Hydepark

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Apis
30.05.2020
Chodzi mi też o to, że "nasze" ministerium poza przekopem mierzei żadnych innych problemów żeglugi śródlądowej nie dostrzega. To boli...

Apis
30.05.2020
Proszę się nie obrażać. W Hydeparku można pisać wszystko. Zbudują kanał i śluzę - napiszemy o tym na pewno specjalnego newsa.

ango
30.05.2020
(...)Ile można pisać o Mierzei...(...) Ponieważ ostatnie informacje o Mierzei są zamieszczane przez mnie, rozumiem, że mam już nie "zaśmiecać" strony tym tematem ...

tiktak
29.05.2020

tiktak
29.05.2020

Pływające zagrożenia na RenieDrukuj

Pływające zagrożenia na RenieMarynarze i kapitanowie ze wschodniej Europy pływają po Renie. Język francuski, niemiecki czy holenderski jest im często całkiem obcy. Także oszczędności w służbach ochrony wód, przy budowie mostów itp. stwarzać mogą problemy. Na tej najważniejszej europejskiej drodze wodnej może to w najbliższych latach generować zagrożenie bezpieczeństwa ruchu.

Rozszerzenie Unii Europejskiej w kierunku wschodnim i otwarcie unijnego rynku pracy stworzyło sytuację, że na Renie pływa wiele obcych załóg - w tym także kapitanów - nie posługujących się w wystarczającym stopniu żadnym z oficjalnych, reńskich języków: francuskim, niemieckim bądź holenderskim. Także z językiem angielskim wcale nie wygląda to lepiej.

Na dodatek odpowiednie służby mają wielkie trudności w stwierdzeniu, czy wpisy w Książkach Pracy czy podobnych dokumentach są prawdziwe. Jest tajemnicą poliszynela w tej branży, że we wschodniej Europie można sobie kupić każdy dokument jaki się tylko zechce stąd obawy, że w załogach na statkach pływają ludzie niedoświadczeni lub zgoła ignoranci w tym fachu. To duży problem, ponieważ przy kolizjach i wypadkach rozstrzyga się na podstawie zdolności komunikacji językowej i znajomości odcinka drogi wodnej czy doszło do nieszczęśliwego wypadku czy też zawinionej katastrofy w ruchu rzecznym.

Obydwie możliwości znajdują odzwierciedlenie w liczbach wypadków. W protokole komisji egzaminacyjnej na Patent Reński z roku 2011 stwierdzono,że 50% wypadków spowodowanych zostało ludzkim błędem - w wielu przypadkach także brakiem porozumienia się w odpowiednim języku. Revierzentrale Oberwesel nadzorująca bezpieczeństwo ruchu w południowej części Renu podaje, że wciąż dochodzi do wypadków przez brak porozumienia się przez radio na skutek trudności językowych lub braku znajomości drogi wodnej. Współpracownik największej śluzy reńskiej w Iffezheim stwierdził wręcz, że wiele statków informowanych, że z powodu jakiejś awarii powinny zawrócić - nie czyni tego, bo ich kapitanowie nie rozumieją rozmów przez radio.

Regulująca ruch na tej międzynarodowej drodze wodnej Centralna Komisja żeglugi na Renie z siedzibą w Strasburgu potwierdza te problemy.

- Jesteśmy świadomi, że trudności z porozumieniem nasilają się w ciągu ostatnich kilku lat. Problemy językowe są wyraźnie sygnalizowane w prasie fachowej i branża sama musi sobie to uświadomić - mówi Hans van der Werf, Sekretarz generalny Komisji Reńskiej - Nie wykluczam jednak, że podejmiemy skuteczniejsze działania naprawcze.

Drugim po braku znajomości szlaku problemem jest brak możliwości skontrolowania kto wydał danej osobie Książkę Pracy i czy ta osoba w innym miejscu nie przedłożyła całkiem innych dokumentów. Wydawanie tych dokumentów nie jest tak oficjalne jak wydawanie paszportów. Nie można zaprzeczyć, że to prowadzi do pewnych problemów. Wprowadzenie systemu elektronicznych i ujednoliconych baz danych jest w trakcie opracowania, ale potrwa to jeszcze lata zanim stanie się faktem. Dyskutuje się też poszerzenie oficjalnych języków reńskich o angielski i wielu innych sprawach.

Przypomnę tu, że z Sekretarzem Generalnym Van der Werfem spotkałem się w ubiegłym roku w Krynicy. Przedstawił wówczas wizję CCNR do roku 2018, która zakłada (z uwagi na fakt, iż na Renie coraz liczniej pływają załogi pochodzące z różnych krajów) realizację m.in. ujednolicenia poziomu fachowości załóg poprzez odpowiednie szkolenia news.php?readmore=1949

oryginalny tekst: Frankfurter Allgemeine Zeitung
tłum. Andrzej Podgórski
foto. Tadeusz Jankowski
#1 | Jacek z Opola dnia 18.04.2015 22:41
Czy nie byłoby sensowne pomyślenie o jakichś innych metodach komunikacji i sygnalizacji.
Podobnych do stosowanych na wodach morskich gdzie spotyka się statki z załogami wszelkich języków.
Na przykład system świateł podobny do tego co jest na kanale kilońskim.
Łatwo też robić terminal oparty na PC który wyświetlałby komunikaty odebrane z otoczenia w języku dobrze znanym danej załodze.
#2 | Apis dnia 19.04.2015 06:53
Warunkiem sine qua non przy uzyskiwaniu patentu reńskiego jest dobra znajomość języka "reńskiego". Na tak zatłoczonej arterii jak Ren nie ma czasu na jakieś światła i tłumaczenia przez laptop komunikatów z kilkunastu statków w pobliżu. Kanał Kiloński to stojąca woda - Ren płynie z niezłą prędkością - zwłaszcza w takich odcinkach jak na zdjęciu (Loreley - ca. 10-11 km/h). Decyzję należy podjąć w sekundach a nie czekać na przetłumaczenie usłyszanej przez radio wiadomości od statku idącego kontrkursem... (obrazek po kliknięciu weń powiększa się - widać dobrze ile się ma miejsca na manewry przy silnym prądzie i skałach po obu stronach).

i263.photobucket.com/albums/ii158/Plinta/Plinta2/schnburg079.jpg
#3 | marek56 dnia 19.04.2015 08:52
Coś mi tu nie pasuje. Przecież dla uzyskania patentu reńskiego na egzaminie wymagana jest znajomość, w stopniu conajmniej komunikatywnym, języka niemieckiego czy holenderskiego, czyż nie ? To na jakiej podstawie patenty reńskie otrzymują osoby nieznające któregoś z tych języków ? Czy naprawdę patent można "kupić" jak to sugeruje gazeta ? I Niemcy o tym wiedzą i tolerują to, nie potrafią zweryfikować, który patent jest prawdziwy ? Coś mi się nie chce w to wierzyć. Wydaje mi się, że ten artykuł jest z gatunku tych zaczepnych. Bo za dużo załóg obcych pływa ? Odbierają pracę Niemcom ?
#4 | Apis dnia 19.04.2015 09:16
To nie tak... Zgodnie z dość dawna informacją (rok 2006) - zamieszczoną na naszym portalu http://www.zeglug...eadmore=78

Życzeniem Centralnej Komisji Reńskiej (ZRK) jest optymalne wykorzystanie zawodu i ułatwienie w poruszaniu się statkiem (...) czyli uruchomienie mechanizmów zezwalających na uznawanie na Renie innych Patentów niż reńskie. Dokonano już w tym kierunku następnego kroku umożliwiajacego w przyszlości kierowanie statkiem na odcinku Basel-Iffeezheim posiadaczom innych niz reńskie uprawnień kapitańskich.
Na pozostale odcinki Renu zainteresowani posiadacze swoich krajowych uprawnień bedą mogli skladac podania o przystapieniu do bardzo ulatwionych egzaminow na Duzy Patent Renski (Großes Patent). Naleza do nich austriaccy, węgierscy, polscy, slowaccy, czescy i rumuńscy kapitanowie.

Chodzi więc o to czy:
- te krajowe patenty uzyskano "legalnie" (odpowiednia praktyka, wykształcenie itd.)
- wpisy w książce pracy (potwierdzające ilość rejsów odbytych na Renie) odpowiadają rzeczywistości
- znajomość języka jest znajomością rzeczywistą a nie teoretyczną

Niemcy sugerują (nie bez podstaw - powiedzmy sobie szczerze), ze jeśli chodzi o dwa pierwsze punkty - można sobie wszystko kupić w "'Osteuropie".

Znam polskich kapitanów klasy A (posiadany patent jest jak najbardziej legalny, wystawiony w odpowiednim urzędzie i zarejestrowany), którzy nie tylko nigdy na Renie nie byli ale nawet Odry nie przepłynęli na całej długości. Niektórzy nigdy nie byli na pokładzie statku towarowego (!). Teoretycznie jesli trochę kumaja po niemiecku (terminologia zawodowa) - mogą się starać o podejście do "ułatwionego" egzaminu na Rheinpatent, a ilość rejsów jakiś "kolega" armator czy kapitan wpisze mu do ksiązki pracy za odpowiedni bakczysz.
#5 | marek56 dnia 19.04.2015 17:15
Trochę to skomplikowane jak dla mnie. Dotychczas byłem przekonany, że aby mieć patent reński na odcinek lub cały Ren to należy zdać właściwy egzamin przed komisją reńską. I z opisów z którymi się spotkałem wynikało, że nie zawsze jest to takie proste. A tu okazuje się, że wspomniany patent można zdobyć w inny sposób. W takim razie Niemcy sami sobie stworzyli problem i teraz próbują to jakoś "odkręcić".
#6 | Apis dnia 19.04.2015 17:33
Chyba się nie zrozumieliśmy. Nie, nie można go zdobyć w inny sposób niż poprzez egzamin przed CKR. Ale... Posiadacz krajowego patentu kapitana (np polskiego) nie musi zdawać egzaminu z przepisów żeglugowych i zasad ruchu statków i innych elementów wiedzy fachowej jakimi powinien legitymować się kapitan żeglugi śródlądowej. Egzaminujący na Rheinpatent zakładają (na podstawie posiadanego przezeń patentu), ze jest to fachowiec przez duże "F". Zdaje egzamin ze znajomości odcinka Renu, na który chce uzyskać uprawnienia no i jednocześnie ze znajomości języka.

Niemcom w opublikowanym tekście artykułu chodzi o to, że poddawane są w wątpliwość kwalifikacje KRAJOWE delikwenta. Według jego patentu jest wprawdzie kapitanem, ma wpisy w swojej książce pracy, że pływał wymaganą ilość rejsów na Renie i MOŻE ubiegać się o PRZYSTĄPIENIE DO EGZAMINU na patent reński. I może go zdać!

Ale potem może się okazać, że poza komunikatywną znajomością języka niemieckiego lub innego "reńskiego" (warunek konieczny zdania egzaminu) miał fałszywy lub wydany "za masło, kury i kaczki" KRAJOWY patent kapitana (trudno to sprawdzić), wpisy w książce pracy nie odpowiadają rzeczywistości (trudno to sprawdzić) a znajomość odcinka wykuł na blachę z map Renu. ALE PO EGZAMINIE JUŻ ZAPOMNIAŁ tej "znajomości", bo po prostu nigdy tam nie był STATKIEM, aby zapamiętać z autopsji. Naprawdę jest piekarzem, kamieniarzem, stolarzem, kupił sobie barkę lub zatrudnił się jako kapitan i kompletnie nie ma pojęcia o zawodzie.

Niestety - okazuje się to dopiero po wypadkach, których - jak napisano - 50% pochodzi z błędów ludzkich...
#7 | marek56 dnia 19.04.2015 22:04
No tak. Przyznaję, że może nie wszystko w tym artykule doczytałem do końca. W artykule poruszone zostały jakby dwa problemy. Pierwszy to brak znajomości języka i stąd moje wątpliwości jak można było zdać egzamin na patent reński bez znajomości tegoż języka.
Odnośnie braku kwalifikacji - na pewno jakiś problem z tym jest. Kombinatorów nie brakuje, z różnych pobudek. Jedni raz stanęli za sterem i wydaje się im, że potrafią już wszystko. Inni być może kiedyś zdobyli ten zawód ale nie pływali, a po latach chcą do niego koniecznie wrócić. Tylko jak w takim razie takich zweryfikować zanim narobią szkód ? Pytanie laika. Może pozostać bez odpowiedzi. Smile
#8 | Jacek z Opola dnia 20.04.2015 00:28
W jakiej części Ren jest taki szybki i kręty?
Trzeba mieć nieźle porąbane we łbie żeby się tam wybierać bez odpowiednich kwalifikacji. (Zdjęcie robi wrażenie.)
Stąd drugie moje pytanie.
Czy rzeczywiście błędy popełniają tylko ci, którzy oszukiwali przy staraniach o patent?
Myślę, że przy dzisiejszym poziomie techniki trudno o inne przyczyny wypadków niż błąd ludzki, a ten z kolei może mieć za przyczynę nie tylko brak umiejętności, ale i przemęczenie, alkohol czy nawet brawurę wynikającą z pewności swych rzeczywiście dużych umiejętności.
Czy wypadki powodują tylko obcokrajowcy?
#9 | Apis dnia 20.04.2015 07:13
Ren jest kręty i szybki na wielu odcinkach w swoim środkowym biegu. Średnia prędkość nurtu na pewno nie spada poniżej 6-8 km/h. Jazda w górę Renu polską BM-500 z silnikami 2x120 KM była mordęgą nawet na dolnym Renie (Rotterdam-Duisburg). Płynęło się z prędkością 4 km/h względem brzegu. Statki bez odpowiedniej mocy maszyn nie mają czego szukać na górnym-środkowym Renie. W okolicach na zdjęciu powyżej koło Loreley (cały odcinek St. Goar - Bingen) w latach 60,70-tych polskie BM-500 nie były w stanie pokonać siły nurtu i brane były na hol przez inne, silniejsze jednostki lub holowniki tu stacjonujące specjalnie w tym celu. Oczywiście wiązało się to z dodatkowymi opłatami. Proszę rzucic okiem na te publikacje:
http://www.zeglug...dmore=2001
http://www.zeglug...ad_id=1353

www.zegluga-rzeczna.pl/images/news/binger3.jpg

Błędy popełniają wszyscy i nie tylko na Renie. Sprawcami wypadków są także wszyscy (Niemcy też). Przyczyny zostały przez Pana Jacka wymienione. Kłopoty z porozumieniem mogą mieć nawet ci, którzy dość dobrze znają język gdy odpowiada im Niemiec posługujący się dialektem. Inaczej mówi po niemiecku mieszkaniec Hanoweru, inaczej mieszkaniec Monachium a inaczej ktoś z Hamburga. Inaczej mówi po niemiecku Holender czy Francuz, którzy tego języka nie lubią. Chociaż dość dobrze posługuję się językiem niemieckim gdy pojechałem pierwszy raz do Wiednia kompletnie nie rozumiałem "austriackiego gadania" Smile. A to tez ponoc język niemiecki...

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 50% [1 głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [0 głosów]
Dobre Dobre 50% [1 głos]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL