Nieszawa osunie się do Wisły?Drukuj

Szokujące wieści. Nieszawa może osunąć się do Wisły - alarmują naukowcy. Jeżeli nie powstanie druga tama na rzece, dach nad głową mogą stracić setki mieszkańców tego miasteczka.

- Daleko mi do zadymiarza, ale w obronie mojego miasta pójdę nawet na blokady dróg - nie kryje prezes nieszawskich wędkarzy Janusz Kułakowski. Gdy posłowie debatowali nad budową nieszawskiej tamy, nie raz jeździł z mieszkańcami Nieszawy i sąsiednich Bobrownik, Wagańca, czy Raciążka, by demonstrować pod gmachem Sejmu.

Nieszawa leży na pochyłej, piaszczystej półce, pod którą zalegają pokłady śliskich iłów. Są one jak zjeżdżalnia, która z każdym rokiem staje się coraz bardziej stroma. Według naukowców z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, za jakieś 10-20 lat miasto może osunąć się do Wisły.

Jeszcze przedwczoraj o najnowszej ekspertyzie naukowców wiedział tylko burmistrz Nieszawy i przewodniczący rady miasta. Ale niepokojące wieści zaczęły się już rozchodzić wśród nieszawian. Wywołują niepokój, szok i... emocje.

O tym, że groźba spłynięcia do rzeki jest realna przekonał się Jerzy Pyszyński, którego dom leży na wiślanej skarpie, tuż przy centrum miasta. Parę lat temu, wyszedł rano przed dom i... przetarł oczy ze zdumienia. Zniknął gdzieś jego jabłoniowy sad, prawie 50 drzew, a na skarpie ciągnęło się wielkie zapadlisko.

Przez całą noc padało. Najpierw spłynęła do Wisły ogrodowa ziemia z drzewami. Potem zsunęła się cała warstwa leżącego pod spodem piasku. Zostały tylko śliskie, wilgotne iły, po których aż strach było chodzić. - Stało się dokładnie tak, jak opisują naukowcy. To nie bajki, taki los może spotkać całe miasto - mówi radny.

W następnym roku sąsiad Pyszyńskiego załatwił kilkaset wywrotek ziemi, by zniwelować leżącą na ich gruntach wyrwę. Kiedy spychacz wyrównywał teren, grunt raptem zaczął się znów osuwać. W ostatniej chwili zdołał cofnąć maszynę i uratować życie. Większość ziemi spłynęła do rzeki.

- Na mojej działce nie mam jeszcze takich kłopotów. Ale człowiek niespokojnie śpi. A zwłaszcza gdy widzi w telewizji relacje o różnych osuwiskach - mówi Ireneusz Lelwic, sąsiad Pyszyńskiego.

Zaniepokojenia nie kryje też nieszawski proboszcz Grzegorz Molewski. Ukończył Technikum Górnicze w Koninie i doskonale wie, jak groźne są osuwiska. Zabytkowy kościół farny, z elementami gotyku, pochodzi jeszcze z XV wieku. Proboszcz podkreśla, że pod świątynią prawdopodobnie biegnie spory ciek wodny, który od dawna powoduje problemy z zawilgoceniem ścian. Gdy będą opadać wody gruntowe, grozi to osiadaniem gruntu. A fundamenty kościoła są z kamieni i cegieł, jeśli zabraknie odpowiedniej wilgotności, zaczną pękać. Gdy tworzono wstępną koncepcję nieszawskiej tamy, projektanci przewidzieli założenie specjalnej opaski zabezpieczającej miejscową świątynię.

- Całe miasto jest dosłownie naszpikowane podziemnymi ciekami i źródełkami - mówi burmistrz Nawrocki. - Nieprzypadkowo domy leżące w zagrożonej strefie nie przekraczają dwóch pieter. Zagrożeniem jest też zabudowa miasta. Strome ulice biegną na przestrzał aż do rzeki. Ul. Sienkiewicza, Rynek i Piekarska leżą prawie w jednej linii. Podobnie Mickiewicza, Browarna, czy Rybaki. To jakby naturalne trasy przyszłych osuwisk. Najpierw zjadą do rzeki jezdnie i chodniki, potem przyjdzie kolej na stojące po bokach domy.

W ostatnich dniach do burmistrza dzwonili zaniepokojeni mieszkańcy. Alarmowali, że w miejscu, w którym umocniono nadbrzeże przy pomniku Piłsudskiego, powstają szczeliny, a część głazów już wystaje z obudowy. Nadbrzeże zbudowali jeszcze Rosjanie, stanowiło część komory celnej. Burmistrz nie ma wątpliwości, że przyczyną jest opadanie dna Wisły i poziomu wód gruntowych. Na razie chce zabezpieczyć szczeliny cementem, ale zastanawia się nad zleceniem ekspertyzy.

- Dość już tego! Ile już było petycji do kolejnych ministrów, pokojowych demonstracji. Teraz nie mamy innego wyjścia. Jak już wiele razy ostrzegaliśmy, pójdziemy blokować drogi - oburza się Stanisław Murawski, lider nieszawskiego komitetu walczącego o budowę drugiej tamy na Wiśle. Według ekspertów jest ona optymalnym ratunkiem dla zagrożeń, jaką niesie Wisła. Murawski jeszcze w tych dniach chce zwołać cały komitet, by ustalić scenariusz akcji protestacyjnej.

Burmistrz Andrzej Nawrocki zapowiada, że dotrze do ministra środowiska, marszałka Sejmu, a jak to nie pomoże, złoży skargę do Strasburga. Podkreśla, że w swej historii mieszkańcy Nieszawy już dwa razy musieli zmieniać siedzibę miasteczka. Nigdy nie dopuści, by stało się tak po raz trzeci.

Szef rady miasta Roman Chmielewski nie kryje jednak zniechęcenia. - Od 18 lat walczymy o budowę drugiej tamy. Mam wrażenie, że tam w Warszawie nikogo nie obchodzi groźba katastrofy zapory we Włocławku. Równie dobrze postawią krzyżyk na Nieszawie - twierdzi przewodniczący.

Towarzystwo Elektrowni Wodnych zorganizowało 29.05.2009 w Toruniu sympozjum naukowe pn. "Kolejny stopień na Wiśle". Zjawiło się wielu znanych naukowców, m. in. szef Europejskiego Regionalnego Centrum Ekohydrologii PAN, prof. Maciej Zalewski, czy prof. Wojciech Majewski z PAN, także hydrotechnicy, szefowie krajowych elektrowni wodnych, kujawscy samorządowcy.

Podkreślali oni jednoznacznie, że druga tama na Wiśle staje sie obecnie palącą koniecznością. Pisaliśmy już o wieloletnich badaniach prof. Zygmunta Babińskiego z Bydgoszczy, które ujawniają dramatyczny stan dolnej Wisły. Potwierdzają to prace dr Arkadiusza Maciasia z Politechniki Łódzkiej. Obaj referowali je w piątek w Toruniu. - Jest źle, a będzie jeszcze gorzej - stwierdził m.in. dr Maciaś.

Symptomatyczne, że budowę kolejnej tamy stanowczo poparł w Toruniu prof. Andrzej Sadurski. Niektórzy uczestnicy nie kryli zdumienia, w ub. roku, gdy profesor kierował Krajowym Zarządem Gospodarki Wodnej, nie bardzo się bowiem palił do budowy drugiej tamy.

Andrzej Tersa, szef Towarzystwa Elektrowni Wodnych i zarazem prezes Elektrowni Szczytowo-Pompowych Straszyn k. Gdańska nie kryje, że najważniejsze jest przekonanie jak największej liczby osób o konieczności tej inwestycji, a także lobbing, by jak najszybciej doszła ona do skutku.
Dariusz Knapik - Gazeta Pomorska
#1 | Valdemaras dnia 21.06.2009 15:47
Niestety nic do tych co nami rządzą nie dociera od lat. Oni to mają gdzieś od lat począwszy od PRL-u do rządów obecnych PO przez SLD, PiS. Najważniejsze własne sprawy. Miałem możliwość oglądania symulacji co się stanie gdy runie zapora we Włocławku. Robi to wrazenie. Życie moze stracić około 300 tys. ludzi. Aż strach pomyśleć.
#2 | Wojciech Rytter dnia 28.11.2009 06:43
Niestety,Panie Waldku ma Pan tu calkowita racje.Moze byc tak ,ze nasze spiace wladze obudza sie z reka w nocniku....

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL