Żegluga po krakowskuDrukuj

Żegluga po krakowskuOstrzeżenie dla uprawiających żeglugę na wodach będących w gestii Dyrektora Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Krakowie.

Mało kto jest w stanie przeczytać wszystkie akty prawne wydawane przez różne instytucje, w tym szczególnie liczne akty prawa miejscowego. A ponieważ osoby, do których są one adresowane, zobligowane są je przestrzegać, dlatego warto przybliżyć „Zarządzenie Dyrektora Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Krakowie z 16.07.2013r. w sprawie szczegółowych warunków bezpieczeństwa ruchu i postoju statków na śródlądowych drogach wodnych” (zwane dalej Zarządzeniem), opublikowane następnie w dziennikach urzędowych województw: małopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego i śląskiego, a dostępne również na stronie internetowej UŻŚ w Krakowie, w zakładce „Prawo miejscowe”. Nawet bowiem dla osób dobrze orientujących się w prawie żeglugowym (ustawa o żegludze śródlądowej i wydane na jej podstawie rozporządzenia) niektóre rozwiązania zawarte w „Zarządzeniu” mogą być dużym, a nieprzyjemnym zaskoczeniem.

Zacznę od § 3, który w pkt. 1 prawidłowo odnosi się do drogi wodnej rzeki Wisły, ale już w pkt. 2 rozszerza zakres obowiązywania „Zarządzenia” na inne wody śródlądowe – nie będące drogami wodnymi. A przecież art. 14 ustawy żegludze śródlądowej jednoznacznie ogranicza kompetencje Dyrektora UZŚ do wydania przepisów „wynikających z charakteru i właściwości dróg wodnych”. Mamy więc do czynienia z wyraźnym naruszeniem normy kompetencyjnej zawartej w art. 14 ustawy o żegludze śródlądowej, a także art. 7 Konstytucji RP (Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa), art. 83 (Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczpospolitej Polskiej) oraz art. 94 (Organy samorządu terytorialnego oraz terenowe organy administracji rządowej na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie, ustanawiają akty prawa miejscowego …). Jak zatem wytłumaczyć naruszenie tylu istotnych przepisów? Czyżby Dyrektor UŻŚ w Krakowie nie wiedział co to jest droga wodna – patrz art. 1 pkt. 1 ustawy o żegludze śródlądowej i jakie regulacje są w Konstytucji RP. A przecież stosownie do art. 7 powołanej ustawy dyrektora powołuje minister „spośród kandydatów posiadających wiedzę, kwalifikacje zawodowe i doświadczenie w zakresie żeglugi śródlądowej i funkcjonowania administracji rządowej”. Może więc nie tylko powołany ale i powołujący organ (wsparty zespołem „fachowców”) nie posiadają kwalifikacji wymienionych w w/w przepisie? Nie można wykluczyć, że akurat to przypuszczenie jest najbardziej prawdopodobne – o czym szerzej w uwagach końcowych.

Dura lex sed lex – okrutne (surowe, niesprawiedliwe) prawo, ale prawo, więc trzeba się do niego stosować. Ale co robić, kiedy niektóre przepisy są tak bzdurne, że nie da się ich przestrzegać. Może minister coś poradzi. Należy dalej rozpatrzyć, jakie konsekwencje może mieć dalsze funkcjonowanie „Zarządzenia”, obarczonego już na wstępie tyloma istotnymi wadami prawnymi.

W § 14 pkt 7 wyznaczono miejsca postoju statków w czasie „wstrzymania ruchu żeglugowego spowodowanego przekroczeniem wysokiej wody żeglownej”. Wszystkie one są usytuowane wzdłuż rzeki Wisły. A ponieważ „Zarządzenie” obowiązuje na wszystkich wodach, więc dotyczy wszystkich statków uprawiających tam żeglugę. W związku z tym proponuję, aby Dyrektor UŻŚ w Krakowie p. S. Wójcik, posiadający od niedawna patent kapitana żeglugi śródlądowej, „pokazał” osobiście innym kapitanom, kierującym jednostkami na zalewach Solińskim, Czorsztyńskim, Rożnowskim, czy Żywieckim, jak przepłynąć z tych akwenów (nie posiadających śluz przy zaporach) do wyznaczonych miejsc postoju. Najlepiej w towarzystwie „właściwego ministra”, który wówczas mógłby w praktyce ocenić kwalifikacje i doświadczenie zawodowe swego pomazańca. A po drodze można by jeszcze zabrać hurtem liczne promy kursujące wzdłuż Sanu i Dunajca, które też są przecież statkami. Przy okazji zaś pouczyć kapitanów z tych akwenów jaki stan wody i z którego wodowskazu na Wiśle jest dla nich wiążący do rozpoczęcia ewakuacji, chociażby np. w Bieszczadach od miesiąca nie spadła ani kropla deszczu. W „Zarządzeniu są bowiem podane stany wwż tylko w odniesieniu do Wisły.

Mniej humorystyczna, bo mogąca mieć poważne konsekwencje, byłaby realizacja „Zarządzenia” przez statki cumujące przy bulwarach wiślanych w Krakowie - § 14 pkt 10. Najbliższym wyznaczonym miejscem jest dolne stanowisko śluzy Dąbie (w obrębie Krakowa z prądem rzeki). Kolejne, ale dalsze stanowisko, to dolne stanowisko śluzy Kościuszko (pod prąd rzeki). Dodatkowo, aby dotrzeć do tego stanowiska należy przepłynąć pod mostem Dębnickim, którego niski prześwit przy wwż uniemożliwiłby to większości jednostek. Pozostaje zatem dla nich dolne stanowisko śluzy Dąbie, co połączone jest z koniecznością przejścia przez śluzę. W omawianym rejonie cumuje 10 dużych obiektów pływających (restauracje, hotele) i 9 mniejszych (przystanki tramwaju wodnego) oraz 6 sporych statków pasażerskich. Co najmniej więc tyle statków musiałoby przepłynąć przez śluzę. Śluza Dąbie pracuje do rzędnej 197,00 m, co odpowiada poziomowi 370cm na wodowskazie w Bielanach. W okresie powodzi w 2010 r. poziom wody w Wiśle wzrastał w tempie 20-40 cm na godzinę. Przy porównywalnej fali powodziowej śluza Dąbie przestałaby pracować po upływie 1-2 godzin od osiągnięcia poziomu wwż na Bielanach. W tym czasie musiałoby przepłynąć przez nią co najmniej 25 jednostek. Prześluzowanie zaś jednego dużego obiektu pływającego to ok. 1 godziny, zważywszy dodatkowo, że do dyspozycji mogą być najwyżej dwa holowniki. Każdy z nich zatem po prześluzowaniu i zacumowaniu jednego obiektu pływającego musiałby wracać po następny. Nie wykluczam, że mogę się nieznacznie mylić w podanych wyżej danych. Dlatego proponuję, aby komisja w składzie: pan Minister S. Nowak, pani J. Ślusarczyk Dyrektor RZGW w Krakowie (z tym organem Zarządzenie było uzgadniane) oraz sam pan Dyrektor UŻŚ w Krakowie, zarządziła i obserwowała manewry jednostek pływających w Krakowie, mające na celu ustalenie czasu potrzebnego do przepłynięcia przez nie śluzy Dąbie i zacumowania w wyznaczonych miejscach. Można zresztą zredukować powyższą propozycje do jednego obiektu pływającego, a czas odmierzony precyzyjnie na słynnym na całą Polskę chronometrze p. S. Nowaka można by odnieść do pozostałych jednostek. W tym wypadku jednak komisja pozbawiona zostałaby niewątpliwie romantycznego widoku dwudziestu kilku jednostek kręcących się przed śluzą i gorączkowo poszukujących bezpiecznego miejsca postoju, co szczególnie frapująco wyglądałoby przy wzbierającej fali powodziowej.

Ceniąc wszakże czas proponowanych do komisji notabli, którzy mają na głowie szereg jeszcze ważniejszych obowiązków, pozwolę zwrócić się z apelem do niedawno powstałej Rady Kapitanów Żeglugi Śródlądowej. Ciało to niewątpliwie grupuje doświadczonych praktyków, w tym być może znających realia żeglugi w rejonie Krakowa, a szczególnie śluzy Dąbie. Jeżeli taka sytuacja istotnie miałaby miejsce, to uważam za wskazane, aby Rada wypowiedziała się w omawianej kwestii, związanej z szeroko pojętym bezpieczeństwem żeglugi, co nadałoby jej odpowiednią rangę.

Aktualnie wiele zdaje się wskazywać, że nakazany w „Zarządzeniu” sposób ewakuacji statków cumujących przy bulwarach wiślanych w Krakowie jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem (dobrą praktyką żeglarską). Jednakże nie można czynić zarzutu niewidomemu, że nie widzi, a głuchoniememu, ze nie słyszy ani nie mówi. Na podobnej zasadzie nie powinno się też stawiać zarzutu postępowania wbrew zdrowemu rozsądkowi osobie, która zdaje się z natury nie posiadać takiego przymiotu.

Pozostanę więc w sferze prawnej, wskazując na następujące kolizje wprowadzenia omawianego sposobu ewakuacji z innymi aktami prawnymi:

- Art. 88a pkt 2 ustawy prawo wodne stanowi, że: „Użytkownicy wód współpracują z organami administracji rządowej i samorządowej w ochronie przed powodzią w zakresie określonym w przepisach ustawy oraz w odrębnych przepisach”. A w art. 88g ust. 2 pkt 8 tejże ustawy sprecyzowano, że do zakresu tego należy „uprawianie żeglugi śródlądowej”. Użytkownikami wód są niewątpliwie armatorzy, z którymi w tym zakresie żadnej współpracy, czy nawet konsultacji nie było, a wręcz przeciwnie zarysował się konflikt, o czym za chwilę dalej.

- Art. 5 i 19 ustawy o zarządzaniu kryzysowym, przewidują odpowiednio, że plany zarządzania kryzysowego powinny zawierać „organizację ewakuacji z terenów zagrożonych”, a organem właściwym w sprawach zarządzania kryzysowego na terenie gminy miejskiej jest prezydent. Na tej podstawie i odpowiednich Zarządzeń Prezydenta miasta Krakowa armatorzy już przed kilku laty sporządzili plany ewakuacji obiektów pływających, uzgodnione z UŻŚ w Krakowie i zaaprobowane przez wyznaczone do tego instancje. A teraz Dyrektor UŻŚ domaga się sporządzenia przez armatorów nowych planów ewakuacji, na zupełnie odmiennych i nierealnych zasadach. Należy uzupełnić, że w ślad za Zarządzeniami Prezydenta miasta Krakowa nastąpiły już odpowiednie inwestycje, a przewidziane są dalsze. Otóż np. Zarząd Infrastruktury Sportowej Urzędu miasta Krakowa sfinansował (a więc z funduszy publicznych) wykonanie trzech solidnych pali cumowniczych około kilometra przed śluzą Dąbie, posiadając oczywiście wszystkie niezbędne uzgodnienia. Na wypadek powodzi miała się tam przemieścić, zgodnie z planami, część obiektów pływających. W opinii bowiem wielu praktyków jest to jedno z najbezpieczniejszych miejsc na terenie Krakowa. Jeżeli dotychczas nie zostało dostatecznie uprawdopodobnione, ze poruszamy się w oparach absurdu, to można dodać, że niedawno zarówno przed jak i za tymi palami zostały usytuowane znaki żeglugowe zakazu postoju, skutecznie blokując możliwość zatrzymania się tam jakiegokolwiek statku. Tak więc fundusze publiczne dzięki nieprzemyślanemu (łagodnie mówiąc) „Zarządzeniu” trafiły w błoto – przed lub popowodziowe, zależnie od okoliczności. Ten sam los spotkał jeszcze poważniejsze nakłady, jakie poniósł jeden z armatorów, wykonując własnym sumptem, po uzyskaniu stosownych pozwoleń, specjalistyczne dalby cumownicze, również przed śluzą Dąbie. A teraz na wypadek powodzi ma ewakuować się za śluzę Dąbie.

Sygnalizuję tylko niektóre aspekty, gdyż znacznie obszerniejsze i szczegółowe dossier na ten temat zgromadziło lokalne stowarzyszenie armatorów, wzburzone tym, ze „Zarządzenie” nie zostało, mimo wymogów prawnych, z nim skonsultowane. Może więc p. Minister uzna za stosowne zapoznać się z tą argumentacją, wykonując przy okazji pracę za Dyrektora UŻŚ, który powinien to uczynić przed podpisaniem „Zarządzenia”. Chyba, że podobnie jak Dyrektor UŻŚ uzna, że wymagana prawem „współpraca” polega na arbitralnym narzucaniu przez jedną stronę bezsensownych rozwiązań, a później na ich rygorystycznym egzekwowaniu.

Podobne zastrzeżenia można zgłosić do miejsc postoju statków w okresie zimowej przerwy nawigacyjnej, określone w § 14 pkt 9. Większość obiektów pływających, zacumowanych przy bulwarach wiślanych w Krakowie (hotele, restauracje), jest przystosowana do prowadzenia działalności przez okrągły rok i tak się to do tej pory odbywało, ku zadowoleniu prawie wszystkich. Turyści nocowali w hotelach, przechadzający się licznie popularnymi bulwarami mogli wstąpić na kawę czy coś zjeść. Kilkadziesiąt osób miało zatrudnienie, a armatorzy płacili podatki. A teraz p. Dyrektor ( chyba jedyny niezadowolony lub zawistny) nakazuje wszystkim tym obiektom wynieść się na peryferie Krakowa, gdzie pies z kulawą nogą nie zajrzy, a obiekty pozbawione infrastruktury będą niszczały. Kilkadziesiąt osób straci pracę, a budżet zostanie pozbawiony określonych wpływów. Czyżby w ten sposób miał być realizowany nałożony przez art. 8 ust. 1 ustawy o swobodzie działalności gospodarczej obowiązek: „Organy administracji publicznej wspierają rozwój przedsiębiorczości, tworząc korzystne warunki do podejmowania i wykonywania działalności gospodarczej, w szczególności wspierają mikroprzedsiębiorców oraz małych i średnich przedsiębiorców” oraz rządowy program aktywnej walki z bezrobociem.

Rejon UŻŚ w Krakowie jest atrakcyjny turystycznie i w sezonie zjeżdżają tłumy żeglarzy, motorowodniaków i kajakarzy. Spotka ich na wstępie niemiła niespodzianka w postaci § 15 pkt 3, że „Postój statków przeznaczonych do uprawiania sportu lub rekreacji może odbywać się w miejscach do tego wyznaczonych zapewniających bezpieczne cumowanie i komunikację z lądem”. Nie wiadomo kto i w jaki sposób ma wyznaczać te miejsca, ale brzmi to na pewno groźnie. Koniec zatem z biwakowaniem „na dziko” przy zielonych wzgórzach nad Soliną czy innych wodach. Nie wiadomo, czy będzie mógł się odbyć tradycyjny, mający kilkudziesięcioletnią historię, wiosenny spływ kajakowy Dunajcem, w którym udział bierze nawet kilka tysięcy uczestników. Jak zdradził jeden z nich, po zakończeniu każdego etapu biwakują oni „w krzakach”, a więc w miejscach do tego nie wyznaczonych. A co ze spływem „szlakiem błękitnego Sanu”, gdzie nikt nie wyznaczył miejsc do postoju, podobnie jak na rzece Tanew, czy szeregu innych. Chociaż to może nieładnie, bo każdy powinien przestrzegać prawa, podpowiem jak ominąć ten przepis. Otóż art. 45 pkt 1 ustawy o żegludze śródlądowej stanowi, że: „Statek może się zatrzymać na postój w miejscu do tego wyznaczonym, a w wypadku braku zakazu postoju – wybierać miejsce postoju tak blisko brzegu, jak na to pozwala jego zanurzenie oraz warunki miejscowe, i tak aby nie utrudniać ruchu żeglugowego”. Zatem ograniczenie postoju jakie wprowadzono w § 15 „Zarządzenia” jest sprzeczne z powołanym przepisem ustawy, mającym przecież wyższą rangę. Na wszelki wypadek nie życzę jednak uprawiającym turystykę wodną spotkania z inspektorami UŻŚ w Krakowie czy samym Dyrektorem, bo wygląda, że mogą być odmiennego zdania.

Nie chcąc rozdymać rozmiarów publikacji poprzestanę na wytkniętych uchybieniach „Zarządzenia”, chociaż znalazłoby się ich więcej (może wystarczyłoby ich na następną publikację, jeżeli interesuje to czytelników). Pora bowiem, aby przynajmniej częściowo, pochwalić p. Dyrektora UŻŚ w Krakowie. Otóż w § 16 „Zarządzenia” stara się on, choć bezskutecznie, zalegalizować stan faktyczny spływu łodziami flisackimi na Dunajcu. Odnosi się to bowiem ponownie do wód nie będących drogą wodną i pozostaje w całkowitej sprzeczności ze stanowiskiem zaprezentowanym przez P. Podsekretarz Stanu Ministerstwa Infrastruktury w odpowiedzi na interpelację poselską w marcu 2009r. ( dla zainteresowanych jest dostępna na stronie internetowej Sejmu RP, nr 9109, sejm VI kadencji). W odpowiedzi tej uznano, ze kwestia spływu powinna być uregulowana w ustawie i zapowiedziano prace w tym kierunku. Od marca 2009r. nic się jednak nie działo, trudno więc się dziwić, że p. Dyrektorowi „puściły nerwy” w obliczu tak długotrwałej bezczynności centralnego organu i postanowił uregulować kwestię we własnym zakresie. Należy jednakże potraktować to wyłącznie jako „krzyk rozpaczy” pod adresem Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej: „ zróbcie w końcu to co do Was należy, bo bierzecie przecież za to niemałe pieniądze”. P. Dyrektorowi należą się więc słowa uznania za determinację i odwagę, bo który organ przecież lubi, jak wytyka się mu lenistwo i bezczynność. Ale zarazem § 16 spełnił w ten sposób swoją rolę i powinien jak całe „Zarządzenie” zostać wycofany z obiegu. A jeszcze większą odwagę mógłby p. Dyrektor wykazać, gdyby wydobył na światło dzienne, zapewne schowany głęboko w szufladzie, obszerny dokument analizujący stan faktyczno-prawny spływu Dunajcem i prezentujący możliwość jego rozwiązania zgodny z prawem. Ujawnienie przez p. Dyrektora tej wstępnej wersji mogłoby być początkiem dyskusji zainteresowanych stron, aby w końcu uregulować tę kwestię.

Na zakończenie można wyrazić zdziwienie, jak taki „gniot prawny”, jakim jest „Zarządzenie” przemknął się przez gęste, wydawałoby się zasieki, ustanowione, aby nie dopuścić do obrotu prawnego aktów obarczonych wadami. Otóż w § 5 i 6 Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dnia 23.12.2009r. w sprawie trybu kontroli aktów prawa miejscowego … (Dz. U. 2009,222,1754) przewidziano m.in., że:

1. Organ niezespolonej administracji rządowej przekazuje ustanowiony akt prawa miejscowego, wraz z uzasadnieniem, niezwłocznie po jego podpisaniu właściwemu rzeczowo ministrowi, a gdy akt ten reguluje sprawy należące do właściwości dwóch lub więcej ministrów - wszystkim właściwym rzeczowo ministrom.

2. Właściwy rzeczowo minister dokonuje kontroli zgodności aktu prawa miejscowego ustanowionego przez organ niezespolonej administracji rządowej z przepisami powszechnie obowiązującymi, a także z zasadami rzetelności i gospodarności.

3. Akt prawa miejscowego ustanowiony przez organ niezespolonej administracji rządowej wraz z wynikami kontroli, o której mowa w ust. 2, właściwy rzeczowo minister przekazuje Prezesowi Rady Ministrów w celu dokonania kontroli zgodności tego aktu z polityką Rady Ministrów.

4. W razie stwierdzenia w wyniku kontroli, o której mowa w ust. 2, uchybień uzasadniających uchylenie kontrolowanego aktu prawa miejscowego ustanowionego przez organy niezespolonej administracji rządowej właściwy rzeczowo minister przekazuje ten akt Prezesowi Rady Ministrów wraz z projektem zarządzenia nadzorczego oraz uzasadnieniem.

Ciekawe byłoby zatem zestawienie z niniejszą publikacją uzasadnienia „Zarządzenia”, sporządzonego przez Dyrektora UŻŚ w Krakowie oraz wyników kontroli tego aktu prawa miejscowego dokonanego przez Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, a przekazanego Prezesowi Rady Ministrów. Ponadto ponieważ „Zarządzenie” zawiera regulacje z zakresu zarządzania kryzysowego i działalności gospodarczej, to powinno być również poddane kontroli ministrów właściwych w tych sprawach. Mam nadzieję, że p. minister S. Nowak udostępni opinii publicznej te dokumenty za pośrednictwem portalu „Żegluga Śródlądowa”.

Na tle przedstawionej dotychczas argumentacji warto też, aby p. Minister S. Nowak odpowiedział na następujące pytania, kierowane do niego, jako organu nadzorującego działalność Dyrektora Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Krakowie:

1. Czy w uprawnieniach Dyrektora UŻŚ w Krakowie mieści się naruszanie Konstytucji RP i szeregu wymienionych w tekście ustaw,
2. W wypadku potwierdzenia, że naruszenia takie miały miejsce, określenie czy są to działania na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.
3. Przedstawienie wyników zestawienia odpowiedzi na powyższe pytania z opisem czynu zabronionego zawartym w art. 231 kk (przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza publicznego),
4. W zależności od odpowiedzi na powyższe pytania uzasadnienie, czy istnieje potrzeba wykonania obowiązku wynikającego z art. 304 § 2 kpk (obowiązek powiadomienia o przestępstwie ściganym z urzędu).

Wyczerpujące i rzetelne odpowiedzi p. Ministra niewątpliwie przyczynią się do podniesienia poziomu kultury prawnej wśród administracji żeglugowej i odwiedzających portal, a więc i autora niniejszych słów.

Sindbad
#1 | 38 dnia 23.11.2013 18:32
Nie wiedziałem, że pan S.W. już posiada patent kapitana...ciekawe gdzie odbył staż?, zdobył świadectwo starszego marynarza a potem bosmana i na jakich statkach pracował jako bosman a może sternik...? który armator czy jakiś kapitan to potwierdził... w 2011 roku nie posiadał tego dokumentu ...ale już wtedy myślał jak go uzyskać...Smile

Może promotor uchyli rąbka tajemnicy ...Smile
#2 | Apis dnia 23.11.2013 18:47
Sprawą kursów i egzaminów na kapitanów zajmie się Rada Kapitanów oficjalnie. Egzaminy z relacji samych egzaminowanych to śmiech na sali: nie znającemu podstawowych przepisów mówi się na egzaminie "idź za sterówkę (Bizona, na którym prowadzi się egzaminy), przypomnij sobie (znaki, sygnały itd.) i za chwilę wróć"...

A po takim "egzaminie" taki polski "kapitan" pływa statkiem pasażerskim wożąc pasażerów - w tym dzieciaki... I jeszcze się stawia do innych kapitanów jaki to on fachura...
#3 | 38 dnia 23.11.2013 20:50
Autor wystawił panu dyrektorowi plus dodatni za legalizację spływu Dunajcem, ale dowodzi to, że zapewne nie zaznajomił się z poprzednimi Przepisami lokalnymi, autorstwa T. Marca i wcześniejszymi ustanowionymi jeszcze za czasów A. Kopytki. Pan dyrektor tylko powielił poprzednie zapisy w tej kwestii, a nawet ograniczył się tylko do spływu przełomem Dunajca. Wcześniej była tam mowa też o spływach na innych rzekach.
Zagadnienia formalne uprawiania spływu Dunajcem wynikające z ustawy o żegludze śródlądowej dotyczące zarobkowego przewozu osób jednostkami pływającymi (!!) zostały spłycone i praktycznie pominięte m.in. w trakcie tworzenia przepisów o kwalifikacjach zawodowych, pominięto też sprawy stanu technicznego używanych przez tamtejszych flisaków łodzi. W tych zasadniczych kwestiach jak i innych wynikających z nowej ustawy pozostano na dyrektywach ustnych z departamentu administracji morskiej i śródlądowej dla ówczesnego dyrektora UŻŚ w Krakowie. M.in. wymyślono patent przewoźnika z ograniczeniami dla flisaków kierujących tymi łodziami - zgodnie z rozporządzeniem o kwalifikacjach, flisak kierujący łodzią winien posiadać świadectwo starszego marynarza... Egzaminy i wydawanie patentów przewoźnika z ograniczeniami (rozporządzenie nie przewiduje takiego dokumentu kwalifikacyjnego) odbywają się nadal...
Ten PLUS dodatni dla pana dyrektora to jakaś ściemka autora Smile lub niezbyt dokładne rozeznanie tego tematu - więcej na ten temat też mogę, ale nie chce zanudzać na tym etapie szczegółami ... a jest ich jeszcze sporo.

Za to ja mam prawdziwy PLUS dodatni dla pana dyrektora... a mianowicie za to, że anulował poprzednie przepisy lokalne (super gniot nie tylko prawny) wydane przez poprzedniego dyrektora z dnia 30 kwietnia 2008 r. (zainteresowanym mogę podesłać) ...

Niestety, ale pan dyrektor powodowany chyba wiarą w swoją nieomylność urzędniczą i z setką innych znanych nie tylko sobie powodów wyszedł przed orkiestrę... zapomniał, że jest dysponentem funduszy publicznych...i wyszło jak wyszło...Smile

Pozdrawiam
Marian
#4 | patent A dnia 26.11.2013 20:56
nie ponioslo Pana Kapitanie za bardzo z tą wypowiedzą ? na Kapitana w pasażerce to egzamin ( dodatkowy ) troche w to nie wierze a po za tym egzaminatorzy z CKE w Sz-cz to raczej fachowcy ?

nie znającemu podstawowych przepisów mówi się na egzaminie "idź za sterówkę (Bizona, na którym prowadzi się egzaminy), przypomnij sobie (znaki, sygnały itd.) i za chwilę wróć"...

A po takim "egzaminie" taki polski "kapitan" pływa statkiem pasażerskim wożąc pasażerów - w tym dzieciaki... I jeszcze się stawia do innych kapitanów jaki to on fachura...
przykladowe wymagania dla egzaminatora dla ADN

http://www.infor....rawie.html
#5 | Apis dnia 26.11.2013 22:05

Cytaj

egzaminatorzy z CKE w Sz-cz to raczej fachowcy ?

"Raczej" stwierdzasz fakt czy pytasz? Jak na tych egzaminach było słyszałem od samych egzaminowanych. Po co mieliby kłamać przyznając się jednocześnie, że czegoś nie umieli i musieli "poczytać za sterówką"?
#6 | patent A dnia 27.11.2013 05:21
Kapitan = poczytać za sterówką ? i Przypomnij sobie znaki sygnaly i wróć , to co z resztą wiedzy. np znaki i sygnaly to nawet nie wieszcholek góry lodowej .
I co w przyszlości taki fachura bedzie egzminowal ? na ADN np nie znając IMDG Code ?
to brzmi jak by CKE rozdawala patenty a TKE je wręczalo .
#7 | Apis dnia 27.11.2013 15:21
Rzekłeś! Howgh!
#8 | Sindbad dnia 27.11.2013 23:32
Nie jestem zwolennikiem przypisywania sobie cudzych zasług. Dlatego sprostuję przypisane mi przez p. Wójcika w komentarzu z 23.11. współautorstwo poprzedniego "Zarządzenia" z 2008r. Autorem tego aktu jest bowiem b. pracownik, posiadajacy ponad 60-letnią praktykę pływania po Wiśle, który podpisał stosowną umowę z ówczesnym dyrektorem i za wykonaną pracę otrzymał wynagrodzenie uzgodnione z Ministerstwem. Dokumenty poświadczajace to są w UŻŚ w Krakowie, a sprawa była tam powszechnie znana (w tym i p. Wójcikowi). Jednakże wdzięczny jestem p. Wójcikowi, że poruszył ten temat, gdyż w jednym zdaniu ukazał opini publicznej nieznane jej wcześniej swoje przymioty jak: umiejętne (?) posługiwanie sie półprawdą czy kłamstwem, rzucanie nieuzasadnionych pomówień w dodatku w niewłaściwym kierunku, brak szacunku dla dokonań osób starszych. W poprzednim zdaniu swojego komentarza zaprezentował zresztą podobne walory, ale nie będę wałkować tematu. Zważywszy na te cechy nie oczekuje od p. Wójcika przeprosin za bezpodstawne pomówienie, ani pod swoim adresem, ani pod adresem sędziwego, ponad 80-letniego kapitana (nie jestem upowazniony do podawania jego danych). Tego ostatniego broniłyby najlepiej te fragmenty "Zarzadzenia z 2008r.(też nie idealnego), które pominął p. Wójcik w nowym, a które w sposób precyzyjny odnosiły się do "ruchu statków wynikającego z własciwosci drogi wodnej" - tak jak tego wymaga ustawa. "Co zaś tyczy się" zemsty (cyt. za p. Wójcikiem - gdyż w dyskusji należy dostosować się do poziomu adwersarza, aby być zrozymiałym), to chyba p. Wójcik zemścił się na swoich protektorach, podrzucajac im "cuchnacy prezent" w postaci "Zarządzenia". Proponuję na zakończenie mojemu adwersarzowi (a może też i innym p. Dyrektorom), aby odpowiedział na merytoryczną krytykę "Zarządzenia", a nie koncentrował się na fałszywie przedstawianych zaszłościach sprzed paru lat.
#9 | Solinianin dnia 01.12.2013 09:46
W sprawie dyskusji o przepisach lokalnych ośmielam się zgodzić z tezą, iż jest to bzdura niesłychana. Pan Dyrektor Wójcik podważył do końca moją i tak wątłą wiarę w kwalifikacje urzedników. W swoim komentarzu nie prezentuje żadnych argumentów merytorycznych na obronę swoich przepisów, ograniczając się do usiłowania zdyskredytowania "Sindbada", autora krytycznego artykułu. Za to warto pogratulowac kpt. M. Krakowiakowi celnych spostrzeżeń odnośnie Dyrektora.
"Co zaś tyczy się" (używając kwiecistego jezyka p. Dyrektora) jego uprawnień żeglugowych, to pozwolę sobie przytoczyć kilka znanych mi faktów:
- wspominane przez niego z dumą 3-letnie pływanie morskie to zwykła zasadnicza słuzba wojskowa w marynarce wojennej, częściowo na lądzie w okresie unitarnym i szkolenia, a częściowo w maszynowni okrętu jako n-ty pomocnik. Wynikłe z tego "szumne" uprawnienia Urzędu Morskiego to na ogół zaswiadczenia o przeszkoleniach ratowniczych, bhp, i p-poż, a może pomocnika motorzysty (też mam w życiorysie podobny epizod).
- mówi sie również w środowisku, że ewidentnym "mydleniem oczu" są jego praktyki w służbie pokładowej w żegludze śródlądowej. Otóż p. Dyrektor w 2011r. uzyskał patent stermotorzysty, a już w niewiele ponad rok później jest kapitanem? Ciekawe gdzie i kiedy odbył błyskawiczną praktykę nakazaną przepisami, będąc urzędnikiem państwowym. Czyżby w ramach urlopu wypoczynkowego?
Kwalifikacje kazdego urzednika powinny być transparentne i jawne. Czekamy wiec na reakcje w tej sprawie Ministerstwa i Rady Kapitanów. Może to w przyszłości pozwoli uniknąć tworzenia "bubli prawnych", które utrudniają nam życie.
#10 | 38 dnia 07.12.2013 21:04
http://flisacy.pl...lery,35...
fotka 17, 24, 26, 28...
służbowo...? w jakiej intencji...? na koszt podatników?


hejSmile

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL