Zatonął statek pasażerski w Kanale ŻerańskimDrukuj

Zatonął statek pasażerski w Kanale ŻerańskimZatonął statek pasażerski w Kanale Żerańskim pomiędzy ulicą Marywilską, a Modlińską. Na miejsce zadysponowano 7 zastępów straży pożarnej, w tym jednostka chemiczna. W zbiornikach są tony paliwa. Strażacy po dojechaniu na miejsce nie stwierdzili wycieku. Jak mówi w rozmowie z Warszawą w Pigułce Kinga Czerwińska z Komisariatu Rzecznego na miejsce udają się policjanci. Właściciel statku jest na miejscu.

Nie znamy jeszcze przyczyn ale okres zimowy zwykle weryfikuje wiedzę i jakość dozoru sprawowanego nad odstawionymi na czas przerwy nawigacyjnej statkami. Często instalacje statkowe nie są odwodnione przed nadejściem mrozów. Nadzoru też często brak, bo trzeba komuś za to zapłacić.

W minionych latach podobne przypadki o tej porze roku notowano także - np. w Oławie. Źle pojęta oszczędność właścicieli statków skutkuje jeszcze większymi wydatkami na pokrycie szkód, spowodowanych tymi oszczędnościami.

warszawawpigulce.pl
#1 | Filozof_3 dnia 21.01.2019 13:22
No cóż, jeżeli:
1. koszty zaczynają być podobne do niemieckich (pomimo tego że Niemcy mają całą masę wyjątków z przepisów dyrektyw, które MGMiŻŚr jak zwykle bezrefleksyjnie wprowadza żywcem);
2. nie ma gdzie pływać, bo brakuje wody
3. nie ma gdzie slipować, a w dodatku nie ma za co, bo brakuje wody żeby pływać i zarabiać aby nie tylko pokryć koszty podobne do niemieckich, ale jeszcze na slipowania, które są drogie, bo mało statków się slipuje, więc i koszty slipowania za statek rosną, a mało statków się slipuje bo mało statków pływa, bo nie ma wody itd...
4. ...
A zresztą, co ja się będę rozpisywał, ci co się znają wiedzą o co chodzi, a Dacy i pozostawionym w Ministerstwie sierotach po Dacy żadne pisanie nie pomoże, żeby się go nawet na pamięć nauczyli, a to ze względu na brak desygnatów pojęć takich jak: "odpowiedzialność", "ekonomika transportu", "ograniczony rynek", "koszty osobowe" etc.

A tu jeszcze w Urzędach Żeglugi się inspektorzy odgrażają, że tę nieszczęsną dacoustawę o czasie pracy będą egzekwowali od samozatrudnionych, choć w samej ustawie jest wprost, że samozatrudnionych to nie dotyczy. A dlaczego tak? A bo tak, "...najwyżej w sądzie będzie Pan sprawę wyjaśniać..." (serio, taka odpowiedź padła).

Współczuję armatorowi bardzo, ten dolny salon był śliczny...
#2 | budro2 dnia 23.01.2019 15:29
Biednemu zawsze zawsze pod prąd. Jednostka jest cenna i zapewne miał ją ktoś pilnować. Mi na budowie (w przerwie zimowej) zerwał cumy i utonął kuter przycumowany do koszarki w której po drugiej stronie burty spał cieć bez uprawnień i nawet nie zauważył że kutra nie ma. Wcześniej pilnowali emeryci żeglugowi i codziennie rano miałem raport o zanurzeniu wszystkich jednostek. Na śluzie Różanka , w wolny dzień Inspektor Żeglugi który przyszedł rano na dyżur zadzwonił z informacją że tonie nasz inny pchaczyk. Przez bulaje widać było pływającą pościel i byliśmy w strachu czy nie znajdziemy tam kapitana który miał tam być. Na szczęście dla nas, a nie bardzo dla niego poszedł sobie na baby. Wymóg prawa aby statki dozorowała ciągle osoba uprawniona jest zasadny jak widać również finansowo.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL