Tragiczny wypadek na jazie w LipkachDrukuj

W dniu dzisiejszym (6.07.2008) grupka znajomych z okolic Oławy wybrała się prawdopodobnie na ryby łodzią motorową w górę rzeki. Dopłynęli ok godz. 15.00 w okolice jazu klapowego w Lipkach.

Ze wstępnych ustaleń można wnioskować, że nierozważnie podpłynęli do strefy turbulencji wody na płycie wypadowej jazu a brak podstawowej wiedzy nawigacyjnej sprawił, że ustawili łódź w poprzek koryta rzeki. Łódź się przewróciła i czterech mężczyzn wpadło do wody. Nie mieli kamizelek ratunkowych. Dwóch z nich zostało wyłowionych z wody, ale mimo reanimacji nie udało się ich uratować. Trwają poszukiwania dwóch kolejnych osób.

Starszy aspirant Piotr Labuzga z Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa w Opolu powiedział, że do wypadku doszło po południu w Lipkach poniżej śluzy na Odrze. Z nieustalonych dotychczas przyczyn łódź, którą najprawdopodobniej płynęło czterech mężczyzn, wywróciła się. Na powierzchnię udało się wydobyć dwóch mężczyzn. Prowadzona przez pogotowie ratunkowe akcja reanimacyjna nie przyniosła rezultatu.

Jak powiedział rzecznik opolskiej policji komisarz Maciej Milewski, dotychczas udało się wstępnie ustalić tożsamość jednej z wyłowionych ofiar. Mężczyzna miał 45 lat. - Nie wiemy, kim są pozostałe ofiary, nie mamy też stuprocentowej pewności, że na łódce były cztery osoby - zaznaczył Milewski. Wstępne informacje policji wskazują, że łódka rybacka z silnikiem zaburtowym, którą płynęły późniejsze ofiary, mogła uderzyć w element jazu i to spowodowało jej wywrócenie. Przy pomocy specjalnego dźwigu strażacy wydobyli łódź na brzeg.

Po godz. 19.00 strażaccy płetwonurkowie zakończyli prowadzone poszukiwania. Będą one prawdopodobnie kontynuowane w poniedziałek.



Aktualizacja:
Wczoraj z Odry wyłowiono dwóch mężczyzn w wieku 52 i 47 lat. Dzisiaj około godz. 10 wyłowiono zwłoki właściciela łódki.

- Ofiar może być więcej, nie jak wstępnie mówiono o 4 osobach - informuje Mirosław Dziadek, rzecznik brzeskiej policji

Brzeska policja oraz strażacy szukają jeszcze 14 i 17-letnich chłopców, którzy byli na łodzi! Ofiary pochodzą z Oławy oraz Ścinawy Polskiej.

Aktualizacja:
Znaleziono 14-letniego topielca
Ciało chłopca odnaleźli płynący Odrą kajakarze. Leżało na brzegu, niecały kilometr od śluzy rzecznej. Policja potwierdza: - Teraz jesteśmy niemal pewni, że na łodzi było 5 osób a nie jak zakładaliśmy 4. Poszukiwania ostatniej ofiary ciągle trwają.

Ciało chłopca zauważyła grupa kajakarzy. Leżało przy brzegu. Do jazu piętrzącego wodę, gdzie rozegrała się niedzielna tragedia, są niecałe dwa kilometry.

- Płynęliśmy kajakiem kiedy kolega zobaczył wystającą w wody ludzką głowę - mówi Johann, niemiecki turysta, który znalazł zwłoki. Rozmawialiśmy z nim tuż przed godziną 10.00 w miejscu, gdzie leżało ciało. - Podpłynęliśmy bliżej i okazało się, że to chłopiec. Słyszeliśmy o tej tragedii, dlatego od razu skojarzyliśmy, iż może to być kolejna ofiara tej feralnej wycieczki motorówką po Odrze. Jak widać ten dzieciak nie ma na sobie kamizelki ratunkowej. To błąd. Może dlatego zginął...

Policja nie ma już żadnych wątpliwości. Feralnej niedzieli, kiedy wskutek uderzenia fali wywróciła się łódka, było w niej 5 a nie 4 osoby. Dotychczas liczba płynących motorówką była ustalana głównie na podstawie relacji świadków.

