Cały ten zgiełk...
Transport śródlądowy jest może najmniej mobilny z lądowych systemów transportowych, ale za to gwarantuje tanie przewozy, zwłaszcza ładunków masowych i jest prawie obojętny dla środowiska.
Na Górnej Odrze niczego nie trzeba budować: to wszystko, co do żeglugi potrzebne nadal jest! Wystarczy tego nie niszczyć....
Transport śródlądowy jest może najmniej mobilny z lądowych systemów transportowych, ale za to gwarantuje tanie przewozy, zwłaszcza ładunków masowych i jest prawie obojętny dla środowiska.
Aby skorzystać z walorów tego transportu trzeba niestety inwestować poważne środki w regulację rzek, budowę zbiorników retencyjnych, kanałów i śluz. Nie wszystkie systemy wodne nadają się do takiego zainwestowania. Trudno jest przystosować do żeglugi rzeki o dużym spadku, rzeki charakteryzujące się znacznymi wahaniami wodostanów, rzeki okresowe oraz zamarzające zimą. Dlatego też sprawne systemy żeglugi śródlądowej funkcjonują w niewielu krajach świata, głównie w krajach wysoko rozwiniętych.
Czyżby to oznaczało, że byliśmy kiedyś krajem "wysoko rozwiniętym" a dopiero odzyskana wolność ekonomiczna sprawiła, że przestaliśmy nim być? Nie chciałbym się utożsamiać z takim poglądem. Sądzę, że nie potrafimy wykorzystać tego co mamy i nie podejmujemy trafnych decyzji - nie tylko w żegludze śródlądowej.
Pisząc w innym artykule o wybieraniu "gorszych rozwiązań" nie miałem na myśli niczego innego niż wybieranie "dziwnego" trybu realizacji inwestycji. Firmy wygrywające u nas (często za łapówki) przetarg na budowę np. autostrad mają za cel... nie zbudować ani kawałka, bo to się im najbardziej opłaca! Z samego faktu wygrania przetargu i uzyskania w ten sposób wiarygodności finansowej czerpią profity w postaci dostępu do kredytów bankowych i inwestowania tak uzyskanych środków w zupełnie inne, przynoszące w krótkim czasie duże zyski przedsięwzięcia niż babranie się autostradą w Polsce! Nikt mi nie powie, że to "polska bieda" jest za taki stan rzeczy winna....
"Porwaliśmy się" na organizację "Euro-2012" niemal z góry wiedząc, że nam się nie uda zbudować ani stadionów ani autostrad w terminie. Liczy się zapewne na cud i.... dopływ forsy, którą być może kilku cwaniaków spożytkuje w zupełnie innym celu.... Jesli kradnie pojedynczy człowiek - to jest złodziejstwo... Jeśli kradną całe państwa i ich rządy - to jest polityka finansowa.....

Na Górnej Odrze niczego nie trzeba budować: to wszystko, co do żeglugi potrzebne nadal jest! Wystarczy tego nie niszczyć.... Jeśli ktoś widział jeszcze w latach 70 ubiegłego wieku port w Koźlu - radziłbym w jakąś niedzielę wybrać się do niego teraz.... Torowiska, dźwigi i wywrotnice rozkradane przez złomiarzy, budynki zdewastowane i w ruinie, nabrzeża i urządzenia cumownicze zdemolowane, wszystko porastają chwasty...

A przecież na Górnej Odrze stale mamy dostateczne głębokości i czynne, sprawne śluzy, nowoczesne już jazy, mnóstwo małych nabrzeży i portów.... Żegluga na tym odcinku - jeśli nie występują zjawiska lodowe - jest możliwa przez cały rok! A tymczasem węgiel ze Śląska wożą rozklekotane Jelcze, powyginane na wszystkie strony jak na wpół zatopione wraki... Kopcą i niszczą drogi, bo oczywiście wiozą 12 zamiast 6 ton (podwyższone burty). Ale jest "tanio i wygodnie".... Potrafimy nakładać podatek drogowy na współrodaków, a reszta Europy jeździ po naszych drogach za darmo..... To nie jest bieda - to rozrzutność!

A tymczasem w każdym górnoodrzańskim mieście są nabrzeża gotowe do obsługi lokalnych przewozów. Oprócz większych portów takich jak Gliwice, Kędzierzyn, Koźle, Opole czy Wrocław są mniejsze - czasem to tylko proste nabrzeże ale wystarczające. Kilka przykładów: w Brzegu jest Garbarnia - zbudował ją kiedyś niemiecki przedsiębiorca Moll, a przy niej usytuował mały port. Wożono stąd skóry i wyroby garbarskie do Wrocławia, Opola, Koźla, Berlina itp... W Polsce socjalistycznej basen zasypano śmieciami, a przecież niewielkim nakładem można go było troszkę przedłużyć, aby zmieściła się np. BM-500 - niekoniecznie wożąca wyroby garbarni, chociaż produkujący nadal buty "Otmęt" w Krapkowicach leży tuż nad brzegiem rzeki i przez lata kooperował z tą garbarnią ...
Później nieco - bo już w okresie swobody gospodarczej brzeskie PZZ-ty wybudowały nabrzeże, które stoi niewykorzystane... A przecież można także inaczej je zagospodarować, choć leży - niestety - na terenie Zakładów Zbożowych, które z niego nie korzystają.

W Oławie jest nabrzeże i elewator zbożowy, wygodny dojazd kołowy... Inne miejsca: Chorula, Metalchem w Opolu czy wreszcie sam Wrocław z elewatorami, siatką nabrzeży śródmiejskich takich jak np. przy Browarze Piastowskim.... Piwo, mleko też można wozić wodą.
Nad samą Odrą leży Brzegu Olejarnia - niegdyś słynna z margaryny "Kama - serce jak dzwon" (Pyzdra i Kwiczoł). Budujemy w stoczniach zbiornikowce rzeczne dla armatorów zachodnich. Czy od rzeczy byłoby zbudować małe zbiornikowce rzeczne wożące oleje jadalne? Wrocław, Opole, Oława, Krapkowice, Kędzierzyn nie używają olejów jadalnych? Przecież taki statek dotarłby w jeden dzień do tych miast przywożąc 300-500 ton oleju za pomocą 200-300 KM (a więc tyle mocy co 1 ciężarówka). Albo inaczej: w sezonie "rzepakowym" kolejka samochodów czekających na rozładunek w brzeskich zakładach tłuszczowych jest kolosalna. Czyż nie można rozsiać wzdłuż rzeki punktów przyjmowania tego ziarna i wozić je wodą? A paliwa płynne? W Kędzierzynie jest rafineria. Miasta wzdłuż Odry z Koźla do Wrocławia mogą chyba wbić dwie dalby i postawić jedną pompę... To wydatek przekraczający polskie możliwości?
W całym tym zgiełku, jaki rzekomo czynię, nie chodzi o pieniądze czy ich brak - chodzi o rozsądek i właściwą politykę gospodarczą pozwalającą rozwijać się także firmom żeglugowym na takich wodach jakie mamy... Prawie bezinwestycyjnie.
Udostępnij:

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się by zagłosować.
Kliknij przycisk `Akceptuję`, aby ukryć ten pasek. Jeśli będziesz nadal korzystać z witryny bez podjęcia żadnych działań, założymy, że i tak zgadzasz się z naszą polityką prywatności. Przeczytaj informacje o używanych przez nas Cookies