Statki czy... stratki?Drukuj

Statki czy... stratki?Stowarzyszenie „Odra dla turystów” zaplanowało budżet na rok 2016. Czytamy w nim, że utrzymanie Laguny i Zefira pochłonie 947 tys. 974. zł. Planowane przychody kształtują się na poziomie 928 tysięcy. Stowarzyszenie optymistycznie zakłada, że wpływy z biletów wyniosą 315 tys. zł. W 2015 roku na pokład obu statków weszło 14 tys. 240 osób. Do interesu trzeba było wówczas dopłacić 181 tys. zł. Jak będzie tym razem?

Koszty utrzymania statków windują przede wszystkim wynagrodzenia pracowników. W 2016 r. pochłoną ponad 475 tys. zł. Do tego dorzucić trzeba jeszcze ZUS (ponad 85 tys. zł) i Fundusz Pracy (ponad 12 tys. zł). Na statku oprócz obsługi pływać będzie tłumacz języka niemieckiego, który zarobi 36 tys. zł. Na spore pieniądze może też liczyć osoba, zajmująca się obsługą środków unijnych. Do jej portfela trafi 50 tys. 400 zł.

Wśród pozostałych wydatków w oczy rzucają się przede wszystkim artykuły spożywcze (30 tys. zł), alkohol (12 tys. zł) i szeroko rozumiana promocja. Na zakup materiałów i usług reklamowych stowarzyszenie wyda 53 tys. zł. Sporą sumę trzeba będzie też zapłacić za ubezpieczenie – 81 tys. zł.

Niestety po raz kolejny budżet stowarzyszenia się nie bilansuje. Wstępne założenia mówią, że zabraknie w nim 19 tys. 974 zł. Wszystko zależy oczywiście od liczby turystów i warunków na rzece. Żeby statki mogły wypłynąć z portu w Odrze musi być minimum 120 cm wody. Stowarzyszenie liczy nie tylko na wpływy z biletów. Ważnym źródłem dochodów mają być czartery. Według planu do kasy ma wpaść z tego tytułu 130 tys. zł. Sprawdziliśmy, ile kosztują prywatne rejsy Laguną lub Zefirem. W sezonie – od czerwca do września – 800 zł. za godzinę. W pozostałych miesiącach: 600-700 zł. Stowarzyszenie mocno wierzy też w okrętowe bary. W sumie mają one dać 152 tys. zł zysku.

źródło: zielonagora-nowasol.regionalna.pl
foto: archiwum ŻŚ
#1 | Jacek z Opola dnia 11.02.2016 00:10
Niektóre pozycje w tym wykazie są bardzo dziwne. Na przykład do czego potrzebny jest tłumacz z niemieckiego?
Jak przyjedzie wycieczka to ma pilota, a jak jeden to niech się uczy lub sobie tłumacza znajdzie. Nie sądzę aby na jakimkolwiek statku w Niemczech był tłumacz już nie tylko polskiego, ale choć angielskiego czy francuskiego. Kolega czekał na pogotowie w Anglii 12 godzin bo nikt pod nr 112 nie mówił po niemiecku, że o polskim nie wspomnę.
A facet od środków unijnych? Płaciłbym mu 5% od tego co załatwi. Więc żeby dostał to, co mu płacą powinien załatwić unijną dotację 1 000 000 zł dotacji. Przecież Unia nic tylko pieniądze rozdaje ( zdaniem niektórych) .
A te środki spożywcze i alkohol (30 + 12) tys to dla załogi? Rozumiem, że głodni, ale czy naprawdę nie mogą na trzeźwo pływać?
#2 | lelo1951 dnia 11.02.2016 14:13
W całości zgadzam się z Jackiem
#3 | przylodz dnia 11.02.2016 14:24

Cytaj

Stowarzyszenie mocno wierzy też w okrętowe bary. W sumie mają one dać 152 tys. zł zysku.

Myślę, że to jest wyjaśnienie wydatków na środki spożywcze i alkohol. Jeszcze jedno: Zefir pływa od Krosna Odrzańskiego do Kostrzyna, odwiedzając porty niemieckie i polskie. To wyjaśnia obecność tłumacza.
#4 | miroslaw rajski dnia 11.02.2016 17:15
Jak można było sądzić że wydadki na alkohol i artykuły spożywcze przeznaczone są dla załogi? Naturalnie że chodzi tu o zaopatrzenie statkowego baru, gdzie produkty te zostaną sprzedane z zyskiem. Normalka.
Natomiast obecność tłumacza na statku pływającym na rzece granicznej jest jak najbardziej uzasadniona. Nie można wymagać od indywidualnych pasażerów niemieckich żeby uczyli się polskiego albo zabierali z sobą własnego tłumacza. Ta usługa wliczona w koszt biletu jest dużym plusem całego przedsięwzięcia. Poza tym tłumacz rozwiązuje ewent. problemy podczas postoju statku w niemieckich portach. Taki jest mój punkt widzenia.
Nie za bardzo rozumiem jaką funkcję spełnia ta osoba od środków unijnych. To co, cały sezon patrzy na ręce załogi czy nie robią przekrętów, czy jak? A swoją drogą dobra fucha Smile
#5 | Greg dnia 12.02.2016 14:11
Osoba od środków unijnych zajmuje się głównie ich pozyskiwaniem oraz rozliczaniem. Nie wiem czy jej praca jest akurat tyle warta, ale jest to zwykle osoba biegle znająca zawiłości tworzenia i wdrażania projektów unijnych, na które można dostać kasę. Nie każdy to potrafi.
#6 | Seehund dnia 12.02.2016 19:35
Jeśli główna windą kosztów jest wynagrodzenie pracowników, to ja się pytam, czy są tak dobrze opłacani, czy jest ich tak dużo? Firma, w której pływam, eksploatując dwa statki ( troszeczkę większe ), na etatach zatrudnia cztery osoby.
Zamiast zatrudniać tłumacza, należało wysłać, w okresie zimowym, załogę na kurs niemieckiego. Moja , zaprzyjaźniona firma z Saarbriecken, pływająca do Francji na pograniczu niemiecko-francuskim, nie ma na pokładzie tłumacza z języka francuskiego.
Chętnie zainwestowałbym w pokładowy bar, bo wyjęcie z 42 tys. 152 tys. robi wrażenie.
Radzę Stowarzyszeniu, aby wyrzuciło za burtę zbędne balasty, a na pewno wyjdzie na prostą.
Nie jest jednak wykluczone, że należałoby się dokładnie przyjrzeć samemu Stowarzyszeniu.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 100% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL