"Lodi", najnowszy prom na na Jeziorze BodeńskimDrukuj

Wydarzeniem roku we flocie Jeziora Bodeńskiego był chrzest najnowszego i największego statku na tym akwenie jakim jest prom pasażersko - samochodowy "Lodi". Ten szalenie elegancki statek przeznaczony na połączenie między Meersburgiem i Konstanz w zachodniej części Jeziora (a praktycznie między Niemcami i Szwajcarią), został ochrzczony w sobotę 8 maja. Chrzest odbył się pośrodku akwenu między Meersburgiem i Konstanz. "Lodi" stanąły do asysty pozostałe sześć promów formując atrakcyjną gwiazdę.


Zachodnia część Jeziora Bodeńskiego z przeprawą promową Meersurg - Konstanz


"Lodi" ma 82 m długości, może zabrać 62 samochody osobowe i 700 pasażerów. Jest o 10 m dłuższy od siostrzanego statku jakim jest "Tabor" zbudowany przed sześciu laty. Są bardzo do siebie podobne, jednak różne. Przy budowie "Lodi" wykorzystano doświadczenia nabyte w eksploatacji "Tabora", tworząc prom prawie doskonały. Jest bardziej komfortowy, bardziej ekologiczny, bardziej ekonomiczny. Złagodzono pochylenie wszystkich trapów, wygospodarowano wicej miejsc siedzących na zewnątrz i wykonano je z lepszych materiałów. Dzięki zwążeniu sterówki uzyskano lepszy widok z pokładu pasażerskiego. Przeniesienie dźwigu osobowego dla inwalidów na zewnątrz, pozwoliło w pełni wykorzystać pokład samochodowy. Pasażer przebywający w jednym z dwóch salonów na górnym pokładzie, z każdego miejsca ma przed oczami niczym nie zmnconą 360° panoramę na Alpy i Jezioro. Wielką atrakcją dla podróżujących dzieci jest to, że mogą same prowadzić statek! Naturalnie na niby. Z każdej strony sterówki umieszczono atrapy koła sterowego od których dzieciaków trudno oderwać. Również dla dzieci ułatwiającym im wspinanie się po trapach, jest zamontowanie drugiej poręczy na wysokości ich rąk. Transport maluchów idzie szybciej i bezpieczniej.

Prom "Lodi", tak jak i pozostałe promy z Jeziora Bodeńskiego (a i również te z Jeziora Zurych), zbudowała miejscowa stocznia Bodan Werft z Kressbronn. Przed rozpoczęciem budowy przeprowadzono staranne badania modelowe przyszłego promu. Wykonano je w renomowanym Instytucie Badań Okrętowych w Wiedniu, w listopadzie 2007. Wiernie wykonana z drewna, ponad sześciometrowa miniatura "Lodi" w skali 1 : 13,125 przeszła wszystkie możliwe testy, w wyniku których optymalnie dobrano kształt kadłuba. Okazało się, że stosując gruszkę dziobową obniża się opór wody o 20%, co gwarantuje oszczędność paliwa. Do tej pory żaden z promów czołowych nie miał jeszcze takiego rozwiązania, "Lodi" ma go pierwszy! I jeszcze jedno. Kadłub "Lodi" został na komputerze tak zoptymalizowany, że fale dziobowe, rufowe i burtowe nie nakładają się na siebie, a wzajemnie się neutralizują. Ma to wielkie znaczenie dla tak turystycznie rozwiniątego regionu jakim jest Jezioro Bodeńskie. Załogi jachtów żaglowych mogą spokojnie drzemać w kajutach, a fauna i flora Jeziora nie musi obawiać się zniszczenia.
Położenie stępki pod nowy prom odbyło się 1 października 2008. "Lodi" otrzymał numer stoczniowy 1082. Na jego budowę zużyto 470 ton stali. Elementy górnego pokładu - w odróżnieniu od siostrzanego "Tabora" - wykonano z aluminium, którego spotrzebowano 10 ton. Ale nie stal ani aluminium harakteryzują "Lodi", a ogromne ściany boczne wykonane ze szkła. Całkowita ich powierzchnia wynosi 790 m2! Nadają mu one zwiewności, lekkości...
Projekt rewolucyjnych kształtów "Tabora" i "Lodi" powstał w specjalistycznym biurze projektów Idea - Design w Kressbronn.

Jest również polski rozdział w budowie tego promu. Szczecińska stocznia Finnomar wykonała wszystkie sekcje kadłuba spawając je częściowo w elementy o wadze do 15 ton. Po czym wędrowały ciężarówkami tysiąc kilometrów na południe do Kressbronn nad Jezioro Bodeńskie, gdzie reszty dokonała stocznia Bodan Werft. Tak na marginesie, kadłub "Tabora" powstał w tej samej szczecińskiej stoczni.

Mimo że nowa hala Bodan Werft nie należy do małych, cały prom nie mieścił się pod jej dach. Jedna strona wystawała dość daleko na zewnątrz. Z tego też powodu drugi silnik musiano wmontować dopiero po wodowaniu przy nabrzeżu wyposażeniowym. To samo tyczy się obydwu sterówek - tutaj hala okazała się za niska. Za to pędniki Voitha Schneidera wmontowano planowo, czyli po wodowaniu.

Wodowania dokonano 14 października 2009. Nie obyło się bez małych emocji. Niski stan wody w Jeziorze sprawił, że wózki slipowe ugrzęzły w szlamie i "Lodi" za nic nie chciał zjechać do wody. Dopiero zaangażowanie promu "Fritz Arnold", który został celowo przydzielony do asysty przy wodowaniu, rozwiązało sprawę i po godzinie niepewności "Lodi" poczuł wreszcie pod stępką wodę Jeziora Bodeńskiego.

Napęd promu stanowią dwa ośmiocylindrowe, długoskokowe silniki MTU typu 8V4000M53R po 746 KW zupełnie nowego typu, tzw. Ironmen. Ironmen zostały zaprojektowane z myślą o jednostkach roboczych pracujących w skrajnie ciężkich warunkach pod maksymalnym obciążeniem. Charakteryzują się niezawodnością, niskim zużyciem paliwa (195g/KWh) i są bardzo przyjazne dla środowiska. Wydech cząsteczek sadzy został tu o 99% zredukowany i to bez skomplikowanego wtórnego oczyszczania spalin. Pierwszy generalny remont silnika zaplanowany jest dopiero po 34 000 godzin pracy. Nowością jest wykorzystanie ciepła wody chłodzącej silników. Zimą służy do odmrażania przejść dla pieszych, jak również do ogrzewania pomieszczeń pasażerskich.
W odróżnieniu od "Tabora", który ma napęd diesel - elektryczny, "Lodi" posiada napęd diesel - mechaniczny. Za to obydwa (niby) bliźniaki mają pięciołopatkowe pędniki Voitha Schneidera, chociaż nieco innego typu. Pędnik "Lodi" waży 16 ton i ma 2,1 m średnicy. Pędniki te zapewniają promom doskonałą manewrowość, zważywszy że na podejściu do rampy w Meersburgu muszą wykonać w miejscu zwrot o prawie 90°. Przesterowanie z "całej naprzód" na "całą wstecz" trwa na "Lodi" tylko siedem sekund. Dzięki temu droga hamowania promu wynosi jedynie półtorej długości statku. Możliwości pędnika Voitha Schneidera pokazały wszystkie siedem promów krótko po ceremonii chrztu. Na komendę, z pełną mocą maszyn zaczęły obracać się wokół własnych osi jak na talerzu, ku nieopisanemu zachwytowi pasażerów i przybyłych na uroczystość gości!

A teraz wypadałoby wspomnieć co oznacza ta niecodzienna nazwa - "Lodi"? No więc Lodi jest partnerskim miastem Konstancji. Leży w Lombardii, 30 kilometrów na południowy - wschód od Mediolanu i liczy sobie 45 000 mieszkańców. Mimo że umowa o partnerstwie podpisana została stosunkowo niedawno bo w 1986 roku, to związki Lodi z Konstanz sięgają wczesnego średniowiecza. W 1152 roku, kiedy cesarz Barbarossa obradował w Konstancji przybyło dwóch kupców z Lodi przebranych za pielgrzymów, z prośbą o pomoc przeciwko zagrażającego ich miastu Mediolanowi. Cesarz pomoc przyrzekł... Nie będę tu opowiadał historii obopólnych stosunków, które ciągnęły się przez setki lat. W każdym bądź razie przyjaźń ta zasłużyła sobie na ukoronowanie w postaci nazwy tego pięknego statku. Oczywiście, na chrzest "Lodi" przybyła cała delegacja z Lombardii z burmistrzem Lodi Lorenzo Guerini i matką chrzestną, którą została radna miejska odpowiedzialna za partnerstwo, panią Giulianą Comineti. Mnie osobiście wzruszyła inicjatywa władz Meersburga i Konstanz dodania pani Comineti jako asysty dwojga dzieci ze szkół podstawowych. Ale jak demokratycznie wybrać brzdąców? Ogłoszono więc konkurs, kto najpiękniej namaluje wizerunek przyszłego promu. Zainteresowanie przeszło wszelkie oczekiwania. Wpłynęło 158 kolorowych, pełnych fantazji konterfektów, zabijając jury niezłego ćwieka. W końcu zdecydowano się wybrać prace Bleony Cakigi z Meersburga i Tobiasa Neidharta z Konstancji. Szczęśliwa parka, stosownie przystrojona, mogła teraz dumnie asystować pani Comineti przy chrzcie "Lodi".

Wracając jeszcze krótko do chrztu. Uroczystość, obok burmistrzów Meersburga i Konstancji, przedstawicieli armatora i stoczni, zaszczycił swoją obecnością minister gospodarki Badenii - Wirttembergii Ernst Pfister, a list z gratulacjami nadesłał premier rządu landowego Stefan Mapus.

Chciałbym teraz coś nadmienić o samym połączeniu promowym Meersburg - Konstanz. Jeżeli ktoś spojrzy na załączoną mapkę zrozumie jego znaczenie. Promem jest to 4,8 km i 15 minut. Natomiast wokół Überlingersee trzeba zrobić 55 km po zatłoczonych z reguły drogach, a czas jazdy może wydłużyć się nawet do dwóch godzin. Sześć promów, które dzień i noc są non - stop w ruchu, przewożą rocznie 1,8 mln pojazdów i mają przeciętnie 186 odjazdów dziennie. Jeżeli cofnąć się do początków tej przeprawy promowej, czyli do 1928 roku to przetransportowano od tego czasu (do końca 2008), 72 mln samochodów osobowych, prawie 8 mln ciężarówek i autobusów oraz 264 mln pasażerów. Jakież odciążenie dla środowiska! Z chwilą wejścia do służby nowego promu, czyli "Lodi", zwiększy się moc przewozowa flotylli o 10%. Tylko, ponieważ najstarszy i najmniejszy prom "Fritz Arnold" (r.bud. 1963, 54 m), zostanie wycofany z eksploatacji.
Trochę historii. Niezrażonym prekursorem tego połączenia był burmistrz Konstancji Fritz Arnold. Musiał walczyć przeciwko wszystkim. Wtedy wogóle nie było jeszcze pewne czy samochód stanie się środkiem masowej komunikacji. Jego upór dał jednak efekty. W tej chwili zyski z eksploatacji promów zasilają brzęczącą monetą kasę i tak nie biednej Konstancji. Pierwszym promem który połączył brzegi Jeziora Bodeńskiego był "Meersburg ex Konstanz" (rzeczywiście tak brzmiała jego oficjalna nazwa). Było to jak już wspomniałem w 1928 roku. Był to niewielki motorowiec o długości 32 m, zabierający jedynie 15 samochodów. Pozostał w służbie do 1963 roku. Jakiś czas potem używano go w roli szalandy, potem odstawiono w krzaki. W 1993 roku zawiązało się stowarzyszenie Na Ratunek Promowi "Meersburg ex Konstanz". Od tego czasu jest starannie restaurowany i ma być w tym roku nareszcie gotowy! Bądzie służył częściowo jako obiekt muzealny, ale będzie również przewoził pieszych i rowerzystów między obydwoma brzegam Überlingersee. Naturalnie, nie omieszkam o tym coś napisać na naszych łamach.



Dane techniczne promu pasażersko samochodowego "Lodi":

Długość całkowita............................................................82,37 m
Szerokość całkowita........................................................13,40 m
Szerokość poprzez nadbudówki.........................................13,00 m
Szerokość pokładu samochodowego..................................10,60 m
Maksymalna wysokość pokładu samochodowego...................4,50 m
Wysokość boczna do pokładu samochodowego....................3,50 m
Wysokość całkowita ponad linię wody.................................15,40 m
Zanurzenie pusto / załadowany.......................................1,60 / 2,09 m
Wyporność pusto............................................................ 720 t
Obciążenie......................................................................400 t
Ilość pasażerów................................................................700
Ilość samochodów osobowych.............................................62
Prędkość z 80% ładunku................................................22,5 km/h
Napęd...........................................................................2 x MTU 8VM53R
Moc..............................................................................2 x 746 KW
Pędniki Voitha Schneidera..............................................2 x VSP 21 R5/110-2
Agregaty prędotwórcze...................................................2 x 100 kVA
Koszt budowy................................................................11 mln euro

Mirek Rajski
#1 | 5 dnia 06.08.2010 21:46
Sugerowałem już Mirkowi w rozmowie telefonicznej,że powinien zamieścić ten starannie ( jak zawsze u Mirka ) przygotowany matateriał jako artykuł.
Przygotowanie takiego artykułu wymaga mozolnej i czasochłonnej pracy.W końcowym efekcie powstał doskonały poglądowy artykuł o prawdziwej, ale egzotycznej dla wielu z nas żeglugi na Jeziorze Bodeńskim.
Należą się za to Mirkowi Rajskiemu wyrazy uznania.
Jednak nie doceniamy tego co ON robi...., przecież nikt do tej pory nie podziękował nawet za to krótkim komentarzem.
Sam popełniłem kilka artykułów i wiem,że dla autora jedyną "zapłatą" za tą społeczną pracę są nasze komentarze.
Coś zaczynam przypuszczać, że @ekolog jednak nie myli się pisząc w komentarzu do innego newsa:

"....Chciałbym się mylić, że marynarze to tylko egzotyka i że nie potrafią działać...."


My barkarze i sympatycy tego portalu jesteśmy społecznością, które tylko "konsumuje" nie dając nic od siebie i nie potrafiąc nawet skomentować czegoś dobrego i wartościowego.

A mnie jest szkoda lata....

Mirek pozdrawiam Cię i czekam na kolejne wieści z "egzotycznego kraju w zaklętym Trójkącie" w którym żyjesz.

Józek W.
#2 | Apis dnia 07.08.2010 08:49
Skipper - tekst znalazł się w newsach nieprzypadkowo: większość naszych "gości" (ludzi spoza naszego środowiska zawodowego) rzadko czytuje artykuły poprzestając na newsach właśnie. A to ci właśnie goście (chyba wiesz kogo mam na myśli) często twierdzą, że "żegluga... aaaa - to spławianie tratw rzeką". Albo: "Ren jest już zrenaturyzowany - żegluga zlikwidowana". Powinno się im pokazywać stan faktyczny aby nie robili ludziom - nomen omen - wody z mózgu.

Reportaże Mirka (ten i inne) świadczą niezbicie, że w cywilizowanej Europie żegluga jest ważną gałęzią transportu i jest stale rozwijana. Buduje się nowe, piękne statki i dba się o drogi wodne. Jest to całkowite przeciwieństwo "Euroskansenu Polska" gdzie grupka fanatyków może storpedować konstytucyjne działania państwa nie tylko w sprawie żeglugi śródlądowej.
#3 | Teos dnia 07.08.2010 21:46
Przepiękny statek i jak zwykle profesjonalnie napisany przez Mirka artykuł. Zgadzam się ze Skipperem
że dla autora jedyną "zapłatą" za tą społeczną pracę są nasze komentarze.

Każdy z piszących artykuły, newsy itp. ma nadzieję na odzew, na to że nie pisze tylko dla siebie, lecz przede wszystkim dla innych. A więc Panie i Panowie, komentujmy, komentujmy...
Wracając do artykułu to jestem pod niesamowitym wrażeniem urody tego promu, wielki szacunek dla jego twórców a Tobie Mirek dzięki za przybliżenie nam historii powstania tego statku.
#4 | Robo dnia 21.06.2019 08:02
Dzień dobry,
Poszukując informacji na temat „Lodi” trafiłem na Waszą stronę i muszę przyznać, że artykuł przyniósł mi wiele cennych wiadomości.
„Lodi” w niedługim czasie doczeka się bliźniaka zasilanego LNG.
#5 | miroslaw rajski dnia 21.06.2019 20:11
"Lodi " to piękny statek, który już od dziewięciu lat dzień i noc przez 365 dni w roku, wraz ze swoimi pięcioma "kolegami" przemierza najwęższe miejsce Jeziora Bodeńskiego. W zasadzie o tym artykule już dawno zapomniałem i dopiero kolega @Robo mi go przypomniał. Naturalnie, pilnie obserwuję budowę następnego promu, tym razem z rewolucyjnym napędem. Statek powstaje w stoczni Pella Sietas w Hamburgu i ma być gotowy wczesną wiosną przyszłego roku. Jeżeli zdrowie pozwoli to nie omieszkam być na jego chrzcie i uroczystości wcielenia do służby. No i napewno urodzi się o tym jakiś tekst na Stronę Smile
Jeszcze tylko wspomnę, że połączenie promowe Meersburg - Konstanz jest pod względem ilości przewożonych pasażerów i odbytych rejsów, najważniejszym połączeniem promowym na śródlądowych drogach wodnych Europy.

"Lodi" podchodzi do przystani promowej Konstanz - Staad. Foto Knottel:

abload.de/img/nr102grj8v.jpg

Wizja nowego promu z charakterystycznym wysokim kominem. Jest bardzo podobny do "Lodi", ale nie jest jego bliźniakiem:

abload.de/img/nr101xgk6l.jpg
#6 | Robo dnia 23.06.2019 20:05
Drogi Mirosławie, nie chce zapeszać wiec posiadane informacje zachowam jeszcze dla siebie. Mam nadzieje, ze wszystko pojdzie po dobrej mysli i za okolo tydzien bede mogl podac wiecej szczegółów.
Pozdrawiam z północnych Niemiec
#7 | Robo dnia 10.07.2019 19:19
Dzień dobry,
Dzisiaj mogę napisać oficjalnie, że nowy prom będzie budowany pod moim nadzorem.
Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL