Odra i Wisła mają awansować do żeglugowej ekstraklasyDrukuj

Odra i Wisła mają awansować do żeglugowej ekstraklasyMinister obiecuje, że rzeki będą międzynarodowymi szlakami żeglugowymi. Plan bardzo ambitny, tym bardziej że na razie rządzi resortem wydmuszką.

Rządowy program rozwoju dróg wodnych, ogłoszony w poniedziałek we Wrocławiu, ma awansować Odrę i Wisłę do międzynarodowej klasy żeglugowej. Gdyby się udało, tylko Odrą można byłoby przewozić do 25 mln ton ładunków rocznie i przyłączyć ją do europejskiej sieci dróg wodnych. Dziś ze względu na stan infrastruktury i brak inwestycji, które ustabilizowałyby głębokość rzeki, przedsiębiorcy boją się wozić ładunki rzeką, bo nie mają pewności, czy barki np. nie utkną na mieliźnie. W zeszłym roku Odrą przepłynęło mniej niż 0,5 proc. wszystkich ładunków.

Szef nowego Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk i wiceminister Jerzy Materna obiecują przywrócenie żeglugi na Odrze do 2020 r., a awans do klasy międzynarodowej dla obu rzek - do 2030 r. Żeby to osiągnąć, chcą zbudować m.in.: kolejne stopnie wodne na Wiśle na odcinku Włocławek - Gdańsk i Odrze, a także Kanał Śląski (łączący Odrę z Wisłą), polski odcinek kanału Odra -Dunaj - Łaba i łącznik Wisła - Brześć. Koszt? 75 mld zł. Skąd pieniądze? Polska ma w tym roku ratyfikować międzynarodową konwencję AGN, która umożliwi sięgnięcie po środki unijne. Resztę ma zapewnić m.in. budżet państwa.

Jak mówi Materna, tylko na odcinku Warszawa - Gdańsk żegluga przyniosłaby 18 mld zł. Tłumaczy, że jedna barka mogłaby przewieźć tyle ładunku, ile 30 ciężarówek, obniżając koszty trzykrotnie i produkując pięć razy mniej spalin. W zeszłym roku w rozmowie z "Wyborczą" europosłanka PO Danuta Jazłowiecka przekonywała też, że Odra wykorzystywana gospodarczo może stworzyć 30 tys. miejsc pracy. Do tego, według danych Komisji Europejskiej, wypadkowość w ramach transportu śródlądowego jest równa zero.

Półtora roku czy pięć lat?

Ale czy rządowy program jest realny? Zakłada m.in. skończenie w półtora roku trwającej od 20 lat budowy stopnia wodnego Malczyce (woj. dolnośląskie) kluczowego dla odrzańskiej żeglugi. Mimo że nadzorujący tę inwestycję regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej mówi, że potrzebuje pięciu lat, i to przy sprawnym finansowaniu. Na razie pieniędzy, na ten rok ani na następny, zagwarantowanych nie ma. Koszt inwestycji to co najmniej 1,4 mld zł (nieoficjalnie 2 mld zł), a dotąd wykorzystaliśmy 60 proc. tej kwoty. Nawet gdyby inwestor natychmiast otrzymał brakujące pieniądze, to przy tego typu inwestycjach nie da się ich wykorzystać od razu, tylko po mniej więcej 100 mln zł rocznie.

Umowy do renegocjacji

Dodatkowo jesteśmy związani podpisanymi w zeszłym roku umowami, np. z Bankiem Światowym i Niemcami (w sprawie modernizacji Odry granicznej), które zakładają inwestycje na Odrze dostosowujące ją do klasy żeglugowej o znaczeniu regionalnym (trzecia klasa), a nie międzynarodowym (klasa czwarta lub piąta), jak chce obecny minister. Rząd PO-PSL nie miał bowiem planów, by Odrę awansować.

To nie szkoła. Żeby być w czwartej klasie, nie trzeba być w trzeciej. Wręcz przeciwnie, pieniądze wydane na dostosowanie do klasy regionalnej będą w dużej części zmarnowane w kontekście klasy międzynarodowej. Eksperci mówią, że warto się zdecydować.

Żeglowność czy powodzie

Materna i Gróbarczyk przekonywali we Wrocławiu, że umowy będą renegocjować. Barbara Ziółkowska z Banku Światowego potwierdza, że bank rozważy proponowane przez rząd modyfikacje, jeśli chodzi o projekty we wczesnej fazie lub te, które mają być projektowane od zera. Jednocześnie zastrzega, że projekty Banku Światowego dotyczą tylko i wyłącznie ochrony przeciwpowodziowej, a więc nie przewidują finansowania żadnych bezpośrednich inwestycji w podnoszenie klasy dróg wodnych.

Jednak akurat w tym przypadku zabezpieczenia przeciwpowodziowe i żeglowność szły w parze. W największej inwestycji - modernizacji Odry swobodnie płynącej - za 509 mln zł Bank Światowy współfinansuje użeglownienie rzeki (do trzeciej klasy), bo nasz rząd argumentował, że zapewni głębokość wymaganą przez lodołamacze potrzebne do przeciwpowodziowego kruszenia lodu. Czy dążąc do czwartej klasy, zdołamy przekonać bank, że chodzi nam o ochronę przeciwpowodziową?

Przeszkodą dla inwestycji mogą być też protesty ekologów. Od lat sprzeciwiają się stopniom wodnym, bo zakłócają one ekosystem.

A na deser Gróbarczyk i Materna przyznają, że na razie w ogóle nie mają jeszcze możliwości, by realizować swój program. Infrastrukturą na rzekach i pieniędzmi na inwestycje zarządza wciąż Ministerstwo Środowiska (na konferencji nie było żadnych przedstawicieli tego resortu), a nie Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Tak mówi prawo wodne. Jest w tej chwili nowelizowane, ale zespół prasowy MŚ poinformował "Wyborczą", że przekazywania kompetencji w nowelizacji nie ma. Nowe ministerstwo przekonuje, że dostanie je w ciągu pół roku.

źródło: Edyta Bryła - Wyborcza.biz
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL