Hydepark

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

mkrakowiak74
03.10.2019
ZARZĄDZENIE NR 1/2019 DYREKTORA U Ż Ś WE WROCŁAWIU http://edziennik.m
alopolska.uw.gov.p
l/WDU_K/2019/6873/
akt.pdf

mkrakowiak74
01.10.2019
Pracownicy Centrum Operacyjnego w Poznaniu stworzyli graficzną prezentację aktualnych warunków żeglugowych. http://www.poznan.
rzgw.gov.pl/szlaki
-zeglowne/aktualne
-warunki-zeglugowe

Ziomal
27.09.2019

mkrakowiak74
24.09.2019

Ziomal
20.09.2019

Kraków: Kanał Ulgi do kosza?Drukuj

Wszystko wskazuje na to, że po ponad 100 latach planowania Kraków odstąpi od koncepcji budowy kanału ulgi, który miał uchronić miasto przed wielką wodą. W najbliższym czasie mogą zapaść decyzje o wykreśleniu tej inwestycji z projektu rządowego "Programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły".

- Sądzę, że trzeba odstąpić od projektu budowy kanału ulgi i to powinno iść w kierunku podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie. To nie jest tylko moja opinia, ale także części fachowców, którzy uważają, że kanał nie spełni swojej roli w zakresie ochrony przeciwpowodziowej - wyjaśnia prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Pokazując stos dokumentów na stole w jego gabinecie dotyczących Kanału Krakowskiego, podkreśla, że to przedsięwzięcie było planowane ponad 100 lat temu i od tego czasu wiele się zmieniło. - Wtedy, kiedy opracowano koncepcję, kanał kończył się poza Krakowem. Były więc tereny, na których woda mogłaby się rozlać. Teraz nie ma już takiej możliwości.

Projekt rządowego "Programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły" na lata 2011-2030 zakłada, że kanał ulgi w Krakowie za 1,2 mld zł powstawałby po 2013 roku. Miasto może się jednak wycofać z tej inwestycji.

- Samo wykupienie gruntów pod budowę kanału kosztowałoby lekko licząc około 600 milionów złotych. Do tego trzeba wybudować kanał, co będzie oznaczało, że będziemy mieć wiele kilometrów dodatkowych wałów do ochrony. Będą one stwarzały dodatkowe niebezpieczeństwo. Do tego jeszcze trzeba wziąć po uwagę konieczność przebudowy całej sieci kanalizacyjnej i infrastruktury miejskiej w rejonie kanału oraz wybudowanie dziewięciu mostów - mówi prezydent Majchrowski. Dodaje, że wolałby, aby pieniądze rezerwowane na kanał przeznaczyć na inne cele związane z ochroną przeciwpowodziową: - Można za to utworzyć poldery i podwyższyć wały. Tylko na niektórych odcinkach mają one odpowiednią wysokość.

Kanał ulgi w Krakowie jest pomysłem Austriaków z przełomu XIX i XX wieku. Miałby mieć długość ok. 4,1 km i szerokości ok. 100 m. Odchodziłby od Wisły na wysokości Pychowic, a następnie prowadziłby przez Zakrzówek i ujściem Wilgi z powrotem łączyłby się z rzeką. Oznacza to, że Zakrzówek, Dębniki i Ludwinów stałyby się wyspą. Po objęciu stanowiska prezydent Majchrowski postanowił ostatecznie zweryfikować, czy obecnie tak zaplanowana inwestycja ma sens. Najpierw zespół ekspertów pod kierownictwem prof. Elżbiety Nachlik z Politechniki Krakowskiej potwierdził, że powinno się powrócić do koncepcji kanału. Eksperci zaznaczyli również, że inwestycja mogłaby być realizowana przy współfinansowaniu z dotacji unijnych. - Kanał ulgi pełniłby funkcje ochronne jako jeden z elementów systemu przeciwpowodziowego miasta. Jest planowany jako jego część, nie spowodowałby więc, że w razie zagrożenia byłyby zalewane tereny miasta położone poniżej kanału - przekonywała nas niedawno prof. Nachlik. Zaznaczała również, że wytworzenie przy okazji budowy kanału dodatkowego terenu rekreacyjnego mogłoby być korzystne dla miasta i podniosłoby jego walory turystyczne.

Miasto nie opierało się tylko na wnioskach krakowskich specjalistów i zamówiło dodatkową zewnętrzną ekspertyzę, którą sporządziła wiedeńska firma Tina Vienna - Transport Strategies GmbH. Opracowanie kosztowało miasto ok. 2,6 mln zł i dowodzi, że inwestycja byłaby nieekonomiczna. Specjaliści z Politechniki Warszawskiej na zlecenie miasta sporządzili koreferat, w którym uważają takie podsumowanie za niesłuszne i wytykają autorom raportu nieścisłości. Wydano więc pieniądze na ekspertyzy niedające jednoznacznej odpowiedzi.

- Budowa kanału ulgi będzie wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Falę powodziową powinno się zatrzymywać powyżej miasta - uważa prof. Józef Dziopak z Politechniki Rzeszowskiej, który jest przeciwnikiem budowy kanału ulgi w naszym mieście. Swoje poglądy w zeszłym roku prezentował na łamach "Dziennika Polskiego". Jego zdaniem miało to duży wpływ na działania miasta w tej sprawie. - Podczas spotkania z prezydentem doszło do merytorycznej dyskusji na temat kanału ulgi. Myślę, że przedstawiono tak dużo argumentów przemawiających za tym, aby nie realizować tej inwestycji, że ostateczna decyzja w tej sprawie zapadnie w najbliższym czasie - mówi prof. Dziopak. W rozmowie z nami przekonywał, że w przypadku nadejścia fali powodziowej w miejscu złączenia się kanału z Wisłą nastąpi spiętrzenie wody, które spowoduje nagłe zwiększenie prędkości przepływu wody i zalanie części miasta położonej za kanałem. Prof. Dziopak uważa, że trzeba przygotować przed Krakowem poldery, które będzie można zalać wraz z nadejściem fali powodziowej.

Jeżeli miasto zrezygnuje z budowy kanału, to "uwolnione" zostaną atrakcyjne tereny w centrum miasta, rezerwowane na tę inwestycję od ponad 100 lat. Ekolodzy już zapowiadają, że nie pozwolą na ich zabudowę. Od Mariusza Waszkiewicza, prezesa Towarzystwa na Rzecz Ochrony Przyrody, usłyszeliśmy: - Jeżeli specjaliści zadecydują, że kanał jest niezbędny, to ochrona miasta jest wyższą koniecznością. W innym wypadku powinny pozostać jako tereny zielone.

Projekt rządowego "Programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły" przewiduje, że oprócz budowy kanału ulgi zabezpieczenie Krakowa przed powodzią miałoby polegać także m.in. na dokończeniu budowy zbiornika Świnna Poręba na Skawie, dalszej modernizacji wałów przeciwpowodziowych na Wiśle, modernizacji konstrukcji stopni na Wiśle.

źródło: Piotr Tymczak - http://www.dziennik.krakow.pl
fot. Anna Kaczmarz
#1 | kaczor_g dnia 02.03.2011 19:56
no to jak łatwo policzyć zamiast kupić amerykański refuler za mniej niż 2 mln zł, który mógłby obsługiwać na bieżąco klika stopni wodnych zakupiono
dla zobrazowania te 2,5 mln zł to ok 16000 h pracy koparki podsiębiernej z łyżką 1m3 (licząc po 150zł/h) - czyli ok 2000 dniówek...... w tym czasie taka koparka wydobędzie średnio 40m3/h wychodzi 80000 m3, to przybliżona kalkulacja nieuwzględniająca kosztu przemieszczenia gruntu, ale daje obraz skali wydatku i jego bezsensowność.... zamiast tego jest kilka ryz papieru ....

Co ciekawe bez żadnej sensownej podstawy 2 opracowania polskich inżynierów dowodzące sensowności tego przedsięwzięcia (na ktore pewnie wydano również klika ładnych groszy) zostały zdeprecjonowane przez austriackie...
A to wszystko w oparciu o te same prognozy. Widać takie było zlecenie zamawiającego żeby wykazać, że kanał nie jest potrzebny... Każdy kto opracowywał takie dokumenty dobrze wie, że są one pisane pod pewną uzgodnioną tezę.... Widać taki jest bieżący interes magistratu (wąskorozumiany) - dlatego do takich inwestycji powinno być zaangażowane Państwo i w swoich planach powinno to przewidywać blokując miejscowe prawo (miejscowe plany) rezerwując teren na takie działania. Ale kto widział Krajowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego (projekt) ten wie, że żadnego kanału, ani polderu tam nie zaplanowano.
stawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL