Niewielu pamięta o ich bohaterskich walkach na rzekach II RzeczpospolitejDrukuj

Niewielu pamięta o ich bohaterskich walkach na rzekach II RzeczpospolitejPolscy marynarze walczyli nie tylko na morzach i oceanach. Niewielu pamięta o ich bohaterskich walkach na rzekach II Rzeczpospolitej. Pińsk, małe miasto powiatowe na wschodnich rubieżach ledwie powstałej II Rzeczypospolitej, zostało zajęte po krótkich walkach z bolszewikami 5 marca 1919 roku. Już podczas walk pojawiła się w Wojsku Polskim potrzeba posiadania niewielkiej flotylli okrętów rzecznych, która udzielałaby wsparcia wojskom lądowym na podmokłych terenach Polesia, gdyż rozległe bagniste tereny, brak dróg i linii kolejowych powodowały, że działania wojsk na wszystkich kierunkach były bardzo ograniczone.

Brak możliwości użycia artylerii lądowej i dostarczania zaopatrzenia wymuszały użycie transportu wodnego. Wówczas to z projektem utworzenia na wodach Polesia flotylli okrętów rzecznych zgłosił się do gen. Anatoniego Listowskiego porucznik byłej carskiej marynarki Jan Giedroyc. 19 kwietnia 1919 roku por. mar. Giedroyc został mianowany dowódcą Flotylli Pińskiej. Była to jednak flotylla jedynie na papierze, gdyż nie posiadała jeszcze okrętów.

Dzięki wytrwałości dowódcy i tytanicznej pracy marynarzy już miesiąc później do służby weszły dwie pierwsze wyremontowane jednostki znalezione w Pińsku. 3 lipca żołnierze Flotylli zdobyli wieś Horodyszcze. Tak w raporcie opisał tę potyczkę dowódca grupy podlaskiej: (...) eskadra łodzi motorowych Flotylli Pińskiej pod dowództwem por.mar. ks. Giedroycia zaatakowała Horodyszcze z południa i wschodu, nie bacząc na silny ogień artylerii i karabinów maszynowych. Dzielni marynarze wysadzili desant i atakiem na bagnety, wspomagani przez działko i karabiny maszynowe z łodzi, zdobyli wieś (...). Data pierwszej potyczki później była przyjęta jako oficjalne święto Flotylli. Niedługo później zaczęła działać Flotylla Wiślana.

Oddział Wydzielony "Wisła"

Przez cały okres międzywojnia flotylle rzeczne były przebudowywane i reorganizowane, aby w razie ponownej wojny z Sowietami być gotowym na działania na kierunku wschodnim. Do czasu śmierci marszałka Piłsudskiego nikt nie brał na poważnie sytuacji, w której należałoby opracowywać plan wojny z Niemcami. Flotylla Rzeczna Marynarki Wojennej nie była do takich działań przygotowana.

Aby zaradzić odsłonięciu linii Wisły 31 marca 1939 roku z Pińska wysłano na Wisłę jednostki, które miałyby zabezpieczać przeprawy mostowe na rzece. W dwóch transportach kolejowych przesłano na Wisłę Kutry Uzbrojone i ścigacz KU-30. Większe jednostki dotarły drogą wodną. Z tych jednostek utworzono Oddział Wydzielony rzeki Wisły pod dowództwem komandora ppor. Romana Konafoyskiego.

W oczekiwaniu na wojnę

W czerwcu 1939 roku, kiedy wszyscy byli pewni, że wojna wisi w powietrzu marynarze OW "Wisła" i Flotylli Pińskiej rozpoczęli gorączkowe przygotowania do działań zbrojnych. Jednostki wodne przeszły szybki przegląd, zaczęto je przemalowywać w barwy ochronne i zwiększać ich obronę przeciwlotniczą. Wśród nich był kuter uzbrojony KU-4 dowodzony przez bosmanmata Henryka Mazurka.

Była to stara austro-węgierska jednostka zwodowana jeszcze w czasie poprzedniej wojny. Do Polski trafiła w 1920 roku, a pod dowództwem bsmt. Mazurka znajduje się od 1 lipca 1939 roku. Tydzień później na rozkaz szefa sztabu armii "Pomorze" Mazurek przeprowadził okręt do Brdyujścia z zadaniem wzmocnienia obrony przeciwlotniczej mostów wiślanych. Tam spędził całe lato na szkoleniu i uzupełnianiu map rzeki, gdyż okazało się, że jedyne jakie posiadają zostały opracowane jeszcze przed I wojną światową.

Tragiczny wrzesień

1. września bsmt. Mazurek prowadził poranną zaprawę, kiedy ze statku sztabowego ORP "Hetman Żółkiewski" nadany został sygnał: "Wracać. Wojna z Niemcami". Mazurek w oka mgnieniu znalazł się na pokładzie KU-4, gdzie kazał ściągnąć banderę, aby nie zwracała na siebie uwagi.

W pierwszych dniach września kuter uczestniczył w obronie mostów wiślanych w Toruniu i Brdyujściu. Ratował kawalerzystów z rozbitej Pomorskiej Brygady Kawalerii w czasie przeprawy pod Świeciem, gdzie osłaniał wraz z tankietkami TK-3 wycofujące się jednostki. Później razem z polskimi pancerniakami uczestniczył w zlikwidowaniu niemieckiej przeprawy promowej pod Topolnem. W czasie bitwy odwrotowej jego załoga zestrzeliła niemiecki bombowiec nurkujący Ju-87. Jednak dni prawdziwej chwały miały dopiero nadejść.

Czytaj więcej na facet.interia.pl
#1 | zbychu1949 dnia 29.03.2014 09:47
Mam książkę Wielkie Dni Małej Floty autor opisuje właśnie w niej dzieje tej floty.
#2 | miroslaw rajski dnia 29.03.2014 22:54
Dzieje Flotylli Wiślanej,Flotylli Pińskiej i Oddziału Wydzielonego "Wisła" to nieprawdopodobny rozdział historii Polskiej Marynarki Wojennej. Mam dwie książki na ten temat, kilkakrotnie je przeczytałem, fascynująca lektura! Wydane jeszcze za komunizmu ale polecam:

abload.de/img/unbenannt29dxuf.jpg

abload.de/img/unbenannt318b7x.jpg
#3 | Valdemaras dnia 30.03.2014 13:47
dowódcą Oddziału Wydzielonego "Wisła" był kmdr.ppor. Roman Kanafoyski a nie jak piszą Konafoyski. Jego syn imienia nie pamiętam był kapitanem w Żegludze Bydgoskiej m.innymi na Koziorożcu B-04.
#4 | zbychu1949 dnia 31.03.2014 18:35
Tak jego syn pracował w Ż.B. i jakiś czas z nim pływałem.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL