Most w Podjuchach: stała zakałaDrukuj

Most w Podjuchach: stała zakałaStatki rzeczne od czwartku nie mogą przepływać pod zwodzonym przęsłem mostu kolejowego w Szczecinie Podjuchach z powodu jego awarii. Prace naprawcze miały się zakończyć w sobotę wieczorem, ale przęsło nadal jest niesprawne. Denerwują się armatorzy i właściciele przewożonych ładunków, bo przestój oznacza dla nich straty finansowe.

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Szczecinie w komunikacie z 4 bm. zapowiedział, że w związku z remontem przęsła nie będzie ono podnoszone od g. 8 w czwartek do g. 20 w sobotę (6 - 8 marca). Niestety, nadal jest niesprawne.

- O remoncie dowiedziałem się już na trasie, bo wypłynąłem z Wrocławia tydzień temu - mówi kapitan żeglugi śródlądowej Czesław Szarek, który przyprowadził do Szczecina nową jednostkę śródlądową, zbudowaną przez wrocławską stocznię Malbo.

Statek będzie pływał po Renie, a zamówił go armator holenderski. W poniedziałek miał być w Szczecinie odprawiony w trasę morską. Niestety, utknął na Regalicy, przed mostem w Podjuchach. Jednostka ma wysokość ponad 6 m i pod stałym przęsłem jest dla niej za mały prześwit. Nie zmieści się też pod mostami na Odrze Zachodniej (ponadto jest za szeroka na ten szlak). Czeka teraz na kanale Odyńca. Dwa pchacze, które z nią płynęły przemieściły się na nabrzeże przy ul. Heyki.

- Załoga musi uzupełnić prowiant, bo zapasy były na określony czas - dodaje kapitan Szarek. - Początkowo mieliśmy informację, że jak dobrze pójdzie, to może już w sobotę rano podniosą przęsło. Teraz się okazuje, że najwcześniej w poniedziałek.

Remont przęsła zatrzymał też inne jednostki (m.in. zestawy pchaczy) po obydwu stronach mostu. Opóźnienia w transporcie oznaczają straty nie tylko dla armatorów, ale też dla producentów i odbiorców przewożonych towarów.

- Doszło do uszkodzenia części mechanizmu - rygli, które trzeba dorobić ręcznie - tłumaczy Maciej Dutkiewicz ze spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. - Udało się opuścić przęsło, więc ruch kolejowy na tej trasie odbywa się bez przeszkód. Przewiduje się, że prace naprawcze potrwają do godzin wieczornych w poniedziałek.

Kłopoty z zabytkowym mostem w Podjuchach, pochodzącym z 1936 r., występują od dawna. Podnoszone przęsło często ulega awariom.

- Nie wiadomo, kiedy ten newralgiczny dla żeglugi węzeł, blokujący dostęp do portu, zostanie przebudowany - martwi się Zbigniew Antonowicz z Rady Interesantów Portu Szczecin. - Kolej nie wpisała tej inwestycji do Strategii Rozwoju Transportu na lata 2014-2020.

Armatorzy śródlądowi mają dość i zamierzają nagłośnić problem, którego rozwiązania od lat nie mogą się doczekać. Niewykluczone, że zorganizują akcję protestacyjną.

źródło: 24kurier.pl
Fot. Michał Rembas



Od redakcji "ŻŚ": o tym moście pisaliśmy na naszych łamach w roku 2009 w artykule Szlaban dla żeglugi śródlądowej: Most w Podjuchach gdy chciano go na stałe zamknąć i zrobić z niego zabytek całkowicie blokując żeglugę.


Pobierz i czytaj pismo dyr RZGW Szczecin
do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w tej sprawie


Nie udało się zrobić z niego zabytku ale żeglugę i tak ukarano jego permanentnymi remontami. Za pieniądze wydane na ten cel już dawno stanąłby obok drugi most - nowoczesny zwodzony lub stały: wysoki na tyle, aby żegluga odbywała się bez łaski kolejarzy.
#1 | Apis dnia 09.03.2014 19:48
Pod artykułem na stronie Kuriera 24 ukazał się taki oto komentarz w tej sprawie:

Cytaj

"Udało się opuścić przęsło więc ruch kolejowy na tej trasie odbywać się będzie bez przeszkód". Czy autor tych słów zdaje sobie sprawę, że odkrył przed nami kuriozalny sposób myślenia? Już trzy mosty w Szczecińskim Węźle Wodnym (SWW) zostały zaspawane na stałe, proszę sprawdzić w jakich latach na to zezwolono. Służby administracji wodnej tym samym uznały zwierzchność jednego rodzaju transportu nad drugim. Ten trend trwa wiele lat. Zapytam niedyskretnie- ile lat "siedzi na stołku" obecny Dyrektor RZGW Szczecin, który jest odpowiedzialny za utrzymanie drożnej drogi wodnej? Drugie pytanie: jakie transport kolejowy uzgodnił warunki prowadzonych robót konserwacyjnych na moście w Podjuchach z obecnym Dyrektorem RZGW Szczecin? Nie sądzę, że ten "lekką ręką" podpisał solidny zakres robot remontowych łączących się z zamknięciem drogi wodnej na wiele dni - przy otwartym sezonie nawigacyjnym. Z informacji administracji wodnej wiemy,że to 3-dniowe zamknięcie mostu na rzece Regalicy, wiązało się tylko z wymianą szafy sterowniczej. Dzisiaj wiemy, że zakres robót zdecydowanie się powiększył, gdyż trzeba ręcznie wykonać stalowe rygle blokujące torowisko. Co jeszcze może się zdarzyć podczas tego remontu? Dlaczego "kolej" nie wykonała potrzebnych remontów w okresie zimowej przerwy nawigacyjnej? Przęsło zwodzone jest integralną częścią mostu kolejowego przez rzekę Regalicę. Niesprawność przęsła zwodzonego należy traktować jako niesprawność całego mostu dla ruchu kolejowego. Zatem ruch kolejowy powinien być na tym moście zamknięty. Podniesione przęsło zaś powinno umożliwiać normalny ruch żeglugowy na sprawnej drodze wodnej. A może Pan Dyrektor Kreft "przyjął tylko do wiadomości" zgłoszone prace bez wymaganego w takim wypadku ustalenia priorytetów dla ruchu żeglugowego? Drodzy Państwo, nasuwa się podstawowe pytanie -jaki jest dziś status Odrzańskiej Drogi Wodnej? Pytanie kieruję do Rządzących,bo nie potrafię się przyzwyczaić do rzeczywistości, która "stoi na głowie" w tym kraju.To przecież "kolej" wchodzi w kolizję z drogą wodną a nie odwrotnie. Będę bacznie przyglądać się sprawie.Wyrazy szacunku dla Redakcji za podjęcie tematu.
#2 | Apis dnia 10.03.2014 09:49
Przed zepsutym mostem w Szczecinie stoi kadłub statku zbudowanego do Holandii we wrocławskiej stoczni (jego cena to prawie milion Euro) czyli jest wart chyba więcej niż ten obszczany most. Właściciel stoczni ponosi z tego tytułu dzienne straty przekraczające wartość zwodzonego przęsła. Kolej powinna zostać podana do sądu i wypłacić odszkodowanie rekompensujące producentowi kadłuba i armatorowi statków, które go prowadzą te straty. Koniec Polski-Samowolski.
#3 | frank martin dnia 15.03.2014 22:11
Panie Apis, z całym szacunkiem do tego co Pan robi dla żeglugi, do dzielenia się swoją wiedzą na portalu ŻŚ, działania portalu(niech dalej trwa) i innych akcji, ale chyba trochę zachowuje się Pan jak ci, których Pan czasem krytykuje. Przynajmniej ja tak to odebrałem, może przesadnie a może nie.

Mianowicie użył Pan w komentarzu pogardliwego stwierdzenia -obszczany most-. Obiekt ten powinien być wpisany (i chyba już jest) na listę zabytków (techniki) i objęty porządnymi pracami konserwacyjnymi (np. za dotację UE ze stosownego funduszu) aby mógł dalej funkcjonować. JEST TO JEDYNY ZWODZONY CZYNNY MOST KOLEJOWY W EUROPIE. Mamy więc na swoim terenie nie lada zabytek techniki.

Jeszcze w listopadzie 2013 w artykule 'Śluza XVIII Kanału Kłodnickiego odsłonięta' pochylił się Pan nad tematem, odsłoniętej starej śluzy, która powinna zostać/mogłaby być odrestaurowana, a pewnie zostanie zburzona. A teraz określenie innego zabytku - mostu - mianem: ZAKAŁY. To albo hipokryzja (jeśli mówimy o ogólnym stosunku do zabytków rejestrowanych i nierejestrowanych) albo stawianie jednych wyżej nad innymi. Inaczej: inne zabytki techniki i dziedzictwa kultury WON!, a hydrotechnika jest cacy? Wiele razy podkreślano na tym portalu, że żegluga mogłaby/powinna współpracować z transportem i drogowym i kolejowym. Wyszedłem z założenia, że dotyczy to również ogółu wzajemnych stosunków. Albo nie bardzo wiem co chodziło z tym 'obszczaniem', może, że ktoś siku tam robił ... :]

STAŁĄ ZAKAŁĄ w tym kraju nie jest obiekt jakikolwiek i nigdy nią nie będzie, są tą ZAKAŁĄ często ludzie (urzędnicy) i ich mentalność. Jako środowisko związane z żeglugą, Rada Kapitanów, stowarzyszenia armatorów itd., macie przecież prawo do wystąpienia jako STRONA TRZECIA MAJĄCA INTERES FAKTYCZNY I PRAWNY w należytym utrzymaniu mostu - więc to, że należy on do PKP nic szkodzi = piszemy pisemko i działamy. Wiemy, że nie ma co liczyć na PKP ani RZGW, bo oni – takie mam czasem wrażenie - chyba żyją w poprzedniej bajce; to się zmienia ale wciąż za powoli. Poza tym urzędnik siedzi w urzędzie znieczulony, a zakład transportujący działa – jest więc na wszelkie utrudnienia bardziej wyczulony.

Inna sprawa, że każdy obiekt PKP czy GDDKiA musi być ubezpieczony. Z tego co wiem kontrakty transportowe posiadają klauzule dot. ryzyk zależnych i niezależnych. Poniesione koszty przez armatora mogą więc być zwrócone przez ubezpieczyciela/właściciela/zarządcę obiektu po przedłożeniu roszczeń z tytułu poniesionych szkód/kosztów dodatkowych z dowodami.

PARĘ FAKTÓW NA TEMAT OBIEKTU MOSTOWEGO (tzw. „ZAKAŁY&#8221Wink - nie ma na Wikipedii:
- obiekt wykonany wg systemu W. Scherzera (wynalazca systemu przechyłowego) , innym obiektem wg jego projektu jest Most Pegaz (Pegasus Bridge) w Benouwille w płn. Francji,
- WYPOSAŻONY W NAPĘD elektryczny I RĘCZNY AWARYJNY Wink

Pozdrawiam
FM
(stalowiec i hydrotechnik)
#4 | Apis dnia 16.03.2014 10:01
Ten most to raczej element polityki transportowej Polski a nie sentymentu do zabytków. O wpisaniu tego mostu na listę zabytków techniki była już mowa. O tym, że inne mosty zwodzone w Szczecinie - zamiast uczynienia "zabytkami czynnymi" - zaspawano na głucho, odcinając niektóre akweny Szczecińskiego Węzła Wodnego od żeglugi też mówiono wielokrotnie. Mając na uwadze te przypadki - zapewne most w Podjuchach też chcianoby "zabytkowo zaspawać".

Nasza propozycja: zachować zwodzone przęsło jako zabytek do zwiedzania i pokazowego podnoszenia dla zwiedzających (jeśli jacykolwiek poza wąskim gronem "miłośników zwodzonych mostów" będą, bo to nie jest centrum Szczecina) a resztę mostu rozebrać i zbudować obok nowy, wyższy, nie będący zakałą dla współczesnej żeglugi. Będzie to o wiele tańsze od trwających od Drugiej Wojny ustawicznych remontów, ręcznym dorabianiem jakichś bolców i permanentnym generowaniu strat związanych z ograniczaniem żeglugi (bez względu na to czy pokrywane są z ubezpieczenia czy z kieszeni winowajców).

Most Pegaz (Pegasus Bridge) w Benouwille we Francji jest kiepskim argumentem "za" dla mostu w Podjuchach, bo jest to most drogowy i - jak widać na załączonym obrazku - częściej jest podniesiony niż opuszczony - dokładnie odwrotnie niż most w Podjuchach, który gdyby był stale podniesiony a opuszczany dla pociągu - przestałby być zakałą.

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/03/Benouville-Pegasus-Bridge-ouverture.JPG

Marynarze to twardy ludek i być może częściej posługują się dosadnymi określeniami w rodzaju "obszczany", co w potocznej mowie oznacza właśnie ni mniej ni więcej tylko "rozmyślnie, z lenistwa i wygodnictwa kolejowego zaniedbany, zrujnowany, kompletnie nieprzydatny do niczego". Nieco inaczej ale też ostro nazwałem sprawę tego mostu pięć lat temu: http://www.zeglug...admore=617

Cytaj

Obecnie Kolej postanowiła problem "zlikwidować". Po prostu wpisze się most na listę zabytków, całkowicie zdejmie obsługę ze względu na "kłopoty kadrowe" co spowoduje, że przez całą dobę i przez cały rok most w Podjuchach będzie zamknięty. Obecnie i tak dla żeglugi "czynny" był jedynie przez 75 minut na dobę.

I tym sposobem zielone gnomy znów zatriumfują: - dokopiemy w końcu tym cholernym marynarzom z rzek za pomocą mostów, po których wprawdzie nic nie jeździ i jeździć nie będzie (po zabytku ?!), ale za to skutecznie blokują znienawidzoną żeglugę.


W swojej marynarskiej służbie przepływałem pod tyloma mostami zwodzonymi (podnoszonymi, obrotowymi, zabytkowymi), że nie sposób ich wyliczyć w jednym komentarzu: wystarczy być raz w porcie w Antwerpii czy popłynąć kanałami w Belgii lub Holandii. Opisałem swoje wrażenia z takich rejsów m.in. w artykule http://www.zeglug...rowstart=1 Nigdzie nie czeka się na podniesienie mostu dłużej niż kwadrans lub dwa - nawet jeśli to jest zabytkowy most w Willebroek, dużo większy i bardziej skomplikowany niż ten w Podjuchach:

www.davidsfondswillebroek.be/images/brug.jpg

Na Kanale Brukselskim, zwanym też Willebroek Kanaal lub Canal de Willebroek, na którym jest usytuowany powyższy most - odbywa się także ruch małych statków morskich i te wcale nie czekają na otwarcie mostu - podnoszony jest o wiele wcześniej aby statek nie musiał wykonywać zbędnych manewrów. Gdyby przez most w Podjuchach odbywał się ruch statków rzeczno-morskich - kolej albo zbankrutowałaby z powodu roszczeń armatorów albo sama, z własnych funduszy zbudowałaby czym prędzej inny most i to wiele lat temu, gdy znaczenie żeglugi na Odrze było znacznie większe niż dziś - co tez jest elementem polityki transportowej. To przez takie "zakały" jak ten most znaczenie żeglugi maleje... Są przecież plany wpisania na listę zabytków całych odcinków dróg wodnych (Górna Noteć, Kanał Bydgoski, Droga Wodna Odra - Wisła) co przecież jest podyktowane niczym innym jak uwaleniem żeglugi śródlądowej na amen. W każdym innym europejskim kraju takie działania określonoby jako sabotaż gospodarczy. Najpierw zbudujcie nowe śluzy i mosty a potem ze starych róbcie zabytki tak jak w Parku Śluz w Waltrop http://www.zeglug...#post_3860

upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b1/Henrichenburg_Modell.jpg/776px-Henrichenburg_Modell.jpg
#5 | frank martin dnia 16.03.2014 13:51
Niby racja niby nie. Można poteoretyzować.
Propozycja b. dobra ale pytanie: czy ruch pociągów (jakichkolwiek) jest wyłączony na tej trasie i nie będzie wznowiony – trasa jest do likwidacji? Czy jest wyłączony czasowo lub funkcjonuje czasowo/stale? Zależy od tego opłacalność podjęcia całej inwestycji i tym samym decyzja PKP - jak się im nie opłaci to machną ręką i stan obecny będzie – na niekorzyść transportu wodą – utrzymany. Zapewne PKP chciałoby także żeby RZGW partycypowało w kosztach – na pewno zaargumentują: bo to przecież głównie dla nich (wodniaków).

Przytoczyłem przykład mostu Pegasus Bridge jako jednego z pierwszych mostów wg systemu (przechyłowego) Scherzera – taka ciekawostka raczej. Ale skoro o tym, to należy zaważyć, że pierwotny obiekt w Benouwille we Francji został zastąpiony w połowie lat 90-tych (1994 lub 1995) nowym mostem. Ten w Podjuchach pochodzi z 1949 – rok odbudowy (nieścisłość w artykule – podano 1939). W latach 90-tych były już dużo lepsze techniki obliczania obiektów inżynierskich. Pisze Pan, że częściej jest Pegasus Bridge podniesiony. Pewne jest tak dlatego, że ktoś na zachodzie pomyślał perspektywicznie i założył, że ruch na rzece/kanale się zwiększy, a z uwagi na rozbudowaną sieć dróg – ruch na moście będzie lokalny. Wzięto więc pewnie pod uwagę dłuższe wystawienie na działanie wiatru podniesionego przęsła i stosownie zabezpieczono. Nie sądzę żeby obiekt w Podjuchach z 1949 był tak przemyślany.

Więc co do Waszej Propozycji, chyba lepiej z funduszu unijnego wyremontować obiekt – transportowego albo tego na ochronę (lub razem) – odpowiednio zabezpieczyć i oddać do użytku z podniesionym przęsłem, a opuszczanym na czas przejazdu pociągu niż budować obok nowy. Pewnie jednak będzie trzeba udowodnić, że żegluga odbywa się częściej niż ruch pociągów… . I kto – jw. – powinien ponieść większe koszty: PKP czy RZGW.

Co do Zachodu to nie ma co się porównywać – oni są inną gospodarką (lepszą) i przede wszystkim nie zniszczyli u siebie tak przemysłu, więc mają za co/po co dbać o różne obiekty i przewóz jest porozkładany na tory, drogi oraz wodę. Pewnie nie bez znaczenia jest też mentalność ludzi i aktywność środowisk związanych z daną dziedziną. Nie sądzę żeby w Polsce korporacjom usługowym (i informatycznym), czy małym i średnim firmom usługowym były potrzebne statki rzeczne czy małe jednostki morskie jakie pływać mogą na Willebroek Kanaal, ale gdyby ujawniły swoje interesy i pokazały perspektywę wykorzystania takiej infrastruktury to i z tego powodu coś mogłoby się poprawić.

Zakała więc będzie nadal, bo urzędnicy bez bodźca zewnętrznego nie obejmą inicjatywy, ani nie dogadają się ze sobą. Kiedyś na nie oficjalnym spotkaniu technicznym na budowie (nie hydrotechnicznej) usłyszałem od urzędnika coś w tym stylu (dokładnych słów nie pamiętam): ludziom się wydaje, że urzędnik musi to musi tamto. My nie jeździmy po mostach i drogach ciężarówkami, czy koleją po torach. Wolelibyśmy zmasowanej aktywności środowisk zainteresowanych i form nacisku w zakresie inicjacji różnych inwestycji. Wydawałoby się, że byłoby nam trudniej z tego powodu, ale tak naprawdę byłoby dużo łatwiej - mielibyśmy powód do podjęcia działania.

Myślę więc, że w Polsce brakuje aktywności zainteresowanych, bo na inicjatywy i współpracę urzędników i różnych urzędów reprezentujących różne dziedziny nie można liczyć.

Ze swojego doświadczenia wszystkim zainteresowanym mogę polecić w zakresie załatwiania spraw w urzędach: dołączajcie dużo obrazków, zdjęć, wykresów prostych, zestawień i tabel, porównania – wszystko poparte wiarygodnymi źródłami. Czasem trzeba wręcz gotowe rozwiązanie podać i powtarzać wszystko czasem po 10x. Nie wszyscy są tacy, ale przeważająca większość. Takie czasy.

Gdybym był bogaczem … jabadabadibidab … (który nie zapomniałby o pewnych ideach) to bym fundnął pływanie barek bez obciążenia najlepiej na jakieś ekologiczne paliwo typu gaz w tę i z powrotem, żeby było jak najgęściej na rzece/kanale na Odrze (czy Wiśle). To byłby dobry argument ku inwestycjom. Dobry PR może zdziałać cuda, patrz: nasza władza (jaka by nie była). Wink
#6 | Apis dnia 16.03.2014 15:31

Cytaj

Zapewne PKP chciałoby także żeby RZGW partycypowało w kosztach - na pewno zaargumentują: bo to przecież głównie dla nich (wodniaków).

Nam - wodniakom - ten most nie jest do niczego potrzebny. My po nim nie wozimy swoich towarów. To kolej weszła tym mostem w "kolizję" z rzeką a nie na odwrót. Jeśli nie jest on kolei potrzebny - niech go uczynią zabytkiem wyłączonym z ruchu kolejowego i zostawią otwarty http://www.24kuri...z-objazdem . To przecież kolej wnioskowała o uczynienie go zabytkiem pięć lat temu: http://www.zeglug...abytek.pdf więc chyba nie jest jej potrzebny. Ponadto pociągi mogą poruszać się objazdami przez Szczecin-Zdroje i Szczecin-Dąbie. Żegluga śródlądowa takiej możliwości nie ma.

Most ten jest opisany w Wikipedii: http://pl.wikiped...alic%C4%85

A tu jest historia linii kolejowej do której ten most należy: http://pl.wikiped...owa_nr_273
#7 | Raku20 dnia 24.03.2014 20:06
Już tyle się słyszy o tym moście o modernizacji albo budowie że się wszystkiego odechciewa-tylko wysadzić go i po kłopocie(oczywiście żartuję-jeden już siedzi za sejm). Jakby nie ruch pociągów to pewnie dawno by go złomiarze wywieźli albo by zardzewiał jak śluzy na międzyodrzu.szkoda gadać.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL