Żegluga na Słowacji to przykład do naśladowaniaDrukuj

Żegluga na Słowacji to przykład do naśladowaniaO tym, że w krajach Europy Zachodniej kwitnie żegluga śródlądowa, każdy z nas słyszał już wielokrotnie. Polski rząd ma na to prostą odpowiedź: "to prawda, ale oni są bogaci, a my mamy kłopoty budżetowe i dlatego Wisła musi poczekać". Czy rzeczywiście dogmat "najpierw autostrady, a dopiero potem rzeki" jest czymś niepodlegającym dyskusji? Przykład niezbyt zamożnej Słowacji pokazuje, że niekoniecznie. Słowacja jest idealnym krajem do wszelkich porównań z Polską. Nasz południowy sąsiad ma bowiem niemal identyczne z naszymi wskaźniki świadczące o poziomie zamożności, jak PKB na mieszkańca czy średnie zarobki. W dodatku jest to kraj podobny do Polski pod wieloma innymi względami. Skoro więc w takich samych jak polskie warunkach Słowakom się coś udaje (lub nie), powinno to dać do myślenia również nam.

Myliłby się jednak ten, kto pomyślałby, że zaraz zaczną się peany na temat Słowacji jako żeglugowego raju. Wręcz przeciwnie: nasi sąsiedzi postawili sobie bardzo ambitny cel stworzenia drogi wodnej Dunaj - Wag - Odra, ale jego realizacja bardzo się ślimaczy.

Żegluga na Słowacji to w żaden sposób nie jest ideał, daleko im do Niemców czy Holendrów. Niemniej sprawy idą mimo wszystko do przodu, a na Słowacji nikt nie pyta czy, tylko w jakim tempie realizować dawno zaplanowane projekty żeglugowe.

Główną arterią żeglugową na Słowacji jest oczywiście Dunaj, który w pewnym sensie zastępuje naszym sąsiadom morze. I nie ma w tym przesady: walka o dostęp nowego czechosłowackiego państwa do Dunaju była w 1918 roku czymś analogicznym do polskich dążeń do opanowania Bałtyku. Porty rzeczne w Komarnie i Bratysławie (w tej właśnie kolejności) są dla Słowaków żeglugowym oknem na świat. Warto dodać, że Dunaj aż do Komarna (a w porywach i do Bratysławy) jest rzeką na tyle głęboką, że bez problemu zawijają tam statki morsko-rzeczne, mogące wypływać na Morze Czarne. Z drugiej strony, dzięki kanałowi Ren - Men - Dunaj słowacka stolica ma połączenie z Morzem Północnym. W efekcie na bratysławskim nabrzeżu rzeczywiście można się poczuć trochę jak w Gdyni - co chwilę przepływają tu statki różnych bander, a rzeka jest tu jak autostrada, z tą różnicą że nad Dunajem każdy chce mieszkać, a przy lądowej drodze szybkiego ruchu - niekoniecznie.

Gdyby sprawa ograniczała się do samego Dunaju, nie byłoby o czym pisać. Ta rzeka i tak jest głęboka i nie ma żadnej zasługi Słowaków w tym, że ma ona światowy charakter. Co innego Wag. Zachowując proporcje, można powiedzieć, że tak jak Dunaj jest dla Słowacji odpowiednikiem morza, tak Wag jest takim słowackim analogiem Wisły. Podobnie jak Wisła, jest to rzeka znajdująca się w całości na terytorium kraju i przepływająca przez samo serce Słowacji. Wag wypływa z rejonu Tatr, które są symbolem Słowacji, następnie przepływa przez Rużomberok i Martin (kolebki słowackiego odrodzenia narodowego, coś jak Kraków i Gniezno dla Polaków), aby w końcu między Żyliną a Komarnem utworzyć region Poważe - przemysłowe centrum kraju, coś jak nasz Śląsk.

Pomysł stworzenia z Wagu "autostrady wodnej" i połączenia go kanałem z Odrą lub/i Wisłą sięga jeszcze czasów Austro-Węgier, przy czym po I wojnie światowej zaczął być realizowany. A od lat 50. nabrał rozpędu - podczas socjalistycznej industrializacji powstała wówczas Kaskada Wagu, która jednak spełniała bardziej funkcję energetyczną niż żeglugową. Na początku lat 90. rząd niepodległej Słowacji przyjął obowiązującą do dziś strategię transportową, a wraz z nią - program wieloletni budowy "Drogi Wodnej Wagu z dalszym połączeniem z Odrą". Program przewidywał, że około 2010 roku Wag będzie żeglowny od ujścia w Komarnie do Żyliny, gdzie powstaną duży port rzeczny i ważne centrum logistyczne. Następnie, w latach 2025-2035, przewidziana jest budowa skomplikowanego logistycznie stukilometrowego kanału Żylina - Bohumin, czyli połączenie żeglugowe z Odrą i tym samym z Bałtykiem. Aby pokonać dużą różnicę wysokości w górskim terenie Kysuc, zaplanowano nie tylko liczne śluzy, ale też… dwa tunele żeglugowe.

Ktoś powie: tunele dla statków, odległy termin - znaczy się, papier wszystko przyjmie, a nic z tego nie będzie. Rzeczywiście, dziś mało który Słowak w ogóle wie, że taki program istnieje, a jego realizacja jest opóźniona o około 3-5 lat. Ale jest realizowana, mimo kilkakrotnej zmiany rządów! Przede wszystkim kanał Wag - Odra jest zapisany w konwencji AGN o międzynarodowych drogach wodnych europejskiego znaczenia i Słowacja choćby chciała, nie może się z tej inwestycji wycofać (a wcale nie chce). Inwestycje związane z kanałem (a więc również modernizacja mostów tak, by mogły się pod nimi zmieścić statki) mogą więc liczyć na szczodre dofinansowanie unijne i Słowacy z tego korzystają.

I tu wspomnijmy o dwóch przykładach. Niby kanał zaplanowano dopiero na 2035 rok, a już teraz, budując autostradę Bratysława - Żylina, most nad Wagiem i estakadę w Poważskiej Bystrzycy wykonano tak, by się w przyszłości zmieściły pod nimi nawet duże statki. Każdy, kto jechał tą trasą, wie, o którym odcinku mowa, lecz nie wszyscy wiedzą, że tak wysoki most wybudowano właśnie ze względów żeglugowych. I drugi przykład: w 2010 roku władze Kysuckiego Nowego Miasta oburzały się, że nie mogą inwestować nad rzeką Kysucą, bo w planach przestrzennych jest tam rezerwa terenu pod przyszły kanał Odra-Dunaj. I mimo to Bratysława się nie zgodziła na uwolnienie terenów, tłumacząc to zobowiązaniami międzynarodowymi. Pisaliśmy o tym na naszych łamach w artykule Kuby Łoginowa Odra-Dunaj inaczej.... Ministerstwo Transportu Słowacji na pismo burmistrza w sprawie rezygnacji z tej inwestycji i uwolnienia rezerwy terenów odpowiedziało, że czas na konsultacje minął już w latach 90-tych, a inwestycja jest i będzie realizowana - choćby dlatego, że Słowacja zobowiązała się do tego przed inwestorami i w międzynarodowych porozumieniach.

Po tych słowach protesty ucichły, a na Słowacji nie ma tradycji protestów ekologicznych i generalnie protestów na zasadzie totalnej negacji wszystkiego, czego efektem jest sprawniejsza realizacja inwestycji, niż w Polsce. Nieważne, że kanał powstanie dopiero za 20 lat, nieważne, że budowa się ślimaczy - Słowacja przyjęła jakąś spójną koncepcję rozwoju żeglugi i konsekwentnie ją realizuje, na miarę swoich skromnych możliwości budżetowych. Na tle polskiego "nie da się, poczekajmy do wyborów" jest to mimo wszystko przykład godny naśladowania.

#1 | Wojciech Rytter dnia 01.10.2013 12:38
Nie chce tego komentowac,bo tylko sie wku....Jak sie chce ,to mozna- mozna.Pozdrawiam cala Zaloge.

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL