Przywrócenie żeglowności rzek solą w oku. Czyim oku?Drukuj

Przywrócenie żeglowności rzek solą w oku. Czyim oku?Przeczytałem z obowiązku wiele pojawiających się ostatnio krytycznych publikacji, produkowanych taśmowo przez tzw. "organizacje ekologiczne" na temat rządowych planów przywrócenia transportu wodnego na głównych, żeglownych niegdyś polskich rzekach. Opozycja, która w znacznej mierze przyczyniła się podczas swoich ośmioletnich rządów do katastrofalnej degradacji rzecznej infrastruktury i stanu dróg wodnych natychmiast ochoczo podchwyciła temat, gdyż stanowi to dla niej pożywkę do walki o władzę z obecną ekipą rządzącą.

Pojawiło się też mnóstwo - rzekomo niezależnych - naukowych opinii twierdzących, że transport samochodowy i kolejowy jest nie tylko tańszy ale i zdrowszy niż rzeczny śródlądowy. Naukowcy opłacani hojnie przez ponadnarodowe organizacje napiszą za pieniądze wszystko, co im się zleci więc nie używałbym to słowa "niezależność". Jedynym dokumentem, o który opierają swoje wywody ci potepiający w czambuł transport wodny jest rzecz jasna opracowanie o Odrze sygnowane przez WWF i dowodzące, że transport taki jest nieopłacalny.

Posłanka PO z Ziemi Raciborskiej Gabriela Lenartowicz, kreująca samą siebie na nieomylnego eksperta w dziedzinie ekologii, także poczuła zew i wkroczyła (nie po raz pierwszy) do boju. Ta nieomylność Pani Poseł polega głównie na doświadczeniu w doradzaniu Bankowi Światowemu, który m.in. zmusza nas do wybierania kompletnie nietrafionych wykonawców dla strategicznych inwestycji, jakimi są dla przykładu ochrona dorzecza Odry przed powodzią i budowa Zbiornika Racibórz.

Nieomylna Pani Poseł napisała ostatnio na swoim internetowym profilu, że - cytuję:

"Kontrast między tromtadradzkimi planami i kolejnymi oświadczeniami polityków opcji rządzącej oraz zwolenników-amatorów tych planów jest ewidentny na korzyść rozważań fachowców".

Następnie obszernie zacytowała tych fachowców, których nieomylność jest równa Pani Poseł (tzn. też są związani z Bankiem Światowym lub opłacani przez WWF). Nie rozumiem słowa "tromtadradzki" (znam jedynie termin tromtadracki) ale - jak mniemam - Pani Poseł chciała tym słowem komuś ubliżyć i podkreślić, że tylko plany jej macierzystej formacji politycznej są warte rozważań - w tym głównie te, polegające na trwonieniu publicznych pieniędzy na kredyty Banku Światowego, które spłacać będzie nasze społeczeństwo całymi latami.

Druga część zdania Pani Poseł zawiera sformułowanie "zwolenników-amatorów", którego w podobnym brzmieniu użyła już kiedyś w odniesieniu do naszego środowiska, gdy chodziło o żeglugowe wykorzystanie Zbiornika Racibórz i Górnej Odry w kierunku granicy z Czechami. Powiem więc mało skromnie, że fachowcami, których zdanie w sprawie przywrócenia transportu wodnego na polskich rzekach powinno być brane pod uwagę są przede wszystkim ludzie w tym kierunku wykształceni. Nie brak ich w naszym kraju i nie jest z góry przesądzone, że jedynie tzw. "organizacje ekologiczne" maja monopol na decydujące zdanie gdy chodzi o rozwój Polski. To raczej one i decydenci je popierający byli kompletnymi amatorami, skoro dopuścili do takiego zdekapitalizowania wrażliwej i strategicznej infrastruktury transportowej.

Jeden z naszych polityków powiedział kiedyś, że "zieloni" to tacy niedojrzali "czerwoni" i dużo w tym racji: z totalitaryzmu komunistycznego wpadliśmy w totalitaryzm pseudo-ekologiczny a tzw. "organizacje ekologiczne" to nic innego jak po prostu sposób na życie - czyli łatwe i przyjemne zarabianie pieniędzy na pielęgnowaniu ludzkiej niewiedzy i wyciąganie od inwestorów eko-haraczy.

W wywodach pseudo-znawców żeglugi i regulacji rzek pojawiają się wciąż te same manipulacje - żeby nie powiedzieć kłamstwa. Stale ci sami ludzie je w kółko powtarzają i powołując się na siebie nawzajem nie dopuszczają do przestrzeni publicznej opinii innych niż opłacanych przez WWF naukowców. Najlepszym dowodem jest stan i stały rozwój żeglugi śródlądowej w innych krajach - w tym mających o wiele większe osiągnięcia w ochronie przyrody i wód niż Polska. Istnieją więc inne koncepcje, opinie, racje i... wyniki.

Środki finansowe WWF i podobnych tzw. "organizacji ekologicznych" wielokrotnie przewyższają pochodzące ze składek członkowskich fundusze innych niż tzw. "ekologiczne" organizacji pozarządowych. Stąd ich większa siła przebicia, zwiększona na dodatek ochoczym wsparciem (także finansowym) całej rzeszy urzędników, którzy dzięki "protestom ekologów" mogą spokojnie nic nie robić - w tym nie wywiązywać się z ustawowych obowiązków utrzymywania we właściwym stanie dróg wodnych. To, co z drogami wodnymi zrobiono w ostatnim ćwierćwieczu zakrawa na sabotaż gospodarczy i powinno być karane z całą surowością prawa. Wystarczyło bowiem oddać w zarząd drogi wodne Ministerstwu Środowiska aby nawiedziły nas katastrofalne powodzie i susze - niespotykane nawet w czasach "słusznie minionej komuny".

Tzw. "organizacje ekologiczne" zawłaszczyły też nasze, żeglugowe zbiorniki retencyjne (Turawa, Otmuchów, Mietków) - sztucznie zbudowane po to, aby alimentować rzekę w czasie niskich stanów a magazynować wodę w czasie jej nadmiaru. Jedną decyzją - podporządkowująca te zbiorniki cyklowi rozwojowemu ptaków - przekreślono dorobek całych pokoleń, dbających o prawidłowy bilans potrzebnej nam do życia wody. Te zbiorniki były zbudowane wcześniej niż powstał program "Natura 2000" a objęcie ich tym programem i podporządkowanie wyłącznie cyklom rozwojowym ptaków to rzeczywisty i jedyny powód niedoboru wody w rzece w okresach braku opadów. Wystarczy zbiornikom przywrócić ich właściwą funkcję i żegluga na Odrze - taka jak w latach 60-70 ub. wieku - będzie możliwa od razu - bez wydania jednej złotówki!. A woziliśmy wtedy do 14 mln ton rocznie.

Według "ekspertów" WWF - cytowanych przez Panią Poseł Lenartowicz - nasze rzeki "są w innej strefie klimatycznej" niż Ren (sic!) i Łaba (sic!) stąd nasze rzeki maja mniej wody i - o zgrozo - zamarzają zimą co według opinii tychże ekspertów widocznie na Renie i Łabie się nie zdarza. Przypomnę, że niemiecki Kanał Mittelland - wraz z innymi kanałami łączący obie te rzeki i długi na niemal 400 km - ma stojąca wodę i bywa bardzo często, że zimą zamarza. Radą na tę dolegliwość są lodołamacze. Jeden z nich w Polsce nosi imię Pani kolegi partyjnego, niegdyś wiceministra ochrony środowiska dziś przewodniczącego sejmowej komisji środowiska więc chyba Pani Poseł wie co to jest lodołamacz i podpowie "fachowcom", że je mamy i zima nam nie straszna. Zresztą tzw. przerwa zimowa w żegludze na Odrze była konieczna przy starych jazach kozłowo-iglicowych, które mogły zamarzać powodując ich uszkodzenie czy wręcz zniszczenie i na zimę były rozbierane. Przy nowoczesnych konstrukcjach jazów klapowych - jeśli nie ma zbyt grubej powłoki lodu - żegluga jest możliwa cały rok. Myślę, że wybitnym ekspertom z WWF i Pani Poseł nie trzeba tłumaczyć co to są jazy kozłowo-iglicowe czy klapowe i jak działają.

Pani Poseł Lenartowicz pomija całkowitym milczeniem fakt, że w najważniejszym dla transportu w UE dokumencie - tj. Białej Księdze transportu z marca 2011 r czytamy m.in., że należy podnieść efektywność sieci multimodalnego podróżowania i transportu między miastami przez rozwiązania multimodalne oparte na środkach transportu wodnego na dalekie odległości. Należy zachęcać do wyboru alternatywnych rozwiązań transportowych takich jak transport rzeczny. W Białej Księdze Transportu czytamy, że w przypadku śródlądowych dróg wodnych istnieje niewykorzystany potencjał. Muszą one odegrać większą rolę, w szczególności poprzez transport towarów z portów morskich w głąb lądu i stworzenie połączenia z morzami europejskimi.

Państwa Członkowskie do 2030 r. powinny przenieść 30 % drogowego transportu towarów na odległościach większych niż 300 km na inne środki transportu, np. transport wodny, zaś do 2050 r. powinno to być ponad 50 % udziału tego transportu. Aby osiągnąć ten cel, musimy w kraju rozbudować stosowną infrastrukturę i temu służy program rozwoju dróg wodnych opracowany i propagowany przez obecny rząd. W Białej Księdze czytamy także, że do 2050 należy zapewnić aby wszystkie najważniejsze porty morskie miały dobre połączenie z systemem wodnego transportu śródlądowego i powinno się zlikwidować bariery stojące na przeszkodzie częstszemu korzystaniu z transportu rzecznego.

Przecież tak pro-europejska partia, jaką jest formacja Pani Poseł Lenartowicz nie powinna tych zaleceń podważać, bo może narazić się na pogrożenie palcem z Brukseli.

Wróćmy jednak do ekologii. Unijne wytyczne pod nazwą "Transport wodny śródlądowy i sieć Natura 2000 - zrównoważony rozwój śródlądowych dróg wodnych i zarządzanie nimi w kontekście dyrektywy ptasiej i siedliskowej" ("Guidance document on Inland waterway transport and Natura 2000") ogłoszone zostały w Brukseli w dniu 18 października 2012 roku (Reference: IP/12/1114). Istnieje też unijny projekt "Platina", w którym pokazano jak łączyć wysiłki i wypracować dobre praktyki, modernizując drogi wodne nawet w obszarach Natura 2000.

W wyniku procesu konsultacji pomiędzy operatorami żeglugi śródlądowej a organizacjami ekologicznymi powstał już w roku 2010 podręcznik dobrych praktyk w planowaniu zrównoważonego rozwoju dróg wodnych "Manual on Good Practices in Sustainable Waterway Planning". Dopiero w 2014 roku łaskawie przetłumaczono go na język polski - nie bez nacisków ze strony naszego środowiska. Dla tzw. "organizacji ekologicznych" i decydentów od dróg wodnych w Polsce dokument ten nie istniał więc przez cztery lata i głoszono, że dostosowanie rzek do żeglugi to przestępstwo (to słowa - na szczęście byłego - prezesa KZGW Witolda Sumisławskiego).

krowy
Na zdjęciach: Ren - rzeczny pchacz z sześcioma barkami o łącznej ładowności ok. 12 tys. ton przepływa obok pasących się na brzegu krów, które - o zgrozo! - piją wodę z rzeki uznanej przez polskie tzw. "organizacje ekologiczne" za "ściek Europy". Choć widać budowle regulacyjne (tamy poprzeczne czyli ostrogi lub tzw. "główki") - brzegi rzeki są zielone, piaszczyste... Gdzież ten beton, którym permanentnie straszą społeczeństwo rzekomi fachowcy z WWF?

Na koniec przytoczę nasze argumenty - wyartykułowane już w "Liście otwartym" do tzw. "organizacji ekologicznych":

Transport rzeczny charakteryzuje się rekordowo niskimi kosztami środowiskowymi. Statki żeglugi śródlądowej emitują 5 razy mniej gazów cieplarnianych niż transport kołowy. Przeniesienie części ładunków z dróg kołowych na drogi wodne zmniejszy znacząco emisję CO2. Dalsze ograniczenia emisji gazów cieplarnianych przyniesie wybudowanie na istniejących i przyszłych stopniach wodnych oraz zbiornikach retencyjnych elektrowni wodnych.

Powstające w wyniku budowy stopni wodnych rozlewiska, które stanowią zmianę jednego środowiska (np. łąkowego) w drugie (wodne - równie dobre jak łąkowe czy leśne) stają się bardzo cenne przyrodniczo. Przykładem ich walorów są retencyjne zbiorniki żeglugowe Otmuchów, Nysa czy Mietków których wartość przyrodnicza skutkowała umieszczeniem ich wśród obszarów Natura 2000. Tzw. "organizacje ekologiczne" cierpią na permanentne rozdwojenie jaźni: protestują przeciwko budowie kolejnych zbiorników a gdy te już powstaną - obejmują je ochroną. To samo z relatywnie niskimi piętrzeniami na rzekach dla celów poprawy warunków nawigacyjnych: gdy podobne prace wykonują bobry - błogosławieństwo, gdy człowiek - zgroza.

Kolejne korzyści środowiskowe płynące z regulacji rzek do celów transportowych to:

- zmniejszenie liczby wypadków na drogach kołowych, które kosztują nasz kraj 50-60 mld zł rocznie
- niewielka liczba a więc i szkodliwość przyrodnicza skutków ew. wypadków komunikacyjnych na drogach wodnych
- niewielki, w porównaniu z innymi transportami, stopień emisji hałasu.
- tereny przy drogach wodnych zyskują na wartości a przy autostradach i liniach kolejowych tracą
- budowa dróg wodnych wpływa korzystnie na zmniejszenie kongestii na drogach kołowych
- budowa dróg wodnych nie wymaga zajmowania dodatkowych terenów, gdyż te korytarze komunikacyjne wyznaczone są w sposób geologiczny,
- budowa dróg wodnych wpływa korzystnie na rozwój wodolubnej fauny i flory
- rozwój dróg wodnych sprzyja wypoczynkowi człowieka.

Żaden ze środków transportu nie wpisuje się tak doskonale w ideę ochrony środowiska jak transport rzeczny.

kpt. ż.ś. Andrzej Podgórski
red. naczelny portalu
foto: dr Marek Zawadka
#1 | ango dnia 05.04.2017 20:49
Pani Lenartowicz (posłanka PO) nie tak dawno wymądrzała się w Raciborzu podczas briefingu prasowego dla lokalnych mediów na temat funkcji, jaką mają mieć rzeki w Polsce i o perspektywach żeglugi towarowej na Odrze (głównie) i o AGN. Pewnego smaczku temu całemu "śniadanku" dodał drobny fakt, że na kilka dni przed Jej wizytą, do Opola właśnie Odrą przetransportowano blisko 170-tonową turbinę dla modernizowanej opolskiej elektrowni. Szkoda, że obecnym na spotkaniu dziennikarzom nie wyjaśniła Pani poseł, dlaczego to właśnie rządy PO przez osiem lat nie chciały podpisać tej konwencji - byliśmy do niedawna ostatnim europejskim krajem, który jej nie ratyfikował. Pani poseł zapomniała także poinformować dziennikarzy, że właśnie była premier Kopaczowa (PO) na odchodne podrzuciła "kukułcze jajo" w postaci zatwierdzonej przez jej rząd umowy między Polską a Niemcami, która dotyczy wspólnej regulacji Odry granicznej. Umowa dotyczy Odry granicznej na tym odcinku rzeki nie ma przemysłu i polskich portów. Na podstawie umowy Odra Zachodnia do niemieckiego portu w Schwedt będzie modernizowana do klasy międzynarodowej z głębokością 3 m, a Odra graniczna tylko do głębokości 1,8 m. Dodatkowo rozbudowa niemieckiego portu w Schwedt dla statków rzeczno-morskich może być dużą konkurencją dla Polskich portów Szczecina i Świnoujścia. Powyższe oznacza, że Szczecin wynegocjował sobie sprawne połączenie z Berlinem. Co oznacza dalszą stagnację dla pozostałych regionów nadodrza tj. lubuskie, dolnośląskie, śląskie.

A że lokalni dziennikarze to barany, którzy nie słyszeli o transporcie Odrą (jeśli się jest redaktorem z miasta nad Odrą, to przynajmniej z dziennikarskiego obowiązku i zawodowej dociekliwości należałoby wykazać zainteresowanie tym, co się na tej rzece dzieje ciekawego), nie wiedzą co to jest AGN i jakie ta konwencja daje możliwości Polsce, nie wiedzą też o tzw. "zagrywkach" suma i gawła, o całej dziwacznej polityce ugrupowania PO-PSL dla torpedowania reaktywacji żeglugi (przynajmniej w początkowym okresie na Odrze) i wielu innych zagadnieniach.
Podejrzewam, że przez tzw. sztuczną grzeczność bo przecież to "śniadanko proszone" - (rasowy dziennikarz nie boi się zadawania niewygodnych a poprzez to dociekliwych pytań) nie zapytano Pani Poseł o ciekawostki związane z dotychczasową a nieudaną (bo skutecznie przerwaną) realizacją budowy zbiornika przeciwpowodziowego pod Raciborzem.
Kanapeczki skonsumowano, pokiwano główkami ze zrozumieniem i opisano w lokalnej prasie tak jak Pani poseł podała - żadnych dodatkowych wyjaśnień i szerszego przedstawienia rzekomo omawianych zagadnień, bo jeśli nie ma się wiedzy w tej tematyce (AGN, regulacja i żeglowność rzek) - to co można napisać, a poza tym nie wypada przecież podważać hipotez i teorii Pani poseł, bo drugi raz nie zaproszą do biura poselskiego i kanapeczek już nie będzie ...

Pani poseł głosując w sejmie za AGN, teraz wybrzydza na ratyfikację tego aktu prawnego, przedstawiając go jako mało znaczący w perspektywie gospodarczej gmin nadwiślańskich i nadodrzańskich - trzeba było jednoznacznie zdecydować się podczas głosowania, a nie teraz organizować właśnie - jak pisze Pani poseł - tromtadrackie (synonimy : kuglarski, krzykliwy, efekciarski, afektowany, pretensjonalny) briefingi prasowe, które nie wnoszą niczego pożytecznego do spawy a przynoszą wręcz same szkody : przedstawianie ważnych ze społecznego interesu i punktu widzenia mieszkańców gmin nadrzecznych zagadnień związanych z rzekami nad którymi mieszkają, pracują i żyją jako objawionych półprawd, przemilczeń i przeinaczeń nie przystoi państwowemu funkcjonariuszowi jakim jest poseł na sejm RP.
Za publiczne (bo podatników) pieniądze tak dodatkowo i energicznie mącić wodę w i tak już zamąconej przez "zieloną krucjatę" tematyce funkcji oraz wykorzystania rzek w tym kraju - wręcz nie wypada ...

http://www.naszra...iadanie...

http://www.naszra...lownego...
#2 | kolo dnia 05.04.2017 21:27
Uwaga - ekolodzy !

Apel do administracji wodnej

Należy bardzo uważać na organizacje ekologiczne, gdyż w krajach Europy Centralnej skupują one tereny przybrzeżne, graniczące z rzekami. Tereny te od ok 200 lat były skupowane przez państwo od prywatnych właścicieli po to by budować tam poldery, urządzenia wodne, porty konieczne do utrzymania i eksploatacji drogi wodnej. Obecnie administracja wodna w biedniejszych krajach tzw. postkomunistycznych chętnie sprzedaje te tereny po to by np. pozbyć się kosztów utrzymania (przykład Osobowice I). Organizacje ekologiczne skupione tereny wykorzystują w dwóch celach:
1. Utrzymując tereny przywodne jako nieużytki dostają, jak każdy obywatel, dotacje z UE
2. Jako właściciele terenów przybrzeżnych blokują rozbudowę dróg wodnych i rozwój infrastruktury wodno-żeglugowej.
#3 | Odra dnia 06.04.2017 20:45
Trzeba sprawdzić czy ówczesny starosta raciborski nie przekazał aby dla WWF Polska jakiejś własności w czaszy zbiornika Racibórz, oczywiście własności Skarbu Państwa. Może ta pani poseł coś o tym wie
#4 | Jacek z Opola dnia 09.04.2017 23:56
Próbując odpowiadać na tytułowe pytanie.
Zrobił ten kto na tym zyskał - powiada stara rzymska, pomocna przy szukaniu winnych.
Kto zyskuje na słabości naszego kraju, nie istnieniu naszej żeglugi?
Czy te organizacje skupiają tylko głupców?
Czy też osoby działające na czyjeś zlecenie?
#5 | wanoga dnia 10.04.2017 15:50
Dziękuję Panu kapitanowi Podgórskiemu za kontynuowanie dyskusji zaczętej tutaj http://www.zegluga-rzeczna.pl/news.php?readmore=2609.
#6 | JaHumbak dnia 15.05.2017 14:43
Jedno pytanie. Zmiana zasad funkcjonowania zbiorników retencyjnych to jedno. A co z erozją denną za Wrocławiem? Tego obszary Natura 2000 nie zmieniły
#7 | Apis dnia 15.05.2017 16:49
Nie za Wrocławiem lecz za Brzegiem Dolnym występuje ta erozja denna. Spowodowana jest w głównej mierze właśnie faktem, że ustanowione na zbiornikach obszary "Natura 2000" i zaprzestanie alimentacji Odry w okresach niskich stanów wody zmusiły do zrzutów wody zgromadzonej na ostatnim stopniu wodnym w celu wytworzenia "fali", aby statki mogły ten odcinek przejść. Gdyby przepływy w Odrze alimentowano ze zbiorników - nie byłoby tak dużej erozji - w końcu przez ćwierć wieku od zbudowania stopnia Brzeg Dolny żegluga "dawała radę" korzystając z Turawy, Otmuchowa, Nysy. Od czasu zmiany ustrojowej i oddania dróg wodnych w zarząd tzw. ekologom z Ministerstwa środowiska - erozja gwałtownie wzrosła. Ustanowienie obszarów Natura 2000 na sztucznych zbiornikach było zabójstwem dla rzeki.
#8 | JaHumbak dnia 16.05.2017 06:43
Owszem, za Brzegiem Dolnym, który już ograniczył na odcinku od Rędzina. Tylko jakoś wątpię by zmiana o której Pan pisze mogła istotne wydłużyć czas użytkowania drogi wodnej. Z tego co pamiętam największym problemem jest wychodnia wolniej erodujących gruntów gdzieś w okolicy Lubiąża. Jak daleko od stopnia utrzymują się anomalie prędkości wody związane ze zrzutem nie wiem, ale wątpię by sięgały tak daleko. Ma Pan jakieś źródło traktujące na ten temat do zasugerowania?
#9 | JaHumbak dnia 16.05.2017 06:45
Acha, zapomniał bym. Nawet jeśli zbiorniki są sztuczne mogą się na nich tworzyć cenne ekosystemy. Zawłaszczyliśmy jako gatunek już tak wielką przestrzeń, że nie powinniśmy się temu dziwić.
#10 | Greg dnia 16.05.2017 14:41
To dlaczego ekolodzy są przeciwni powstawaniu kolejnych zbiorników? Dlaczego Zbiornik Racibórz ma być "suchy"? Twórzmy kolejne zbiorniki - magazynujmy dobro jakim jest woda a nie puszczajmy jej "na bezdurno" do morza jak tej wiosny...
#11 | JaHumbak dnia 16.05.2017 17:01
Nie wiem dlaczego Racibórz miał być suchy. Teraz mowa jest o zmianie. Oponują zaś argumentując że szkodzą one migracjom ryb, które to robią aby przejść tarło. Czy ich twierdzenie że przepławki nie eliminują tego problemu jest prawdziwe, nie wiem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [2 głosy]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL