Shoutbox

Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

tiktak
14.09.2020

tiktak
21.08.2020
[https://www.wody.
gov.pl/aktualnosci
/1274-wody-polskie
-uzyskaly-dofinans
owanie-na-rozwoj-o
drzanskiej-drogi-w
odnej-2][/url]

tiktak
10.08.2020

tiktak
04.08.2020
[url][/https://www
.portalmorski.pl/z
egluga/45901-jest-
projekt-uchwaly-ws
-rozbudowy-odrzans
kiej-drogi-wodnej-
na-odcinku-od-malc
zyc-do-lubiaza]

tiktak
04.08.2020
[https://www.porta
lmorski.pl/zegluga
/45876-ruszaja-rem
onty-kanalow-na-sz
laku-wielkich-jezi
or-mazurskich][/ur
l]

"Hydrokamper" konstruktora z Łukowicy pływa na Jeziorze RożnowskimDrukuj

"Hydrokamper" konstruktora z Łukowicy pływa na Jeziorze RożnowskimNa Jeziorze Rożnowskim testuje niezwykłą łódź 65-letni Antoni Batko z Łukowicy. "Hydrokamper" zabiera na pokład sześć osób, a 50-konny silnik ze starego forda pozwala płynąć 15 km na godzinę.

Pasjonat techniki pracował dwa lata. Metalową konstrukcję pokładu umieścił na kupionych w internecie czterech zbiornikach na paliwo z radzieckiego bombowca odrzutowego TU-22. Układ napędowy zamontował w metalowej wannie własnego pomysłu. W kabinie ma kuchenkę gazową, prysznic pobierający wodę z jeziora i przenośną toaletę.

Konstrukcja o długości 7,40 m i szerokości 2,5o m jest stabilna dzięki pustym zbiornikom z odrzutowca o pojemności 2800 litrów. Gwarantują one trzy tony wyporności.

- Na jeziorze tylko testuję mojego hydrokampera, a za rok chciałbym popłynąć do morza - zapowiada Antoni Batko.

Na pomysł niezwykłej budowy wpadł po czterech latach od skonstruowania katamaranu, którego podstawę stanowią dwa kajaki.

- Sprawował się świetnie, ale miał jedną wadę: na pokład wchodziły tylko dwie osoby - mówi Batko.

Tymczasem on chciał zabierać na wodne przejażdżki znajomych i wnuki. To właśnie 5-letnia wnuczka Oliwia była matką chrzestną "hydrokampera". Aby mógł wypłynąć na szerokie wody, właściciel musiał zarejestrować wodną jednostkę w limanowskim starostwie. Konstrukcję sklasyfikowano jako łódź rybacką i przyznano numer rejestracyjny. Sam Batko nadał "hydrokamperowi" nazwę "Beskid" i opatrzył znakiem ZOT 13. Nawiązał w ten sposób do limanowskiego konstruktora śmigieł Zbigniewa Piotrowskiego, swej życiowej partnerki - Oli Jury i samego siebie ("znajomi wołają na mnie Toni"). Cyfra 13 symbolizuje rok, w którym zwodował "hydrokampera".

- Budzi zainteresowanie turystów - przyznaje z dumą Antoni Batko. - Wielu już przewiozłem po Jeziorze Rożnowskim. Wśród pasażerów było między innymi małżeństwo z Australii i para z Paryża. Wpisali się do dziennika pokładowego, który z każdym dniem robi się coraz grubszy.

"Hydrokamper" pływa w rejonie Tęgoborza. Nie przekracza granicy rozległej łachy, za którą rozciąga się strefa ciszy. Omija w sporej odległości tereny zajęte przez wędkarzy, aby nie płoszyć ryb.

Najbliższym sąsiadem konstruktora nad brzegiem jeziora był wczoraj Jan Sułkowski z Limanowej. Przyjechał na ryby z 11-letnim synem Michałem, którego równie mocno pociągało wyciąganie z wody leszczy i sandaczy, jak spoglądanie ukradkiem na oryginalna łódź.

- Chciałbym nim popłynąć - przyznaje Michał. Marzenie może się spełnić, bo właściciel chętnie zabiera przypadkowe osoby na krótkie rejsy.

- Fajnie, że tacy ludzie jak on umieją realizować swoje pasje - dodaje wędkarz. - Ta łódź jest już sporą atrakcją jeziora.

#1 | mkrakowiak74 dnia 29.08.2013 18:51

Cytaj

- Budzi zainteresowanie turystów - przyznaje z dumą Antoni Batko. - Wielu już przewiozłem po Jeziorze Rożnowskim. Wśród pasażerów było między innymi małżeństwo z Australii i para z Paryża. Wpisali się do dziennika pokładowego, który z każdym dniem robi się coraz grubszy.

Jak powyższe ma się do przepisów ustawy o żegludze...dokumenty statku... kwalifikacje załogi...
#2 | Seehund dnia 29.08.2013 21:15
@mkrakowiak74. ..ma się nijak. Ciesz się strefą wolną od biurakratyczno-fiskalno-policyjnego Państwa i nie myśl o dniu, w którym, chcąc przewieźć znajomego kajakiem, będziesz musiał, na rufie, postawić Toi-Toja. Na przystani będzie musiał czekać na Ciebie wóz asenizacyjny, a przy okazji Policja, która sprawdzi wszelkie atesty potrzebne przy każdorazowym spuszczenia kajaka na wodę. NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ. Pozdrawiam Toniego, życząc mu nowych pomysłów.
#3 | mkrakowiak74 dnia 29.08.2013 21:34
@Seehund, znowu Waść przesadzasz - czyżby syn ogrodnika? Marzy Ci się Państwo bezprawia? V RP?
Dyć, To NASI przedstawiciele i w naszym imieniu takie PRAWO ustanowili... a naszym obowiązkiem jest je przestrzegać... bo inaczej to tylko szable w dłoń...

PS.
Nie jestem przeciwny takim pomysłom, ale wszystko winno być w odpowiednich ramach... a ustawodawca może je korygować na wniosek "głosu ludu"...
#4 | marek56 dnia 29.08.2013 23:19
Zakładam, że: Pan Antoni ma wymagany patent (np. sternika motorowodnego), "hydrokamper" ma wymagane wyposażenie techniczne i ratownicze, jednostka nie jest wykorzystywana do celów zarobkowych. To w takim razie w czym jest problem ? Czy np ja, który mam patent sternika motorowodnego, na własną łódkę (nawet jeżeli będzie to "samoróba"Wink) nie mogę zabrać członków rodziny, przyjaciół, nawet przygodnych znajomych, którym chcę zrobić przyjemność ? Mogę pływać tylko sam ? Powtórzę za Kol. @Seehund - NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ !
#5 | egonzeglarz dnia 30.08.2013 00:06
mkrakowiak74 to chciałby zaraz takich pomysłowych pasjonatów na kursy i szkolenia za grubą kasę wysyłać w państwie w którym żegluga nie istnieje a egzaminatorzy znają temat z opowiadań, bez jaj, zapraszam do przepięknej Chorwacji gdzie można wypożyczyć łódź na podstawie dowodu i żeglować między malowniczymi wyspami. @Seehund tak trzymaj.
Pozdrawiam brać łodziarską ze słonecznej Crikvenicy
#6 | Wojciech Rytter dnia 30.08.2013 05:49
Popieram p. Antoniego. Niech działa i uzupełnia naszą szczerbatą Żeglugę. Może w przyszłości zaprojektuje i zbuduje jakiś większy obiekt? A koledze @mkrakowiak życzę więcej wyrozumiałości i pogody. Pozdrawiam prastary i piękny Kraków i Jego wspaniałych, życzliwych Mieszkańców.
#7 | kaczor_g dnia 30.08.2013 22:41
Panie mkrakowiak74
Pan od katamarana ma dokument statku jest napisane że zarejestrował TO w starostwie
Ma niezbędne wyposażenie kapok, bosak, koło itp
I kwalifikacje niezbędne - zgodnie z przepisami aktualnymi- nie potrzebuje żadnych "zdawalnych" dokumentów.

Czy to coś złego?
#8 | Seehund dnia 31.08.2013 00:24
@mkrakowiak74. Nie zapytam Cię o to "znowu", nie będę Cię przekonywał o wyższości syna ogrodnika nad synem smoka wawelskiego i nie zwierzę Ci się z moich marzeń, ale namawiam Cię do zdjęcia krawata.
#9 | Apis dnia 31.08.2013 08:35
Może i ja coś powiem... Zaliczam Pana Toniego do grona osób pozytywnie zakręconych (zamoczonych) i jedyne zastrzeżenie jakie mam to brak stanowisk cumowniczych. Nie widzę rufy ale na dziobie tego brak i do mikroskopijnego pokładziku nie ma dostępu od wewnątrz "statku".

Jeśli będzie się wybierał rzeką do morza - prędko skonstatuje, że brak mu możliwości normalnego cumowania w przystaniach. Nie wszędzie wśliźnie się na brzeg jak na Rożnowie i nie wszędzie na przystani znajdzie się ktoś, kto przyjmie cumę i "przywiąże".

Cytaj

nie potrzebuje żadnych "zdawalnych" dokumentów.

Silnik ma 50 KM a więc raczej potrzebuje patentu sternika motorowodnego. Choć od października ubiegłego roku miały przestać obowiązywać dotychczasowe przepisy - brak ministerialnego rozporządzenia w tej sprawie powoduje, że nadal obowiązują.... http://www.zeglug...dmore=1322
#10 | kaczor_g dnia 01.09.2013 12:18

Cytaj

Silnik ma 50 KM a więc raczej potrzebuje patentu sternika motorowodnego

tak o ile TO popłynie więcej niż 15km/h - co raczej wydaje się wątpliwe. Jeśli nie popłynie to może mieć przyczepione nawet do 75kW

A co do reszty uwag się w pełni zgadzam.
Jak kilka razy wpadnie do wody albo po pas w muł to się nauczy na własnym błedzie. I o to chodzi... Dlaczego zakładać, że żeby TO sprawiało przyjemność armatorowi musi być KTOŚ kto skontroluje czy ta przyjemność jest wystarczająco dobra??
Oczywiści nie zwalnia to Państwa z być POLICJANTEM dla tych, którzy stanowią zagrożenie. Ale nasze Państwo akurat z tego prawa już dawn zrezygnowało.

Własny muł na nogach lub rozbity pływak jest lepszy niż urzędowe wyznaczanie średnicy linki przy kole, ilości odbijaczy, czy długości bosaka (już produkują bosaki o dł. 30cm "na potrzeby wyposażenia"Wink.
#11 | Harpooner dnia 04.09.2013 07:56
Natomiast w rejestracyjnym bałaganie zarejestrowano Hydrokampera w starostwie jako łódkę wędkarską, statek ten winien być zarejestrowany w Polskim Związku Motorowodnym i Narciarstwa Wodnego, ponieważ ma silnik powyżej 15 kW. Nawiasem mówiąc przymus rejestrowania małych łódek wędkarskich w starostwach jest niezgodny z ustawą o żegludze śródlądowej i powinien być zniesiony. W roku 1997 zmieniono ustawę o żegludze śródlądowej gdzie uznano iż łodzie służące wyłącznie do uprawiania sportu i rekreacji żaglowe do długości 7,5 metra, motorowe do 15kW mocy silnika, oraz wszystkie napędzane siła mięśni ludzkich, obowiązkowi rejestracji nie podlegają. sportowy połów ryb, jak sama nazwa wskazuje, jest sportem lub rekreacją. Niestety kolejni ministrowie rolnictwa nie czytają ustaw sejmowych a akty prawne niższego rzędu nie mogą kolidować z aktami prawnymi wyższego rzędu.
pozdrawiam Pana Toniego i radzę Mu by zarejestrował stateczek w związku motorowodnym
Krzysztof
#12 | kaczor_g dnia 04.09.2013 10:34
zawsze mnie zastanawia ten "pęd" rejestracyjny...
na pewnym etapie w ustawie o sporcie istniał zapis mniej więcej taki:
" Polski Związek Sportowy (w myśli ustawy w danej dziedzinie sportu może być tylko jeden związek) ma wyłączne prawo prowadzenia rejestracji i dopuszczania urządzeń do uprawiania danej dyscypliny sportowej"... Albo jakoś tak..

Polski Związek Kolarski już zacierał ręce bo "kasowałby" PLNy za rejestrację rowerów.
Polski Związek Kajakowy za kajaki.
Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego - wiadomo nie musi się martwić, choć jak pokazuje casus
Polskiego Związku Narciarskiego (nomen omen dlaczego narty wodne nie są domeną PZN?) z którego "wyswobodził" się Polski Związek Snowboard'u.... No więc PZMiNW nie powinien spoczywać na laurach , bo narciarze wodni zapewne będą chcieli wybić się na niepodległość.. no i kasa z licencji na holowanie narciarza już nie wpłynie.

A ja sobie wymyśliłem, że założę Polski Związek Rowerów Wodnych (a co!) . No ale zmienili ustawę , bo gorąco protestował PTTK (kajaki) , no i jednak wielu posłów miało do czynienia z rowerem, który jest tak samo dobry zarejestrowany czy nie...

Jaki to ma sens?? Poza naganianiem kasy dla krewnych i znajomych królika?
#13 | Harpooner dnia 05.09.2013 08:47
Nie piszę o sensie a o obowiązujących przepisach. Jak pan Toni będzie płynął do morza to może się zdarzyć jakiś policjant bardziej kumaty od panienek w starostwie i wtedy mogą zacząć się schody.
pozdrawiam

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.

Oceny

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?

  PRchecker.info Free counters!
Apis | Alhenag | Absolwenci TZS | Wierzbnik | Rada Kapitanów | PHP-Fusion PL