- Wciąż mieliśmy nadzieję, że 14-latek, którego szukaliśmy od niedzieli może być u swoich dalszych znajomych. Niestety to właśnie jego ciało znaleziono w Odrze - wyjaśnia komisarz Jan Minosora, zastępca komendanta powiatowego policji w Brzegu.

Ratownicy szukają jeszcze w Odrze ciała ostatniego uczestnika dramatu, 17-letniego chłopca. To brat wyłowionego dzisiaj 14-latka. Łodzią płynął z nimi również ich 47-letni ociec. Jego ciało wyłowiono jeszcze w niedzielę. Tego samego dnia znaleziono w Odrze jeszcze zwłoki 52-latka, a wczoraj rano 43-letniego właściciela łodzi.

Przypomnijmy, że topielcy to mieszkańcy Ścinawy Polskiej i Oławy w województwie Dolnośląskim. Przypłynęli w niedzielne popołudnie w pobliże jazu na Odrze w Lipkach by łowić ryby. Żadna z dotychczas odnalezionych ofiar dramatu nie miała na sobie kamizelki ratunkowej.

źródło: brzeg24.pl, PAP, nto.pl
zdjęcia: forum.brzeg.pl, programodra.pl
#1 | Apis dnia 06.07.2008 20:52
Wiele się obecnie dyskutuje o tzw. "pływaniu bez patentów". Niech opisana sytuacja stanie się kamyczkiem do ogródka zwolenników wprowadzania daleko idących ułatwień w korzystaniu z wód śródlądowych przez przypadkowych i nieodpowiedzialnych wodniaków. Nawet skromny kurs motorowodny (a w konsekwencji uzyskanie patentu właśnie) nauczyłby respektu dla rzeki i zjawisk w niej. Nie wystarczy mieć kasę na łódkę i pęd do pływania po rzece. Brak wiedzy, wyobraźni i przestrzegania podstawowych zasad bezpieczeństwa na wodzie prowadzi bardzo często do takich tragedii jak ta w Lipkach.
#2 | Pawel Czudowski dnia 06.07.2008 22:06
Informacji dokładnych o tym wypadku jest mało i nie należy pochopnie wyciągać wniosków "pływanie bez patentu". Należy zwrócić uwagę, że pływanie bez patentów powinno obowiązywać w Polsce od ponad 50-lat i było by więcej zdrowego rozsądku i kultury na wodzie przez Polaków Wodniaków "EDUKACJA NIE REGULACJA". W Powiecie Gnieźnieńskim 29 jezior od 10 lat był zakaz używania łodzi z napędem silnikowym w ciągu całej doby i przez cały rok i gdzie mieliśmy uczyc się pływać. Dopiero teraz Rada Powiatu uchwaliła dopuszczenie jezior do turystyki i rekreacji motorowodnej i silników pomocniczych przy jachtach żaglowych oraz otwarcie 4 jezior do uprawiania sportów motorowodnych i narciarstwa wodnego oraz skuterów i nadrabiamy zaległości edukacyjne.
#3 | Apis dnia 07.07.2008 08:12
Rzeka to nie jezioro ze stojącą wodą. Ofiary wypadku popłynęły co najmniej 200 m za daleko i to jest wystarczająca informacja. Proszę spojrzeć na zamieszczone przeze mnie zdjęcie lotnicze: po jego prawej stronie jest śluza i kanał żeglugowy czyli droga wodna przeznaczona do ruchu statków. Wypadek nastąpił poza wyznaczonym szlakiem. Łódź podpłynęła od strony prawego górnego rogu fotki w bezpośrednie sąsiedztwo piętrzącej budowli hydrotechnicznej. Gdyby kierujący łodzią odbył choćby elementarne przeszkolenie - wiedziałby jak niebezpieczną decyzję podjął. Poniżej kolejna fotka. Między jaz a czerwoną linię nie wpłynąłby małą łodzią nawet doświadczony kapitan żeglugi.

www.zegluga-rzeczna.pl/images/news/lipki2.jpg
Hasło "EDUKACJA NIE REGULACJA" brzmi równie "wzniośle" jak "BUDUJMY SZKOŁY ZAMIAST AUTOSTRAD". Szkoły będą nadal puste, a zwykłe drogi pełne ... także pełne wypadków.
#4 | Pawel Czudowski dnia 07.07.2008 10:58
Miły kolego Apis, jeżeli mówimy o EDUKACJI to od dziecka do późnej starości i dla tych co posiadają stosowne uprawnienia zawodowe, rekreacyjne lub bez uprawnień. Z tego wynika kultura i zdrowy rozsądek na wodzie, swoboda nie znaczy samowola. Jeżeli chodzi o te drogi to wszyscy posiadają uprawnienia a wypadki są i będą. Reasumując- zawsze w każdym środowisku znajdą się ludzie nieostrożni lub pechowcy i takie przykłady nie mogą dowodzić, że to jest lub będzie reguła.
Ten przykład (zdjęcia lotnicze) jest dobry edukacyjnie i wszyscy chcący tam pływać powinni sobie skopiować i zachować w locji Odry. Ja tak zrobiłem. Gratuluję prowadzenia w takiej formie waszej strony internetowej. TAK TRZYMAĆ!!!!!!
Korzystam z waszego stanu wód bo aktualnie odbywa się XXX Jubileuszowy Rejs Żeglarski WP i PTTK "WISŁA - 2008" i przekazuję te stany niskie i średnie Wisły kolegom na rejsie.
#5 | Adam Reszka dnia 07.07.2008 11:13
Zgadzam się bezdyskusyjnie ze stanowiskiem naszego Kapitana. 60 lat temu wstecz na stanowisko marynarza na parowcu mógł być przyjęty tylko taki "młody", który wykazał się umiejętnością prowadzenia łódki do wywożenia kotwic wiosłem pychowym "na pióro" oraz znajomością techniki objeżdżania główek na ostrogach pod wodę "na pych" łodzią pychową. Nigdy nie odważyłbym się wyjść na Wisłę ślizgową łodzią motorową bez wiosła pychowego. Zdarzyło mi się pomagać sternikowi łodzi motorowej z unieruchomionym silnikiem, który dryfował z wodą, nie mogąc sobie poradzić pagajem. Kiedy go spytałem dlaczego nie wozi z sobą wiosła pychowego odpowiedział, że nie potrafi się nim posługiwać a poza tym bardzo brzydko wygląda jego łódź z wystającym na rufie pychowym wiosłem. "Rzeka to nie jezioro" - jak powiedział mój przedmówca - i wymaga określonej wiedzy o niej, odpowiedniego wyposażenie i pewnej praktyki. Rzekom nie należy ufać bezkrytycznie. Pływając po nich należy być czujnym. Ale nie o tym chcę tu powiedzieć. Wyrażam zachwyt fotografią z "lotu ptaka" rejonu jazu i 180-metrowj śluzy pociągowej w Lipkach. Takie zdjęcie lepiej informuje odbiorców niż mapa topograficzna. Przykładem innym jest najświeższa strona powitalna ze zdjęciem lotniczym Brzegu. Ale najważniejszym elementem jest zamieszczony niżej niezwykle cenny komentarz Kapitana, informujący odbiorcę o istotnych szczegółach topograficznych tego pięknego miasta, a zwłaszcza o śluzach.
#6 | multinet2000 dnia 08.07.2008 11:53
Andrzeju! Jak wiele jeszcze "pracy edukacyjnej" przed nami.Woda to żywioł.Wielu jeszcze traktuje ją jako atrakcję.I jest to atrakcyjna przyjemność, pod warunkiem bezwzględnego przestrzegania zasad bezpieczeństwa.Wiedza nie "boli".Niewiedza tak.Niech ten wypadek będzie sygnałem ostrzegawczym.Woda wystawia najczęściej wysoki rachunek.Pozdrawiam
#7 | Apis dnia 08.07.2008 14:16
Wody nie wolno lekceważyć. Nie urodziliśmy się z płetwami i skrzelami dlatego na małych, narażonych na wywrotkę łodziach zakładamy kamizelki. Wśród ofiar wody jest 90% doskonale pływających. Słabiej pływający nie podejmują ryzykownych decyzji, a nie umiejący pływać nie wchodzą do wody...

Ponadto poniżej piętrzących budowli hydrotechnicznych (na wysokości białej linii na zdjęciu powyżej) powinny być ustawione znaki absolutnego zakazu wpływania jakichkolwiek jednostek turystycznych i sportowych. Dziwię się, że go nie ma. Jazy współczesne ( klapowe, segmentowe, sektorowe) są bowiem zautomatyzowane i w przypadku wzrostu stanu wody w rzece mogą znienacka się uchylić (podnieść) zwiększając przepływ.
#8 | Misiek Vb71 dnia 08.07.2008 17:21
Andrzej!
Bez kamizelki można jeszcze na wodzie przeżyć. Bez wyobraźni-nie. Akurat w tym nieszczęściu kamizelka, tak jak czasem zapięte pasy w aucie, wepchnęła by nieszczęśnika pod opadającą wodę i uwolniła już utopionego. Zmasakrowanego tym, co woda przez jaz niesie. Optimum- to wyobraźnia + kamizelka. Może abecadło fizyki z podstawówki.
#9 | 5 dnia 08.07.2008 19:45
Jestem zaszokowany tą wiadomością. Przez głupotę dorosłych ludzi zginęli młodzi chłopcy mający jeszcze całe życie przed sobą.

Rozmawiałem przed chwilą z kolegą "starym" łodziarzem mieszkającym w Ścinawie Polskiej. To co się obecnie dzieje na Odrze jest całkowitą samowolą. "Nowobogaccy" kupują łodzie motorowe wysokiej klasy i pływają nimi bez jakichkolwiek uprawnień. Łamane są podstawy bezpieczeństwa i logiki zachowania się na wodzie. Brak kontroli policji wodnej (nie do pomyślenia na Zachodzie!) pozwala na łamanie przepisów.

Moim zdaniem akcja bogatej elity pod nazwą "pływanie bez patentów" jest głupotą najwyższego szczebla.... tego senackiego również. Musi być obowiązkiem posiadanie patentu motorowodniaka. Panowie i Panie "do szkoły", a później na wodę, bo w przeciwnym razie będą takie tragedie jak na jazie w Lipkach. Trzeba się nauczyć podstaw kierowania łodzią i akceptowania obowiązujących przepisów. Tym, którzy będą je lekceważyli należy nakładać wysokie kary pieniężne.

Składam wyrazy ubolewania rodzinom i bliskim ofiar tragedii w Lipkach.
#10 | Piotrzw dnia 08.07.2008 21:02
Witam
Myślę, że zabrakło w tym przypadku o d p o w i e d z i a l n o ś c i i niezależnie czy dotyczy to jezior czy rzek.
#11 | Adam Reszka dnia 08.07.2008 23:41
Przyłączam się do opinii Kapitana. Na zdjęciu lotniczym "Jaz Lipki" na środku zaznaczonej białej linii wystrczyłby postawiony pływający znak zakazu A.1.
#12 | Apis dnia 09.07.2008 00:01
Pływający "bez patentu" nie będą wiedzieli co oznacza taki znak. Pomyślą, że jakaś boja z flagą Austrii. Tu trzeba postawić na obu brzegach tablice z piktogramem jak niżej:

www.zegluga-rzeczna.pl/images/znak.jpg
#13 | Adam Reszka dnia 09.07.2008 10:51
Z tym piktogramem święta racja. Bo "nasi" kapitanowie pod jaz pchać się nie będą. Pozdrawiam Kapitanie!
#14 | Piotrzw dnia 09.07.2008 19:12
Reasumując, można by rzec, iż brak edukacji. Tak, tak, tak. Być może sterował łodzią stermotorzysta z długoletnią praktyką. Mam pytanie, czy był odpowiedzialny ? Zginęły osoby - dzieci w wieku 14 i 17 lat.
Kreuje się dziś negatywne charaktery. Prawie codziennie z Wisły w rejonie Warszawy wyławia się "bohaterów zakładów jak złamać znaki" czy zasady ruchu na drodze wodnej, ile to adrenaliny.
#15 | Adam Reszka dnia 10.07.2008 00:01
Ten przypadek spod Jazu w Lipkach to przykład skrajnego analfabetyzmu nawigacyjnego. Na znanych mi wodach, które przemierzałem wielokrotnie i znam dotychczas na pamięć wszystkie trudne przejścia, spotykałem żeglarzy-turystów jachtingu motorowego nie mogących sobie poradzić przykładowo - z pokonaniem najczęściej uczęszczanej trasy Waszawa-Mikołajki, na której dostawali w przysłowiową "d" ile im się należało. Ale ostrogi rycerskie prawdziwych wodniaków zdobywali! Zdarzyło mi się, że na historycznym już przemiale w Dyszobabie km 120-123 rz. Narwi idąc w górę napotkałem kilkanaście jachtów nie mogących pokonać tego niezwykle długiego przemiału. Czekającym na większą wodę zaproponowałem, ażeby nie trzymając się wyznakowanego tyczkami szlaku poszli za mną t.zw. u nas "lewą wodą". Mój statek potrzebował 90. cm w manewrach, dlatego moi interlokutorzy nie wierzyli w możliwość tego przejścia. Toteż zdziwienie ich było wielkie, kiedy wyprowadziłem ich na wodę żeglowną. Różnica chodzenia Odrą a Wisłą z dopływami jest taka, jak jazda drogą szybkiego ruchu a gruntową drogą wiejską. Dopowiem jeszcze, że obecnie wszyscy "nowobogaccy" nie chodzą już na Mazury własną mocą pod wodę, ale dla wygody holują swoje łodzie na przyczepach podłodziowych, a potem stoją całymi dniami w Mikołajkach popijając... może piwko? Kiedy mijamy się z nimi niekiedy na szlaku pozdrawiając ich tradycyjnym podniesieniem dłoni, nie wiedząc o co chodzi mają bardzo zdziwione miny. Niegdyś na kursach uczyli etyki żeglarskiej, która należy już do zapomnianej przeszłości. Dlatego wydaje mi się, że na pływanie bez przeszkolenia i patentów jest jeszcze u nas za wcześnie.
#16 | Szafranek dnia 10.07.2008 11:09
Problem był jest i jakiś czas jeszcze bendzie,bo jak narazie niema wystarczających instytucji,które szkoliły by nowobogackich w kierunku jachtingu motorowodnego a te, które były zostały zlikwidowane lub umarły śmiercią naturalną.Teraz narasta problem jak zapobiec takim zdażeniom na wodzie.Nasza policja wodna nieposiada ani środków ani też odpowiedniego przygotowania,ani sprzętu co prawda jest trochę lepiej jak było,ale to jeszcze zamało.Do tej pory mieliśmy tylko zakazy i obowiązki nikt nie prubował integrować ludzi z wodą,dlatego wydaje mi się,że jeszce dużo wody upłynie za nim nasze społeczeństwo dorośnie do wypoczywania bezpiecznego nad wodą i na sprzęcie wodym.
#17 | zbychu1949 dnia 17.07.2008 22:11
I ja przyłączę się do tej dyskusji ostatnie trzy sezony pływam na statkach pasażerskich to widzę jak się zachowują pożal się boże ludzie na jachtach nie nazwię ich wodniakami bo nie zasłużyli na to miano, może nie wszyscy ale większość. Dla nich najważniejsze jest aby na burcie był zapas piwa, a bezpieczeństwo to na dalszym planie, jak się kiedyś zapytałem dlaczego dzieci nie mają kapoków to nie wiedział co to jest, i usłyszałem że mam się od.... A co do znaków i sygnałów nawigacyjnych jakby ich to nie dotyczyło. Zastanawia mnie jedno komu zależało na tym aby znieść patenty, toż nie potrzeba żadnego silnego wiatru aby dochodziło do takich zdarzeń jak w zeszłym roku na mazurach,oni się sami potopią Pozdrawiam tych prawdziwych wodniaków Zbigniew W.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 50% [1 głos]
Dobre Dobre 50% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL