienia.
W gospodarce narodowej oprócz podstawowej pańszczyźnianej siły roboczej coraz większego znaczenia nabierało zatrudnienie najemne. To ostatnie korzystnie wpływało na rozwój rynku wewnętrznego. Wymianę ułatwiał rozwój sieci komunikacyjnej. Rząd Królestwa zaczął intensywnie rozbudowywać sieć dróg bitych. W 1830 roku było ich już ponad 1000 km. Równolegle z tym prowadzono prace nad uspławnianiem rzek, jako że transport wodny nadal był jedynym środkiem umożliwiającym przewóz ładunków masowych.

W rozwijającej się gospodarce Królestwa coraz większą rolę odgrywał handel zagraniczny. Postanowienia traktatu wiedeńskiego z 1815 roku gwarantowały maksymalne uprzywilejowanie wymiany handlowej na byłym polskim obszarze państwowym sprzed 1772 roku. Jak zwykle jednak gwarancje dane podbitemu narodowi w praktyce nie były przez potężnych zaborców przestrzegane. Już w 1818 roku Rosja podpisała osobne konwencje celne: 17 sierpnia z Austrią i 18 grudnia z Prusami, a 15 października 1819 roku Królestwo włączone zostało do rosyjskiego obszaru celnego. Zniesienie granicy celnej z Rosją sprzyjało dynamicznemu rozwojowi gospodarki Królestwa. Imperium rosyjskie stanowiło dla wytworów polskiego przemysłu prawie nieograniczony rynek.
Na liście towarów eksportowanych na Zachód tradycyjnie już pierwsze miejsce zajmowało zboże i jego przetwory. Przy tym starym szlakiem wiślanym płynęło do Gdańska i z Gdańska około 90% eksportu i importu. Na władze Królestwa nakładało to obowiązek utrzymywania rzek w należytej spławności. I trzeba przyznać, że nie skąpiono na ten cel środków. W 1822 roku wydatkowano na uspławnianie poszczególnych rzek następujące sumy: Wisła - 93021 zł; Warta 18920; Pilica - 18340; Nida - 20000. W latach 1824-1828 rzeki Wisła, Narew, Pilica, Warta, Bug, Nida i Radomka doprowadzone zostały do stanu bezpiecznej żeglowności. Dzięki tym pracom Radomka - lewy dopływ Wisły - została na odcinku 5 km skanalizowana. Prowadzone w latach 1824-1825 prace hydrotechniczne na Wiśle pochłonęły 295 tys. zł, Warcie - 101 tys. zł, Nidzie - 132 tys. zł. Wpłynęło to pozytywnie na ożywienie żeglugi wewnętrznej w Królestwie. Rozwój żeglugi na dolnej Wiśle, Warcie i Odrze zależał w głównej mierze od polityki celnej Prus. Konwencja celna rosyjsko-pruska była niekorzystna dla handlu zagranicznego Królestwa i Rosji. Zbyt późno zorientowawszy się w tym, Rosja proponowała Prusom poddanie rewizji podstawowych zasad traktatu celnego, ale te odmówiły jakichkolwiek negocjacji na ten temat. Przeciwnie, w październiku 1821 roku bez porozumienia z Rosją zwiększyły nieznacznie opłaty celne za tranzyt polskich płodów rolnych do Gdańska i Szczecina. Występująca poprzednio niezbyt zdecydowanie Rosja, dotknięta tym razem bardzo mocno stanowiskiem Prus, zerwała w 1822 roku konwencję, wprowadzając wspólnie z Królestwem Polskim nową protekcyjną taryfę celną, zabezpieczającą przemysł krajowy przed konkurencją sprowadzanych z krajów niemieckich wyrobów przemysłowych.
Moment ten uważany jest za początek "wojny celnej", w której Rosja i Królestwo zmierzyły się z Prusami. Na pruską akcję odwetową przeciwnicy nie czekali długo. Jakież było zdziwienie polskich szyprów płynących wiosną 1823 roku ze zboże do Gdańska, kiedy to pruskie komory celne zażądały opłaty w wysokości 10 talarów od łasztu pszenicy, żyta, jęczmienia, owsa i grochu. Był to rozbój w porównaniu z cłem z roku 1821, które dla pszenicy wynosiło 33/4 talara od łasztu, a od owsa zaledwie 3/4 talara. To właśnie zaczęła działać pruska taryfa represyjna wprowadzona 10 kwietnia 1823 roku. Miała ona im przynieść rocznie 8 mln złp dochodu z opłat od spławianego do Gdańska i Elbląga polskiego zboża. Prusacy liczyli na to, że ich towary, jeśli nie normalną drogą, to kontrabandą, ale dotrą do Królestwa i Rosji, natomiast polskie zboże na statkach w żaden sposób nie przemknie się poza plecami celników da Gdańska i Elbląga.
Przeliczyli się jednak w tych rachubach. Brutalność postawy Prus wobec niedawnego sojusznika, który nieraz je ratował z ciężkich opresji politycznych, wywołała powszechne oburzenie w Petersburgu. Wtórowała temu bardziej jeszcze pokrzywdzona Warszawa.
Minister sekretarz stanu Stefan Grabowski, reprezentujący Radę Administracyjną u boku króla, w liście z 28 maja 1823 roku donosił ministrowi przychodów i skarbu Królestwa, księciu Franciszkowi Ksaweremu Druckiemu-Lubeckiemu, iż Aleksander I stał na stanowisku, że: "...jeżeli Prusacy nie zwolnią w przedmiocie transitu, tedy wszelkimi, jakie tylko dadzą się wynaleźć, sposobami ich nawzajem handel w Rosji i Polszcze będzie nękanym..." W praktyce obok ceł ochronnych Polacy i Rosjanie wprowadzili tylko ściślejszy kordon graniczny, a za przyłapanie na przemycie stosowano ostre sankcje. Ograniczyło to poważnie nie kontrolowany ruch towarów, choć nie zlikwidowało go całkowicie.
Minister Drucki-Lubecki. starał się zachęcić kupców i przewoźników polskich do importu towarów przez Rygę i Libawę, z ominięciem terytorium Prus, obiecując zniżki celne wyrównujące koszty transportu oraz uproszczenie formalności na wprowadzonej ponownie w 1822 roku granicy celnej między Rosją a Królestwem. W zamian za to żądał tylko zobowiązania, że przez trzy lata nie będą importować nic tranzytem przez Prusy.
Jeszcze jedno zdanie z przytoczonego listu Grabowskiego wzbudzić musi naszą ciekawość, a mianowicie: "Prace około połączenia Niemna z Dźwiną być mają też jak najprędzej rozpoczęte..." Zanim jednak zajmiemy się tą sprawą szczegółowiej, wróćmy jeszcze do toczącego się konfliktu gospodarczego.
Książę-minister Drucki-Lubecki, trzeźwo myślący kierownik krajowej gospodarki, zdawał sobie sprawę z tego, czym grozi Królestwu pruska kontrola dolnego biegu i ujścia Wisły. W chwili powstania Królestwa widział w tym źródło przyszłych poważnych komplikacji gospodarczych. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że już pod wrażeniem pierwszej pruskiej podwyżki cła w 1821 roku zrodziła się myśl budowy drogi wodnej łączącej Wisłę z Bałtykiem przez Niemen i Windawę z ominięciem terytorium Prus. Możliwe też, że w czasie pobytu w Petersburgu w 1822 roku podzielił się Lubecki tą myślą z zawsze chętnie słuchającym go carem Aleksandrem I. Pewne jest natomiast, iż książę przekonany był zawsze, że proponowany kanał nigdy nie zastąpi w pełni starego, wypróbowanego szlaku wiślanego wiodącego do Gdańska. N ową drogę uważał za konieczną rezerwę komunikacyjną dla polskiego handlu zagranicznego i atut w rokowaniach o nowy traktat celny z Prusami. Był przekonany, że rozpoczęcie tej inwestycji skłoni Prusaków do ustępstw .
I nie pomylił się Lubecki w swych przewidywaniach. W dniu 22 kwietnia 1824 roku przedstawiciel Rosji i Królestwa baron Paweł Mohrenheim i pruski minister spraw zagranicznych hr. Christian Gunther Bernstorff podpisali w Berlinie projekt nowego układu celnego. Przewidywał on opłatę celną w wysokości 4 talarów od łasztu pszenicy i 2 talarów od żyta, jęczmienia i owsa. W zamian Prusy otrzymać miały prawo sprzedaży wyrobów sukienniczych w Królestwie. Takie rozwiązanie konfliktu groziło nie umocnionemu jeszcze przemysłowi krajowemu poważnymi komplikacjami.
Przedstawiony przez Mohrenheima do zatwierdzenia Radzie Administracyjnej projekt spotkał się z ostrą krytyką ze strony Lubeckiego, którego zdanie podtrzymali także inni członkowie rządu. Rzeczowe argumenty księcia-ministra, poparte przez Radę, znalazły posłuch u cara, który odmówił zatwierdzenia przedstawionych sobie propozycji.
Polakom nie pozostało nic innego jak przyspieszyć rozpoczęcie budowy nowej drogi wodnej. Lubecki mógł liczyć również na poparcie niezbyt przychylnego Polakom ministra finansów Rosji Jegora Kankrina, o czym można było wnioskować z listu Grabowskiego z 12 maja 1824 roku: "...Kankrin również nie zgadza się i nie pójdzie na ustępstwa na rzecz Prus ze strony Rosji, zapewniał mnie o tym jeszcze wczoraj; proszę się przygotować na wielkie wydatki nadzwyczajne, których Pan jest, że tak powiem, głównym autorem, gdyż sprawa komunikacji między Wisłą, Niemnem i Morzem Bałtyckim jest bardzo aktualna".
O decyzji strony polskiej i rosyjskiej i podjętych krokach praktycznych donosił rządowi w Berlinie szczegółowo konsuI pruski w Warszawie. Nie szczędził też swemu królowi informacji o wrogości polskich i rosyjskich sfer kupieckich do Prus i panice, jaką podjęta wspólnie przez Królestwo i Rosję inwestycja komunikacyjna wywołała wśród kupców gdańskich. Prusy upewniwszy się, że droga wodna Wisła - Niemen - Windawa przestała być tylko posunięciem taktycznym w rozgrywkach o układ celny, coraz skłonniejsze były do ustępstw. Rokowania wznawiano i ostatecznie 11 marca 1825 roku zawarty został układ celny. Zgodnie z jego postanowieniami polskich eksporterów zboża obowiązywało na terytorium Prus cło w wysokości 4 talarów od łasztu pszenicy i grochu oraz 1 talar od żyta, jęczmienia i owsa. Zachowane zostało na sukno pruskie wwożone do Królestwa wysokie cła, chroniące rozwijający się przemysł krajowy przed konkurencją obcych wyrobów.
Wojna celna z Prusami zakończyła się wielkim sukcesem Królestwa Polskiego, a jego autorami w głównej mierze byli Drucki-Lubecki i Grabowski.
Dzięki uporowi księcia-ministra przychodów i skarbu Królestwa nie zaniechano podjętej już budowy rezerwowej drogi wodnej, łączącej ziemie polskie z Bałtykiem.
Udostępnij:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies