Kanał Śląski i geopolitykaDrukuj

Kanał Śląski i geopolitykaGrzegorz Braun - demodyktatura ambasadora USA

Jeśli do tej pory mogło się komuś zdawać, że postępująca wasalizacja Polski względem USA jest polityką co najwyżej teoretycznie dyskusyjną, a nie jednoznacznie i praktycznie godzącą w nasze interesy, ten powinien ostatecznie przestać się łudzić. Poza centralnym "słoniem w menażerii", którego wszyscy zgodnie starają się nie dostrzegać, tj. sprawą roszczeń żydowskich, kiedy Stany Zjednoczone występują wobec nas w charakterze żyranta i komornika jednocześnie, możemy dowolnie wydłużać całą listę realnych strat i utraconych zysków składających się na lawinowo rosnące koszta naszej "lojalności sojuszniczej".

Zespawanie "na sztywno" polskiej racji stanu z dyrektywami Waszyngtonu oznaczało w ostatnich latach m.in. prowadzenie przez Warszawę sprzecznej z naszą racją stanu polityki zagranicznej zwłaszcza na kierunku wschodnim, bo w praktyce było to hołubienie szowinizmu ukraińskiego i litewskiego (pod szantażem "lojalności sojuszniczej") oraz wpychanie Białorusi coraz głębiej w objęcia rosyjskie (pod pretekstem wzmacniania wschodniej flanki). W eskalacji wojennej prowadzonej na naszym terytorium przez USA nadstawiliśmy po raz kolejny głowę (ryzykując przyjęcie na siebie "deeskalacyjnego" uderzenia Rosji i odwetu islamskich rezunów za udział w pacyfikacji Azji Środkowej i Bliskiego Wschodu), nie zyskawszy dotąd literalnie nic. Bo tak jak "offset iracki", tak i "dzień świstaka w Redzikowie" itp. należą jak dotąd w całości do sfery fantasmagorii. Umiejętne zarządzanie konfliktem wewnętrznym w Polsce, kontrolowane przez rosnącą liczbę "sekretarzy prasowych" imperialnej ambasady przy ul. Pięknej, odbywa się niestety z pełnym zaangażowaniem pionków reprezentujących najrozmaitsze barwy partyjne. Przy czym Waszyngton prowadzi dziś tę grę z cynizmem i ostentacją nie mniejszą niż Moskwa za swoich najlepszych czasów. W polityce wewnętrznej przez lata obserwować można było cyniczne spekulowanie przez Amerykanów na naszej giełdzie politycznej, czyli obejmowanie nieoficjalnym patronatem tej czy innej kreatury, często sowieckiego jeszcze chowu, w rodzaju Leszka Millera czy Ryszarda Petru. Praktyka przyjmowania na służbę i nadawania immunitetu nietykalności "swoim sukinsynom" sięga co najmniej drugiej połowy lat 80., kiedy to szerokim strumieniem ruszył proces przewerbowania esbeków z Departamentu I na służbę CIA. Czyżby DIA powtarzało właśnie ten sam numer z sierotami po WSI? Czy eksterytorialne bazy amerykańskie na terytorium Rzeczypospolitej zafundują nam "efekt kiejkucki" do potęgi? To czas pokaże i niejedno uwydatni. Tymczasem mamy jednak całkiem świeży a spektakularny dowód antypolskich poczynań ambasady USA także w naszej gospodarce.

Chodzi o projekt tzw. Kanału Śląskiego łączącego dorzecza Wisły i Odry, który wytyczano na mapach jeszcze w czasach zaborów (od Oświęcimia do Kędzierzyna-Koźla), a który ostatecznie za Gierka w roku 1979 (sic!) wpisano do strategicznego planu rozwoju "Wisła" - to prawdziwie "wielki projekt", który mógłby radykalnie wzmocnić naszą pozycję geostrategiczną poprzez skokowe zwiększenie możliwości transferu towarów. O powrocie do tej koncepcji pisano jeszcze w poprzedniej dekadzie, podnosząc jej potencjalnie zbawienne skutki, bynajmniej nie tylko dla naszych południowych województw. Ów Kanał Śląski bowiem to tylko część większej całości, której wizję uzupełnić trzeba o połączenie Odry i Dunaju (sic!), czego monumentalny plan, z centralnym portem śródlądowym na terenie Czech, stanowi podobno największe marzenie prezydenta Miloąa Zemana. Nie trzeba długo tłumaczyć, jak znacząco powodzenie tego zaiste "wielkiego projektu" wpłynęłoby na obrót handlowy w skali całego kontynentu, nie trzeba też wielkiej wnikliwości analitycznej, by zauważyć, że to plany godzące w dotychczasowy "porządek świata" w naszym regionie.

Nic zatem dziwnego, że zarówno projekty polskie, jak i czeskie zawsze rozbijały się o problem finansowania, ostatecznie już dwa lata temu Komisja Europejska odmownie załatwiła w tej sprawie Czechów. I oto w sukurs nadchodzą Chińczycy, dla których perspektywa udrożnienia sieci komunikacyjnej poprzez skomunikowanie największych dorzeczy w Europie Środkowej jest naturalnym i nieodzownym dopełnieniem ich koncepcji "nowego jedwabnego szlaku", czyli w istocie reaktywacji pradawnej kooperacji rynków azjatyckich z Europą drogami lądowymi. Otóż więc właśnie z początkiem tego roku sprawa nabrała rumieńców. Chińskie firmy wystąpiły ni mniej, ni więcej, z propozycją pełnego finansowania prac ziemnych i budowy infrastruktury. W podobnym czasie po obu stronach granicy uroczyście podpisano stosowne deklaracje - Chińczycy umówili się z Czechami na budowę m.in. wielkiego terminalu logistycznego w morawskim Hoboninie, jednocześnie deklarując wolę inwestowania podobnej sumy (11 mld dolarów!) w wyżej wymieniony Kanał Śląski - stosowną umowę wstępną sygnował już w kwietniu 2016 wojewoda małopolski Józef Pilch. Sprawę ostatecznie przypieczętować miały spotkania przywódców państw. Miały, ale jakoś nie przypieczętowały.

Bo oto do akcji wkroczył energicznie Jego Ekscelencja Ambasador USA Paul W. Jones, który wszak nie darmo jest m.in. absolwentem studiów "bezpieczeństwa narodowego" w Naval War College (akademii marynarki wojennej USA). Będąc człowiekiem wyedukowanym przez imperialne służby tej akurat formacji, Jones nie może nie pojmować w lot, jak dalece wizja pokojowego prosperowania i bogacenia się narodów wielkiej wyspy świata (Europy i Azji) zagraża hegemonii imperiów morskich, jakimi pozostają Stany Zjednoczone i Wielka Brytania. Podobno niemal w przeddzień wizyty prezydenta Xi w Warszawie właśnie w sprawie kontraktu na budowę Kanału Śląskiego, wykonana została przez Amerykanów dyplomatyczna akcja mająca precedensy i właściwe wzorce w tradycji poczynań sowieckich ambasadorów w czasach PRL. Przy czym nie znając rzeczy z autopsji, trudno doprawdy przesądzać, czy przypadkiem towarzysz Borys Aristow nie zachowywał wobec towarzysza Józefa Czyrka większej rewerencji niż arogancki Paul W. Jones wobec nieszczęsnego Witolda Waszczykowskiego, skoro ten ostatni robił na osobach trzecich wrażenie roztrzęsionego właśnie po rozmowach z udzielnym demo-gubernatorem Jonesem. Tak czy inaczej - sprawa Kanału Śląskiego zapewne umiera właśnie śmiercią nienaturalną - wszystko na to wskazuje - wskutek zdecydowanego okazania przez towarzyszy amerykańskich dezaprobaty dla sprzecznej z imperialnym interesem samowolki polskich sojuszników.

Co ciekawe i jakże charakterystyczne, jak na zawołanie ruszyli z nagonką etatowi naganiacze z mediów gadzinowych, które przy pozorach permanentnej wojny akurat tej sprawie formują konsekwentnie sojusz ponad podziałami, stając czujnie na straży lojalizmu wobec amerykańskiej demodyktatury. Jednolite stanowisko zajęli, a jakże, funkcjonariusz frontu ideologicznego z "Gazety Polskiej" i z "Gazety Wyborczej". Ledwie prezydent Xi opuścił Warszawę, a już wykazywali się zaiste zadziwiająco synchronizowaną czujnością. Porównajmy:

"Projekty, które uda się zrealizować ze stroną chińską, będą wymagały bardzo dokładnego zbadania podmiotów w nie zaangażowanych, by uniknąć takich wpadek [sic! - podkr. G.B.], jak ta z zawartym tuż przed przyjazdem prezydenta Xi do Polski porozumieniem pomiędzy wojewodą małopolskim a chińską firmą China Harbour Engineering Company LTD (CHEC). Dotyczy ona budowy Kanału Śląskiego łączącego Wisłę z Odrą. Umowę podpisano, mimo że CHEC jest na czarnej liście Banku Światowego w związku z korupcją. Ta sama firma utraciła miesiąc temu kontrakt w Wielkiej Brytanii" - donosiła "Gazeta Polska Codziennie" do spółki z portalem Niezależna.pl (sic!).

A "Gazeta Wyborcza" wtórowała: "Problem w tym, że chińska firma China Harbour Engineering Company, która jest spółką-córką China Communications Construction Company Limited, znajduje się na czarnej liście Banku Światowego. Trafiła tam za korupcję i oszustwa podczas inwestycji m.in. w Bangladeszu i na Jamajce. Od kilku lat donosiły o tym anglojęzyczne serwisy". Przy czym redaktorzy "GaPoli" zachowali w tym wypadku większą skromność od swych kolegów, którzy nie omieszkali się pochwalić, że po ich publikacji wojewoda Pilch natychmiast w podskokach "sprawdza wiarygodność chińskiej firmy, z którą zamierza współpracować przy budowie kanału Wisła-Odra. Eksperci nie mają wątpliwości, że powinien to zrobić, nim podpisał umowę".

A więc: Roma locuta, causa finita - skoro Bank Światowy wprowadził kogoś na swoją czarną listę, to za żadne skarby nie należy się schylić po oferowane przezeń 11 mld, choćby nie wiem co.

Czy jednak polscy państwowcy mają się trwale godzić z tym stanem rzeczy? Czy "anglojęzyczne serwisy" i "czarne listy" redagowane przez tamtejszych lichwiarzy mają być miarodajne dla polskich mężów stanu? Poza narażeniem na ciosy nieprzyjaznych sąsiadów, wystawieniem na roszczenia i uroszczenia Żydów, poza pogrążaniem w coraz głębszej niewoli dłużniczej, czy mamy pogodzić się również z praktyką zamykania nam przez Amerykanów realnych perspektyw rozwoju gospodarczego, blokowania wszelkich projektów, które pozwoliłyby nam wydostać się z geostrategicznej pułapki i korzystać z atutów, jakie daje nam nasze położenie? Czy mamy na powrót przyjąć jako zasadę ustrojową nadrzędność woli imperialnych ambasadorów? Czy mamy uznać ich prawo do urządzania naszym przywódcom egzaminów powtórkowych z demokracji, a na dodatek jeszcze - do besztania naszych ministrów, ilekroć w podległych im urzędach zrodzi się jakiś pożyteczny, autentycznie wielki projekt?

Odłożony ad acta na skutek obcesowej interwencji ambasadora Jonesa projekt połączenia dorzeczy Wisły i Odry za grube chińskie miliardy będzie doskonałym probierzem. I to wcale nie intencji i lojalności Zachodu, bo te znamy już nadto dobrze - jak zły szeląg. Będzie to test suwerenności władzy warszawskiej. Najbliższe miesiące dadzą nam jasną odpowiedź, jak wypadnie "sprawdzanie wiarygodności" chińskich partnerów przez pana wojewodę, no i czy on sam w ogóle utrzyma się na stanowisku. Czy uczestnicy afery Kanału Śląskiego zasługują na większą wyrozumiałość niż, powiedzmy, Waldemar Pawlak z sygnowaną przezeń w Moskwie "niewolą gazową"? Jeśli warszawski rząd i prezydent chcą zachować tytuł do posługiwania się w nazwach imieniem Polski, muszą się po polsku zachować. Niech się nie łudzą, że konformizm w tej sprawie pozwoli im zachować suwerenność w jakiejkolwiek innej zasadniczej sprawie. Niech nie sądzą, że ich zaniechanie znajdzie przed sądem bardziej przekonujące usprawiedliwienie niż inne akty narodowej apostazji, abdykacji z suwerenności i rezygnacji z narodowego interesu. Czyż analogie coraz silniej rysujące się między Paktem Północnoatlantyckim a Układem Warszawskim mają się dalej rozszerzać aż do paraleli TTIP-RWPG? Czy lojalność sojusznicza wobec USA ma nas kosztować nie tylko utratę bezpieczeństwa i suwerenności, ale także przekreślenie poważniejszych perspektyw gospodarczych?

A na koniec: Jego Ekscelencja Ambasador Paul W. Jones już dawno zapracował na poczesne miejsce na naszej polskiej czarnej liście, aby jako persona non grata na grzeczne acz stanowcze wezwanie naszego MSZ opuścił co prędzej polską ziemię, której gościnności najwyraźniej nie potrafi uszanować.

Tekst ukazał się na łamach tygodnika Polska Niepodległa!

Grzegorz Braun


za:

http://polskaniep...sadora-usa
#1 | koj dnia 18.08.2016 12:00
Toż wszyscy na świecie wiedzą, że władze w Bangladeszu i na Jamajce słyną z kryształowej uczciwości, gdzie wszelkie postępowania władz publicznych są transparentne i oparte o szeroko przeprowadzone konsultacje społeczne.
#2 | dalba dnia 19.08.2016 20:11
Pan Grzegorz Braun, jak zwykle pszenno buraczany, jedni to "prawdziwi polacy" drudzy na czarnej liście. Pan Grzegorz potrafi użyć określenia na demokratycznie wybranych przedstawicieli Polaków sformułowania cyt:"władza warszawska" niby nic takiego, ale niesmak zostaje. Można domniemywać, że może woli władzę bardziej wiarygodną na przykład moskiewską - taka piterkowata myśl ( od nazwiska pewnej posłanki) . Obym się mylił.
#3 | Apis dnia 20.08.2016 19:59
Tzw. "Władza warszawska" - obojętnie z której opcji politycznej - zwykle nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa. Kanał Śląski? Międzynarodowa klasa żeglowności na Odrze? Zbiornik Racibórz, Śluza Malczyce? A cóż to do cholery jest? Da się to zrobić w jedną kadencję? Nie? To po cholerę nam d****pę zawracacie?
#4 | dalba dnia 20.08.2016 21:37
Kolego zawsze ceniłem sobie wypowiedzi wszystkich osób na tym forum, jednak mieszanie do budowy Kanału Śląskiego USA, Chin itp. to lekka przesada.
Elementy analizy przedstawione przez Pana Brauna oparte są o założenia z przełomu XVIII i XIX wieku. Lekko trącą myszką. W obecnej sytuacji geopolitycznej są wyjątkowo nietrafne. Co do rozmowy telefonicznej to pewnie Pan Braun udawał koślawą nogę od stołu przy biurku Pana Ambasadora USA i stąd podjął o niej informację.
Szanowny Panie nie warto ustawiać się w pozycji skrzywdzonej dziewicy i używać określeń wątpliwej jakość, tym bardziej wprowadzać do dyskusji elementy anarchistyczne "Władza warszawska"- nie nasza , niedemokratycznie wybrana, namiestnicy obcego państwa, niedługo, może Pan chcieć zejść do konspiracji. Ale Kolego Apis z kim przestajesz takim się stajesz.
P.s. Lepiej używać określenia Stopień Piętrzący Malczyce niż śluza Malczyce - Śluza Malczyce brzmi trochę bezsensownie w kontekście Pana wypowiedzi .
#5 | koj dnia 21.08.2016 12:57
Kol. dalba niestety muszę się zgodzić z wywodem p.G.Brauna, kolega nie podał merytorycznych argumentów, w czym on się myli. Proszę przedstawić swoją aktualną analizę problemu. Z tego co się dowiedziałem to właśnie chińska firma podpisała z wojewodą małopolskim porozumienie również dotyczące budowy Kanału Śląskiego, więc mieszanie do tej inwestycji Chin jest chyba koteczku uzasadnione. Sugerowanie, że ktoś kto pisze niepochlebnie o USA jest ruskim agentem jest śmieszne. Tak się dziwnie składa, że Chiny dążą oparcia swojej waluty o parytet złota, co to będzie oznaczało dla dolara - opowiedzieć może o tym Kadafi, który chciał wprowadzić złotego dinara. Pisanie o wprowadzaniu elementów anarchistycznych, mnie osobiście rozwaliło, może ludziska miast i wsi, zdrowi i chorzy, żywi i umar... no mniejsza z tym, demokratycznie wybierają przedstawicieli, ale KTOŚ koteczku te listy wyborcze układa (pewnie demokratycznie).
#6 | dalba dnia 21.08.2016 16:33
Kol. Koj zwracam uwagę, że nie ma na świecie takich zasobów złota by mogły one stanowić pokrycie wszystkich wydrukowanych przez wiodące gospodarki banknotów a nawet jednej np.: USA czy Chin. Konflikt w Iraku, o którym kolega wspomniał mogł wywołać próbę odejścia Kadafiego od rozliczeń ze sprzedaży ropy w walucie USA, ale są to raczej spekulacje. Dinar w złocie tak, ale pewnie, jako okolicznościowa moneta z wizerunkiem Kadafiego wybita na okoliczność zagazowania następnych setek jak nie tysięcy ludzi.
Zwracam kol. Kojowi uwagę, że użycie zwrotu "Władza warszawska” sugeruje, że legalnie wybrani przedstawiciele tej władzy to ciało obce na zdrowym ciele Pana G. Brauna i podobnych mu osób.
Konstytucja gwarantuje każdemu bierne i czynne prawo wyborcze - polecam przeczytanie tej lektury, każdy powinien ją przynajmniej raz przeczytać. Jeśli władza osobie nie odpowiada to powinna spróbować ją zmienić w sposób demokratyczny a jeśli jej się nie uda powinna uznać wolę większości. Nie podzielam wszystkich wyborów moich przyjaciół, ale kiedy dokonają wyboru w sposób demokratyczny i wybór ten stanowi większość to wybrana władza jest też moją władzą, którą respektuję - są legalnymi przedstawicielami Państwa Polskiego.
Chodzi też o pewną wrażliwość, szacunek dla swojego domu.
Kolego Koj apeluję do ciebie w końcu odważ się i ułóż własną listę mężów stanu, którzy poprowadzą Polaków w świetlaną przyszłość, Pan Braun próbował, jakoś Polacy mu nie zaufali. Pewnie to w jego ocenie wyborcy - no właśnie, jacy............ "Władza warszawska”?
Kolega pisze, że cyt.” pewnie ktoś te listy układa” skoro Kolega przez tyle lat nie zdołał się dowiedzieć, kto te listy układa to może spróbuję odpowiedzieć – pewnie świstaki i zawijają je w sreberka.
Szanowny Kolego proszę o ponowne przeczytanie mojego postu w kontekście wypowiedzi pełnej insynuacji Pana Brauna, rywalizacja Chin i USA na obszarze potencjalnej inwestycji - Kanał Śląski wydaje mi się stwierdzeniem dalece niedorzecznym.
Natomiast w przypadku skomunikowania południa kontynentu z północą drogami wodnymi owszem będzie miało znaczenie zarówno polityczne (integracja państw połączonych wspólnym interesem) i gospodarcze, ale nie tak istotne, jak to się może wydawać.
Dodam tylko, że ta integracja Europy Środkowej obecnie jest w interesie zarówno Polski, USA i Chin na pewno nie jest w interesie Rosji.
Kończąc definitywnie tą jakże interesującą polemikę pozdrawiam kolegę równie serdecznie, dziękując za Koteczka – PA CUKIERECZKU
P.S. proszę o wskazanie wersu w którym użyłem sformułowania ruski agent lub podobnej sugestii względem osoby lub organizacji, czyżby jakieś przewrażliwienie w myśl przysłowia - uderz w stół a nożyce same się odezwą?
#7 | koj dnia 21.08.2016 17:42
Kol. dalba nie chodzi mi o to, że jestem jakimś szczególnym wyznawcą P. G. Brauna, choć nie ukrywam, że bardzo cenię jego sposób patrzenia na pewne sprawy. Podobnie jak on odrzucam frazes demokratyczny, nie wierzę w spontan i odlot przy wybieraniu władzy. Dlatego też nie mam zamiaru dowiadywać się kto ustala listy wyborcze, bo jak mówi ruskie przysłowie cyt."kto wie tego wiodą w łańcuchach, a kto nie wie ten śpi w poduchach", a ja cenię sobie spokojny sen (generał Petelicki popełnił samobójstwo z broni długiej i tak przy tym zmyślnie zaparkował samochód, że nie obejmował go monitoring)
Reasumując , aby nie odbiegać od tematu - trzymam kciuki za obecną "władzę warszawską", by miała siły i determinację w doprowadzeniu do odbudowy dróg wodnych w Polsce.
Artykuł P. G.Brauna uznaję za ciekawy (dla niektórych ekscentryczny), głównie ze względu na to, że już nie kwestionuje się ( nawet w tych środowiskach, które reprezentuje autor w/w artykułu) zasadności budowy Kanału Śląskiego.
Natomiast na ruskiego agenta raczej się nie nadaję, raz, że jestem za młody, dwa taką funkcję dziedziczy się po rodzicach.
Pożyjemy zobaczymy co z tego będzie.
Pozdrawiam serdecznie.
#8 | Apis dnia 21.08.2016 21:15
Kolego @dalba. Oczywiście termin "stopień piętrzący Malczyce" jest w stosunku do "śluzy Malczyce" bardziej właściwy - zwłaszcza, że budowany jest w... Prawikowie. Celowo użyłem terminu, jakiego używali bądź używają politycy i ich "przedłużenie w terenie" (Koza, Karwowski, Sumisławski czy znów Koza). Z nimi się "zadawałem" ale nie chcę być takim jak oni i chyba uprawnia mnie to przynajmniej do odrobiny sarkazmu, Panie Pawle.

Być może moje wypowiedzi są anarchistyczne (czyli ta "władza warszawska"Wink ale dziesięć lat temu założyłem ten portal i z niejedną "władzą warszawską" przyszło mi się potykać na udeptanej ziemi w sprawie dróg wodnych w Polsce. Każda władza zaraz po wyborach staje sie "warszawska" (czytaj: partyjna a nie "demokratycznie wybrana"Wink i kompletnie nie pamięta swoich programów wyborczych. Stąd podejrzenie władzy o to, że coś, czego nie można sobie przypisać jako sukcesu podczas JEDNEJ kadencji - polityków (obojętnie z której opcji) kompletnie nie interesuje. I tylko w tej mierze zabrałem głos.
#9 | szczurokretowy dnia 31.08.2016 20:26
Bałkany potrzebują węgla-u nas na hałdach- czas by minister to zauważył bo na Water Expo tylko Dolna Wisła i Odra-puki jest klimat polsko-czeski w tej materii trzeba połączyć Wisłę z Dunajem!

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [3 głosy]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL